• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 11 12 13 14 15 16 Dalej »
Marsz Praw Charłaków (1969) Charlie i Heather

Marsz Praw Charłaków (1969) Charlie i Heather
Gówniara z miotełką
She had a mischievous smile, curious heart and an affinity for running wild.
wiek
21
sława
VI
krew
półkrwi
genetyka
klątwa żywiołów
zawód
BUMowiec
Heather mierzy 160 cm wzrostu. Jest bardzo wysportowana, od dzieciaka bowiem lata na miotle, do tego zawodowo grała w quidditcha. Włosy ma rude, krótkie, nie do końca równo obcięte - gdyż obcinał je Charlie po tym, jak większość spłonęła podczas Beltane. Twarz okrągłą, obsypaną piegami, oczy niebieskie, czają się w nich iskry zwiastujące kolejny głupi pomysł, który chce zrealizować. Porusza się szybko, pewnie. Ubiera się głównie w sportowe rzeczy, ceni sobie wygodę. Głos ma wysoki, piskliwy - szczególnie, kiedy się denerwuje. Pachnie malinami.

Heather Wood
#1
26.01.2023, 10:14  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 26.01.2023, 10:15 przez Heather Wood.)  

Początek lata okazał się wyjątkowo upalny. Heather siedziała w sklepie swoich rodziców, zazwyczaj pomagała im w nim podczas wakacji. Układała miotły, zabawiała klientów, żeby żadne głupie pomysły nie przychodziły jej do głowy, kiedy miała tyle wolnego czasu. Nudziła się dzisiaj nieco, jednak temperatura na zewnątrz nie zachęcała do aktywności fizycznej, gdyby wybrała się na jakąś wycieczkę na miotle to pewnie następnego dnia wyglądałaby jak różowy prosiak. Klientów nie pojawiało się zbyt wielu, coś musiało się dziać, bo zazwyczaj tłumy przewijały się przez sklep Woodów. Pani Smith zagadywała ją jak zawsze, uwielbiała tą staruszkę, była dla niej niczym rodzona babcia.

Usłyszała jakieś głosy, zaciekawiona wstała z krzesła i podeszła do witryny sklepowej. Skandujący tłum zmierzał przed siebie, wzbudziło to jej zainteresowanie, odwróciła się jeszcze do Pani Smith, posłała jej uśmiech, a w jej oczach pojawiła się iskra - która nie zwiastowała nic dobrego, to znak, że Heath wpadła na jakiś pomysł. - Za chwilę tutaj wrócę!- Starsza kobieta nie zdążyła odezwać się słowem. Wood zniknęła za drzwiami.

Heather nie do końca była świadoma, czego dotyczy sytuacja, postanowiła więc zapytać u źródła. Weszła w skandujący tłum, który był naprawdę ogromny, szła z nimi tak naprawdę nie do końca wiedziała dokąd, średnio ją to interesowało. - O co chodzi? - Powiedziała głośno do chłopaka, który znajdował się tuż obok, miała nadzieję, że jej nie wyśmieje, ale wolała zapytać u źródła. - Marsz ochrony charłaków! - Powiedział jedynie, po czym wręczył jej ulotkę. To ułatwiało sprawę.

Heather trzymała w ręku ulotkę i czytała informacje, które się na niej znajdowały. Dopiero do niej dotarło, że czytała plakat związany z tym wydarzeniem. Faktycznie miał się odbyć, zapomniała tylko kiedy. Uważała, że ta demonstracja odbywa się w naprawdę słusznej sprawie, także cieszyła się, że zupełnie przypadkowo trafiła w samo jej centrum. Skandowała głośno z innymi osobami, które szły z nią w tłumie. Niby obcy ludzie, a miała wrażenie, że tworzą teraz jedną całość. Naprawdę dziwne uczucie.

Usłyszała jednak, że coś się dzieje, jakieś krzyki na samym końcu tego pochodu, odwróciła się za siebie, jednak nic nie widziała, ciężko było dostrzec cokolwiek w tak wielkim tłumie, szczególnie, że ona też nie należała do tych specjalnie wysokich. Nie miała pojęcia, co się dzieje. Tłum zaczynał panikować.

Loverboy
'It gets better!!!'
stfu It got worse-
wiek
22
sława
II
krew
zdrajca krwi
genetyka
—
zawód
Brak
Ciemne długie i niesfornie wywijające się włosy, gęste brwi i szeroki uśmiech. Charles to wysoki na 188 centymetrów młody mężczyzna. Nie wyróżnia się imponującą muskulaturą, ale nie jest też chuderlawy. Do życia ma tyle samo dystansu, co do siebie, więc bardzo często można usłyszeć jak się śmieje. Ciemne oczy to zwierciadła jego duszy, a te już nie tak często wyrażają pozytywne emocje. Ubiera się luźno, stawia na swetry, golfy, czasami nawet bluzy czy mugolskie (!) trampki. Przy pierwszym spotkaniu często wydaje się czarujący, momentami szarmancki. Rodzice próbowali wyuczyć go bardziej wyrafinowanego akcentu, ale Charlie do dzisiaj nie pozbył się pozostałości dewońskiego zaciągania, co uwydatnia się w momentach ekscytacji i upojenia alkoholowego.

Julien Fitzpatrick
#2
27.01.2023, 13:07  ✶  
Dopiero co skończył Hogwart, złożył dokumenty o staż, a już go dostał. Niby wiedział od początku, że tak się stanie, bo ojciec wciskał mu pracę w Ministerstwie już od paru lat, więc Rookwood zgodził się na nią poniekąd, aby rodziciela zaspokoić. Nie przeszkadzało mu pomaganie innym, wręcz odwrotnie, chociaż zostanie amnezjatorem brzmiało dla niego jak dużo roboty i mało zabawy. Myślał chwilę, coby nie złożyć papierów do Brygady Uderzeniowej, tam chyba lepiej by się nadawał, ale ostatecznie ojciec i matka postawili na swoim, a Charlie wolał mieć spokój przez resztę wakacji od ich ględzenia nad uchem. Miał istotniejsze sprawy na głowie niż wybór kariery, jak chociażby spędzanie czasu z Cameronem i Heather. Nie, że własna przyszłość go nie obchodziła, ale dopiero co skończył szkołę, chyba miał prawo, aby chcieć odsapnąć?
Wiedział o Marszu Charłaków, miał też co do niego złe przeczucia, a intuicja jak zwykle podpowiadała mu, aby wrzucać się w kocioł wydarzeń, jeżeli tylko była okazja. Nie miał nic do stracenia, a uważał, że postulaty tej części magicznego społeczeństwa miały dużo sensu, nie wyobrażał sobie jak okropnie by się czuł, gdyby urodził się z wiedzą o istnieniu zaklęć i całego świata magicznego, a nie mógł z niczego w nim korzystać, żołądek ściskał mu się na samą myśl, jak niesprawiedliwie podchodzili do Charłaków, ignorując ich potrzeby i odczucia. Nikomu nie powiedział gdzie się wybiera, może coś wspomniał w listach do Camerona i Heather, ale Ci wydawali się zajęci pomaganiem rodzicom w sklepie oraz aptece, więc ostatecznie stanęło na samotnej wyprawie. Rodzice nie musieli wiedzieć, a Fineasowi zostawił notkę na stole, ze wróci wieczorem lub następnego dnia, to zazwyczaj wystarczało.
Zaangażował się w rozdawanie ulotek, pomógł paru osobom unieść wyżej transparenty i przeszedł z tłumem przez sporą część magicznego Londynu zanim usłyszał, że dochodzące z tyłu krzyki nie były wcale hasłami, jakie powtarzali podczas tego wydarzenia, a wołaniem o pomoc. Automatycznie odwrócił się w tamtą stronę, gotowy do akcji, ale tłum zasłaniał mu widoczność.
- Cholera, widzisz co się tam dzieje? - zwrócił się do chłopaka, któremu aktualnie pomagał z transparentem. Ten jedynie wzruszył ramionami, chociaż nie wyglądał nazbyt pewnie.
- Mówiono też o kontr marszu, może ktoś zaczął się kłócić - podsunęła im kobieta w średnim wieku, która szła przed nimi. Charlie stanął na palcach i dzięki swojemu wzrostowi udało mu się zobaczyć, że to, co się tam dzieje definitywnie nie wygląda mu na słowną potyczkę.
- Trzeba podejść gdzieś do przodu, powiadomić kogoś, że ludzie się tam biją, zanim to eskaluje - zauważył i nie czekając na odpowiedź, sam zaczął działać, przeciskać się do przodu. W pewnym momencie wpadł na kogoś, plecami, dość mocno.
- Ała, nosz...Patrz jak leziesz - sarknął, ale odwracając się gwałtownie uniósł brwi mrugając parę razy - Heather? Co ty tu robisz? Ktoś się tam bije - wyjaśnił, bo okrzyki zaczęły rosnąc, a tłum robił się coraz bardziej niespokojny.


I won't deny I've got in my mind now all the things we'd do
So I'll try to talk refined for fear that you find out how I'm imaginin' you
Gówniara z miotełką
She had a mischievous smile, curious heart and an affinity for running wild.
wiek
21
sława
VI
krew
półkrwi
genetyka
klątwa żywiołów
zawód
BUMowiec
Heather mierzy 160 cm wzrostu. Jest bardzo wysportowana, od dzieciaka bowiem lata na miotle, do tego zawodowo grała w quidditcha. Włosy ma rude, krótkie, nie do końca równo obcięte - gdyż obcinał je Charlie po tym, jak większość spłonęła podczas Beltane. Twarz okrągłą, obsypaną piegami, oczy niebieskie, czają się w nich iskry zwiastujące kolejny głupi pomysł, który chce zrealizować. Porusza się szybko, pewnie. Ubiera się głównie w sportowe rzeczy, ceni sobie wygodę. Głos ma wysoki, piskliwy - szczególnie, kiedy się denerwuje. Pachnie malinami.

