• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Czarodzieje Sowia Poczta v
1 2 3 4 5 6 Dalej »
Ptasia poczta Lorien

Ptasia poczta Lorien
Prorok Niecodzienny
Everyone is a monster to someone.
Since you are so convinced that I am yours, I will be it.
wiek
32
sława
V
krew
czysta
genetyka
jasnowidz
zawód
Niewymowny (Komnata Przepowiedni)
Na ten moment dłuższe, ciemnobrązowe włosy, które zaczynają się coraz bardziej niesfornie kręcić. Przeraźliwie niebieskie oczy, które patrzą przez ciebie i poza ciebie – raz nieobecne, zmętniałe, przerażająco puste, raz zadziwiająco klarowne, ostre, i tak boleśnie intensywne, że niemalże przewiercają rozmówcę na wylot – zawsze zaś tchną zimną obojętnością. Sprawiają wrażenie przekrwionych, bo Alexander coraz częściej zapomina o regularnym mruganiu. Wysoki wzrost (1,91 m). Zwykle mocno się garbi, więc wydaje się niższy. Dosyć chudy, ale już nie wychudzony, twarzy nie ma tak wymizerowanej, jak jeszcze kilka miesięcy temu. Nieco ciemniejsza karnacja, jako że w jego żyłach płynie cygańska krew: w jasnym świetle doskonale widać jednak, jak niezdrowo wygląda skóra mężczyzny, to, że jego cera kolorytem wpada w odcienie szarości i zieleni. Potężne cienie pod oczami sugerują problemy ze snem. Raczej małomówny, ma melodyjny, nieco chrapliwy głos. Pod ubraniem, Alexander skrywa liczne ślady po wkłuciach w formie starych, zanikających blizn i przebarwień skórnych, zlokalizowane głównie na przedramionach – charyzmaty doświadczonego narkomana – którym w innych okolicach towarzyszą także bardziej masywne, zabliźnione szramy – te będące z kolei pamiątkami po licznych pojedynkach i innych nielegalnych ekscesach. Lekko drżące dłonie, zwykle przyobleczone są w pierścienie pokryte tajemniczymi runami. Zawsze elegancko ubrany, nosi tylko czerń i biel. Najczęściej sprawia wrażenie lekko znudzonego, a jego sposób bycia cechuje arogancka nonszalancja jasnowidza.

Alexander Mulciber
#41
10.02.2025, 22:50  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 10.02.2025, 23:00 przez Alexander Mulciber.)  
Odpowiedź dla Lorien, 4 IX 1972 r.

Po otwarciu, z koperty popłynął montonny głos Alexandra, który podyktował list w całości po romsku, cedząc powoli słowa w obcym dialekcie: brzmiał tak, jak gdyby cały czas zaciskał zęby, wyraźnie poirytowany.


Lorien Mulciber,

Z łaski swojej, nie wysyłaj mi więcej listów, jak drzesz pizdę, bo, po pierwsze – nie jestem tym twoim kochankiem, który mówi językami, żeby rozumieć dialekt wściekłych koboldów, a po drugie – wystarczająco dużo korespondencji od fanek zwaliło mi się już dzisiaj na biurko.

A. Mulciber


Do listu dołączono notatkę.

Nawet mnie nie wkurwiaj. Niczego nie będę teraz odkręcał, nie za pośrednictwem gazet.

Panem et circenses.

Ładne przedstawienie, ale lepszy efekt odniosłabyś, gdybyś poczekała z awanturą aż przyjdę do Twojego gabinetu. Myślę, że obstawialiby zakłady, które wyjdzie stamtąd żywe.


