09.12.2025, 22:20 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 09.12.2025, 22:50 przez Basilius Prewett.)
Były Yule.
To powinno wystarczyć, aby Basilius obudził się zestresowany. Tak się jednak nie stało, bo chociaż i tak czekał go obiad z matką, który mógł się potoczyć różnie, to pierwszy raz od wielu lat świąteczny wieczór zapowiadał się miło. W końcu miał być on jedynie spokojnym świętowaniem z rodzeństwem. No i Cerberem.
Planował wstać wcześniej i przygotować jeszcze coś do jedzenia na wieczór w sekrecie przed rodzeństwem, ale gdy zerknął na zegarek zorientował się, że musiał chwilę zaspać. Nie na tyle, aby przeszkodziło mu to w planach, ale szanse, że w kuchni zaraz zacznie kręcić się rodzeństwo były większe. Trudno, przynajmniej czuł się wyspany. Najwyżej zmusi ich do pomocy.
Basilius szybko się ubrał i zszedł do kuchni. Na razie na dole nikogo jeszcze nie było. Możliwe, że wyszli z psem, lub byli jeszcze w swoich pokojach, a Cerber rozwalił się na łóżku jednego z nich. Prewett nastawił niewielkie magiczne radio na zimowe piosenki i szybko przygotował sobie herbatę i coś do jedzenia, jednocześnie, wciąż z kubkiem w ręku, szukając odpowiedniej strony w książce z przepisami.
Spokój. Brak perspektywy rodzinnej afery. Nie musiał nawet dzisiaj zawracać sobie głowy wizytą dalszych krewnych, których oczywiście bardzo kochał, ale nie zawsze miał ochotę na chaos, który takie wizyty niosły ze sobą. To było nawet miłe. No… Poza tym, że matka zapewne powie coś na temat Icarusa, Icarus wciąż przeżywał śmierć ojca i zapewne któraś z ciotek w świątecznej kartce nie omieszka wspomnieć o tym jak brakuje jej Dedalusa, nawet jeśli będzie to zapewne kłamstwo. Nie. Nie będzie się nakręcać. Przygotuje potrawę, porozmawia z rodzeństwem, a wieczorem spędzą spokojne Yule. Może nawet da radę namówić ich na granie w Makao.
To powinno wystarczyć, aby Basilius obudził się zestresowany. Tak się jednak nie stało, bo chociaż i tak czekał go obiad z matką, który mógł się potoczyć różnie, to pierwszy raz od wielu lat świąteczny wieczór zapowiadał się miło. W końcu miał być on jedynie spokojnym świętowaniem z rodzeństwem. No i Cerberem.
Planował wstać wcześniej i przygotować jeszcze coś do jedzenia na wieczór w sekrecie przed rodzeństwem, ale gdy zerknął na zegarek zorientował się, że musiał chwilę zaspać. Nie na tyle, aby przeszkodziło mu to w planach, ale szanse, że w kuchni zaraz zacznie kręcić się rodzeństwo były większe. Trudno, przynajmniej czuł się wyspany. Najwyżej zmusi ich do pomocy.
Basilius szybko się ubrał i zszedł do kuchni. Na razie na dole nikogo jeszcze nie było. Możliwe, że wyszli z psem, lub byli jeszcze w swoich pokojach, a Cerber rozwalił się na łóżku jednego z nich. Prewett nastawił niewielkie magiczne radio na zimowe piosenki i szybko przygotował sobie herbatę i coś do jedzenia, jednocześnie, wciąż z kubkiem w ręku, szukając odpowiedniej strony w książce z przepisami.
Spokój. Brak perspektywy rodzinnej afery. Nie musiał nawet dzisiaj zawracać sobie głowy wizytą dalszych krewnych, których oczywiście bardzo kochał, ale nie zawsze miał ochotę na chaos, który takie wizyty niosły ze sobą. To było nawet miłe. No… Poza tym, że matka zapewne powie coś na temat Icarusa, Icarus wciąż przeżywał śmierć ojca i zapewne któraś z ciotek w świątecznej kartce nie omieszka wspomnieć o tym jak brakuje jej Dedalusa, nawet jeśli będzie to zapewne kłamstwo. Nie. Nie będzie się nakręcać. Przygotuje potrawę, porozmawia z rodzeństwem, a wieczorem spędzą spokojne Yule. Może nawet da radę namówić ich na granie w Makao.