Bro... wyszło nam to samo.
– to have someone see you.
Bro... wyszło nam to samo.
Spodziewałbym się listu od Ciebie. Ale nie przesyłki o tak cennej wartości.
Zapewnię im odpowiednie miejsce.
some women are built from it
Rudi,
całe szczęście, że nic Ci nie jest i że masz się gdzie podziać… A co z mieszkaniem w Londynie? Też całkiem spłonęło? Mam nadzieję, że nie skończyło tak jak dom w DG (z niego nie zostało absolutnie NIC oprócz jakiegoś jednego, bardzo upartego krzesła i naszych książek, ale ich się nie da spalić…)? I jak się mają Twoi rodzice i brat?
Nie widziałam Cię, ale prawdę mówiąc było takie zamieszanie i tyle dymu i pyłu wszędzie, że bardziej patrzyłam na rannych niż na tych, którzy mają siłę się poruszać. Naprawdę się cieszę, że nic Ci się nie stało.
Mało bywam teraz w domu, nie mam na to czasu, więc nie wiem czy się zobaczymy, jak nas odwiedzisz. Prim nie mówiła mi nic o tym, że chce się przeprowadzić, ale jeśli takie jest jej życzenie, to nie będę jej trzymać u siebie na siłę... Ale skoro Tobie pisała, to czy jesteś w stanie mi powiedzieć, co jest u mnie nie tak? Żebym mogła to poprawić? Będę dyskretna. Wiem, że noszenie ubrań siostry, a nie własnych, nie jest najbardziej komfortowe, ale nie jestem w stanie przyspieszyć pewnych rzeczy, przy paraliżu miasta, jaki teraz nastąpił…
Drogi Rodolphusie,
Obecnie przebywam na urlopie w Paryżu. Doszły mnie jednak niepokojące informacje o atakach w Londynie. Czy u Ciebie i u Twojej rodziny wszystko w porządku? Nikt nie ucierpiał?
Rodolphusie,
Przykro jest czytać o stratach, jakie spotkały naszych członków rodziny. Najważniejsze, że przeżyli i nic im poważnego się nie stało. Dom, mieszkanie, zawsze można odbudować, kupić. Ale nie życie.
Jeżeli jestem potrzebny, wrócę tak szybko, jak to możliwe. Louis zostanie pod opieką mojej przyjaciółki i jej rodziny w Paryżu. Jeżeli jest jak piszesz, tak niebezpiecznie, nie będę narażał swojego syna na wcześniejszy powrót.
Odezwę się, gdy będę na miejscu.
Rodolphusie,
Zgodnie z informacją ostatniego listu, informuję, iż jestem już w Anglii.
Krajobraz miasta mocno się zmienił. To co ujrzałem, odebrało mi mowę. Gdybym wiedział, że coś takiego się wydarzy, zapewne bym nie wyjeżdżał.
Gdybyś czegoś potrzebował, lub ktokolwiek z rodziny czy bliski, daj znać.
Rodolphusie,
Jestem wstanie przygotować mocniejszy eliksir na chorobę serca. Jeżeli uważasz, że tej osobie potrzebne jest dodatkowe leczenie, mogę prywatnie ją przebadać i przygotować również coś na problem z płucami. Pytanie tylko, czy ta osoba leczy się już u kogoś i zażywa jakieś eliksiry? Czy ma na coś uczulenie, alergię?
Pytam zapobiegawczo, gdyż niektórzy potrafią mieć uczulenie na jeden składnik pożądany do stworzenia eliksiru leczniczego, na konkretną chorobę i wtedy trzeba znaleźć zamiennik.
Rodolphusie,
przemyślałam Twoją propozycję i jestem skłonna zgodzić się na kolację. Nie jako zapłata za ratunek, ale jako sposobność do naprostowania nieporozumień i głębszego zrozumienia siebie nawzajem.
Jeśli więc to nadal aktualne, podaj czas i miejsce.
Who are we mistaken?
W środku nie było co prawda listu, ale Lorien włożyła do środka niewielką pozytywkę, która po nakręceniu wygrywała kilkuminutową melodię. Jeśli zakręcił nią przy dementorku - ten się uspokoił i zasnął, owinięty we własny brokatowy płaszczyk.
some women are built from it
Rudi,
jest w porządku, nie było to nic, czego bym się nie spodziewała, albo by było to coś zupełnie nowego. Moja matka i tak zachowywała się bardzo cywilizowanie. To był ledwie przedsmak tego, jaka była dla nas w domu. Ale tak, nie rozmawiam z moją matką za bardzo. Od czasu jak Rookwoodowie zerwali zaręczyny bardzo się ze sobą pokłóciłyśmy. I to była ta ostatnia kropla w czarze, po której zdecydowałam się w końcu wyprowadzić. Obei jesteśmy chyba zbyt uparte, by to jakoś wyłagodzić, a na pewno upłynęło za mało czasu. To znaczy to nie tak, że wcale nie rozmawiałyśmy od tamtego czasu, ale ja potrzebuję przestrzeni. Dlatego obok niej nie usiadłam.
Widziałam, że Twoja matka też delikatnie próbowała „sterować” rozmową?
Nic nie szkodzi, Rudi, ja też mam ręce pełne roboty i nie myślałam za bardzo o prezentach. Bardzo Ci dziękuję za pamięć. I w zamian przyjmij ode mnie coś z moich prywatnych zapasów. To na słodki sen, gdybyś miewał problemy z zaśnięciem przez natłok… wszystkiego.
Mam nadzieję, że Mabon było dla Ciebie szczęśliwe, pomimo tego, jak różne charaktery znalazły się przy wczorajszym stole.
Do przesyłki dołączono dość dużą, smukłą, zdobioną fiolkę barwioną na liliowy kolor z żłobieniami na szkle, z kilkoma porcjami eliksiru nasennego.