Kiedy tańczę, niebo tańczy razem ze mną
Kiedy gwiżdżę, gwiżdże ze mną wiatr
Kiedy milknę, milczy świat
Prorok Niecodzienny
Everyone is a monster to someone.
Since you are so convinced that I am yours, I will be it.
wiek
32
sława
V
krew
czysta
genetyka
jasnowidz
zawód
Niewymowny (Komnata Przepowiedni)
Na ten moment dłuższe, ciemnobrązowe włosy, które zaczynają się coraz bardziej niesfornie kręcić. Przeraźliwie niebieskie oczy, które patrzą przez ciebie i poza ciebie – raz nieobecne, zmętniałe, przerażająco puste, raz zadziwiająco klarowne, ostre, i tak boleśnie intensywne, że niemalże przewiercają rozmówcę na wylot – zawsze zaś tchną zimną obojętnością. Sprawiają wrażenie przekrwionych, bo Alexander coraz częściej zapomina o regularnym mruganiu. Wysoki wzrost (1,91 m). Zwykle mocno się garbi, więc wydaje się niższy. Dosyć chudy, ale już nie wychudzony, twarzy nie ma tak wymizerowanej, jak jeszcze kilka miesięcy temu. Nieco ciemniejsza karnacja, jako że w jego żyłach płynie cygańska krew: w jasnym świetle doskonale widać jednak, jak niezdrowo wygląda skóra mężczyzny, to, że jego cera kolorytem wpada w odcienie szarości i zieleni. Potężne cienie pod oczami sugerują problemy ze snem. Raczej małomówny, ma melodyjny, nieco chrapliwy głos. Pod ubraniem, Alexander skrywa liczne ślady po wkłuciach w formie starych, zanikających blizn i przebarwień skórnych, zlokalizowane głównie na przedramionach – charyzmaty doświadczonego narkomana – którym w innych okolicach towarzyszą także bardziej masywne, zabliźnione szramy – te będące z kolei pamiątkami po licznych pojedynkach i innych nielegalnych ekscesach. Lekko drżące dłonie, zwykle przyobleczone są w pierścienie pokryte tajemniczymi runami. Zawsze elegancko ubrany, nosi tylko czerń i biel. Najczęściej sprawia wrażenie lekko znudzonego, a jego sposób bycia cechuje arogancka nonszalancja jasnowidza.

Alexander Mulciber
#42
11.02.2025, 01:32  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 11.02.2025, 01:46 przez Alexander Mulciber.)  
Odpowiedź na kolejny z listów Lorien, 4 IX 1972 r.
Tym razem zabezpieczony zaklęciem ochronnym.

Lorien,

Nie akordeon, ale skrzypki lub fletnia Pana, jak przystało na tradycyjny cygański taraf. Gdybyśmy pojechali do Rumunii na dłużej, mogłabyś się doedukować w tej kwestii, ale obawiam się, że niewielu przedstawicieli cygańskiej diaspory uda nam się spotkać w stolicy, mimo, że jest tak liczna: moi pobratymcy nie mają tutaj łatwego życia. Dialekt wołoski różni się nieco od dialektu, którym posługuje się moja rodzina, więc chciałem poćwiczyć wymowę przed wyjazdem, nie przejmuj się treścią mojego językowego łamańca.

Nie przejmuj się też tym, co mówią. Przykro mi. Wiem, że to dla Ciebie coś nowego, ale dla mnie to ta sama stara śpiewka: mówili, mówią i będą mówić. Po tym wszystkim, co się stało z moim bratem, gazety dały mi na jakiś czas spokój, ale ten spokój nie mógł trwać wiecznie. Wcześniej regularnie widywałem swoją twarz na łamach rubryki plotkarskiej, czytywałem paszkwile na swój temat, zbywałem machnięciem ręki plotki... Nie przejmowałem się tym, bo byłem tylko dystraktorem, bezpiecznym tematem zastępczym, odwracającym uwagę od bardziej palących problemów, jakie dręczyły nasz ród.

Z całym szacunkiem, nie Ty jedna dbasz o zachowanie pozorów. Spójrz na szalki wagi. To, co dobre, musi być równoważone przez to, co złe. Graj bez wahania rolę, którą ci przydzielono, tak jak i ja gram swoją. Jeżeli taka ma być moja rola, będę złoczyńcą. Będę błaznem. Będę pieprzonym Alexandrem Mulciberem, bo on jest tylko personą, której użyczam twarzy. Oczywiście, że przeszkadza mi to, co o mnie mówią. Ale to nie jest rozmowa na ten list, prawda, Lorien?

Przyjdę z kawą, skoro tak się boisz stawić czoła bandzie biurw.


P.S. Koboldy albo strzygi. Nie widzę innej możliwości.

A.


Kiedy tańczę, niebo tańczy razem ze mną
Kiedy gwiżdżę, gwiżdże ze mną wiatr
Kiedy milknę, milczy świat
Prorok Niecodzienny
Everyone is a monster to someone.
Since you are so convinced that I am yours, I will be it.
wiek
32
sława
V
krew
czysta
genetyka
jasnowidz
zawód
Niewymowny (Komnata Przepowiedni)
Na ten moment dłuższe, ciemnobrązowe włosy, które zaczynają się coraz bardziej niesfornie kręcić. Przeraźliwie niebieskie oczy, które patrzą przez ciebie i poza ciebie – raz nieobecne, zmętniałe, przerażająco puste, raz zadziwiająco klarowne, ostre, i tak boleśnie intensywne, że niemalże przewiercają rozmówcę na wylot – zawsze zaś tchną zimną obojętnością. Sprawiają wrażenie przekrwionych, bo Alexander coraz częściej zapomina o regularnym mruganiu. Wysoki wzrost (1,91 m). Zwykle mocno się garbi, więc wydaje się niższy. Dosyć chudy, ale już nie wychudzony, twarzy nie ma tak wymizerowanej, jak jeszcze kilka miesięcy temu. Nieco ciemniejsza karnacja, jako że w jego żyłach płynie cygańska krew: w jasnym świetle doskonale widać jednak, jak niezdrowo wygląda skóra mężczyzny, to, że jego cera kolorytem wpada w odcienie szarości i zieleni. Potężne cienie pod oczami sugerują problemy ze snem. Raczej małomówny, ma melodyjny, nieco chrapliwy głos. Pod ubraniem, Alexander skrywa liczne ślady po wkłuciach w formie starych, zanikających blizn i przebarwień skórnych, zlokalizowane głównie na przedramionach – charyzmaty doświadczonego narkomana – którym w innych okolicach towarzyszą także bardziej masywne, zabliźnione szramy – te będące z kolei pamiątkami po licznych pojedynkach i innych nielegalnych ekscesach. Lekko drżące dłonie, zwykle przyobleczone są w pierścienie pokryte tajemniczymi runami. Zawsze elegancko ubrany, nosi tylko czerń i biel. Najczęściej sprawia wrażenie lekko znudzonego, a jego sposób bycia cechuje arogancka nonszalancja jasnowidza.

Alexander Mulciber
#43
11.02.2025, 10:54  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 11.02.2025, 10:57 przez Alexander Mulciber.)  
Odpowiedź na list Lorien, 4 IX 1972 r.
Kartkę zabezpieczonego zaklęciem listu złożono w taki sposób, aby na wierzchu widniała łacińska sentencja: tua res agitur, paries cum proximus ardet.

Zawsze robisz mi na złość, ale gdybym był wtedy zły na Ciebie, to byłoby tak, jakbym złościł się na słońce, że razi w oczy.

Dla odmiany, Ty też nie mruż pogardliwie oczu, chowając się przed słońcem pod parasolem troski o rodzinę. Nie oszukujmy się, że chodzi o troskę. Tu chodzi o kontrolę.

Będziesz miała ją nade mną, jeżeli stanę przed Wizengamotem, sądzony za oszustwa podatkowe. Nie wcześniej, nie później. Wtedy moje tupanie nóżką zagłuszy, być może, dźwięk Twego sędziowskiego młotka.

Nie brałem we Francji narkotyków. Nie brałem od grudnia. Proszę, nie poruszaj więcej tego tematu, Lorien. Nie w Rumunii.

Już wszystko wziąłem, bo miałem przeczucie, że zapomnisz w końcu o tym płaszczu.

Alex


P.S. Nie martw się o plotki. Coś takiego nie jest w stanie wstrząsnąć posadami kontroli Lorien Mulciber. Posadami jej gabinetu. Nikt nie zmieni tego, co masz napisane na tabliczce na drzwiach.


