23.01.2025, 18:34 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 23.01.2025, 18:34 przez Rodolphus Lestrange.)
Dokładnie o to mu chodziło. Charles próbował go wkurwić, ale mu to ewidentnie nie wychodziło - nie znał go na tyle, by nacisnąć te punkty, które sprawiały, że Lestrange tracił nad sobą panowanie. Być może kiedyś się tego nauczy, wyczuje co naprawdę trzeba zrobić i za jaką nitkę pociągnąć, żeby Rodolphus pogrążył się w całkowitym chaosie: jednak na to chyba było za wcześnie. Za to nie widział absolutnie żadnych przeciwskazań przed tym, by wkurwić Mulcibera. On znał jego słabe punkty, przecież Charles płakał mu w ramię na temat swojego ojca i tych pieprzonych świeczek. Zdradził mu o sobie bardzo, bardzo dużo i wydawało się, że ogólnie jest dużo mniej opanowany, niż on sam: takim łatwo było wjechać na ego. I co prawda Rolph sam miał ego wyjebane w kosmos, to niełatwo było je podrażnić.
Już otwierał usta, by wyleciała z nich kolejna salwa irytujących oskarżeń, gdy poczuł dotkliwe kopnięcie w kolano. Skoczył do tyłu lecz za późno - jego twarz wykrzywił grymas bólu, bo kolana i tak miał w nie najlepszym stanie, patrząc na to ile siedział w pracy i po pracy i na to, jak wysoki był. Zwiększył więc tym samym dystans tak, jak Charles planował. Nawet ugiął lekko nogę, bo bolało jak diabli, nawet jeśli najgorszy ból miał minąć za kilka sekund.
- Długo kazałeś mi na to czekać - syknął, prostując się. - Wstawaj z tej podłogi, nie wydałem ci komendy "leżeć".
Warknął, robiąc niewielki krok w tył. Nie spuszczał wzroku z Charlesa, a w razie gdyby ten chciał wyprowadzić jakikolwiek cios czy też rzucić się na niego szczupakiem: był przygotowany, by zrobić unik i wyprowadzić cios pięścią w kontrataku, by Mulciber się cofnął.
Na ewentualny unik, AF oraz walka wręcz
Już otwierał usta, by wyleciała z nich kolejna salwa irytujących oskarżeń, gdy poczuł dotkliwe kopnięcie w kolano. Skoczył do tyłu lecz za późno - jego twarz wykrzywił grymas bólu, bo kolana i tak miał w nie najlepszym stanie, patrząc na to ile siedział w pracy i po pracy i na to, jak wysoki był. Zwiększył więc tym samym dystans tak, jak Charles planował. Nawet ugiął lekko nogę, bo bolało jak diabli, nawet jeśli najgorszy ból miał minąć za kilka sekund.
- Długo kazałeś mi na to czekać - syknął, prostując się. - Wstawaj z tej podłogi, nie wydałem ci komendy "leżeć".
Warknął, robiąc niewielki krok w tył. Nie spuszczał wzroku z Charlesa, a w razie gdyby ten chciał wyprowadzić jakikolwiek cios czy też rzucić się na niego szczupakiem: był przygotowany, by zrobić unik i wyprowadzić cios pięścią w kontrataku, by Mulciber się cofnął.
Na ewentualny unik, AF oraz walka wręcz
Rzut N 1d100 - 13
Akcja nieudana
Akcja nieudana
Rzut N 1d100 - 71
Sukces!
Sukces!