Loughton / Anglia
Loughton, miasteczko wysunięte na północny wschów od Londynu. Posiadające okolicę średnio zamieszkaną, ale za to, w pobliżu obszernego lasu. Lasu, skrywającego swoje tajemnice. Cokolwiek próbowano mugolskiego osiągnąć, kończyło się klęską. Bagienne tereny, gęstość lasu i dużo zwierzęcych mieszkańców, nie była sprzyjająca dla społeczności niemagicznej. To w tej dzielnicy, Travers zlokalizował idealne miejsce do zamieszkania dla siostry. On sam, tutaj by nie zamieszkał. Ale Faye?
Nicholas teleportował siebie i Rodolphusa na terenie przybrzeżnym lasu. Bezpieczny, gdzie nikt ich nie zobaczy. Wymijając trzy drzewa, aby znaleźć się na otwartym terenie, mogli z paru metrów w oddali ujrzeć jednopiętrowy dom. Z zewnątrz, wyglądający na myśliwski. Być może mieszkała tutaj jakaś rodzina. Nie wiadomo. Ostatnio, gdy Nicholas badał miejsce, nie dostrzegł nikogo. A światła były zgaszone. Teraz, w jednego okna wychodziło światło. Dom ten był kilometry oddalony od miasteczka. Gdyby weszło się na jego dach, albo balkon, można byłoby ujrzeć w oddali oświetlenia latarni i jakieś budowle.
- To ten. Jest oddalony od miasta, a także blisko lasu. Spełnia wygórowane wymagania mojej siostry, ale jest jak widać. Zamieszkały.Przedstawił Rodolphusowi posiadłość. Pozostaje pomyśleć, co zrobić z właścicielami tego miejsca.
- Raczej nie chcę tracić czasu na szukanie czegoś zastępczego. Jakieś pomysły?
Zapytał towarzysza. Czy chciałby coś zasugerować? Miał może jakieś propozycje? Nie musi to być nic legalnego. Nie problem byłoby się tych właścicieli pozbyć. Albo też poznać. Kim są? Na sprawdzenie ich, Nicholas nie miał czasu. Gdyby Lestrange nie zechciał teraz zobaczyć tego miejsca, być może do następnego wspólnego "wyjścia na spacer", mieliby dużo informacji.