Kiedy tańczę, niebo tańczy razem ze mną
Kiedy gwiżdżę, gwiżdże ze mną wiatr
Kiedy milknę, milczy świat
Prorok Niecodzienny
Everyone is a monster to someone.
Since you are so convinced that I am yours, I will be it.
wiek
32
sława
V
krew
czysta
genetyka
jasnowidz
zawód
Niewymowny (Komnata Przepowiedni)
Na ten moment dłuższe, ciemnobrązowe włosy, które zaczynają się coraz bardziej niesfornie kręcić. Przeraźliwie niebieskie oczy, które patrzą przez ciebie i poza ciebie – raz nieobecne, zmętniałe, przerażająco puste, raz zadziwiająco klarowne, ostre, i tak boleśnie intensywne, że niemalże przewiercają rozmówcę na wylot – zawsze zaś tchną zimną obojętnością. Sprawiają wrażenie przekrwionych, bo Alexander coraz częściej zapomina o regularnym mruganiu. Wysoki wzrost (1,91 m). Zwykle mocno się garbi, więc wydaje się niższy. Dosyć chudy, ale już nie wychudzony, twarzy nie ma tak wymizerowanej, jak jeszcze kilka miesięcy temu. Nieco ciemniejsza karnacja, jako że w jego żyłach płynie cygańska krew: w jasnym świetle doskonale widać jednak, jak niezdrowo wygląda skóra mężczyzny, to, że jego cera kolorytem wpada w odcienie szarości i zieleni. Potężne cienie pod oczami sugerują problemy ze snem. Raczej małomówny, ma melodyjny, nieco chrapliwy głos. Pod ubraniem, Alexander skrywa liczne ślady po wkłuciach w formie starych, zanikających blizn i przebarwień skórnych, zlokalizowane głównie na przedramionach – charyzmaty doświadczonego narkomana – którym w innych okolicach towarzyszą także bardziej masywne, zabliźnione szramy – te będące z kolei pamiątkami po licznych pojedynkach i innych nielegalnych ekscesach. Lekko drżące dłonie, zwykle przyobleczone są w pierścienie pokryte tajemniczymi runami. Zawsze elegancko ubrany, nosi tylko czerń i biel. Najczęściej sprawia wrażenie lekko znudzonego, a jego sposób bycia cechuje arogancka nonszalancja jasnowidza.

Alexander Mulciber
#44
11.02.2025, 19:25  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 11.02.2025, 19:27 przez Alexander Mulciber.)  
Ranek, 7 IX 1972 r.

W zabezpieczonej zaklęciem ochronnym kopercie tkwił list od Charlesa, nadany 4 IX 1972 r., który dotarł do Departamentu Tajemnic pod nieobecność Alexandra, tuż po jego wyjeździe do Rumunii. Oryginalny list przeleżał na biurku niewymownego kilka dni, przykryty stosem korespondencji, aż do jego powrotu z delegacji 7 IX 1972 r.

Kiedy Lorien otworzyła kopertę, popłynął z niej śmiech Alexandra. Śmiech dźwięczny, niepowstrzymany, a przede wszystkim szczery, jak gdyby Mulciber śmiał się pełną piersią, nie czując przygniatającego go ciężaru fatum.

Dawno nie słyszała, żeby tak się śmiał.

Do listu dołączona była również świeczka, podarunek od Charliego.


Kiedy tańczę, niebo tańczy razem ze mną
Kiedy gwiżdżę, gwiżdże ze mną wiatr
Kiedy milknę, milczy świat
Prorok Niecodzienny
Everyone is a monster to someone.
Since you are so convinced that I am yours, I will be it.
wiek
32
sława
V
krew
czysta
genetyka
jasnowidz
zawód
Niewymowny (Komnata Przepowiedni)
Na ten moment dłuższe, ciemnobrązowe włosy, które zaczynają się coraz bardziej niesfornie kręcić. Przeraźliwie niebieskie oczy, które patrzą przez ciebie i poza ciebie – raz nieobecne, zmętniałe, przerażająco puste, raz zadziwiająco klarowne, ostre, i tak boleśnie intensywne, że niemalże przewiercają rozmówcę na wylot – zawsze zaś tchną zimną obojętnością. Sprawiają wrażenie przekrwionych, bo Alexander coraz częściej zapomina o regularnym mruganiu. Wysoki wzrost (1,91 m). Zwykle mocno się garbi, więc wydaje się niższy. Dosyć chudy, ale już nie wychudzony, twarzy nie ma tak wymizerowanej, jak jeszcze kilka miesięcy temu. Nieco ciemniejsza karnacja, jako że w jego żyłach płynie cygańska krew: w jasnym świetle doskonale widać jednak, jak niezdrowo wygląda skóra mężczyzny, to, że jego cera kolorytem wpada w odcienie szarości i zieleni. Potężne cienie pod oczami sugerują problemy ze snem. Raczej małomówny, ma melodyjny, nieco chrapliwy głos. Pod ubraniem, Alexander skrywa liczne ślady po wkłuciach w formie starych, zanikających blizn i przebarwień skórnych, zlokalizowane głównie na przedramionach – charyzmaty doświadczonego narkomana – którym w innych okolicach towarzyszą także bardziej masywne, zabliźnione szramy – te będące z kolei pamiątkami po licznych pojedynkach i innych nielegalnych ekscesach. Lekko drżące dłonie, zwykle przyobleczone są w pierścienie pokryte tajemniczymi runami. Zawsze elegancko ubrany, nosi tylko czerń i biel. Najczęściej sprawia wrażenie lekko znudzonego, a jego sposób bycia cechuje arogancka nonszalancja jasnowidza.

Alexander Mulciber
#45
11.02.2025, 22:16  ✶  
Odpowiedź na ten list, ranek, 7 IX 1972 r. Zabezpieczona wiadomość spłonęła po przeczytaniu.

Dobra robota, zabiłaś swojego męża biorąc sobie kochanka. Gdyby wszystkie małżeństwa można było tak łatwo rozwiązać...


Kiedy tańczę, niebo tańczy razem ze mną
Kiedy gwiżdżę, gwiżdże ze mną wiatr
Kiedy milknę, milczy świat
Prorok Niecodzienny
Everyone is a monster to someone.
Since you are so convinced that I am yours, I will be it.
wiek
32
sława
V
krew
czysta
genetyka
jasnowidz
zawód
Niewymowny (Komnata Przepowiedni)
Na ten moment dłuższe, ciemnobrązowe włosy, które zaczynają się coraz bardziej niesfornie kręcić. Przeraźliwie niebieskie oczy, które patrzą przez ciebie i poza ciebie – raz nieobecne, zmętniałe, przerażająco puste, raz zadziwiająco klarowne, ostre, i tak boleśnie intensywne, że niemalże przewiercają rozmówcę na wylot – zawsze zaś tchną zimną obojętnością. Sprawiają wrażenie przekrwionych, bo Alexander coraz częściej zapomina o regularnym mruganiu. Wysoki wzrost (1,91 m). Zwykle mocno się garbi, więc wydaje się niższy. Dosyć chudy, ale już nie wychudzony, twarzy nie ma tak wymizerowanej, jak jeszcze kilka miesięcy temu. Nieco ciemniejsza karnacja, jako że w jego żyłach płynie cygańska krew: w jasnym świetle doskonale widać jednak, jak niezdrowo wygląda skóra mężczyzny, to, że jego cera kolorytem wpada w odcienie szarości i zieleni. Potężne cienie pod oczami sugerują problemy ze snem. Raczej małomówny, ma melodyjny, nieco chrapliwy głos. Pod ubraniem, Alexander skrywa liczne ślady po wkłuciach w formie starych, zanikających blizn i przebarwień skórnych, zlokalizowane głównie na przedramionach – charyzmaty doświadczonego narkomana – którym w innych okolicach towarzyszą także bardziej masywne, zabliźnione szramy – te będące z kolei pamiątkami po licznych pojedynkach i innych nielegalnych ekscesach. Lekko drżące dłonie, zwykle przyobleczone są w pierścienie pokryte tajemniczymi runami. Zawsze elegancko ubrany, nosi tylko czerń i biel. Najczęściej sprawia wrażenie lekko znudzonego, a jego sposób bycia cechuje arogancka nonszalancja jasnowidza.

Alexander Mulciber
#46
12.02.2025, 00:13  ✶  
7 IX 1972 r.

Odpowiedź na ten list nadesłany przez Lorien. Kopertę zabezpieczono zaklęciem ochronnym.


Wyłącznie zazdrość, Lorien, zazdrość, pozbawioną zawiści: zazdrość, że, w przeciwieństwie do mnie, masz święty spokój.

Wiesz, co o tym wszystkim myślę.

W skali od 1 do 10, daję o Twoje rzekome manipulacje Charlesem Robertem Mulciberem tyle samo jebania, co o wszystkich Robertów tej rodziny.

Alex


P.S. Chyba chciałaś powiedzieć "jak o psach mowa". Greyback? To ten sukinsyn żyje?


Kiedy tańczę, niebo tańczy razem ze mną
Kiedy gwiżdżę, gwiżdże ze mną wiatr
Kiedy milknę, milczy świat
Our Lady of Sorrows
and you don't seem the lying kind
a shame that I can read your mind
and all the things that I read there
candlelit smile that we both share
wiek
25
sława
IV
krew
czysta
genetyka
wila
zawód
Infobrokerka, właścicielka zakładu pogrzebowego, pianistka
Spowita nimbem wyższości i aureolą sięgających niemal do ziemi srebrzystoblond włosów, Lorraine wygląda dokładnie tak, jak powinien wyglądać Malfoy z krwi i kości. A jednak... Coś hipnotyzującego jest w jej czystym, wysokim głosie, w sposobie, w jaki intonuje słowa. Coś w pełnych gracji ruchach, w przenikliwym spojrzeniu jasnoniebieskich oczu, skrytych pod ciężkimi od niewyspania powiekami. Przedziwny czar półwili, który wyróżnia Lorraine z tłumu mimo raczej przeciętnej postury (1,67 m), długo nie pozwalając ludziom zapomnieć o jej uśmiechu. Wygląda na istotę słabą, wątłego zdrowia. W przeszłości, Lorraine zmagała się z zaburzeniami odżywania, przez co teraz cechuje ją nienaturalna wręcz kruchość. Chorobliwie chuda, kości zdają się niemal przebijać delikatną, bladą skórę. Uwagę zwracają zwłaszcza wydelikacone dłonie o długich, smukłych palcach, w których często obraca w zamyśleniu srebrny pierścionek z emblematem rodu Malfoy. Obyta towarzysko, zawsze wie, co powiedzieć, i jak się zachować. Bez względu na okoliczności dba o zachowanie nienagannej postawy. Ubiera się w otrzymane w spadku po bogatszych kuzynkach, klasyczne, mocno zabudowane suknie, na których wprawne oko dostrzeże ślady poprawek krawieckich. W naturze półwili leży przyciągać cudze spojrzenia, może dlatego Lorraine nosi się bardzo konserwatywnie, nigdy niemal nie odsłaniając ciała. Najczęściej spowita jest od stóp do głów w biel, choć chętnie stroi się również w odcienie zieleni i błękitu. Zawsze otula ją mgiełka ciężkich perfum, których nieznośnie wręcz słodki zapach służy tuszowaniu klejącej się do Lorraine mdłej woni śmierci.

Lorraine Malfoy
#47
23.02.2025, 18:59  ✶  

—04/09/1972—


List, który sowa dostarczyła wcześnie rano, zanim jeszcze Lorien wyszła do pracy, zabezpieczono standardowym zaklęciem ochronnym.


Londyn, 4 IX 1972 r.

Najdroższa Lorien,

Spojrzałam dzisiaj na kalendarz i od razu pomyślałam o Tobie. W dzień, kiedy wszystko przypomina o nieuchronnym upływie czasu – o tym, jak szybko zmieniasz się Ty, świat i ludzie dookoła – ja chciałabym Ci przypomnieć, że niektóre rzeczy pozostają niezmienne. Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin.

Uśmiecham się do Ciebie bardzo nieprzyzwoicie,
Lorraine

Do listu dołączono prezent starannie zapakowany w ozdobny papier. W środku, Lorien mogła znaleźć płytę gramofonową z nagraniami utworów Umbriela Degenhardta, którą Lorraine wygrzebała na jakimś targu staroci na Nokturnie.



Yes, I am a master
Little love caster
Ogórkowy Baron
Świat nie ma sensu. Trzeba mu go nadać samemu
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Stanley mierzy około metra dziewięćdziesięciu wzrostu i jest atletycznej budowy ciała. Jego krótko ścięte, zaczesane na bok ciemnobrązowe włosy okalają owalną twarz, która zrobią piwne oczy. Zawsze ma lekki, kilkudniowy zarost w postaci wąsa i brody. Na co dzień można go spotkać noszącego mundur brygadzisty. Jeżeli jednak uda się komuś go wyciągnąć na jakąś aktywność niedotyczącą pracy to przybędzie w długim, ciemnym płaszczu, a pod spodem będzie miał koszulę i najprawdopodobniej krawat. Wypowiada się w sposób spokojny dopóki nie zostanie wyprowadzony z równowagi.

Stanley Andrew Borgin
#48
23.02.2025, 19:51  ✶  
4 września

Droga Lorien,
A może powinienem napisać przyjaciółko z Ministerstwa czy współuczestniczko tragedii końca sierpnia? Opiekunko?
Nie ma to jednak większego znaczenia w tej chwili, więc pozwolę sobie przejść do konkretów.

Jak pewnie wiesz, nasze święta dzieli tydzień i gdyby sytuacja potoczyłaby się inaczej, a ja dalej piastowałbym swoje stanowisko w Ministerstwie, poszlibyśmy pewnie teraz na lurę do kantyny. Tę samą lurę, którą niektórzy zwykli nazywać kawą, a nasi przełożeni z wielką chęcią dbali o to, aby tej było pod dostatkiem. Nie zabrakłoby akompaniamentu jakiegoś ciasta czy innej słodkiej bułki, wszak wypada tak piękny dzień uczcić czymś więcej, niż tylko krótkim "sto lat". Zapewne dostałabyś, a może i dostaniesz całe biuro kwiatów od swoich współpracowników, którzy cenią sobie kooperację z Twoją osobą. Część pewnie z czystej uprzejmości i szacunku, inne zaś jako forma ugrania czegoś, co mogło pomóc w sprawach innych osób. To jednak jest domysłem, być może życzeniem, aby spotkało Ciebie wszystko co najlepsze w dniu dzisiejszym, wszak na to właśnie zasługujesz.

Niestety albo stety, życie ma to do siebie, że bywa przewrotne i nie zawsze toczy się tak, jak moglibyśmy chcieć. Ze względu na to, nie będziemy w stanie spełnić części rzeczy, które zostały wymienione w powyższym akapicie, a szkoda. Naprawdę.

Nie mniej jednak, jestem dłużny Ci życzenia, ponieważ odpowiedzi na ewentualne pytania, muszą poczekać. Przyjmij więc proszę moje serdeczne życzenia - sto lat.

Z wyrazami szacunku,
S.


PS.
Ze względu na Twoje bezpieczeństwo, list ulegnie samospaleniu w chwilę po przeczytaniu. Nie chciałbym sprowadzać wzroku wielkiego brata w Twoim kierunku, ponieważ postanowiłem złożyć Ci życzenia urodzinowe.

List dotarł do Lorien w dniu jej urodziny - 4 września. Po otworzeniu listu, wypadła z niego mała karteczka, a sama wiadomość - zgodnie z zapowiedzią nadawcy - spłonęła po przeczytaniu.


[+]Spoiler
Wszyscy wiedzą - to Twój dzień,
Więc się w ciągu niego śmiej,

Miej uśmiechu co nie miara,
Bo to sprawa doskonała,

Zdrowia, szczęścia i słodyczy,
To rzecz pewna jak się liczy,

Marzeń garstkę, ich spełnienia,
Baw się dobrze, powodzenia.

Sto lat, Lorien!
Po otworzeniu małej kartki, dało się dostrzec życzenia. Te nie spłonęły, aczkolwiek nie było to takie samo pismo, które dało się dostrzec w głównej wiadomości. Może chodziło o pewne kwestie bezpieczeństwa?


"Riddikulus!"
- Danielle Longbottom na widok Stanleya Bo[r]gina

"Jestem dumna, że pomagałeś podczas zamachu."
- Stella Avery na wieści o udziale Stanley w walkach podczas Beltane 1972
a guy who knows a guy
Ojciec Wirgiliusz uczył dzieci swoje,
a miał ich wszystkich sto dwadzieścia troje
wiek
51
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
przedsiębiorczy właściciel pubu "Rejwach"
Niemal zawsze towarzyszy mu nakrycie głowy: któryś z jego kapeluszy. Zmysł modowy ma raczej mierny i kiczowaty, ale lubi eksperymenty. Widać w jego kreacjach silną inspirację retro westernami, twoim starym na rybach ze szwagrem, ale też mugolską modą lat 70. Nie da się ukryć, że przekroczył pięćdziesiątkę, więc nie próbuje udawać, że tak nie jest. Ma charakterystyczną przerwę między jedynkami, niebieskie oczy, 186 centymetrów wzrostu i barczystą sylwetkę. Zarost na ogół maksymalnie kilkudniowy, choć zdarza się, że zapuści okresowo jasną brodę przetykaną siwymi włosami. Włosów na głowie od lat nie stwierdzono.

Woody Tarpaulin
#49
14.04.2025, 14:46  ✶  
8 września po południu sowa, którą Lorien mogła rozpoznać jako ptaka Woody'ego, przyniosła bilet na sztukę Ekstaza Merlina, która odbędzie się 15 września w The Globe oraz notatkę:

Kondolencje.


piw0 to moje paliwo
Prorok Niecodzienny
Everyone is a monster to someone.
Since you are so convinced that I am yours, I will be it.
wiek
32
sława
V
krew
czysta
genetyka
jasnowidz
zawód
Niewymowny (Komnata Przepowiedni)
Na ten moment dłuższe, ciemnobrązowe włosy, które zaczynają się coraz bardziej niesfornie kręcić. Przeraźliwie niebieskie oczy, które patrzą przez ciebie i poza ciebie – raz nieobecne, zmętniałe, przerażająco puste, raz zadziwiająco klarowne, ostre, i tak boleśnie intensywne, że niemalże przewiercają rozmówcę na wylot – zawsze zaś tchną zimną obojętnością. Sprawiają wrażenie przekrwionych, bo Alexander coraz częściej zapomina o regularnym mruganiu. Wysoki wzrost (1,91 m). Zwykle mocno się garbi, więc wydaje się niższy. Dosyć chudy, ale już nie wychudzony, twarzy nie ma tak wymizerowanej, jak jeszcze kilka miesięcy temu. Nieco ciemniejsza karnacja, jako że w jego żyłach płynie cygańska krew: w jasnym świetle doskonale widać jednak, jak niezdrowo wygląda skóra mężczyzny, to, że jego cera kolorytem wpada w odcienie szarości i zieleni. Potężne cienie pod oczami sugerują problemy ze snem. Raczej małomówny, ma melodyjny, nieco chrapliwy głos. Pod ubraniem, Alexander skrywa liczne ślady po wkłuciach w formie starych, zanikających blizn i przebarwień skórnych, zlokalizowane głównie na przedramionach – charyzmaty doświadczonego narkomana – którym w innych okolicach towarzyszą także bardziej masywne, zabliźnione szramy – te będące z kolei pamiątkami po licznych pojedynkach i innych nielegalnych ekscesach. Lekko drżące dłonie, zwykle przyobleczone są w pierścienie pokryte tajemniczymi runami. Zawsze elegancko ubrany, nosi tylko czerń i biel. Najczęściej sprawia wrażenie lekko znudzonego, a jego sposób bycia cechuje arogancka nonszalancja jasnowidza.

Alexander Mulciber
#50
24.04.2025, 12:48  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 24.04.2025, 12:48 przez Alexander Mulciber.)  
Przed południem 8 września 1972 roku, Alex wysłał Lorien ten dodatek wyrwany z "Czarownicy". Dołączył też krzyżówkę. Nierozwiązaną?!, pomyślalaś.

No prawie.

Nie rozwiązał jej, ale wpisał w kratki poprawne hasło. Pewnie wywróżył je z fusów.

Co za chuj.

Chyba anuluję subskrypcję Proroka. Krzyżówki chujowe i dodatków nie dają. Umarła poważna prasa.

Alex


Kiedy tańczę, niebo tańczy razem ze mną
Kiedy gwiżdżę, gwiżdże ze mną wiatr
Kiedy milknę, milczy świat
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości


Strony (10): « Wstecz 1 … 3 4 5 6 7 … 10 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa