• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Bliskie Okolice Londynu v
1 2 3 Dalej »
[25/09/72] Incydent drobiowy

[25/09/72] Incydent drobiowy
a guy who knows a guy
Ojciec Wirgiliusz uczył dzieci swoje,
a miał ich wszystkich sto dwadzieścia troje
wiek
51
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
przedsiębiorczy właściciel pubu "Rejwach"
Niemal zawsze towarzyszy mu nakrycie głowy: któryś z jego kapeluszy. Zmysł modowy ma raczej mierny i kiczowaty, ale lubi eksperymenty. Widać w jego kreacjach silną inspirację retro westernami, twoim starym na rybach ze szwagrem, ale też mugolską modą lat 70. Nie da się ukryć, że przekroczył pięćdziesiątkę, więc nie próbuje udawać, że tak nie jest. Ma charakterystyczną przerwę między jedynkami, niebieskie oczy, 186 centymetrów wzrostu i barczystą sylwetkę. Zarost na ogół maksymalnie kilkudniowy, choć zdarza się, że zapuści okresowo jasną brodę przetykaną siwymi włosami. Włosów na głowie od lat nie stwierdzono.

Woody Tarpaulin
#1
12.09.2025, 01:05  ✶  

Woody i Jonathan zwiedzają mugolską wieś



Dni mijały, a Woody wciąż nie mógł przełknąć serii porażek, które dotknęły go podczas porządkowania piwnicy Rejwachu. Co za wstyd! Jaka kompromitacja. Aby odbudować utracony wizerunek, zaciągnął Jonathana do Księżycowego Stawu, aby udowodnić mu, że potrafi robić remont. To wtedy był zwykły pech, najzwyklejszy.
Coś tam więc owego dnia porządkowali, coś tam przesuwali, być może pokłócili się o tapetę, ale dzień był — powiedzmy — dość owocny. Nagrodą za owe trudy był spacer po okolicznym wypizdowie. Musieli ujść kawałek, zanim dotarli ze Stawu do cywilizacji (Woody bardzo uważnie patrzył Jonathanowi na koszulę, czy aby Selwyn nie spoci się od spacerku; w końcu był pracownikiem biurowym, a więc z definicji niedołężnym).
Krajobraz, w który trafili, był śliczny i na wskroś wiejski. Koniki srały pod siebie na mijanych wybiegach i zewsząd woniło łajnem, kurki gdakały, kotki buszowały w polach za gryzoniami, jakiś wieśniak z wozem drabiniastym przejechał im przed nosem, chlapiąc na około błotem. Wsi spokojna, wsi wesoła, a wśród niej — kowboj (oczywiście w odpowiednim do pory roku prochowcu i stylowym kapeluszu) oraz wymuskany elegancik.
— Uważaj, Johnny, nie dostań zawału od nadmiaru rześkiego powietrza — chichrał się Woody, który całą drogę rzucał jedną żenującą docinkę za drugą.
Sam on ze wsią też na dobrą sprawę nie miał wiele wspólnego, ale nie przeszkadzało mu to w poczuwaniu się do bycia bardziej wieśniackim niż Jonathan Selwyn, który śmierdział miastem i drogą perfumerią z daleka.
Może i byłaby już wkrótce pora z owej wycieczki zawracać, może faktycznie trzeba się zaraz rozchodzić, bo słońce coraz niżej na horyzoncie — ale! Wtedy na scenę wskakuje on: olbrzymia kaczucha bijąca skrzydłami z siłą wzniecającą piach nad wiejską drożynę.
— No i gdzie? — parsknął Woody, nie przestając iść w stronę gąsiora. — Siedź. — Zaśmiał się głupawo, łapą chwytając ptaka za karczek w próbie uziemienia go. — Ale fajny gąsior. — Chwile przed tragedią. Zachwyt był jednostronny. Gąsior wyrwał się bez trudu rozbawionemu facetowi i dziabnął go zaskakująco silnym dziobkiem w nogę. — Łaa. Aaa. Kurwa. Gryzie. — Kto by podejrzewał, że Woody Tarpaulin potrafi wydać z siebie takie wysokie tony.


piw0 to moje paliwo
Czarodziej
Some legends are told
Some turn to dust or to gold
But you will remember me
Remember me for centuries
wiek
43
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
Zastępca szefa OMSHM-u
Wysoki (191 cm), szczupły i zawsze zadbany brunet, który ewidentnie poświęca dużo czasu na to, by wyglądać najlepiej jak tylko się da. Najczęściej stroi się w wysokiej jakości szaty, garnitury i koszule. Niemal zawsze uśmiechnięty.

Jonathan Selwyn
#2
12.09.2025, 18:47  ✶  
Na całe szczęście Jonathan miał już przygotowane wcześniej tapety na ściany Księżycowego Stawu, które kupił podczas przedspalononocnych zakupów z Millie. Na nieszczęścia Woody oczywiście nie podzielał w pełni tych wyborów, ale szczęśliwie obyło się bez dużych sprzeczek, a oni po prostu skupili się na porządkowaniu niektórych pomieszczeń i drobnych naprawach.

A teraz zafundowali sobie przyjemny spacer po okolicznych terenach i na całe szczęście dzisiejsza pogoda była całkiem przyjemną więc Jonathan nie musiał obawiać się, że dojdzie do podobnej masakry jak wtedy gdy spacerując z Moną i  Robertem wściekła czeluść wdarła się w tkanki jego ubrania, bezlitośnie infekując biały materiał tym co można było jedynie nazwać czarcią krwią samej ziemi.

Poślizgnął się na błocie.

Ale to wszystko dlatego, że Mona powiedziała mu o Śmierciożercy w jej mieszkaniu.

Można więc powiedzieć, że poniósł rany z rąk samego Voldemorta.

Jakoś łatwiej sie myślało na tematy około śmierciożercowe, gdy szło się teraz z Woodym wiejską drogą, a  nie biegało pośród zgliszczy i ognia ratując kogo się dało.

Zdecydowanie łatwiej też wywracało się teraz oczami, słuchając głupot drugiego czarodzieja.
–  Odważne słowa jak na kogoś kto nie wietrzy w swojej sypialni – odpowiedział. – Myślisz że powinniśmy załatwić sielankowy mural w którymś z pomieszczeń? Tak na wypadek gdyby ktoś musiał popatrzeć na coś kojącego jeśli dojdzie do kolejnych spięć podczas narad.

Najwyraźniej jednak nie potrzebowali sielankowego obrazka w Księżycowym Stawie, bo pewien sielankowy obrazek w postaci dorodnego gąsiora z zawiązanymi oczami przyszedł do nich sam.

Atak nastąpił szybko i na szczęście bezboleśnie. Bezboleśnie dla niego. Woody nie miał takiego szczęścia, a Jonathan z całych sił próbował nie roześmiać się. Zrobiła to za niego grupa młodych, mugolskich dziewczyn, która przybiegła za ptakiem.
– Będziesz miał szczęście w miłości! – wykrzyknęła jedna z nich z włosami tak nierównymi, że chyba przycinała je sama w ciemnej łazience po winie.
– Nie możemy go złapać! Pomożesz? – dodała kolejna, nie mogąc przestać się śmiać.

– Clemy, chyba nie rozczarujesz tym dam? –  powiedział Jonathan, a w jego oczach było coś co sugerowało, że nie da zapomnieć Woody'emu o tej sytuacji.
a guy who knows a guy
Ojciec Wirgiliusz uczył dzieci swoje,
a miał ich wszystkich sto dwadzieścia troje
wiek
51
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
przedsiębiorczy właściciel pubu "Rejwach"
Niemal zawsze towarzyszy mu nakrycie głowy: któryś z jego kapeluszy. Zmysł modowy ma raczej mierny i kiczowaty, ale lubi eksperymenty. Widać w jego kreacjach silną inspirację retro westernami, twoim starym na rybach ze szwagrem, ale też mugolską modą lat 70. Nie da się ukryć, że przekroczył pięćdziesiątkę, więc nie próbuje udawać, że tak nie jest. Ma charakterystyczną przerwę między jedynkami, niebieskie oczy, 186 centymetrów wzrostu i barczystą sylwetkę. Zarost na ogół maksymalnie kilkudniowy, choć zdarza się, że zapuści okresowo jasną brodę przetykaną siwymi włosami. Włosów na głowie od lat nie stwierdzono.

Woody Tarpaulin
#3
24.09.2025, 20:45  ✶  
Jakąż bezgraniczną radość przyniosłoby Woody’emu oglądanie Jonathana Selwyna rozpłaszczonego w błotnej kałuży. Longbottom go niestrudzenie ciąga po leśnych torach przeszkód i wsiach, a i tak najbardziej umorusanego ogląda go potem dwoje urzędników. Rażąca niesprawiedliwość.
Tymczasem ofiarę znów zrobił z siebie przed Selwynem sam Tarp — konkretnie ofiarę miłosnego rytuału wróżebnego, przed którym jednak zdążył jeszcze uściślić:
— Mieszkałeś kiedy na Nokturnie, cwniuro? Otwierasz okno, to powietrzem ze swojej sypialni wietrzysz ulice. Dziękuję bardzo za takie coś. — Prychnął pogardliwie. — Mural? To by ktoś musiał narysować, no a kto. — Skrzywił się, tym razem bez rozbawienia, bo zakonowe waśnie wcale go nie cieszyły. Całkiem możliwe, że parę dni wcześniej to właśnie on rozpętał burzę. Tego nie wie jeszcze nikt.
— Niech się pan nie daje prosić! — wołały tymczasem damskie głosiki zabarwione jak nic spożytym wcześniej winem. Nikt tak nie umiał wychwycić alkoholowych nut z głosu, jak znany barman i alkoholik.
Dziabnięcie gąsiora nie było dotkliwe, a przynajmniej nie na tyle, aby ów dyskomfort wybił się ponad irytację w kierunku Jonathana, którą tylko wzmocniło pojawienie się rozchichotanego stadka mugolskich dziewuszek. W mugolski zabobon Woody nie wierzył, co to to nie. Wróżby przyjmował jedynie od osób, co miały na to jakieś papiery czy inne poświadczenia wróżbickie — jak Morpheus Longbottom dla przykładu. Oj, ten potrafił tak powieszczyć, że aż w pięty szło, co wszyscy mogli ostatnio odczuć nader boleśnie.
— Drogie panie. — Uchylił kurtuazyjnie kapelusza. — Zobaczymy, co da się zrobić.
Bo całkiem mu się ta dziewczęca atencja podobała, nie ma co kłamać. Mugolki czy nie, dawno za nim chichoczące laseczki nie biegały i było to całkiem urocze, trochę połaskotało mu ego, nawet jeśli śmiały się z komizmu jego sytuacji. Ostatnio takie traktowanie otrzymywał w szkole, gdy wymiatał w quidditcha, ho-ho i szmat czasu. Ministerialne biurwy nie wyrażały do niego takiego entuzjazmu, choćby nie wiadomo jakie skomplikowane sprawy rozwiązał — oczywiście. Na Nokturnie z kolei co najwyżej mogła na niego zarzęzić prostytutka z przepalonym fajami gardłem.
— Oczywiście, ja umiem zadowolić kobietę. Zastanów się nad sobą — syknął do Johnny’ego, kiedy go mijał, ruszając w pogoń za gąsiorem.
Krzepę miał całkiem-całkiem, kondychę nie najgorszą i wyciągnął się już po dole Spalonej Nocy. Na coś się w końcu może zda, że regularnie w Rejwachu trenowali różnorakie dyscypliny: pranki, grę w rzutki i wpierdol rekreacyjny.
Co więc było robić? Poleciał za ptakiem, sadząc długie susy na piaszczystej ścieżynie.

wymagany rzut na AF

Rzut Z 1d100 - 84
Sukces!


zapomniałam również o:

!Trauma Ognia


piw0 to moje paliwo
Czarodziejska legenda
Przeciwności losu powodują, że jedni się załamują, a inni łamią rekordy.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Los musi się dopełnić, nie można go zmienić ani uniknąć, choćby prowadził w przepaść. Los objawia nam swoje życzenia, ale na swój sposób. Los to spełnione urojenie. Los staje się sprawą ludzką i określaną przez ludzi.

Pan Losu
#4
24.09.2025, 20:45  ✶  
Nie dotykają się żadne omamy, ale trauma ognia pozostaje silną. Kiedy w trakcie trwania tej sesji widzisz płomienie, na moment zastygasz w bezruchu przepełniony strachem. Wydaje ci się, że nadchodzą. Kto? Oni... One? Te istoty złożone z dymu i lęków...
Czarodziej
Some legends are told
Some turn to dust or to gold
But you will remember me
Remember me for centuries
wiek
43
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
Zastępca szefa OMSHM-u
Wysoki (191 cm), szczupły i zawsze zadbany brunet, który ewidentnie poświęca dużo czasu na to, by wyglądać najlepiej jak tylko się da. Najczęściej stroi się w wysokiej jakości szaty, garnitury i koszule. Niemal zawsze uśmiechnięty.

Jonathan Selwyn
#5
25.09.2025, 02:05  ✶  
– Mógłbyś chociaż zainwestować w jakieś pałeczki zapachowe w takim razie – mruknął wciąż próbując bronić swojej racji. – Albo chociaż kadzidełka. A co do muralu to Millie na pewno dałaby radę. Kiedyś narysowała mój portret. Poszło jej z tym wybitnie, a skoro tak dobrze udało jej się uchwycić mnie na papierze, to na pewno uda jej się też namalować coś tak banalnego jak krajobraz.

Jonathan dał Woody'emu pławić się w okazywanej mu obecnie atencji nawet jeśli, gdy wszystkie oczy rozbawionych dziewczyn skupiły się na Tarpie, Jonathan trochę pożałował, że ten przeklęty ptak nie ugryzł jego, bo... To nie tak, że miał problemy gdy ktoś inny był w centrum uwagi. Oczywiście, że nie. Nie gdy ten ktoś na to sobie zasłużył, talentem, ważnym osiągnięciem, czy po prostu ciężką pracą, lub dobrą osobowością, ale gdy było to tak przypadkowe jak ta gęś... Na pewno gęsior widząc strój Woody'ego po prostu wziął go za jakiegoś drapieżnika, a reszta potoczyła się tak głupio sama.

Przynajmniej mógł patrzeć jak starszy czarodziej próbuje chwycił gąsiora, a to z pewnością będzie ciekawy widok.
– A ja kobiety i wampira. Kobiety i wampir przebijają jedną kobietę – odparł bardzo cicho, sam zaskoczony tym co właśnie powiedział i z jaką łatwością mu to przyszło, zwłaszcza że zakładał, że nigdy w życiu nie poruszy już tematu Gabriela przy Woodym. To znaczy... Teoretycznie nie powiedział mu i raczej nie planował powiedzieć o takich rewelacjach jak to, że najwidoczniej został przyjaciółmi ze swoim byłym kochankiem, ale o tym naprawdę nie musieli rozmawiać. Grunt, że sprawa była załatwiona.

Zachwycone dziewczyny ruszyły zaraz za czarodziejem niczym młode kaczki za matką kwoką. Jonathan oczywiście również podążył w tę stronę, ale zadowolił się jedynie szybkim krokiem, godząc się niejako z tym, że to jednak nie on był główną gwiazdą dzisiejszego spaceru.
– Dawaj! Nie daj mu się! Złap go! – krzyknął, chcąc dopingować kolegę, ale najwyraźniej kolega żadnego dopingu nie potrzebował.
a guy who knows a guy
Ojciec Wirgiliusz uczył dzieci swoje,
a miał ich wszystkich sto dwadzieścia troje
wiek
51
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
przedsiębiorczy właściciel pubu "Rejwach"
Niemal zawsze towarzyszy mu nakrycie głowy: któryś z jego kapeluszy. Zmysł modowy ma raczej mierny i kiczowaty, ale lubi eksperymenty. Widać w jego kreacjach silną inspirację retro westernami, twoim starym na rybach ze szwagrem, ale też mugolską modą lat 70. Nie da się ukryć, że przekroczył pięćdziesiątkę, więc nie próbuje udawać, że tak nie jest. Ma charakterystyczną przerwę między jedynkami, niebieskie oczy, 186 centymetrów wzrostu i barczystą sylwetkę. Zarost na ogół maksymalnie kilkudniowy, choć zdarza się, że zapuści okresowo jasną brodę przetykaną siwymi włosami. Włosów na głowie od lat nie stwierdzono.

Woody Tarpaulin
#6
27.10.2025, 13:28  ✶  
— A tam patyczki, dajże spokój. Gówno w lesie to wciąż gówno i żadna woń jodełki tego nie zmienia. — Woody pokręcił nosem na pomysł kumpla, który był przecież absurdalny. Już lepiej niech na Nokturnie tylko śmierdzi niż śmierdzi i dusi od tych zapaszków perfumowanych. — Miło patrzeć, jak się młoda Moody artystycznie realizuje, no-no. Jest przynajmniej jaka kolorowa pociecha w tym smutnym świecie. A jaki sufit nam zmalowała, cholera, ładne.
Woody wziął więc atencję dla siebie, nie patrząc na to, jak niewiele zostało jej dla przyjaciela. Gdyby się Tarp odwrócił podczas pogoni, zobaczyłby jednak, że jedna z dziewuszek zerka co chwilę spod oka na Selwyna i czujnie pilnuje, czy przystojny kolega wybrańca nie zostaje nadto z tyłu. Ptactwo ptactwem, wróżba wróżbą, ale piękny Jonathan przyciągał spojrzenia niewieście mocniej niż zapuszczony łysy wujcio. Tym bardziej się tym Woody nie przejmował, że patrzą tego dnia na niego — Johnny to miał na co dzień! I jeszcze by chciał, nienażarty narcyz!
Longbottom schwytał ptaka i zakończył gonitwę. Uniósł bijącego skrzydłami gąsiora w górę w geście tryumfu niczym złoty puchar, po czym wcisnął go sobie pod pachę i ze zdobyczą powrócił do chichoczących dziewcząt.
— To której pannie mam zwrócić zgubę? — zapytał szarmancko, stawiając spacyfikowanego gąsiora na ścieżce i przytrzymując go łapą.
Ze szczebioczącego tłumku wyszło jakieś dziewczę i zaskakująco mocnym jak na tak delikatną istotę chwytem odebrało drób, obdarowując bohatera rozbawionym uśmiechem.
— Kto wy jesteście? A skąd wyście? — rozbrzmiewały wśród wieśniaczek zaciekawione pytania. Wieś była mała, a tych dwóch szło przez nią piechotą, i to w jakich strojach. Nie dziwota, że budzili zainteresowanie.
— My są włóczykije, idziemy se przed siebie, tak o — wyjaśnił Woody, na co któraś zakrzyknęła, że widać, że panowie z miasta, że pewno gdzie za wsią stoi s a m o c h ó d.
Z miasta czy nie, to się nie rozstrzygnęło, lecz nim czarodzieje poszli dalej w swoją stronę, rumiane dziewczę wręczyło im kilka jabłuszek. Że na drogę, żeby nie opadli z sił. Włóczykije — śmiała się z powątpiewaniem.
I poszli dzielni Zakonnicy dalej przed siebie. Woody wyjął z kieszeni scyzoryk i odkrawał sobie niewielkim nożykiem po kawałeczku jabłka.
— I co, Selwyn? Łyso ci? — pytał, gdy wędrowali przez piaszczystą wiejską ścieżynę wśród pól po żniwach, a za nimi słońce schodziło za horyzont. — Teraz zadowoliłem na twoich oczach całą grupę kobiet, hehe. — Zrobił sobie przerwę, żeby wepchnąć do ust kęs jabłka. — No, tego wampira to mi zupełnie nie jest szkoda, powiem ci. Nawet bym nie chciał. — Mówił o tym z Jonathanem rzeczywiście swobodnie. Dużo miał czasu, aby oswoić się z tą myślą i przychodziła mu już naturalnie świadomość, że Selwyn nie wzgardza miłością ni mężczyzn, ni wampirów. — Ty w ogóle wiesz, co to samochód, Selwyn? Mogę ci pokazać, bo ostatnio coś tam się interesuje, trochę tego… temat zgłębiam. Samochody, motocykle. Takie różne mugolskie. — Podał mu swój nożyk i wytarł mokre od soku łapy w spodnie, aby szukać po kieszeniach fotek motocyklów.


piw0 to moje paliwo
Czarodziej
Some legends are told
Some turn to dust or to gold
But you will remember me
Remember me for centuries
wiek
43
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
Zastępca szefa OMSHM-u
Wysoki (191 cm), szczupły i zawsze zadbany brunet, który ewidentnie poświęca dużo czasu na to, by wyglądać najlepiej jak tylko się da. Najczęściej stroi się w wysokiej jakości szaty, garnitury i koszule. Niemal zawsze uśmiechnięty.

Jonathan Selwyn
#7
28.10.2025, 12:45  ✶  
Woody, wrócił z tej bitwy jako prawdziwy bohater i sam Jonathan nie mógł się nie powstrzymać, aby nie zaklaskać, gdy zobaczył, że przyjaciel pokonał gąsiora. Nie mógł też nie powstrzymać się, aby nie uśmiechnąć się do tej dziewczyny, która co jakiś czas na niego zerkała, ale jednak to zmagania drugiego czarodzieja z wielkim ptakiem miały pełnię jego uwagi. Gąsior ponownie został oddany swojej właścicielce i niemal w tym samym momencie, Jonathan musiał naprawdę się powstrzymać, aby nie przewrócić oczami, kiedy Woody uznał, że najlogiczniej będzie przedstawić się jako włóczykije. Włóczykije! Niech sam sobie będzie włóczykijem! Oczywiście Selwyn zachował odrobinę zdrowego rozsądku i nie zaprotestował wobec tego parszywego określenia, zwłaszcza że dziewczyny same zrozumiały że są z miasta, a potem i tak wszyscy zaczęli iść w swoją stronę, chociaż na pożegnanie dostali jeszcze jabłka.
Włóczykije! Phi!

– Dobrze, rzeczywiście widziałem, że dzielnie walczyłeś z tym ptactwem, więc powiem jedynie że było o naprawdę zjawiskowe i nie będę dalej komentował – powiedział wesoło, odsuwając nieco na bok temat wampira, nawet jeśli to on go zaczął. Prawdę mówiąc rozważał przez chwilę, czy nie podzielić się z Woodym nowymi wampirzymi rewelacjami, na przykład takimi, że Jean... Gabriel przyszedł do niego po Spalonej Nocy i że najwyraźniej zostali przyjaciółmi, ale... Był taki ładny dzień. Nie warto było go marnować na dyskusje czy tego wampira znał lepiej Jonathan, który spędził z nim całe lata, czy też Woody który nawet nie widział go nigdy na oczy i zapewne robiłby z tego swój atut.

Miło było jednak wiedzieć, że Woody wie o jego zainteresowaniach.

Mniej miłe było natomiast to, że gdyby zakochał się ponownie z wzajemnością w jakimś mężczyźnie, Tarp zapewnie by o tym szybko nie dowieedział, tak aby jego hipotetyczny kochanek nie czuł się niekomfortowo. Łatwiej było zapewne zakochać się w jakiejś kobiecie. I nie było to znowu takie niemożliwe, patrząc na to że w całym swoich życiu wzdychał do wielu czarownic i tylko do dwóch mężczyzn.

– A wiesz, że nawet kiedyś próbowałem jeden prowadzić? – spytał z dość sporą satysfakcją w głosie, biorąc od niego scyzoryk. – Ned, mąż Charlotte, miał jeden i pokazywał mi jak się prowadzi, a po jego śmierci odziedziczył go mój chrześniak. – Szkoda tylko, że pojazd stał się ofiarą pożarów. – Ah, i nawet ostatnio jechałem jednym z Lottie, gdy uciekaliśmy przed strzałami. Wyobrażasz sobie, że jakiś włoski mafioza, gdy tylko mnie zobaczył, zapałał wobec mnie taką obsesją, że chciał mnie porwać? – Kontynuował, powoli i starannie, obierając skórkę jabłka, tak aby się nie przerwała.
Matka kiedyś mu mówiła, że według jej ojca, jeśli obierze się jabłko tak, aby skórka była jak najdłuższa, a potem przerzuć się ją za plecy przez lewe ramię to litera wskaże osobę, którą skrycie się kocha. Twierdziła, że gdy raz tak zrobiła, skórka ułożyła się w pierwszą literę imienia jego ojca. Jonathan miał to oczywiście jedynie za zwykłe zabobony, ale... Dziadek był Mulciberem i chyba pracował w Departamencie Tajemnic. Kto wie? Może odkryli oni tam jakąś jabłeczną prawdę na temat miłości. – Ale chętnie zobaczę co tam masz. – Zatrzymał się. – No dobrze. Skoro gęś uznała że będziesz miał szczęście w miłości, to niech jabłko mi powie kogo skrycie kocham, czy tam w kim się zakocham.

Nie pamiętał w sumie która wersja była poprawna, ale z okazji dobrego humoru po prosru rzucił obierek przez lewe ramię, a potem spojrzał na ułożony kształt.

A

– Hm... – mruknął, próbując nie myśleć o najoczywistrzym wyborze, który przyszedł mu do głowy. Ta osoba przecież możliwe, że wkrótce nawet nie będzie jego przyjacielem. Zapewne nawet nie zaśmiałby się, gdyby opowiedział mu tę historię. Musiał szybko znaleźć jakieś inne imię. Jakieś kogo na pewno obaj nie kojarzyli.
– Znamy jakiegoś Aaron... – Na Merlina! Przecież znali jakiegoś Aarona! – Alice. Czy znamy jaką Alice? Ariadna?
a guy who knows a guy
Ojciec Wirgiliusz uczył dzieci swoje,
a miał ich wszystkich sto dwadzieścia troje
wiek
51
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
przedsiębiorczy właściciel pubu "Rejwach"
Niemal zawsze towarzyszy mu nakrycie głowy: któryś z jego kapeluszy. Zmysł modowy ma raczej mierny i kiczowaty, ale lubi eksperymenty. Widać w jego kreacjach silną inspirację retro westernami, twoim starym na rybach ze szwagrem, ale też mugolską modą lat 70. Nie da się ukryć, że przekroczył pięćdziesiątkę, więc nie próbuje udawać, że tak nie jest. Ma charakterystyczną przerwę między jedynkami, niebieskie oczy, 186 centymetrów wzrostu i barczystą sylwetkę. Zarost na ogół maksymalnie kilkudniowy, choć zdarza się, że zapuści okresowo jasną brodę przetykaną siwymi włosami. Włosów na głowie od lat nie stwierdzono.

Woody Tarpaulin
#8
31.10.2025, 20:35  ✶  
Oklaski za schwytanie gąsiora były w pełni zasłużone i oczekiwane, to nie podlega wątpliwości. Jeśli zaś Jonathan Selwyn miał problem z byciem przedstawionym jako włóczykij, to najwyższa pora zastanowić się nad podjęciem uczciwej pracy z poczuciem własnej wartości. Na Merlina! nikt w mugolskiej wiosce nie zna twarzy czarodziejskich dyplomatów i nic z tym kłamstewkiem nie zrobi.
— Też próbowałem prowadzić, stare dzieje. — Woody pokiwał głową, przypominając sobie czasy, gdy Tessa nalegała na zakup samochodu. Wybrała dla nich Forda Squire, duży samochód dla dużej rodziny, której nigdy nie udało im się założyć. Samochód się ostał (z kilkoma usterkami technicznymi) i stał wciąż w ich ogródku. — No, nie skończyło się najlepiej, co ci powiem. Zdradzę ci za to, bo cię nie podejrzewam o robienie mi konkurencji, ale będziemy w Rejwachu otwierać taką nową usługę. Dowóz. Z tej okazji organizujemy sobie z Asenką po motocyklu. — Gdy dotarły do Woody’ego słowa o mafiozie, stary wykrzywił mordę i spojrzał na Jonathana jak na idiotę. — Zbadaj się. W Lecznicy, na urojenia — polecił tylko i odpuścił temat.
Jabłeczne sekrety — i generalnie sekrety wróżbiarstwa — nigdy nie były Woody’emu szczególnie bliskie, toteż zaufał Jonathanowi na słowo z tą teorią zakochania. Zatrzymał się. Spojrzał na to A z lewej, spojrzał z prawej. No niby coś w tym obierku przypominało literę. Również pierwszą myślą Woody’ego było wówczas: Anthony, lecz absolutnie nie zamierzał zaczynać tematu pana Shafiqa. Dawno temu odebrał już lekcję, że z tą dziwną trójką Morpheus-Anthony-Jonathan, to lepiej tematów miłosnych nie otwierać, bo się zawsze wtedy czuł jakoś niezręcznie, nie wiedział, co by im tam powiedzieć, żeby… chuj, nieważne.
— Aaron Moody jest najbardziej heteroseksualnym mężczyzną, jakiego znam. Zaufaj mi, znam faceta od kołyski. A Alastor zaraz po nim, żebyś nie próbował podążać ścieżką skojarzeń — zastrzegł przemyślnie. — Alice… Alice Bletchley? To przecież gównia… — Nie, chwila, Alice to żadna gówniara, była już dorosła. A Jonathan wcale nie był od niej aż tyle starszy. Twarz Woody’ego rozjaśnił przebłysk olśnienia. — Alice Bletchley, pokochalibyście się. Dziewczyna z sercem do teatru, przesympatyczny charakter. Znasz ją, prawda? — Longbottom ruszył w dalszą drogę, szukając kolejnych delikwentów na A. — Jest jeszcze moja Asenka, ale, bracie, nie masz jaj na taką dziewuchę. Młoda by cię jedną ręką złożyła. Mamy też na Nokturnie spirytystkę, Ambrosię, i Alfreda. Alfred zajmuje się spiritem w obu tego słowa znaczeniach. Jego miłość to spirytus i spirytyzm.


piw0 to moje paliwo
Czarodziej
Some legends are told
Some turn to dust or to gold
But you will remember me
Remember me for centuries
wiek
43
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
Zastępca szefa OMSHM-u
Wysoki (191 cm), szczupły i zawsze zadbany brunet, który ewidentnie poświęca dużo czasu na to, by wyglądać najlepiej jak tylko się da. Najczęściej stroi się w wysokiej jakości szaty, garnitury i koszule. Niemal zawsze uśmiechnięty.

Jonathan Selwyn
#9
09.11.2025, 19:37  ✶  
Jonathan uniósł brew z zaciekawieniem słuchając o nowym pomyśle biznesowym Woody'ego.
– Będziecie obsługiwać jakieś określone dzielnice, Londyn, czy też inne miejsca? – spytał autentycznie zaintrygowany, nie chcąc dać po sobie pokazać, że zastanawiał się co takiego może na większą skalę dowozić Rejwach poza piwem i zapewnie nie najlepszej jakości jedzeniem. Restauracji sam jednak oczywiście zakładać nie chciał. Miał zbyt ładne dłonie, na to aby często gotować, a bez sensu byłoby jedynie zatrudnić kucharzy do wytwarzania dań sygnowanych jego imieniem. Może jedynie czasami rozważał otwarcie jakiegoś niewielkiego pensjonatu, w którym pokoje utrzymane by były w stylistyce różnych książek. Ewentualnie własnej linii akcesoriów, ekskluzywnych przybiorów biurowych, lub kosmetyków do twarzy, ale niestety nie miał na to za bardzo czasu i obawiał się, że teraz będzie miał go jeszcze mniej. Chociaż... Wysokiej jakości pióra i skórzane notesy... Ładnie by wyglądał na plakatach promujących markę takich produktów. To znaczy, wyglądałby ładnie na plakatach promujących jakikolwiek produkt.
– Ale to prawda! Możesz zapytać się własnego brata! O wszystkim mu powiedziałem! – zaprotestował, bo nie rzadko miał okazję pochwalić się, że obcy mafioza miał na jego punkcie obsesję i nie chciał aby ktokolwiek powątpiewał w te zdarzenia.
A.
Naprawdę próbował nie myśleć o tym jednym A o którym myśleć nie powinien. I oczywiście nie chodziło o insynuacje, że sekretnie kochał Anthony'ego bo oczywiście tak nie było, ale... Ale ostatnimi czasy myśli o Shafiqu były szczególnie trudne, zwłaszcza gdy stawały się coraz bardziej pesymistyczne. Bo co jeśli nigdy nie będą ponownie tak blisko, jak byli przed kłótnią we Francji? Co jeśli nigdy nie będzie mógł mu powiedzieć o tej skórce od jabłka, bo było dobrze między nimi jedynie oficjalnie? Nie chciał jednak mówić o tym skojarzeniu na głos w obawie, że jeśli zacznie dzielić się z Woodym swoimi przyjacielskimi problemami to spędzą tutaj kolejną godzinę. A potem zapewne Woody powiedziałby coś nieprzyjemnego na temat Shafiqa, więc przez jeszcze kolejną godzinę Jonathan musiałby mu tłumaczyć czemu Tarp nie miał racji. Dwie godziny. Trzy gdyby potem znowu postanowił narzekać na Tony'ego. Cztery gdyby znowu musiał go bronić. Chyba nie miał na to dzisiaj siły.
– Alice... Pracuje w teatrze, prawda? Nie miałem zbyt dużej przyjemności z nią rozmawiać. Nie znam Aseny, ale na pewno miłoby nam się rozmawiało – powiedział. – Zresztą to jabłko to zapewnie tylko głupota. Równie dobrze moze chodzić o moją miłość do angielskiej porcelany.
a guy who knows a guy
Ojciec Wirgiliusz uczył dzieci swoje,
a miał ich wszystkich sto dwadzieścia troje
wiek
51
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
przedsiębiorczy właściciel pubu "Rejwach"
Niemal zawsze towarzyszy mu nakrycie głowy: któryś z jego kapeluszy. Zmysł modowy ma raczej mierny i kiczowaty, ale lubi eksperymenty. Widać w jego kreacjach silną inspirację retro westernami, twoim starym na rybach ze szwagrem, ale też mugolską modą lat 70. Nie da się ukryć, że przekroczył pięćdziesiątkę, więc nie próbuje udawać, że tak nie jest. Ma charakterystyczną przerwę między jedynkami, niebieskie oczy, 186 centymetrów wzrostu i barczystą sylwetkę. Zarost na ogół maksymalnie kilkudniowy, choć zdarza się, że zapuści okresowo jasną brodę przetykaną siwymi włosami. Włosów na głowie od lat nie stwierdzono.

Woody Tarpaulin
#10
23.11.2025, 11:05  ✶  
Myślenie, że w Rejwachu jedzenie jest „nie najlepszej jakości” to zamach na kompetencje Lewisa McKinnona i należy się takich myśli wstydzić. Lewis McKinnon był wybitnym kucharzem, który potrafił pośrodku tego ich nokturnowego bajzlu wyczarować z niczego kulinarne dzieło sztuki.
— Londyn Magiczny — Woody zawiesił głos, aby dodać następnym słowom dramatyzmu — i Niemagiczny. — Czekał, aby zobaczyć, jakie piorunujące wrażenie zrobi ta informacja. — Wiedziałeś, że Asena ma prawo jazdy? I nie ukradła go nikomu. Dziewczyna naprawdę potrafi prowadzić te mugolskie cacka.
Sam Longbottom z kolei nie wydawał się przekonany wiarygodnością swojego brata i wciąż patrzył na sprawę mafioza jakoś podejrzliwie.
— Ty wiesz co, Morpheus to ostatnio... no, wiesz, jak jest z nim. No ale nic no, dobra, niech stracę, wierzę ci. Ty też byś mi przecież nie uwierzył, gdybym ci powiedział, że Anthony Shafiq wyciągał mnie z aresztu komunistycznej Służby Bezpieczeństwa za żelazną kurtyną. — Wydarzyło się to ledwie kilka tygodni wcześniej, a jakby w zupełnie innym świecie.
Woody szedł chwilę w milczeniu, słuchając tych niezgrabnych wykrętów Jonathana. Coś mu niedobrego chodziło po duszy, ale Longbottom nie zamierzał nurkować w odmęt skomplikowanych sercowych rozterek. Nigdy nie był w tych sprawach ekspertem. Zarechotał więc jedynie, gdy Selwyn zadeklarował, że z pewnością dobrze by mu się rozmawiało z Aseną.
— Jak nic, jak nic — przytaknął mu okrutnie, bo absolutnie nie potrafił wyobrazić sobie nieokrzesanej Greybackówny z Nokturnu w konwersacji z wymuskanym dyplomatą Jonathanem Selwynem. Johnny zszedłby na zawał, a ona miałaby z tego wybitny ubaw. — Tak, zdaje się, że w teatrze. Córka Juliana, pisałem ci o nich. Jest świetna. Może powinieneś się z nią kiedyś złapać, skoro tak kochasz ten wasz teatr — zachęcił chytrze, w niecnej próbie uczynienia Selwynowi sprawy Bletchleyów czymś personalnym.


piw0 to moje paliwo
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Jonathan Selwyn (1950), Pan Losu (40), Woody Tarpaulin (1915)


Strony (2): 1 2 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa