Początek lata okazał się wyjątkowo upalny. Heather siedziała w sklepie swoich rodziców, zazwyczaj pomagała im w nim podczas wakacji. Układała miotły, zabawiała klientów, żeby żadne głupie pomysły nie przychodziły jej do głowy, kiedy miała tyle wolnego czasu. Nudziła się dzisiaj nieco, jednak temperatura na zewnątrz nie zachęcała do aktywności fizycznej, gdyby wybrała się na jakąś wycieczkę na miotle to pewnie następnego dnia wyglądałaby jak różowy prosiak. Klientów nie pojawiało się zbyt wielu, coś musiało się dziać, bo zazwyczaj tłumy przewijały się przez sklep Woodów. Pani Smith zagadywała ją jak zawsze, uwielbiała tą staruszkę, była dla niej niczym rodzona babcia.
Usłyszała jakieś głosy, zaciekawiona wstała z krzesła i podeszła do witryny sklepowej. Skandujący tłum zmierzał przed siebie, wzbudziło to jej zainteresowanie, odwróciła się jeszcze do Pani Smith, posłała jej uśmiech, a w jej oczach pojawiła się iskra - która nie zwiastowała nic dobrego, to znak, że Heath wpadła na jakiś pomysł. - Za chwilę tutaj wrócę!- Starsza kobieta nie zdążyła odezwać się słowem. Wood zniknęła za drzwiami.
Heather nie do końca była świadoma, czego dotyczy sytuacja, postanowiła więc zapytać u źródła. Weszła w skandujący tłum, który był naprawdę ogromny, szła z nimi tak naprawdę nie do końca wiedziała dokąd, średnio ją to interesowało. - O co chodzi? - Powiedziała głośno do chłopaka, który znajdował się tuż obok, miała nadzieję, że jej nie wyśmieje, ale wolała zapytać u źródła. - Marsz ochrony charłaków! - Powiedział jedynie, po czym wręczył jej ulotkę. To ułatwiało sprawę.
Heather trzymała w ręku ulotkę i czytała informacje, które się na niej znajdowały. Dopiero do niej dotarło, że czytała plakat związany z tym wydarzeniem. Faktycznie miał się odbyć, zapomniała tylko kiedy. Uważała, że ta demonstracja odbywa się w naprawdę słusznej sprawie, także cieszyła się, że zupełnie przypadkowo trafiła w samo jej centrum. Skandowała głośno z innymi osobami, które szły z nią w tłumie. Niby obcy ludzie, a miała wrażenie, że tworzą teraz jedną całość. Naprawdę dziwne uczucie.
Usłyszała jednak, że coś się dzieje, jakieś krzyki na samym końcu tego pochodu, odwróciła się za siebie, jednak nic nie widziała, ciężko było dostrzec cokolwiek w tak wielkim tłumie, szczególnie, że ona też nie należała do tych specjalnie wysokich. Nie miała pojęcia, co się dzieje. Tłum zaczynał panikować.