Nad Warownią migotały gwiazdy.
We wczesnym jesiennym mroku, można by prawie uwierzyć, że wszystko jest normalnie. Że jest dobrze. Nic jednak takie nie było, ani tutaj, w domu, który przestał być domem, pełnym zniszczeń, skrytych teraz przez ciemność, ani w całej Dolinie i Londynie, wciąż przeżartymi wonią sadzy i wspomnieniami ognia. Nawet żółknąca powoli trawa pod butami wciąż była pokryta resztkami popiołów.
Brenna przymknęła oczy i przetarła powieki samymi opuszkami palców. Była zmęczona: tym rodzajem zmęczenia, który bardziej dotyczył umysłu. W głowie wręcz jej wirowało od nadmiaru myśli, a plany, możliwości, ryzyka i szanse, zmiany i kontynuacje dotychczasowych strategii, listy potrzeb, nazwiska do sprawdzenia, skakały gdzieś po umyśle, przynajmniej na razie niemożliwe do uporządkowania. Zebranie wyciągnęło z niej większość sił, mimo to odstawiła Norę do Londynu, porozmawiała z Dorą, skreśliła pośpiesznie liścik do Philippy – musiała, po prostu musiała coś zrobić z tym lękiem przed płomieniami, inaczej czekała ją Lecznica Dusz – a potem pojawiła się tutaj, zgodnie z paroma zdaniami zamienionymi z bratem, gdy rozstawali się przy Strażnicy.
Najlepiej było działać krok po kroku. Voldemorta tej nocy na pewno nie upolują, wielkich strategii przeciwko śmierciożercom nie wdrożą ani w tydzień, ani w miesiąc, więc można było zacząć od własnych szeregów. Wierzyła – musiała wierzyć – że pęknięcia da się jeśli nie usunąć, to przynajmniej jakoś posklejać. Bo jeżeli nie, to o co w ogóle wciąż walczyli?
Wokół panowała cisza. Zdawało się, że po tym, jak przez Dolinę przetoczył się ogień, umknęły stąd nawet owady.
Odetchnęła. Otworzyła oczy, pokonała stopnie, wiodące do wejścia i przekręciła klucz w zamku. Wymiana drzwi wejściowych mogła wydawać się bezsensu na początku, gdy ledwo co zdjęto klątwę, i uprzątnięto pomieszczenia na parterze, pozbywając się z nich sadzy, a piętro czekało na ogarnięcie, podobnie jak dach, ale nie chcieli w środku żadnych niezapowiedzianych gości. Krok po kroku, tak? Tu też musieli zająć się tym krok po kroku.
!Trauma Ognia