Powinna się bać, jednak już dawno przestała miewać takie odruchy. Nie bała się martwych, nie bała się żywych, bo co mogło jej się stać? Mogła umrzeć, gdyby ktoś wyjątkowo źle jej życzył, ale śmierć przecież była tylko początkiem, kiedyś musiała nadejść, zresztą - nie wydawało jej się, aby łatwo było ją zabić. Może była zbyt pewna siebie, zbyt spokojna, ale znała swoją wartość.
Spojrzała na niego oceniająco, kiedy próbował zabrzmieć ironicznie. Czy naprawdę sądził, że może się przed nią ukryć, pod tą maską? Zdawała sobie sprawę z tego, że mógł być do odruch obronny, każdy jakieś miewał. Mógł wątpić w jej dobre intencje, w końcu pojawił się tu znikąd, zupełnie przypadkowo pokazał coś, czego nie chciał pokazać, nad czym nie panował. Co innego mu zostawało? Bronił się, tak jak potrafił, tyle, że nie było to potrzebne, ale o tym przecież też nie wiedział, chociaż może powoli zaczynał się domyślać, że trudno przed nią ukryć cokolwiek. Miała pewną intuicję, wynikającą z jej wieku, lat doświadczenia, przebywania z różnymi ludźmi, obserwowania ich zachowań. Potrafiła ich czytać, jakoś tak się złożyło.
Spodziewała się odmowy. Nawet nie drgnęła jej powieka, kiedy usłyszała nie. Nie zamierzała nalegać, to nie było w jej stylu, wcale. W końcu to nie ona miała problemy z odnalezieniem siebie, to nie ją coś nawiedzało, to nie ona traciła kontrolę.
Widać jednak to nie nie było takie stanowcze, bo mówił dalej, kontynuował, wyjaśniał, to mogło sugerować, że wcale nie odrzucił propozycji, tylko zareagował impulsywnie. Nie było w tym niczego dziwnego. Kto właściwie lubił gdy mieszało mu się w głowie? To była ostateczność, metoda, która mogła pozwolić zapomnieć - wtedy kiedy nie dało się inaczej.
- To jest inwazyjne. - Nie tylko brzmiało, nie bez powodu uważała to za ostateczność, w tym przypadku potrzebną. - Inwazyjne, ale konieczne. - Nie sugerowała tego rozwiązania bez powodu, połączyła kropki, a przynajmniej tak się jej wydawało, była praktycznie pewna, co jest przyczyną jego napadu, co powodowało, że czuł się opętany. Rozwiązanie było jedno i mu o nim opowiedziała. Rzeczowo, bo dlaczego by nie. Nie było sensu krążyć wokół tematu, nie należała do osób, które owijały w bawełnę, opowiadały bajki, kiedy zakończenie wcale nie miało być takie szczęśliwe. Wiedziała, że utrata wspomnień nie była przyjemnością, że mieszanie w głowie nie należało do sytuacji komfortowych, trzeba było darzyć hipnotyzera ogromnym zaufaniem, a tego nie mieli, tej części im brakowało, bo przecież się nie znali, nie miał chyba jednak innego wyboru, co też mogło powodować dyskomfort.
- Co właściwie możesz stracić, jeśli uwierzysz, że to ma sens? - Było to bardzo proste pytanie, przynajmniej dla niej, wiadomo, że wszystko zależało od odpowiadającego.
- To się przekonaj, może to nieco zmieni Twoje podejście. - Nie wiedział, czy może komukolwiek zaufać, cóż najwyraźniej przy okazji mogła nieco zmienić jego opinię na temat ludzi, których mógł spotkać na swojej drodze. Nie wszyscy pragnęli krzywdy innych, niektórzy - jak ona, mieli czasem dobre dni, gdy chcieli udowodnić, że można było jeszcze spotkać takich, którzy mieli moralność.
- Raczej nie, możesz gadać jeszcze więcej głupot, w miejscach, gdzie będzie więcej ludzi, uznają Cię za wariata, ale czy bycie wariatem to coś złego? - Było wiele możliwości, ale skoro mógł tego uniknąć, to może warto było spróbować jej metod. Oczywiście nic na siłę, nie nagabywała go, nie przekonywała do podjęcia decyzji, która jej wydawała się właściwa. To miał być jego wybór.
- Wiem co robię. - Powiedziała stanowczym tonem głosu. Nie sądziła, że wie, co robi. Ona wiedziała co robi i nie dało się nie zauważyć w jej postawie nawet odrobiny wątpliwości.
- Cenę ustalimy później, najpierw się tego pozbędę. - Wolała przyjmować zapłatę po wykonanej usłudze, gdyby nie daj Merlinie jednak okazało się, że nie miała racji.
- Gdybym chciała to zrobić, to byśmy o tym nie rozmawiali, nawet byś nie zauważył, że to zrobiłam. - Jeśli zależałoby jej na grzebaniu mu w głowie, to zrobiłaby to bez uprzedzenia, a przecież sama proponowała mu hipnozę, odsłoniła się.
Ruszyła się w końcu z miejsca, przystanęła przed krzesłem, na którym usiadł. Zdjęła z szyi swoje wahadełko, złapała je dwoma palcami, wprawiła je w ruch. Od razu przeszła do rzeczy. - Podążaj za nim wzrokiem. - Powiedziała cicho, bardzo spokojnym tonem. - Przestań walczyć, pozwól sobie pomóc. - Od czegoś musiała zacząć, prawda?
◉◉◉◉○ zauroczenie + przewaga - hipnoza
Akcja nieudana
![[Obrazek: 4GadKlM.png]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=4GadKlM.png)