Heather Wood
#3
27.01.2023, 17:07  ✶  

Zamieszanie z każdą minutą robiło się coraz większe. Ludzie przepychali się przed siebie. Z tyłu słychać było jakieś krzywki, nie do końca wiadomo czym spowodowane. Heather nie należała do specjalnie wysokich, nie miała jak dostrzec więcej. Jedyny zmysł, na którym mogła polegać to był słuch, który nie wróżył nic dobrego. Wszyscy zaczęli niczym lawina brnąć przed siebie, nie zważali na przeszkody, które znajdowały się przed nimi. Nie ma co się dziwić, bardzo łatwo można było spanikować, kiedy nie do końca miało się informacje o tym, co właściwie się dzieje.

Sama Heather póki co nie denerwowała się jeszcze jakoś specjalnie. Pewnie komuś ktoś nadepnął na piętę, pokłócili się, doszło do jakichś rękoczynów, stąd te krzyki, ktoś dołączył i zaczęli się tłuc. Grunt, to znaleźć sobie jakieś wytłumaczenie i się go trzymać. Wtedy wszystko wydaje się jakieś takie prostsze.

Atmosfera wcale nie była taka przyjemna, co chwilę ktoś się od niej odbijał. Na całe szczęście była wysportowana i nie tak łatwo było ją przestawić. Przez lata gry w quidditcha zrobiła się też całkiem odporna na uderzenia jej próg bólu należał do tego wysokiego, denerwowało ją jednak to, że co chwilę ktoś na nią wpadał. No bo ileż można?

Patrz jak leziesz? No chyba nie, jeszcze tego brakowało, żeby jakiś pajac jej tutaj zwrócił uwagę. Już miała wbić mu w żebra swój łokieć, żeby się opamiętał, kiedy dostrzegła znajomą twarz. Charlie... Ucieszyła się ogromnie, gdy go tylko zobaczyła. Zawsze to lepiej razem być w takiej gównianej sytuacji. - Byłam w sklepie, zobaczyła tłum, postanowiłam dołączyć. - Powiedziała szybko co tutaj robi. Nie była to specjalnie przemyślana wizyta, w końcu ona rzadko kiedy zastanawiała się nad tym, co robi. - Kto się bije? Myślałam, że ktoś komuś nadepnął na piętę i to przez to. - Postanowiła się podzielić z przyjacielem swoimi przemyśleniami, coraz bardziej jednak zaczynała wątpić w to, że mają rację bytu. - Coraz bardziej napierają Charlie, utkniemy tu i nas zdepczą.- Tego zdecydowanie wolałaby uniknąć. Musieli się stąd wydostać, razem. Tego była pewna. - Może komuś się nie spodobało, że charłacy chcą walczyć o swoje prawa. - Wcale jej by to nie zdziwiło, w końcu fanatyków nie brakowało na tym świecie, jakby nie patrząc organizując ten marsz charłacy zwrócili na siebie uwagę, wystawili się poplecznikom Voldemorta.

Loverboy
'It gets better!!!'
stfu It got worse-
wiek
22
sława
II
krew
zdrajca krwi
genetyka
—
zawód
Brak
Ciemne długie i niesfornie wywijające się włosy, gęste brwi i szeroki uśmiech. Charles to wysoki na 188 centymetrów młody mężczyzna. Nie wyróżnia się imponującą muskulaturą, ale nie jest też chuderlawy. Do życia ma tyle samo dystansu, co do siebie, więc bardzo często można usłyszeć jak się śmieje. Ciemne oczy to zwierciadła jego duszy, a te już nie tak często wyrażają pozytywne emocje. Ubiera się luźno, stawia na swetry, golfy, czasami nawet bluzy czy mugolskie (!) trampki. Przy pierwszym spotkaniu często wydaje się czarujący, momentami szarmancki. Rodzice próbowali wyuczyć go bardziej wyrafinowanego akcentu, ale Charlie do dzisiaj nie pozbył się pozostałości dewońskiego zaciągania, co uwydatnia się w momentach ekscytacji i upojenia alkoholowego.

Julien Fitzpatrick
#4
20.02.2023, 06:24  ✶  
Gdyby wiedział, że Wood powstrzymała się właśnie od wbicia mu łokcia w żebra, zapewne by jej podziękował. W swojej słodkiej nieświadomości uśmiechnął się do niej krzywo, wciąż przejęty chaosem, jaki się wokół nich odgrywał. Przysunął się do Heather na tyle blisko, na ile mógł, coby żaden z przepychających się uczestników Marszu ich nie rozdzielił.
- To musiała być chyba bardzo boląca pięta, skoro tak, wiesz, taka z odciskami - zaśmiał sie, bo pomimo gorącej atmosfery, jego poczucie humoru nie znikało. Był przyzwyczajony do brawurowych akcji, mało też myślał o ich konsekwencjach, to z przyjaciółką mieli wspólne, zapewne dlatego zazwyczaj potrzebowali Camerona i jego umiejętności magomedycznych.
- Jakiś typek, obok którego wcześniej maszerowałem mówił coś o kontr marszu, to musi być to - powiedział i jak na zawołanie coś wybuchło za nimi, powodując, że ludzie naparli nań jeszcze intensywniej, podniósł się też krzyk. Charles automatycznie złapał Heather, ale w mało poręczny sposób, jakby chciał ją podnieść i wynieść z tego tłumu, chociaż sam ledwo trzymał się na nogach.
- S-sory, na gacie Merlina, chyba trzeba spierdalać, nawet jakbyśmy chcieli komuś pomóc, to chuj jeden wie komu tu pomagać - sapnął jedynie, wciąż nie puszczając przyjaciółki, więc prawie przewrócili się razem na bruk, bo ktoś właśnie wpadł Rookwoodowi na plecy.
- Jak daleko od sklepu twoich rodziców jesteśmy? - zapytał i dopiero teraz podniósł się do pionu, wyciągając też różdżkę, na wszelki wypadek, jakby mu siał się bronić, chociaż poza uciekającymi w popłochu twarzami, nic nie zmierzało w ich kierunku, a już definitywnie nie struga zaklęcia. Przezorny, jednak, zawsze ubezpieczony. Ścisnął rączkę różdżki, miał spoconą dłoń, a w tle coś zaczęło płonąc, pewnie z powodu wybuchu, jaki przed chwilą usłyszeli.
Charlesowi zaczęło dudnić w uszach od hałasu.


I won't deny I've got in my mind now all the things we'd do
So I'll try to talk refined for fear that you find out how I'm imaginin' you
Gówniara z miotełką
She had a mischievous smile, curious heart and an affinity for running wild.
wiek
21
sława
VI
krew
półkrwi
genetyka
klątwa żywiołów
zawód
BUMowiec
Heather mierzy 160 cm wzrostu. Jest bardzo wysportowana, od dzieciaka bowiem lata na miotle, do tego zawodowo grała w quidditcha. Włosy ma rude, krótkie, nie do końca równo obcięte - gdyż obcinał je Charlie po tym, jak większość spłonęła podczas Beltane. Twarz okrągłą, obsypaną piegami, oczy niebieskie, czają się w nich iskry zwiastujące kolejny głupi pomysł, który chce zrealizować. Porusza się szybko, pewnie. Ubiera się głównie w sportowe rzeczy, ceni sobie wygodę. Głos ma wysoki, piskliwy - szczególnie, kiedy się denerwuje. Pachnie malinami.

Heather Wood
#5
20.02.2023, 12:52  ✶  

Heath czasami, wbrew pozorom miała jakieś ludzkie odruchy. Tak się zdarzyło i dzisiaj, kiedy powstrzymała się od wbicie łokcia w żebro przyjaciela. Oczywiście powstrzymała się tylko dlatego, że zobaczyła znajomą twarz, ktoś obcy nie mógłby liczyć na jej dobre serce. Zrobiło jej się jakoś tak raźniej, kiedy go zobaczyła. Zawsze to lepiej być razem w czarnej dupie i zamieszkach niż z zupełnie obcymi ludźmi. Nie, żeby życzyła Charliemu źle - broń Merlinie, tyle, że mając go obok wiedziała, że wyjdą z tego cało, razem.

- Nie wiem, co się dzieje, chyba jedna pięta nie byłaby wystarczającym powodem... - W końcu tłum napierał coraz mocniej, ludzi zaczynali się przepychać, jeszcze moment i będą się taranować. - Musimy się stąd wydostać Charlie. - Wiedziała, że nie mogą zostać tu zbyt długo, bowiem tłum prędzej, czy później ich pochłonie.

- Czyli znaleźli się tacy, którym się to nie podoba. - Teraz wszystko zaczęło się jej wyjaśniać. Nie ma się więc co dziwić, że ludzie zaczęli panikować, kto wie, co będą chcieli zrobić uczestnicy kontrmarszu, a niby miała być to pokojowa demonstracja. Może jednak warto było raz zostać w domu, siedzieć na dupie, że też zawsze musiała się znaleźć w nieodpowiednim miejscu i czasie.

Rookwood złapał ją, kiedy coś za nimi wybuchło. Na całe szczęście nie zostali rozdzieleni, musieli się trzymać blisko siebie inaczej zostaną rozdzieleni, a tego zdecydowanie by nie chciała. Złapała się mocno przyjaciela, nie miała zamiaru pozwolić mu zostać porwanym przez tłum bez niej. Musieli wyjść stąd razem. - Nie ma co pomagać, wszyscy są tak nabuzowani, że zaraz sami zaczną deptać po sobie, musimy stąd spierdalać, żeby nas nikt nie zdeptał.- Wydaje się, że byli co do tego jednogłośni. Muszą jakoś na spokojnie oprzeć się tłumowi, wyjść z tej rzeki ludzi i zniknąć w jednej z alejek. Nie wydawało się to specjalnie skomplikowane, jednak napierający tłum mógł skutecznie utrudniać wydostanie się z niego.

- Ja pierdole, nikt na nikogo nie patrzy. - Skomentowała jeszcze moment, w którym prawie wylądowali razem na bruku. - Kilkaset metrów, nie przeszłam zbyt dużo, musimy się cofnąć, wtedy dotrzemy do sklepu, chociaż nie wiem, czy z tyłu nie jest niebezpiecznie.- W końcu stamtąd dochodziły wybuchy. Heather również wyciągnęła różdżkę - była gotowa się bronić, gdyby pojawił się na ich drodze ktoś, kto zechciałby ich skrzywdzić.

Loverboy
'It gets better!!!'
stfu It got worse-
wiek
22
sława
II
krew
zdrajca krwi
genetyka
—
zawód
Brak
Ciemne długie i niesfornie wywijające się włosy, gęste brwi i szeroki uśmiech. Charles to wysoki na 188 centymetrów młody mężczyzna. Nie wyróżnia się imponującą muskulaturą, ale nie jest też chuderlawy. Do życia ma tyle samo dystansu, co do siebie, więc bardzo często można usłyszeć jak się śmieje. Ciemne oczy to zwierciadła jego duszy, a te już nie tak często wyrażają pozytywne emocje. Ubiera się luźno, stawia na swetry, golfy, czasami nawet bluzy czy mugolskie (!) trampki. Przy pierwszym spotkaniu często wydaje się czarujący, momentami szarmancki. Rodzice próbowali wyuczyć go bardziej wyrafinowanego akcentu, ale Charlie do dzisiaj nie pozbył się pozostałości dewońskiego zaciągania, co uwydatnia się w momentach ekscytacji i upojenia alkoholowego.

Julien Fitzpatrick
#6
22.02.2023, 13:04  ✶  
Być może interesowało go z początku kto robi takie zamieszanie o cholerną piętę, tak po chwili po prostu przestał o tym myśleć, nawet w formie żartu, bo atmosfera z podejrzanej zrobiła się nieprzyjemna. Zdołali zostać odpowiednio siebie, tłum ich nie rozdzielił, ale Charles już czuł, że wyjdzie z tego cały posiniaczony, zadrapany i Merlin jeden wie co. Nie było jednak czasu na ten temat rozmyślać, z kolejnymi krzykami adrenalina zaczęła działać w jego organizmie o wiele intensywniej niż cokolwiek innego, a już definitywnie te dwie (jeżeli w ogóle!) szare komórki, jakie próbowały podtrzymywać cały teatrzyk znanym jako 'Charles Rookwood' w spójnej całości.
- Spróbujemy się tam teleportować - uprzedził ją tylko, bo wiedział, ze ruda źle reaguje na taki środek transportu. Mimo to, była to ich najlepsza i najszybsza opcja. Ścisnął ją odrobinę mocniej już gotowy do znajomego uczucia oderwania od ziemi, które towarzyszyło aportacji, ale nic się nie stało. Ba, ktoś w niego rzucił jakimś palem, prawdopodobnie od transparentu, dostał w głowę tak, ze aż mu w uszach zadzwoniło.
- Nosz jasna kurwa, pies ci matkę ruchał! - krzyknął w tamtą stronę, kompletnie nie przejmując się bólem, siniakiem, czy być może czymś poważniejszym, co mogłoby z tego wyniknąć. Nie myśląc za wiele, zirytowany, rzucił drętwotą, w osobę, która wydawała mu się tą, jaka chciała znokautować go chwilę temu drewnianym przedmiotem z przyczepioną doń resztką materiału. Nie skończyło się to, oczywiście najlepiej, bo grupa, która otaczała uderzoną zaklęciem osobę zbierała się w ich stronę, odpychając i kopiąc tłoczące się przy nich osoby.
- Taki myślisz, ze jesteś kurwa sprytny, popisujesz się przed dziewczyną, Rookwood? - Charlie nie był pewien skąd zna osoby, jakie się do nich właśnie, z jego winy i braku pomyślunku, przyczepiły, ale zaraz rozpoznał w conajmniej dwoch uczniów, z którymi, nie bez powodu, miał przeróżne potyczki w szkole. Tyle, że tym razem nie ograniczały ich szlabany, nauczyciele i sztywne zasady. Byli tylko oni, bruk i okropny chaos.
Brunetowi serce zabiło mocniej, spojrzał na Wood, jakby przepraszająco, nie wiedział co ma robić, stąd rzucił wcześniejsze zaklęcie, w panice, nie chciał wcale z nikim zaczynać bitki, ale skoro już tak się stało...
Wciąż jedną ręką trzymał przyjaciółkę, drugą miał uniesioną różdżkę, gotowy do bronienia się lub ucieczki.
- Teleportacja nie działa - mruknął do Heather tak, ze tylko ona go usłyszała.


I won't deny I've got in my mind now all the things we'd do
So I'll try to talk refined for fear that you find out how I'm imaginin' you
Gówniara z miotełką
She had a mischievous smile, curious heart and an affinity for running wild.
wiek
21
sława
VI
krew
półkrwi
genetyka
klątwa żywiołów
zawód
BUMowiec
Heather mierzy 160 cm wzrostu. Jest bardzo wysportowana, od dzieciaka bowiem lata na miotle, do tego zawodowo grała w quidditcha. Włosy ma rude, krótkie, nie do końca równo obcięte - gdyż obcinał je Charlie po tym, jak większość spłonęła podczas Beltane. Twarz okrągłą, obsypaną piegami, oczy niebieskie, czają się w nich iskry zwiastujące kolejny głupi pomysł, który chce zrealizować. Porusza się szybko, pewnie. Ubiera się głównie w sportowe rzeczy, ceni sobie wygodę. Głos ma wysoki, piskliwy - szczególnie, kiedy się denerwuje. Pachnie malinami.

Heather Wood
#7
22.02.2023, 15:51  ✶  

Atmosfera robiła się coraz bardziej napięta. Widać było, że jeszcze chwila, a cała sytuacja dopiero na poważnie eskaluje. Nie wróżyło to nic dobrego, szczególnie, że ludzie przestawiali patrzeć na tych obok siebie. Liczyło się tylko to, aby znaleźć drogę ucieczki. Panika niestety nie była dobrym przyjacielem w takich momentach, jednak trudno było zachować się inaczej, kiedy zagrożenie pojawiło się znikąd. Heather obawiała się, że jeśli pozwoli przejąć władzę swoim emocjom to może się zakończyć objawieniem jej najgroszej przypadłości - zupełnie nie panowała przecież nad klątwą, która była jej życiową towarzyszką.

Starała się więc oddychać spokojnie, nie myśleć o tym, że może za chwilę zostać zdeptana. - Jasne, teleportacja, to coś, co uwielbiam najbardziej na świecie. - Odparła do Charliego przełykając głośno ślinę. Szybki rzyg był jednak odpowiednią zapłatą za wyrwanie się z tego tłumu. Zamknęła oczy i czekała, aż Charlie zajmie się wszystkim, w końcu to on był specjalistą w dziedzinie teleportacji. Sama Heath nigdy się nie polubiła z tym środkiem transportu i zrezygnowała nawet z lekcji w Hogwarcie. Zdecydowanie wolała miotłę.

Otworzyła oczy, kiedy usłyszała piękną wiązankę, którą uraczył ją Charlie. Dostał kijem w łeb, no nie wyglądało to najlepiej. Wood uniosła różdżkę do góry, kiedy zobaczyła, że przyjaciel rzucił drętwotę. Nie zamierzała stać bezczynnie. Szczególnie, że usłyszała ich słowa Popisujesz się przed dziewczyną... Bardzo ją to rozjuszyło. - Spadajcie stąd. - Powiedziała do zbliżającej się w ich kierunku grupki ludzi. Nadal mocno trzymała różdzkę w dłoni, gotowa w każdej chwili zacząć rzucać zaklęcia.

- Nie działa? To chyba mamy problem. - Szepnęła jeszcze do Rookwooda, chociaż wcale się nie bała. Nie byłby to pierwszy raz, kiedy wpakowałaby się w jakąś bójkę, bardzo dobrze, że to akurat Charliego miała u swojego boku, bo wiedziała, że razem mogą wszystko. Przynajmniej tak sobie wmawiała.

Loverboy
'It gets better!!!'
stfu It got worse-
wiek
22
sława
II
krew
zdrajca krwi
genetyka
—
zawód
Brak
Ciemne długie i niesfornie wywijające się włosy, gęste brwi i szeroki uśmiech. Charles to wysoki na 188 centymetrów młody mężczyzna. Nie wyróżnia się imponującą muskulaturą, ale nie jest też chuderlawy. Do życia ma tyle samo dystansu, co do siebie, więc bardzo często można usłyszeć jak się śmieje. Ciemne oczy to zwierciadła jego duszy, a te już nie tak często wyrażają pozytywne emocje. Ubiera się luźno, stawia na swetry, golfy, czasami nawet bluzy czy mugolskie (!) trampki. Przy pierwszym spotkaniu często wydaje się czarujący, momentami szarmancki. Rodzice próbowali wyuczyć go bardziej wyrafinowanego akcentu, ale Charlie do dzisiaj nie pozbył się pozostałości dewońskiego zaciągania, co uwydatnia się w momentach ekscytacji i upojenia alkoholowego.

Julien Fitzpatrick
#8
03.04.2023, 05:43  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 03.04.2023, 05:50 przez Julien Fitzpatrick.)  
Ludzie uciekali w popłochu, gdzieś w tle znów słuchać było wybuchy, do tego stopnia, ze stojąca przed nimi grupka spojrzała po sobie, jakby zastanawiali się czy może nie wziąć nóg za pas.
- Co, strach was obleciał? Przyszliście narobić rabanu a okazało się, że możecie za mocno dostać w te puste łby cegłą? - parsknął, wyśmiewając swoich przeciwników. W tym momencie był już po prostu rozjuszony, widział, że Heather tak samo, więc nie próżnował. Żle zrobił, bo zaraz świsnęło w jego stronę zaklęcie i gdyby nie popchnęła go akurat przepychająca się tędy kobieta skończyłoby się gorzej niż rozcięciem na ramieniu.
Rzucony czar uderzył za to w budynek za nimi i sprawił, że witryna szyby rozbiła się w drobny mak, a szkło opadło na stojących najbliżej ludzi, którzy zaczęli krzyczeć i odsuwać się w popłochu.
Ktoś z impetem wpadł w jednego z przeciwników, porywając go z tłumem. Teraz byli 'na równi', dwójka przeciwko dwójce.
Charles nie uważał jednak, aby taka walka była jakkolwiek dobra i logiczna, ledwo był w stanie utrzymać się blisko Wood, jeżeli zaczęliby rzucać zaklęciami, unikać ich, nie dość, że mogliby trafić w niewinnych, uciekających protestujących, to jeszcze zapewne zgubiliby się w tłumie lub ten poniósłby ich w dwie przeciwne części ulicy.
- A co z tą twoją miotłą? Ona chyba się ciebie słucha jak pies gończy, co? - dopytał, bo to było jedyne, co przychodziło mu do głowy. Jednocześnie rzucił zaklęcie tarczy, osłaniające ich od kolejnych ataków.
Ich przeciwnicy wydawali się teraz zbyt zajęci bronieniem swoich czterech liter i chociaż Rookwood złapał jeszcze nienawistne, przepełnione chęcią zemsty spojrzenie jednego z nich, tak bardzo szybko stracił go z pola widzenia.
Ramie mu krwawiło, ale pulsująca w żyłach adrenalina powodowała, że mało zwracał na to uwagę. Przetarł je jedynie dłonią i wytarł czerwoną maź o materiał ciemnych spodni.
- Lubiłem tę koszulkę, znajdę tę mendę i rozedrę mu jego ulubioną - sarknął, jakby ubranie było w tym momencie najważniejsze.
Zaraz zmarszczył brwi.
- No co? Nie dlatego, że chce oglądać go nago! Może to trochę też, ale głównie chodzi o zemstę! - zaczął się tłumaczyć.
Huczało mu w uszach, odgłosy tłumu wydawały się przyćmione. Prawdopodobnie raniące go zaklęcie powodowało swoim świstem, w połączeniu z głośnymi wybuchami, że bębenki uszu średnio to wytrzymywały. Mówił bardzo głośno, gdy zwracał się do Heather, nawet krzyczał. Fakt, było to w tej sytuacji potrzebne, ale nie aż tak. Dziewczyna na pewno mogła się zorientować, że trochę przygłuchł.


I won't deny I've got in my mind now all the things we'd do
So I'll try to talk refined for fear that you find out how I'm imaginin' you
Gówniara z miotełką
She had a mischievous smile, curious heart and an affinity for running wild.
wiek
21
sława
VI
krew
półkrwi
genetyka
klątwa żywiołów
zawód
BUMowiec
Heather mierzy 160 cm wzrostu. Jest bardzo wysportowana, od dzieciaka bowiem lata na miotle, do tego zawodowo grała w quidditcha. Włosy ma rude, krótkie, nie do końca równo obcięte - gdyż obcinał je Charlie po tym, jak większość spłonęła podczas Beltane. Twarz okrągłą, obsypaną piegami, oczy niebieskie, czają się w nich iskry zwiastujące kolejny głupi pomysł, który chce zrealizować. Porusza się szybko, pewnie. Ubiera się głównie w sportowe rzeczy, ceni sobie wygodę. Głos ma wysoki, piskliwy - szczególnie, kiedy się denerwuje. Pachnie malinami.

Heather Wood
#9
03.04.2023, 12:52  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 03.04.2023, 12:53 przez Heather Wood.)  

Z każdą minutą zamieszanie było coraz większe. Heather nie zamierzała dać sobie tutaj zrobić krzywdy, wiedziała, że Charlie na pewno ma podobne podejście. W końcu z ich trio to ta dwójka należała do tych niezbyt opanowanych i zawsze gotowych do walki. Wystarczyło krzywe spojrzenie, aby ich sprowokować. Nie będzie jej nikt Rookwooda obrażał, nie pozwoli na to.

- Zaraz będą spieprzać w podskokach. - Powiedziała jeszcze do swojego towarzysza niedoli. Sama Wood mocno trzymała różdzkę w ręku, jeszcze moment, a użyje siły. Zaklęcie, które zostało skierowane w Rookwooda na całe szczęście w niego nie trafiło, wylądowało na witrynie, gdzie stało trochę osób, szkło się posypało. Zaczęli panikować. Wood wyczarowała nad nimi tarczę, żeby przypadkiem nie dostali kolejnym.

Miała świadomość, że walka w tłumie nie była bezpieczna. Mogliby zrobić krzywdę nie tylko sobie, ale również wszystkim wokół. Tego zdecydowanie wolała uniknąć. Musieli stąd odejść, tylko, że w przypadku tłumu jaki ich otaczał nie wydawało się to być wcale takim prostym rozwiązaniem.

- Tak, miotła jest jak pies. - Potwierdziła jeszcze Charlesowi jak wygląda sytuacja. - Zniczu, chodź do mnie! - Powiedziała w eter, musieli chwilę zaczekać, aby miotła ich odnalazła.

Przeciwnicy znaleźli się w takim samym potrzasku jak ich dwójka. Chyba do obu stron dotarło, że pojedynkowanie się w tym tłumie nie ma najmniejszego sensu. - Cameron Cię poskłada, jak zawsze. - Rzuciła, gdy zobaczyła krew na ramieniu przyjaciela. - Tylko musimy jakoś się stąd wydostać.

Na całe szczęście miotła do nich nadleciała. Wood wyciągnęła rękę, aby ją złapać. Poczuła się zdecydowanie pewniej, gdy już miała ją w ręku. Wood usiadła na miotle, czekała, aż jej towarzysz się do niej dosiądzie. - Nie maż się, kupię Ci takich dziesięć. - Jakby to koszulka była teraz najważniejsza.

- Dlaczego Ty zawsze myślisz tym, co masz między nogami. - Pokręciła głową z rozczarowaniem. - Dobra, wskakuj Charlie, szkoda czasu. Musimy stąd jakoś wylecieć. - Była pewna, że sobie poradzi, nie w takich sytuacjach zdarzało jej się latać, a lata treningów robiły swoje.

Loverboy
'It gets better!!!'
stfu It got worse-
wiek
22
sława
II
krew
zdrajca krwi
genetyka
—
zawód
Brak
Ciemne długie i niesfornie wywijające się włosy, gęste brwi i szeroki uśmiech. Charles to wysoki na 188 centymetrów młody mężczyzna. Nie wyróżnia się imponującą muskulaturą, ale nie jest też chuderlawy. Do życia ma tyle samo dystansu, co do siebie, więc bardzo często można usłyszeć jak się śmieje. Ciemne oczy to zwierciadła jego duszy, a te już nie tak często wyrażają pozytywne emocje. Ubiera się luźno, stawia na swetry, golfy, czasami nawet bluzy czy mugolskie (!) trampki. Przy pierwszym spotkaniu często wydaje się czarujący, momentami szarmancki. Rodzice próbowali wyuczyć go bardziej wyrafinowanego akcentu, ale Charlie do dzisiaj nie pozbył się pozostałości dewońskiego zaciągania, co uwydatnia się w momentach ekscytacji i upojenia alkoholowego.

Julien Fitzpatrick
#10
06.04.2023, 02:39  ✶  
Spojrzał na Heather z wdzięcznością, gdy ochroniła go od sypiącej się witryny sklepowej.
- Dzięki - odparł pewnie i rzucił spojrzeniem na porwanych przez tłum przeciwników, którzy jeszcze chwilę temu wydawali się zagrożeniem, a teraz sami musieli walczyć o życie z napierającymi na nich, uciekającymi w popłochu uczestnikami marszu.
Spojrzał na nadlatująca miotłę, jakby miał się jej zaraz oświadczyć. Zaklęcia śmigały dookoła nich, a winszował im trzask tłuczenia kolejnych witryn sklepowych, krzyki przerażenia, groźby.
Sytuacja była okropna, czuł się źle z faktem, że nie mógł nikomu pomóc, ale wciągając się w walkę, czy w tłum prawdopodobnie skończyłby nieprzytomny na bruku i zrobił jeszcze mniej.
- To nie o cenę chodzi, a o honor - odparł niesamowicie poważnie, ale sam parsknął pod nosem.
Było w tym ziarno prawdy, chociaż Charlie nie spodziewał się, ze wyrzuci z siebie tę słowa na jednym wydechu, dramatycznie, jakby pod stopami miał deski teatru, a nie tłuczoną szybę sklepową, resztki transparentów i bruk ulicy Pokątnej.
- A ty niby nie?? Daj spokój, nie mydlij mi oczu Wood - pociągnął żart i wsiadł pewnie na miotłę. Grywał w Quidditcha jezcze całkiem niedawno, bo przecież w szkole. Lubił treningi, pozwalały mu wyładować energię, której zawsze miał w nadmiarze. Poza tym, winszujący zwycięstwa inni Gryfoni zawsze działali na niczego sobie rozmiarów ego bardzo pozytywnie. Jego doświadczenie i sprawność w powietrzu nie mogły równać się z tymi przyjaciółki, ale na pewno nie był łamagą czy kimś, kogo trzeba było trzymać za rączkę podczas użycia tego rodzaju transportu.
- Chociaż ty między nogami to częściej masz miotłę. Albo mnie. Albo Camerona, tak też się zdarza, chociaż czy któreś z nas jest myślące? Powątpiewam. - grunt to być samoświadomym. Nie był pewien czy dostanie z łokcia, kolana czy też czółka za ten tekst, więc był przygotowany an cokolwiek, a już zwłaszcza na porywiste uniesienie się w powietrze. Heather była akrobatką jeżeli o lot chodziło, mogła go tak przetrzepać, że zacznie załować ziemię, gdy zsiądzie z miotły. Zwłaszcza, że wyrzucane w powietrze transparenty i ciskane w powietrze zaklęcia tworzyły z ulicy Pokątnej istny slalom olimpijski.
Lupin był co prawda Krukonem i możliwe, że miał najwięcej oleju w głowie z nich wszystkich, acz czy to czyniło go myślącym? Niekoniecznie, chociaż Rookwood, mimo żartów, wolał zakładać, ze tak. W końcu ktoś musiał wyciągać ich z tarapatów, składać do kupy i wygłaszać (wątpliwie) mądre teorie.


I won't deny I've got in my mind now all the things we'd do
So I'll try to talk refined for fear that you find out how I'm imaginin' you
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Heather Wood (2281), Julien Fitzpatrick (1933)


Strony (2): 1 2 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa