Czuła, że sytuacja w której się znaleźli powodowała w powietrzu dziwne napięcie. Na pewno żadne z nich nie zakładało, że dojdzie do kolejnego spotkania, mimo, że przecież o nim rozmawiali tamtej pamiętnej nocy. Nie mogli się spodziewać, że trafią na siebie ledwie dwa dni później, sprawa była całkiem świeża, nie miała pojęcia jak on, ale ona nie mogła o tym zapomnieć. Wracała myślami do tego wieczoru, do czasu, który razem spędzili. Wiedziała, że mogłoby być z nią krucho gdyby wtedy nie znalazł się na jej drodze, nie ma się co oszukiwać, umiała oszacować sytuację - mogła wtedy umrzeć. Szczególnie z tą swoją przypadłością, która przypominała o swoim istnieniu w najmniej oczekiwanych momentach. Zawsze powinna spodziewać się niespodziewanego. Nie mogła przewidzieć na co i jak zareaguje jej umysł. To było dość problematyczne, szczególnie w momentach jak tamten. Zazwyczaj starała się unikać takich sytuacji, ale nie zawsze było to możliwe, nie na wszystko mogła mieć wpływ, chociaż uwielbiała kontrolować to co działo się wokół niej. Tak było prościej, mogła się przygotować na różne ewentualności. Tamtego dnia nie była zupełnie gotowa na to, co się wydarzyło. Wszystko działo się szybko, stała się zależna od zupełnie obcej osoby, i nawet szybko to zaakceptowała. Zaufała nieznajomemu, który faktycznie okazał się być osobą, której nie musiała się obawiać. Spełnił swoje obietnice, których nie musiał wcale realizować. Nie miała pojęcia, dlaczego i po co to robił, co zresztą nie było, aż takie ważne. Dzięki niemu znajdowała się teraz w tej piwnicy, było bowiem spore prawdopodobieństwo, że gdyby nie on, to nigdy nie opuściłaby Alei Horyzontalnej.
Niby mu za to podziękowała, ale miała wrażenie, że nieodpowiednio, że wypadało wrócić do tego tematu i docenić to, co dla niej zrobił. Zrobiło się nieco niezręcznie, bo pożegnała się w nim w dość spontaniczny sposób, pocałowała go. Miała ogromną ochotę to zrobić i to zrobiła, tak po prostu bez zastanowienia, bez rozważania nad konsekwencjami, bo miały się nigdy nie pojawić. To nie tak, że nie zakładała, że może się kiedyś nie spotkają, zdarzyło się to już bowiem dwukrotnie, zawsze istniało jakieś prawdopodobieństwo, że będzie i trzeci raz, tyle, że to, że przytrafił się on ledwie dnia dni po ich poprzedniej, dość intensywnej interakcji... cóż, to było niezwykłe. Nie dawało jej to spokoju, szukała przyczyny, ale nie umiała jej znaleźć, może powinna odpuścić, pozwolić wszystkiemu płynąć, nie zastanawiać się nad niczym, ale chyba nie do końca umiała działać w ten sposób.
Powinna się po prostu pogodzić z tym, że los chciał inaczej, nie miała na to wpływu, prawda? Trochę przerażało ją to, że może jednak być kimś znajomym, może nie jej, bo na pewno nie potrafiła ogarnąć skąd go kojarzy, jednak musiał znać osoby z jej otoczenia. Łatwiej żyło jej się z myślą, że była wtedy kimś innym, nie można było połączyć tego zachowania z jej osobą, nie miała jednak zamiaru udawać, że to wszystko się nie wydarzyło. Nie potrafiłaby tego zrobić. Może więc było niezręcznie, ale będzie musiała jakoś odnaleźć się w tej sytuacji, ułożyć sobie to w głowie. Nie spodziewała się tego zupełnie, nie zakładała, że w ogóle do tego dojdzie, więc to, że znaleźli się tutaj, w swoim towarzystwie tak szybko było dla niej sporym odchyłem od normy. Będzie musiała się do tego ustosunkować.
Nie chciała naruszać jego prywatności, na pewno nie bez powodu znalazł się w tej ciemnej piwnicy, racząc się trunkiem przed ósmą rano. Nie oceniała go, bo przecież postanowiła zrobić to samo - może zupełnie przypadkowo, bo sięgnięcie po alkohol w jej przypadku okazało się być po prostu zbiegiem okoliczności z którego postanowiła skorzystać.
Była zmęczona, marudna, znajdowała się w miejscu, które było jej obce, tak właściwie to nie miała pojęcia dlaczego zgodziła się na ten wypad, nie wypytywała jednak szczególnie do czego jej tu potrzebowali, nic nie trzymało jej w Londynie, więc tu przyjechała. Stwierdziła, że to będzie idealna okazja, aby odetchnąć od tego, co się wydarzyło. No i ledwie się tutaj znalazła, a spotkała właśnie jego, w piwnicy, no pojebana sprawa. Najwyraźniej jej życie zaczęło tracić swoją zwyczajność, przestała podążać za schematami, do których przywykła, coś się zmieniło i w jej zachowaniu w tym, co oferował jej świat. Co zamierzała z tym zrobić? Może po prostu pozwolić ten jeden raz się ponieść.
Pożary uświadomiły jej, że przez większość swojego życia trwała w dziwnej stagnacji, dotarło do niej, że wcale aż tak bardzo jej się to nie podobało, bo czy chciałaby umrzeć ze świadomością, że żyła w taki sposób, aby nie wychylać się za bardzo, aby nie uprzykrzać życia innych, trzymała się z boku, to było całkiem wygodne, zwłaszcza, że prawie nikt jej nie zauważał. Tyle, że, czy to było naprawdę tym, czego chciała, czy nie powinna oczekiwać czegoś więcej? Świadomość, że umarłaby nie osiągając niczego ciekawego nieco ją przytłoczyła, nie chciała dłużej podążać tą drogą, skoro już dostała kolejną szansę, to miała zamiar ją nieco lepiej wykorzystać. Zresztą zaczęła to już robić tamtego wieczora, podejmowała decyzje nietypowe dla siebie, bez zastanowienia, nie martwiąc się tym, czy mogą skomplikować jej życie, nie miały, bo przecież nie było szansy, na to, aby się znowu spotkali. Przeliczyła się nieco, ale co z tego? Suma summarum, nikogo nie skrzywdziła, nie zrobiła niczego złego, może nietypowego dla niej samej, ale co z tego?
Poczuła z nim wtedy dziwną więź, tak lekko im się rozmawiało, o tych głupotach, ale też o tematach, które wcale nie były łatwe. Nie miała więc najmniejszego problemu z tym, aby sięgnąć po to na co miała ochotę, zrobić coś zupełnie innego od zwyczajnych dla niej zachowań. Nie wydawało jej się, aby wtedy mu się to nie podobało, wręcz przeciwnie, instynktownie zareagował na ten pocałunek, przyciągnął ją do siebie, czas się zatrzymał i nie liczyło się nic, ani nikt. Tylko oni pośród chaosu, który ich otaczał. Nie pamiętała, aby kiedyś przeżyła coś takiego wyjątkowego, żaden z dotychczasowych pocałunków nie smakował jak tamten, może tu był pies pogrzebany, bo jeszcze chwilę temu nie zakładałby, że mogłoby się to powtórzyć, a teraz siedział tu przed nią, w tej ciemnej piwnicy. Czy byłaby skłonna zrobić to ponownie, by tylko sprawdzić, czy faktycznie było to tylko chwilowe, czy może on tak już po prostu miał? Może to dzięki niemu wszystko było takie inne.
Nie powinna o tym myśleć, zdecydowanie wypadałoby zejść na ziemię i skupić się na tym, że znajdowali się po prostu w piwnicy ich wspólnego znajomego, jakimś cudem, mieli zostać na trochę w jednej rezydencji, wygodniej chyba byłoby po prostu zachowywać tak, jakby faktycznie byli sobie obcy, jakby nic ich nie łączyło, niby tak było, bo przecież się nie znali, jednak nie mogła się pozbyć tego uczucia, że było zupełnie inaczej.
- Nie zamierzam dyskutować o Potterze, nie chcę sprawiać mu tej przyjemności. - Postanowiła uciąć temat, bo naprawdę nie przepadała za tym zadzierającym nosa narcyzem. Dobrze było wiedzieć, że inni mają o nim podobną opinię, jednak naprawdę nie chciała mu dać tej satysfakcji, bo przecież mogło do niego dotrzeć, co o nim mówiła. Na pewno byłby szczęśliwi, gdyby się dowiedział tego, że nie był jej taki obojętny, doprowadzał ją do szału, próbował sprawiać, by przekraczała swoje granice, ba na pewno zdawał sobie sprawę, że czasem przez niego znajdowała się na skraju, co zdarzało jej się bardzo rzadko. Nie znosiła tego typa, tak po prostu, a wcale nie było wiele osób, które darzyłaby nieprzyjemnymi uczuciami. Jemu jednak się to udało. Pracował na to przez wiele lat.
Obserwowała mężczyznę, gdy przekazała mu butelkę wina, którą wybrała. Nie widziała zbyt wiele w ciemności, pomieszczenie nie było zbytnio oświetlone, jednak starała się dostrzec jak najwięcej pomimo mroku, który ich otaczał. - Nie mam takich zabawek, więc pewnie tego nie powtórzę. - Nie dlatego, że tego nie widziała, dostrzegła bowiem błysk ostrza, które mignęło jej, gdy wyciągnął je spod nogawki. Powinna się spodziewać, że miał przy sobie broń, wyglądał na takiego, który był nią obwieszony niczym świąteczne drzewko bombkami podczas Yule.
- Szkoda, bo mogłoby mi się to przydać w przyszłości. - Ominęła ją ogromna szansa podpatrzenia nowej, bardzo przydatnej w życiu umiejętności, jakoś będzie musiała sobie z tym poradzić, prawda?
Całkiem szybko udało mu się pozbyć korka, powinna się tego spodziewać, radził sobie z każdym problemem stającym na drodze, przynajmniej kiedy znajdował się obok niej, nie wątpiła, że jej towarzystwo jest jakieś wyjątkowe, więc po prostu musiał tak już mieć.
- Dziękuję. - Nie byłaby sobą, gdyby nie podziękowała za przysługę, więc zrobiła to, kiedy przekazywał jej butelkę. Niemalże od razu skierowała ją w stronę ust, aby pociągnąć spory łyk. Tak, od razu lepiej, potrzebowała alkoholu i w końcu miała możliwość się go napić, jeszcze chwila i pewnie poczuje ciepło krążące w jej żyłach, na pewno będzie dzięki temu bardziej przystępna, stres powinien być mniejszy. Może uda jej się czegoś dowiedzieć, bo gdy piła stawała się nieco bardziej otwarta i mniej przejmowała się tym, co ludzie powiedzą.
- Lou Carcolh jak dla mnie brzmi całkiem imponująco, zeżarty przez wielkiego ślimaka, nie widzę sensu szukać lepszego powodu śmierci. - Nie skomentowała zakażenia, bo to byłoby naprawdę słabe, ale wielki ślimak, który żył w jaskiniach, to nie było wcale takim zwyczajnym sposobem na odejście z tego świata.
Wpatrywała się w niego dłuższą chwilę, kiedy znowu się odezwał. Analizowała słowa padające z ust mężczyzny, to co mówił jednak nie było takie oczywiste, nie dla niej, nie kiedy mówił o tym w ten sposób. Upiła kolejny łyk wina z butelki próbując ułożyć sobie w głowie coś niecoś.
- Nie każdy, jak widać. Ciągle nie wiem kim jesteś i nie mogę znaleźć odpowiedzi na tę zagadkę. - To nie było takie proste, jak się mogło wydawać. Oczywiście, że zamierzała się tym z nim podzielić, skoro dla niego wszystko było takie proste... Cóż, dla niej nie było. Nie należała do ich kliki, była osobą zewnątrz, może oni znali ją, wiedzieli kim jest, najwyraźniej jednak ona miała jakieś braki. Nie dostała wszystkich informacji, czegoś jej brakowało. Trochę ją to irytowało, bo przez to nie mogła połączyć wszystkich faktów, jakby gdzieś zgubiła kilka puzzli przez które nie mogła ułożyć całego obrazka.
- Próbowałam? Wydaje mi się, że raczej udało mi się Cię okraść. - Chociaż, czy można było faktycznie mówić o kradzieży, kiedy druga strona zrobiła to samo? Chyba nie do końca, mniejsza o to, tak, czy siak osiągnęła wtedy to, czego chciała, za co nie zamierzała przepraszać. Nie była już tą dziewczyną, która bała się własnego cienia, życie dosyć mocno ją zweryfikowało na przestrzeni lat, w końcu chyba zaczęła również robić to, na co tylko miała ochotę. Wcale nie miała z tego powodu wyrzutów sumienia, chociaż może powinna je mieć?
- Życie potrafi zaskakiwać. - Ona również nie przewidziała przecież tego, że spotkają się tak szybko, że w ogóle się spotkają, ale do tego doszło. Musiała to jakoś przetrawić, z każdym kolejnym łykiem wina, po który sięgała jakoś lżej jej było z tym wszystkim, tym całym spotkaniem, do którego nie powinno dojść. Wiedziała, że alkohol nie był szczególnie dobrym pomysłem w tej sytuacji, bo była zmęczona, co wiązało się z tym, że język rozplątywał się jej zdecydowanie szybciej niż normalnie. - Nic jednak nie dzieje się bez przyczyny. - Stara prawda, czyż nie? Jeszcze nie wiedziała, jaka to przyczyna spowodowała to, że znaleźli się razem w tej piwnicy, ale zamierzała do tego dojść.
- Wcześniej nie byłam swoja? - Tak, wiedziała do czego zmierza, musiał znać jej brata, to mogłoby świadczyć o tym, co mówił, no i należała teraz do znajomych Corneliusa, więc nie była tak zupełnie obca, tyle, że nadal jeszcze nic jej się w tym wszystkim nie zgadzało. - Ty też jesteś swój? - Tak, bardzo zależało jej na tym, aby ustalić, jakie właściwie było jego miejsce w tym wszystkim. Niby wiedziała, że nie był zupełnie obcy, ale ciągle brakowało jej danych, aby połączyć wszystkie kropki. - Nie wiem tylko do końca, jaki właściwie był punkt wyjścia, możesz rozjaśnić? - Zdecydowanie wiedział więcej od niej, posiadał informacje, których ona nie miała, musiała je jakoś z niego wyciągnąć.
Confusion in her eyes that says it all
She's lost control
![[Obrazek: 4GadKlM.png]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=4GadKlM.png)