• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja horyzontalna v
« Wstecz 1 2 3 4 5 … 11 Dalej »
[14.09.1972 r., późny wieczór] Byłaś mi jak anioł stróż, teraz jego mam

[14.09.1972 r., późny wieczór] Byłaś mi jak anioł stróż, teraz jego mam
sacrificial lamb
Why does my skin start to burn?
wiek
28
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
smokolożka
rude loki, ciemne i bystre oczy. Mierzy 168 cm

Mona Rowle
#1
04.10.2025, 21:40  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 04.10.2025, 21:50 przez Mona Rowle.)  
[Obrazek: B891023-E-9641-4846-9727-8-B8-B911-BE6-B1.jpg]

— Jak się czujesz, Icarusie?
Wkrótce kobieta ponownie pojawiła się w swojej sypialni, stawiając na szafce obok łóżka kubek parującej herbaty. Jednym lekkim machnięciem dłoni wznieciła płomień w kominku. Ogień zaskwierczał i zaraz roztańczył się wesoło.
Wcześniej prawdziwe ciepło ogarnęło ich dopiero wtedy, gdy przekroczyli próg mieszkania. Na zewnątrz zostawili chłód i srebrzysty pył Little Hangleton. Mona posadziła Icarusa ostrożnie u siebie na łóżku, obawiając się, że przy gwałtowniejszym ruchu naprawdę rozsypałby się w proch. Pokój gościnny zajmowała Mathilda, a poza tym nie było mowy, aby Prewett spał na kanapie, dopóki nie poczułby się lepiej.

Rudowłosa kazała mu się (poprosiła łaskawie…) przebrać. Gdy posłusznie wykonał polecenie, oczyściła go zaklęciem na tyle ile potrafiła to zrobić. Wydawało jej się, że Icarus wreszcie był… wolny od wpływu Samotniczki. Nie sięgała po jego myśli. Następnie zarzuciła mu na kolana gruby, wełniany koc o szorstkim splocie z wizerunkiem tygrysa.

Za drzwiami sypialni rozległo się ciche, acz melodyjne miauknięcie. Dźwięk niósł w sobie stanowczość istoty, która doskonale zdawała sobie sprawę z faktu, że jej głos nie mógł długo pozostać zignorowany. Mona podreptała do drzwi, uchyliła je z łagodnym uśmiechem na twarzy. W progu ukazała się biała piękność. Jej futro zalśniło w blasku ognia bijącego z kominka. Puszysty ogon najpierw owinął się miękko wokół łydki kobiety, a potem musnął bok łóżka. Świstek wzbił się wdzięcznie w powietrze i wylądował na pościeli.


jaskółka, czarny brylant,
wrzucony tu przez diabła
strength [reversed]
Your hands protect the flames
From the wild winds around you
wiek
28
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Przedsiębiorca
Wzrost: 177 cm, czarne włosy, brązowe oczy, silny londyński akcent, ubrany zwykle w luźny garnitur: często bez marynarki, z kamizelką i kilkoma rozpiętymi guzikami koszuli.

Icarus Prewett
#2
05.10.2025, 17:57  ✶  
W cieple mieszkania Mony zimno powoli ustępowało. To nie było uczucie, które odchodziło, lecz powoli przekształcało się w coś innego, łagodnego i w niemal pierwotny sposób przyjemnego. Być może podobnie było ze smutkiem? Trwał i trwał, aż człowiek łapał to coś i niemal zapominał o wcześniejszym wrażeniu.

— Odrobinę lepiej, dziękuję — powiedział cicho, po czym poszedł się przebrać.

Rzeczywiście w żałobnym garniturze łatwo było zmarznąć, a i smutek trzymał się na nim jak wilgoć wrzosowisk nieopodal Little Hangleton. Icarus wybrał więc coś zgoła lepszego: sweter w kratę, ciepły i gruby, wełniany. Odziedziczył go po ojcu, jako jedną z niewielu dobrych rzeczy. Przypomnienie, że Dedalus Prewett bywał czasem człowiekiem. Do tego Icarus nałożył bawełniane spodnie od piżamy, luźne i miękkie. Na jego stopach znalazły się zaś grube skarpety, niemal konieczne na jesień.

Potem nie oponował. Położył się pod kocem, który mimo paskudnego obrazka z tygrysem, okazał się jakiś bajecznie ciepły, doskonały na choroby. Ari opatulił się nim szczelnie, nie protestował.

— Wiesz, muszę się bardzo starać, by powstrzymywać myśl, że na to ani trochę nie zasługuję — rzekł, wyciągając rękę w stronę Świstka, który właśnie postanowił ułożyć się na jego kocu. — Jakby o tym pomyśleć tak czysto logicznie... nie potrafię nawet określić, za co chcę się ciągle karać. Alkohol, tamten wieczór dziesięć lat temu, te wszystkie większe lub mniejsze porażki, które ojciec mi wytykał? Zebrało się tego w sumie sporo, ale... czy nie spotyka to każdego? Byłbym w sumie egoistą, gdybym pod tym względem uznał się za wyjątkowego — uśmiechnął się słabo, po czym westchnął. — Wybacz. Głupio mi mówić tak o sobie i o sobie... Może masz jeszcze koc albo... chcesz przykryć się razem ze mną? Ten twój jest gigantyczny, starczy dla nas obojga.

Znowu się rozgadał, dywagował. To był dobry początek powrotu do normy.
sacrificial lamb
Why does my skin start to burn?
wiek
28
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
smokolożka
rude loki, ciemne i bystre oczy. Mierzy 168 cm

Mona Rowle
#3
06.10.2025, 18:55  ✶  
Zamknęła za kociakiem drzwi, odcinając sypialnię od reszty mieszkania, po czym odwróciła się w stronę mężczyzny. W odpowiedzi na jego słowa rozbrzmiało jedynie ciche mruczenie Świstka. Kot wyciągnął się leniwie na kocu, ale Mona pomyślała, że jego obecność — mimo kociego egoizmu — była nader potrzebna.

Twój ojciec był złym człowiekiem, pomyślała. Samo wspomnienie o Deadalusie Prewetcie odbierało jej siły. Od dnia tamtego wieczoru na nieszczęsnym Wieczorku Singli, kiedy podniosła głos na Icarusa, Mona starała się unikać rozmów o jego ojcu. O zmarłych nie wypadało mówić źle, ale w jej przypadku trudno było o milszą pamięć.
Zresztą, to co w Icarusie było kruche, podatne na złamania i destrukcję, dziwnie współgrało z tym, co w niej samej pękało od lat, więc powiedziała jedynie:
— Nie musisz się już więcej karać, Ari. Już wystarczy.
Mona przesunęła się bliżej. Zrobiła to niezgrabnie, zapominając jak działało w istocie własne ciało. Kolanem zahaczyła o jego udo, koc się zawinął wokół jej nóg jak kapryśna winorośl, a materiał zsunął się mu z ramion. — Przepraszam. Nie jestem w tym dobra — parsknęła cicho, odrobinę sobą zażenowana. Wyciągnęła lewą rękę i sięgnęła, żeby poprawić koc, lecz ten gest przyciągnął ją jeszcze bliżej do niego. Następnie poprawiła koc na jego ramionach. Jej włosy musnęły jego skroń, policzek prawie dotknął ramienia Icarusa.

Koc był ogromny.
Zawahała się. Nie miała na sobie protezy, a prawy rękaw bluzki zwisał swobodnie, miękko załamywał się przy łokciu. Tak było łatwiej, pomyślała jeszcze, kiedy usiadła obok niego, nie musiała się martwić, że to zauważył. W tym ułożeniu brak zdawał się mniej oczywisty, więc zamiast jednak się odsunąć, wsunęła się pod koc razem z nim, ramieniem dotykając jego ramienia, udem jego uda.


jaskółka, czarny brylant,
wrzucony tu przez diabła
strength [reversed]
Your hands protect the flames
From the wild winds around you
wiek
28
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Przedsiębiorca
Wzrost: 177 cm, czarne włosy, brązowe oczy, silny londyński akcent, ubrany zwykle w luźny garnitur: często bez marynarki, z kamizelką i kilkoma rozpiętymi guzikami koszuli.

Icarus Prewett
#4
12.10.2025, 12:39  ✶  
Nie musisz się karać, Ari.

To brzmiało tak łatwo i niewykonalnie jednocześnie. Same jego jestestwo było błędem. Urodzony z małżeńskiej zdrady, znienawidzony przez macochę, odcinany od rodzeństwa i przeznaczony do jednego zadania: odwzorowania człowieka, który uważał się za doskonałego, a wcale taki nie był. Icarus pamiętał to, jak wszystko w oczach ojca było winą kogoś innego niż on sam. Ari był winny wszystkich karierowych porażek. Elise nie urodziła mu takiego pierworodnego, jakiego pragnął, co było koszmarnym oskarżeniem. Basil stanowił dla Dedalusa jedną wielką porażkę, zaś Electra nie paliła się do aranżowanego małżeństwa. Nikt nie spełniał oczekiwań tego człowieka. A skoro Icarus od początku życia był przez dorosłych usilnie przekonywany o tym, że ciągle był czemuś winny, to jak mógł, sam będąc dorosłym, kiedykolwiek doceniać samego siebie? Czuć się ze sobą dobrze? Zawsze był cieniem własnego ojca, a bez niego nie istniał. Teraz musiał wytworzyć się na nowo, ukształtować samego siebie z jedynej rzeczy, która tak naprawdę mu pozostała: z miłości. Może tak było lepiej. Skoro nie był zadowolony z tego, kim dotychczas był, może przyszedł rzeczywiście czas na zmianę?

Myśli zastygły w jego umyśle, gdy Mona położyła się obok niego. Wciąż go oszałamiała, bardziej niż samotniczka. Pachniała wrzosowiskami i czymś urzekająco słodkim. Jej włosy, loki które tak uwielbiał, połaskotały go po szyi, gdy tylko się pochyliła. Dotknęła go też nogą, łagodnie zahaczając, jakby była to najzwyczajniejsza rzecz na świecie.

A jednak, coś było nie tak. Icarus zrozumiał, że nie tylko w jego sercu czaił się smutek. Że nie był jedyną osobą, która żałowała, która cierpiała przez to, co straciła. Mo nie miała ramienia, nie pracowała już ze smokami. W czasie Spalonej Nocy straciła poczucie bezpieczeństwa we własnym mieszkaniu. Dlatego ostrożnie przygarnął ją do siebie, otoczył ramieniem. Nie był to ciasny uścisk. Mogła w każdej chwili go z siebie zrzucić.

— Obawiam się, że teraz twoja kolej — szepnął łagodnie. —Wiem, że dużo cię trapi. Chciałabyś zrzucić to z serca?
sacrificial lamb
Why does my skin start to burn?
wiek
28
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
smokolożka
rude loki, ciemne i bystre oczy. Mierzy 168 cm

Mona Rowle
#5
13.10.2025, 22:40  ✶  
Mona zjechała niżej, wsunęła się pod ogromny koc, a następnie wtuliła się w mężczyznę jak kot. Była samolubną istotą. Wykorzystywała każdą okazję, aby być blisko niego, kiedy okazywał jej tę kruchą łaskę. Żal, jaki w sobie również nosiła, ustąpił.

Tak bardzo go pragnęła. Jego obecności, dotyku, ciepła, ciężaru oddechu przy swojej skórze. Na bogów, minęło tak niewiele czasu odkąd zdołali na nowo przyzwyczaić się do siebie. Powinni byli poznawać się od początku, a Mona lgnęła do niego jak ćma do światła. Paradoksalne porównanie, bo to przecież on był Icarusem. Nadano mu imię tego, który zbliżał się do słońca, gdy tymczasem to ona była tą, która płonęła w jego blasku.

Pragnęła go całego niepodzielnie. Nie chciała dzielić się nim ze światem.
— Na tę chwilę? — wymamrotała uparcie w jego ubranie głosem zmatowiałym od zmęczenia. — Martwię się o ciebie.
Kobieta nie była przekonana nawet od czego mogłaby zacząć. Brak przedramienia — jej odwieczny kompleks, piętno niepełnosprawności, które po dwóch latach było wciąż dla niej przeszkodą nie do pominięcia? Nawet w świecie magii to nie miało znaczenia. Zaklęcia nie przywracały dawnej sprawności, a podpisy, parafki, które zostawiała na dokumentach, wyglądały jakby pisała je co najwyżej kura pazurem.

Czy o to właśnie się martwiła? Już nie o ojca, którego oczy gasły z każdym dniem? O kuzynów, wobec których wciąż żywiła ziarno wątpliwości? A może powinna mu opowiedzieć, jak bardzo stresowała się o niego samego, skoro Samotniczka podsycała już istniejący niepokój aż w końcu beznadzieja zdawała się być jej jedynym wiernym cieniem? Przecież niesamowity Dedalus uczynił z Icarusa odbicie własnych ambicji, a potem zniszczył je, gdy okazało się niewystarczająco wierne.
— Od czego by tu zacząć? Ostatnio dużo się tego nazbierało — skwitowała cicho w odpowiedzi na to co ją trapiło, właściwie zawierając w tym pytanie, czy to on chciał wysłuchać jej. — Nie wiem, czy potrafię — przyznała.


jaskółka, czarny brylant,
wrzucony tu przez diabła
strength [reversed]
Your hands protect the flames
From the wild winds around you
wiek
28
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Przedsiębiorca
Wzrost: 177 cm, czarne włosy, brązowe oczy, silny londyński akcent, ubrany zwykle w luźny garnitur: często bez marynarki, z kamizelką i kilkoma rozpiętymi guzikami koszuli.

Icarus Prewett
#6
25.10.2025, 21:34  ✶  
Bodajże od dziesięciu lat nie byli tak blisko siebie. Leżeli wspólnie, wtuleni w siebie nawzajem i było w tym coś... właściwego. Jakby element układanki wskoczył na swoje miejsce. Tyle, że te puzzle były niemal skończone, a kawałek leżał na widoku. Oczywista oczywistość, której nie zauważali. Icarus objął Monę ramieniem, a gdy ona przytuliła się do jego ciepłego swetra, jego policzek wylądował w jej włosach. Pachniały jej szamponem ziołowym i wiatrem z wrzosowisk. Ten zapach urzekał go w innym sensie niż samotniczka. Nie chciał wypuszczać jej z ramion i... pragnął jej. Nie w sposób gwałtowny, gorączkowy, nie w tym momencie przynajmniej. Chciał czegoś spokojnego, łagodnego, przytulnego.

Kochał ją. Na bogów, kochał ją.

Widział jednak, że była nieszczęśliwa. Że cierpiała. Pogłaskał ją po ramieniu powolutku. Chciał, żeby było im ciepło i wygodnie. Nie tylko na ciele, lecz i na duchu. Pragnął pozostać w tym stanie już zawsze.

– Hej, mamy czas – powiedział jej cicho. – Wiem, że ciężko się o tym mówi. Ale... chciałbym, żebyś była szczęśliwa. A niestety, jak rzeczy chowają się nam pod skórą, trują nas od środka. A jak komuś się opowie, choć część tego... to trochę jak antidotum. Przynajmniej nie dusisz tego wszystkiego w sobie.

Kiepski był z niego przykład pod tym względem, ale chciał, żeby Mo przestało trapić to coś, co ją dręczyło. Już sam fakt, że podczas Spalonej Nocy jej mieszkanie odnalazł Śmierciożerca, było horrorem. Jeszcze zapewne tęskniła za smokami, za rezerwatem. W Ministerstwie musiała się wręcz dusić. Jednak Ari nie chciał gdybać o tym na głos. Chciał dać Mo czas i przestrzeń na powiedzenie o tym wszystkim. We własnym tempie.
sacrificial lamb
Why does my skin start to burn?
wiek
28
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
smokolożka
rude loki, ciemne i bystre oczy. Mierzy 168 cm

Mona Rowle
#7
03.11.2025, 18:59  ✶  
— Stwierdzam, że jest pan, panie Prewett, odrobinę dla zbyt mnie dobry — mruknęła, siląc się, aby obrócić wszystko w żart. Właściwie to była nieudolna próba rozładowania napięcia, bo przecież miał za sobą pogrzeb bliskiej kuzynki, a ona… Cóż, jeszcze niedawno o mało nie wysłała go do Munga. Jak mogła po czymś takim zrobić ten wieczór o sobie?

Zgodnie z jego słowami, chciał, aby była szczęśliwa. Jak mogłaby mu odpowiedzieć, skoro właśnie oddychała własnym szczęściem?

Rowle przesunęła się jeszcze bliżej niego aż jej czoło oparło się o jego szyję. Ogień w kominku rzucał na ściany miękkie cienie, a gdy była wtulona w Icarusa, zdała sobie sprawę, że naprawdę pierwszy raz od dawna niczego się nie bała.
— Czasem myślę sobie, że nie powinnam była przeżyć tamtej nocy — powiedziała cicho. Miała na myśli pierwszą noc po przebudzeniu się po wypadku, kiedy rzeczywistość uderzyła w nią tysięczną siłą. — To, co ze mnie zostało, to tylko… resztka człowieka. Ktoś, kto był, ale już tego kogoś nie ma. Jakby ktoś zdjął ze mnie skórę, zostawił tylko kości. Ja… Czy to, co mówię, ma sens?
Zacisnęła lewą dłoń na materiale jego swetra.
— Smoków mi brakuje. Ich zapachu, ciepła, nawet tego, jak charczały, kiedy się zbliżałam. One nie oceniały. Nie patrzyły na mnie jak na kogoś, kogo trzeba żałować. Ale ty… Ty nie patrzysz na mnie jak na kogoś niekompetentnego — wytłumaczyła. — Dlatego przy tobie jest łatwiej.


jaskółka, czarny brylant,
wrzucony tu przez diabła
strength [reversed]
Your hands protect the flames
From the wild winds around you
wiek
28
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Przedsiębiorca
Wzrost: 177 cm, czarne włosy, brązowe oczy, silny londyński akcent, ubrany zwykle w luźny garnitur: często bez marynarki, z kamizelką i kilkoma rozpiętymi guzikami koszuli.

Icarus Prewett
#8
03.11.2025, 21:41  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 03.11.2025, 21:41 przez Icarus Prewett.)  
Uśmiechnął się lekko.

– Jestem taki, na jakiego pani zasługuje, panno Rowle – mruknął nisko, czym sam siebie rozśmieszył.

Dał jej się wtulić w swoją szyję, wciąż łagodnie głaszcząc ją po ramieniu. Wszystko w tym, co robili, gdzie się znajdowali, było... ciepłe. Ogień przyjemnie trzaskał w kominku, a wtulali się w siebie w ten sposób... ostatnio chyba w Hogwarcie, choć tak naprawdę... nigdy nie leżeli razem w łóżku. Icarus zdał sobie z tego sprawę i wydało mu się, że ominęło ich coś ważnego w nastoletnim związku, który kiedyś tworzyli.

Wysłuchał jej słów, kiwając co jakiś czas głową, przytakując. Wiedział, że cierpiała, gdy tylko po raz pierwszy zobaczył ją po wizycie Śmierciożercy. Nawet już wcześniej ten cień malował się nad nią, zastępował utraconą w wypadku rękę. Smoki były przecież jej życiem, pasją, czym, co każdy z nią kojarzył. Kochała je, więc i kochał je Icarus, jakby za jej pośrednictwem. Żałował, że wcześniej nie dawał jej o tym znać, że koncentrował się na sobie samym i zatracał we własnym cierpieniu. Musiał teraz to zmienić.

Podniósł łagodnym gestem jej podbródek, by na niego spojrzała. Miała przepiękne oczy, odbijał się w nich blask ognia.

– Spalona Noc była druzgocąca, ale... wierzę, że to przetrwamy. Że wyjdziemy na prostą i znowu podążymy za marzeniami. Może... potrzebujemy takich momentów, gdy wszystko się sypie. Możemy wtedy poukładać się na nowo. Bez niczyich oczekiwań. Razem – jego wzrok mimowolnie osunął się na jej usta. Przez chwilę miał problem z koncentracją. – Powrócisz kiedyś do smoków, wymyślimy coś. Obiecałaś mi wycieczkę do Walii, prawda?

Wystarczyłoby się leciutko pochylić, by ich usta się zetknęły. Ari czuł serce walące w jego klatce piersiowej, ciepło wstępujące na policzki. Było prawie tak, jak dawniej, ale... lepiej. Tak jakby ta świadomość, ta droga, którą przeszli bez siebie i do siebie, coś mu uświadomiła. Wcześniej kochał Monę miłością młodzieńczą, narwaną i nierozsądną. Teraz oboje byli dorośli, podobnie jak ich uczucie.
sacrificial lamb
Why does my skin start to burn?
wiek
28
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
smokolożka
rude loki, ciemne i bystre oczy. Mierzy 168 cm

Mona Rowle
#9
04.11.2025, 19:31  ✶  
— W takim razie musiałam się wyjątkowo postarać.
Mona nigdy nie miała nic przeciwko temu, aby wychodzić z inicjatywą — przynajmniej w teorii. W praktyce… Różnie to bywało. Ich wcześniejsze rozmowy o uczuciach, o tym co było między nimi, kończyły się nienajlepiej. Za pierwszym razem tamtego dnia na Pokątnej odniosła wrażenie, że zupełnie go od siebie odepchnęła. Może była zbyt szczera, bezpośrednia? Tego wieczoru z kolei w Little Hangleton zdawało się, że udało jej się powiedzieć to, co najważniejsze na tyle delikatnie, aby nie spłoszyć prawdy, która między nimi dojrzewała od Spalonej Nocy.

Nie odwróciła spojrzenia, kiedy uniósł jej podbródek. 
„Obiecałaś mi wycieczkę do Walii, prawda?”
Kobieta otworzyła szerzej oczy. Icarus nie powinien był wypowiadać takich niedorzecznych słów, ponieważ razu tchnęły w nią nadzieję. Że mogłaby naprawdę go tam zabrać. Że mógłby zobaczyć świat, który ją ukształtował. Co jeśli przez to jeszcze bardziej by się w nim zakochała?

Szczerze wątpiła, aby był świadomy, co z nią robił. Co wyprawiała z jej głową sama myśl o wspólnej podróży do jej rodzinnych stron — o pokazaniu mu ogromnej części siebie.

Dwi’n dy garu di. Słowa zatańczyły na końcu języka.
Nie zastanawiała się długo. Myśli uciekły zanim zdążyła je poskładać. Wystarczyło jedno drgnienie, jedno drżące westchnienie i była już na tyle blisko, że ciepło jego oddechu mieszało się z jej własnym. Potem po prostu go pocałowała. Wyszła z prawy, bo pocałunek był koślawy i pewnie mężczyzna mógł poczuć, że dawno tego nie robiła. Niestety, nie mogła się powstrzymać. 

Przyszedł jej do głowy jeden pomysł. Odwiedzą Walię. Może szybciej niż my się wydaje. Właściwie i tak miała go o to zapytać już wcześniej. Czuła jego oddech na swoich ustach, kiedy oderwała się od niego.
— To możemy zaczniemy od ślubu?


jaskółka, czarny brylant,
wrzucony tu przez diabła
strength [reversed]
Your hands protect the flames
From the wild winds around you
wiek
28
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Przedsiębiorca
Wzrost: 177 cm, czarne włosy, brązowe oczy, silny londyński akcent, ubrany zwykle w luźny garnitur: często bez marynarki, z kamizelką i kilkoma rozpiętymi guzikami koszuli.

Icarus Prewett
#10
04.11.2025, 21:59  ✶  
Pocałowała go.

Pocałowała go.

Icarus przez chwilę nie wiedział, czy to jawa, czy sen. Delikatny dotyk jej ust na jego ustach nie mógł się równać z niczym innym. Jej obecność, zapach, dotyk, wszystko to powodowało, że mężczyźnie wydawało się, że życie było piękne. Mimo wszystkich przeciwności losu, kiedy Mona była obok, kiedy go całowała, wszystkie problemy wydawały się nieważne. Wcześniej śnił o tej chwili. Wspomnienia mieszały się tam z wytworzoną przez wyobraźnię fikcją, a te nie potrafiły w żadnym stopniu dorównać prawdziwemu życiu.

Kiedy się odsunęła, Ari odgarnął kosmyk włosów z jej czoła, uśmiechając się. Być może chciałby, żeby uczucie towarzyszące pocałunkowi nie odchodziło, by trwało już zawsze. Jednak samo patrzenie w oczy Mo wystarczyło. Jej piękno urzekło go tak, że dopiero po chwili dotarły do niego jej słowa.

Ślub... Na bogów! Ślub! Coś w Icarusie zadrżało z nerwów. Czy tego chciał? Tak, absolutnie. Marzył o tym od... lat. Czy chciał tego już? Może Mo żartowała? A co jeśli wcale nie?

– Naprawdę jesteśmy tak grzeczni, żeby zaczynać od ślubu? – Icarus sam siebie zaskoczył tą odpowiedzią. Ten flirt nie był tym, co towarzyszyło jego nastoletnim latom. Nabył to w... doświadczeniu życiowym. Flirt jako zasłona dymna, bariera przed zdradzeniem prawdziwych emocji... Nie no. Musiał naprostować te słowa. Ujął jej dłoń w swoją. Niełatwo było mu tak szczerze o tym mówić. Wziął głęboki oddech i spoważniał.– Mo, zanim zdecydujemy się na coś takiego... Muszę się ogarnąć. Tak całkiem szczerze. Jeszcze dwie godziny temu byłem wrakiem. A ja praktycznie pod tym względem jestem jak statek Tezeusza. Muszę odbudować się na nowo, kawałek po kawałku. Nie chcę, byś... podejmowała to ryzyko, kiedy ta konstrukcja jest jeszcze tak niestabilna.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Icarus Prewett (1650), Mona Rowle (1935)


Strony (2): 1 2 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa