• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Pokątna v
1 2 3 4 5 … 9 Dalej »
[21/09/1972] girly girls | Prim & Prue

[21/09/1972] girly girls | Prim & Prue
Wallflower
Please forgive me if I don't talk much at times.
It's loud enough in my head.

wiek
32
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
widmowidz
zawód
Antropolożka/Uzdrowicielka
Prudence jest szczupłą kobietą, która mierzy 163 centymetry wzrostu. Ubiera się raczej niezbyt kontrowersyjnie, schludnie, miesza się z tłumem. Wybiera stonowane kolory. Jej włosy są długie, proste w odcieniu czekoladowego brązu, często wiąże je w kok na czubku głowy. Oczy ma jasnobrązowe. Zapach, który wokół siebie roztacza to głównie woń kojarząca się ze szpitalem, lub medykamentami, jednak przebijają się przez nią owocowe nuty - głównie truskawki.

Prudence Fenwick
#1
03.10.2025, 19:22  ✶  
21.09.1972, Dom Mody Rosier

Napisanie do Primrose wydawało się być dla Prue trochę głupie, ale nie miała w swoim otoczeniu innych kobiet o podobnym statusie. Nie posiadała zbyt wielu koleżanek, raczej trzymała się na dystans od ludzi, postanowiła jednak tym razem schować dumę do kieszeni i poprosić o pomoc w rzeczy, która dla niektórych pewnie mogła wydawać się błaha, ale nie jej. Bletchley wiedziała, że świat rządzi się swoimi prawami, że wypada nieco się zorientować w zwyczajach, nim pojawi się na przyjęciu, niby sporo o tym czytała, jednak co praktyczne doświadczenie, to praktyczne doświadczenie, a Lestrange na pewno miała go co nie miara. Do tego ceniła sobie znajomość z Prim, cieszyła się, że w końcu będzie miała szansę spotkać się z nią po jej powrocie do kraju.

Lestrange jej nie odmówiła, ba, okazało się nawet, że najwyraźniej ona również dostała zaproszenie na ten ślub, nie powinno to dziwić Prue - czystokrwiści organizowali naprawdę ogromne fety, pewnie trudno było znaleźć kogoś kto nie miał się tam pojawić, byli przecież jedną, wielką rodziną. Z punktu genetycznego... może nie powinna się nad tym jednak zastanawiać.

Zjawiła się więc w miejscu, o którym Primrose wspomniała w liście. Wyglądała całkiem zawyczajnie, jak zawsze idealnie dopasowana sukienka, w kolorze oczywiście czarnym, na plecy narzucony miała długi płaszcz, włosy związane na czubku głowy, aby nie wpadały jej w oczy przez wiatr, który zwiastował jesień mającą nadejść już jutro. Sprytne oko pewnie zauważyłoby brak pewnego, drobnego szczegółu, który wydawał się być nierozłącznym elementem jej dłoni. Zgubiła jednak pierścionek zaręczynowy, być może został znaleziony, ale nie chciała odzyskać go z powrotem. Pożary, które strawiły Londyn rozpoczęły nowy rozdział w jej życiu.

Czekała na Primrose przed Domem Mody, kończyła palić papierosa, pojawiła się w miejscu spotkania chwilę przed umówioną godziną, Prue nie znosiła się spóźniać, to była kolejna typowa dla niej naleciałość. Gdy skończyła palić, wrzuciła niedopałek uprzednio go gasząc do kosza na śmieci, wtedy wsadziła wolną rękę do kieszeni, aby wyciągnąć z niej drobne zawiniątko. Kiedy znalazła się na targu staroci zwróciło jej uwagę, gdy zobaczyła srebrną spinkę w kształcie pierwiosnka pomyślała od razu o Lestrange i nie mogła jej tak zostawić.



Confusion in her eyes that says it all

She's lost control

la mauvaise foi
worlds change where
eyes meet
wiek
25
sława
III
krew
czysta
genetyka
metamorfomag
zawód
uzdrowicielka w lecznicy dusz
Piękna młoda kobieta o sięgających ramion, czarnych, falowanych włosach i złotych oczach, które w gniewie rozpalają się czerwienią. Jej twarz jest delikatna, przyjazna, ale poza urodą nieszczególnie zapada w pamięć. W towarzystwie uchodzi za kobiecą, chociaż zadziorną. Dzięki metamorfomagii potrafi zmieniać swój wygląd jednym kaprysem, przybierając postaci od mugolskich profesorów po indyjskiego arystokratę Amritesha. Mierzy 173 centymetry wzrostu.

Primrose Lestrange
#2
14.11.2025, 22:54  ✶  
Pojawiła się przed Domem Mody Rosierów odziana w zwiewną, białą sukienkę, pantofelki i płaszczyk. W Londynie nie brakowało pięknych kobiet, szczególnie wśród wyższych warstw społecznych mogących pozwolić sobie na drobne i mniej drobne korekty wyglądu, a Primrose odrobinę gasła przy swoich wystrojonych i wymalowanych koleżankach, ale miała w sobie coś, o co wielu wyjątkowo zabiegało.

Świeżość.

Chudziutka, zawsze schludnie i elegancko ubrana, zawsze sprawiała wrażenie kogoś, kto rozumiał, w jaki sposób powinien się ubierać, żeby przynajmniej sprawiać wrażenie kogoś obeznanego w temacie. Nie chodziło tu wyłącznie o jej urodę – bo faktycznie – niektórzy wyglądali dobrze niezależnie od tego co na siebie przywdziali, ale o dużą świadomość ludzkiego ciała. Nic w tym dziwnego w sumie – kto miał rozumieć jego mankamenty lepiej niż metamorfomarżka parająca się uzdrowicielstwem? Nie było w jej świecie sekretów, przymkniętych oczu i niedomówień. Była tam gorzka prawda o tym, że niektóre sukienki trzeba było sobie darować, jeżeli chciałeś się najeść, a dłonie zniszczone od laboratoryjnych detergentów dało się łatwo przysłonić koronkowymi rękawiczkami.

Dziewczę było więc jednocześnie najlepszą i najgorszą pomocnicą, jaką Prudence mogła sobie wybrać. Najlepszą, bo rozumiała co robi, w tym rozumiała funkcję szczerej koleżanki zabieranej w takie miejsce w celu sprawnego uniknięcia zostaną wrobioną przez pracownicę sklepu w zakup czegoś sprzed trzech sezonów, w czym wyglądało się jak bombka. Najgorszą, bo... No właśnie. Głupio mówić, ale to nie tak, że nagle przestajesz czuć do człowieka miętę...

– Pruuuuudence~

Lestrange zatupała obcasikami, biegnąc* w jej stronę z pełnym entuzjazmu uśmiechem. Musiała już obejść jakieś sklepy, bo oprócz ozdobnej torebeczki przewieszonej przez ramię, miała też dwie papierowe torby zawieszone na lewym nadgarstku. Objęcie Bletchley chuderlawymi rękoma spowodowało, że jego z nich zahaczyło jej o włosy.

– Jak dobrzee cię widzeć!! – Zapiała, puszczając ją. A następnie pociągnęła nosem. – Paliłaś?


* – Primrose biegała bardzo, ale to bardzo koślawo. Można było śmiało powątpiewać w to, że po szkolnych lekcjach latania na miotle kiedykolwiek zajmowała się czymś związanym z aktywnością fizyczną.

@Prudence Bletchley


The truth may be out there, but the lies are inside your head.
— motyw muzyczny —
Wallflower
Please forgive me if I don't talk much at times.
It's loud enough in my head.

wiek
32
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
widmowidz
zawód
Antropolożka/Uzdrowicielka
Prudence jest szczupłą kobietą, która mierzy 163 centymetry wzrostu. Ubiera się raczej niezbyt kontrowersyjnie, schludnie, miesza się z tłumem. Wybiera stonowane kolory. Jej włosy są długie, proste w odcieniu czekoladowego brązu, często wiąże je w kok na czubku głowy. Oczy ma jasnobrązowe. Zapach, który wokół siebie roztacza to głównie woń kojarząca się ze szpitalem, lub medykamentami, jednak przebijają się przez nią owocowe nuty - głównie truskawki.

Prudence Fenwick
#3
18.11.2025, 21:43  ✶  

Usta drgnęły Prue w uśmiechu, gdy zauważyła znajomą postać która się do niej zbliżała. Prim wyglądała świeżo i lekko, jak zawsze, wydawało się, że poruszała się tańcząc, a może to ona widziała to w taki sposób? Lubiła młodszą koleżankę, widziała w niej coś, czego u siebie nie mogła już zobaczyć, pewną niewinność, brak zniszczenia życiem, tak właściwie to nie do końca sama umiała to nazwać. Oby jednak pozostało to w niej jak najdłużej, dobrze było wiedzieć, że niektórzy nie mieli sobie w mroku.

Prezentowała się wspaniale, jak zawsze. Niektórzy ludzie potrafili dobierać swoją garderobę w taki sposób, aby podkreślała ich atuty, czy cechy charakteru. Sama Prudence podchodziła do tego raczej pragmatycznie. Sięgała po schludne ubrania, głównie w czarnym kolorze, bo wydawało jej się, że dzięki nim łatwiej będzie jej się mieszać z tłumem, a nie do końca lubiła się wyróżniać, czy zwracać na siebie uwagę, więc w jej przypadku było to naprawdę wygodne.

Postanowiła napisać do Lestrange po pomoc, bo wiedziała, że będzie w stanie jej doradzić. Po pierwsze naprawdę doceniała jej gust, po drugie, ona w przeciwieństwie do Bletchley na pewno była już na niejednym, czystokrwistym weselu, więc wiedziała, co wypada, co nie wypada i jak najlepiej będzie to ugryźć. Nie sądziła też, że pozwoliłaby jej wybrać coś, co mogło ją pogrążyć, ufała Prim, wybór był więc całkiem prosty, liczyła, że koleżanka nie będzie miała najmniejszego problemu z tym, by jej doradzić.

- Prim. - Powiedziała krótko, nieco zbyt głośno jak na siebie samą, ale naprawdę cieszyła się, że ją widziała. Obserwowała uważnie każdy jej ruch, jakby obawiała się, że w tych swoich bucikach potknie się o jakąś wystającą kostkę brukową i wywinie orła. Nic złego jednak jej nie spotkało. Odetchnęła z ulgą, kiedy dziewczyna znalazła się tuż obok niej.

Przyciągnęła ją do siebie, delikatnie i objęła na przywitanie, nie przejęła się zupełnie tym, że jedna z jej papierowych toreb zahaczyła o jej włosy. To nie było nic takiego. Odsunęła się w końcu o krok, nadal ściskała w dłoni to drobne zawiniątko.

- Ciebie również, stęskniłam się. - Dawno nie miały szansy spotkać się w twarzą w twarz, naprawdę dobrze się złożyło, że nadarzyła się ku temu okazja. - Tak, paliłam, nadal nie pozbyłam się tego okropnego nawyku. - Mimo, że była uzdrowicielem, wiedziała, że nie był on najzdrowszy to jakoś nie potrafiła przestać palić.

Wyciągnęła przed siebie dłoń, która była zaciśnięta w pięść, otworzyła ją, kiedy ta znalazła się przed dziewczyną. - Mam coś dla Ciebie. - Papier, który otaczał przedmiot powodował, że póki co trudno było określić, co właściwie się w nim kryło.



Confusion in her eyes that says it all

She's lost control

la mauvaise foi
worlds change where
eyes meet
wiek
25
sława
III
krew
czysta
genetyka
metamorfomag
zawód
uzdrowicielka w lecznicy dusz
Piękna młoda kobieta o sięgających ramion, czarnych, falowanych włosach i złotych oczach, które w gniewie rozpalają się czerwienią. Jej twarz jest delikatna, przyjazna, ale poza urodą nieszczególnie zapada w pamięć. W towarzystwie uchodzi za kobiecą, chociaż zadziorną. Dzięki metamorfomagii potrafi zmieniać swój wygląd jednym kaprysem, przybierając postaci od mugolskich profesorów po indyjskiego arystokratę Amritesha. Mierzy 173 centymetry wzrostu.

Primrose Lestrange
#4
24.11.2025, 15:25  ✶  
Jej serce zabiło mocniej, krew zawrzała. To był jeden z tych momentów, kiedy dociera do ciebie, dlaczego tak wiele wierszy porównuje spotkanie z ważnymi dla nas osobami z ptakami świergoczącymi w klatce piersiowej, trzepoczącymi skrzydłami w niejednostajnym rytmie. Bo to było coś więcej, niż bicie serca – to było jak… drżenie duszy.

– NAPRAWDĘ? – Nie powinna powiedzieć tego tak głośno, ale nie powstrzymała się. Głos zabrzmiał jej przez to trochę dziwnie i speszyła się. Delikatną, bladą twarz pokrył rumieniec. – To znaczy, haha… ojej. – Przełknęła ślinę. – Jak fajnie. – Nakrzyczcie na nią, wyśmiejcie, zgniećcie jak robaka, ale to naprawdę było dla niej ważne. Nie bycie zapomnianą. Zapisanie się w sercu kogoś, kogo… ceniła ponad innych. Okej, Prudence mogła nie być konwencjonalnie atrakcyjną czarownicą, ani wymarzoną koleżanką jawiącą się w oczach większości, ale Lestrange wcale nie przeszkadzały zapach szpitala i dłonie szorstkie od probówek. Za to bycie zapisanym w czyimś umyśle już na zawsze – ah, świadomość tego łaskotała jej nastrój bardziej, niż pierwsze, wiosenne promienie słońca. – Ja za tobą też. – Dodała po nieco niezręcznej chwili ciszy, którą poświęciła na nabranie powietrza w płuca i głębokie westchnienie. – Cóż, nikt nie jest idealny, czy coś tam.

Primrose wysunęła dłoń, a rumieniec pokrywający jej twarz nasycił się czerwienią. Oczywiście, że chciała coś dostać, a jednocześnie głupio było być obdarowywanym, kiedy sama…

– A wiesz, też ci coś kupiłam, ale… – dom mi spłonął.

Wszystko, doszczętnie, w całości. Ogień pożarł każdy upominek i wspomnienie. Nawet te wciśnięte na dno szafy. Jeszcze nie potrafiła o tym mówić. To było niezręczne. Nie dało się jej współczuć, bo kiedy na ulicach umierali ludzie, Lestrangowie urządzali wystawne przyjęcia. Maida Vale pozostało nietknięte. Sama sobie z tym nie radziła, a co dopiero kiedy utkwiłoby w niej oceniające spojrzenie kogokolwiek, kogo zdanie się liczyło…


The truth may be out there, but the lies are inside your head.
— motyw muzyczny —
Wallflower
Please forgive me if I don't talk much at times.
It's loud enough in my head.

wiek
32
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
widmowidz
zawód
Antropolożka/Uzdrowicielka
Prudence jest szczupłą kobietą, która mierzy 163 centymetry wzrostu. Ubiera się raczej niezbyt kontrowersyjnie, schludnie, miesza się z tłumem. Wybiera stonowane kolory. Jej włosy są długie, proste w odcieniu czekoladowego brązu, często wiąże je w kok na czubku głowy. Oczy ma jasnobrązowe. Zapach, który wokół siebie roztacza to głównie woń kojarząca się ze szpitalem, lub medykamentami, jednak przebijają się przez nią owocowe nuty - głównie truskawki.

Prudence Fenwick
#5
25.11.2025, 14:15  ✶  

Prudence była zdecydowanie bardziej stonowana od Primrose, jednak w niczym jej ta spontaniczność dziewczyny nie przeszkadzała, uważała ją za całkiem uroczą. Miała wrażenie, że dodawała jej jeszcze więcej lekkości, o ile w ogóle się dało. Obrazek który się przed nią malował był bardzo spójny. Nawet odrobinę zazdrościła jej tego, że taka była.

- Tak, naprawdę. - Kącik ust drgnął jej w uśmiechu, tym praktycznie niewidocznym, jednak uważne oko na pewno go dostrzegło. Nie powinno się to wydawać Lestrange dziwne to, co powiedziała. Prue nie miała w zwyczaju mówić, jeśli nie było to potrzebne, chciała faktycznie wspomnieć o tym, że brakowało jej dziewczyny tu na miejscu. Dobrze było mieć z kim od czasu do czasu podyskutować o interesujących ją tematach.

- Dobrze więc, że wróciłaś, bo będziemy mogły się częściej spotykać. - Skoro już doszły do tego, że za sobą tęskniły, to dzięki temu, że obie aktualnie były w Wielkiej Brytanii będą mogły coś z tym zrobić. No, przynajmniej od czasu do czasu, bo Bletchley nie była duszą towarzystwa, nie potrzebowała kontaktu z innymi zbyt często.

- Prawda, nikt nie jest idealny. - Nad niektórymi naleciałościami dało się jednak pracować, a nałóg był jedną z nich, tyle, że nie do końca chyba potrzebowała to w sobie zmieniać.

Położyła delikatnie zawiniątko na dłoni Prim, po czym wsunęła swoje ręce w kieszenie płaszcza. Była ciekawa, czy ten drobiazg się jej spodoba, rzucił jej się w oczy, nie umiała jakoś tak przejść obok niego obojętnie.

- Nie przejmuj się. - To ale sugerowało, że coś się wydarzyło, nie zamierzała ciągnąć Prim za język, wiedziała, że nie był to najlepszy czas dla wszystkich, sporo się działo przez ostatnie tygodnie. Na pewno miała jakiś istotny powód, zresztą nie pojawiła się tutaj po to, żeby odbierać prezenty.

- Gotowa? Jeśli mam być z Tobą szczera, to zupełnie nie wiem, czego szukać, nie jestem najlepsza w te rzeczy. - Miała na myśli sukienki, ubrania, coś co nie byłoby w kolorze czerni, którą nosiła od lat. Wiedziała jednak, że na ślub to jednak nie był najlepszy wybór.



Confusion in her eyes that says it all

She's lost control

la mauvaise foi
worlds change where
eyes meet
wiek
25
sława
III
krew
czysta
genetyka
metamorfomag
zawód
uzdrowicielka w lecznicy dusz
Piękna młoda kobieta o sięgających ramion, czarnych, falowanych włosach i złotych oczach, które w gniewie rozpalają się czerwienią. Jej twarz jest delikatna, przyjazna, ale poza urodą nieszczególnie zapada w pamięć. W towarzystwie uchodzi za kobiecą, chociaż zadziorną. Dzięki metamorfomagii potrafi zmieniać swój wygląd jednym kaprysem, przybierając postaci od mugolskich profesorów po indyjskiego arystokratę Amritesha. Mierzy 173 centymetry wzrostu.

Primrose Lestrange
#6
30.12.2025, 01:55  ✶  
Primrose nie posiadała uważnych oczu. Cóż więc jej pozostało, poza wiarą, że potwierdzenie to było wyzbyte sarkazmu? Tak jak i kolejne zdanie, jakie padło między nimi? Oczywiście, że chciała spotykać się więcej. Chciała posłuchać o tym jak dziewczynie żyło się dotychczas w Londynie i jak pracowało jej się w zawodzie, który Primrose wydawał się aktualnie najciekawszą rzeczą na świecie. Była nawet nieco zawiedziona faktem, że nie udało jej się uzyskać podobnej posady i utknęła w Lecznicy. Okej – nie miała ku temu predyspozycji, a na pewno nie miała tak dobrych predyspozycji jak Prudence, ale mogłaby rozwinąć się w ciekawszym kierunku niż praca z ludźmi, którzy postradali rozumy. Gdyby więcej tam było przypadków z chorobą Milforda, to może by książkę napisała, a tak to pozostawało jej spotykać się z Bletchley i trzepotać rzęsami po każdym zdaniu robiącym jej nadzieje na Matka wie co.

Propozycja częstszych spotkań spotkała się więc nie tylko z rumieńcem, który pokrył jej policzki, ale i żarem rozpalającym oczy i końcówki falowanych włosów. Udając, że reakcja nie była niczym niebywałym ani istotnym (kiedy twoje własne ciało tak cię demaskuje, cóż może być lepszym lekiem na niezręczność niż głęboki cynizm), rozpakowała owy prezent, studząc przy okazji jej obawy. Najwyraźniej nie lubiła czekać.

– Wiesz – zaczęła siłując się z papierem – najważniejsze to nie walnąć czymś głupim jak ubranie się biało na czyjeś wesele, bo potem jakieś ciotki Geraldine zestrzelą cię z kuszy zamiast dzika. Póki to jest sukienka z dobrego sklepu – cokolwiek to znaczyło – a ty czujesz się w niej dobrze to jest w porządku. Najgorzej to jest, jak się ma na sobie coś co ściska brzuch albo cycki, albo… o Matko – aż sapnęła – czasami ktoś ci coś kupi w ciemno i nie da się tego nosić bo jak chodzisz to roluje się na udach. Potem człowiek chodzi jak potłuczony i wygląda jak kompletny idiota, na to się mówi ofiara mody.


The truth may be out there, but the lies are inside your head.
— motyw muzyczny —
Wallflower
Please forgive me if I don't talk much at times.
It's loud enough in my head.

wiek
32
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
widmowidz
zawód
Antropolożka/Uzdrowicielka
Prudence jest szczupłą kobietą, która mierzy 163 centymetry wzrostu. Ubiera się raczej niezbyt kontrowersyjnie, schludnie, miesza się z tłumem. Wybiera stonowane kolory. Jej włosy są długie, proste w odcieniu czekoladowego brązu, często wiąże je w kok na czubku głowy. Oczy ma jasnobrązowe. Zapach, który wokół siebie roztacza to głównie woń kojarząca się ze szpitalem, lub medykamentami, jednak przebijają się przez nią owocowe nuty - głównie truskawki.

Prudence Fenwick
#7
25.01.2026, 00:36  ✶  

Uznała ten rumieniec za coś całkiem naturalnego, oczywiście, że go dostrzegła, bo była czujna, obserwowała tych, z którymi rozmawiała bardzo uważnie, przywiązywała wagę do reakcji swoich rozmówców na jej słowa. Zwracała uwagę na szczegóły, poniekąd wymagał tego od niej jej zawód, wyłapywała detale, które nie wszyscy dostrzegali. Nauczyła się jednak ich nie komentować, zostawiać przemyślenia sobie, przynajmniej w większości sytuacji, często w ogóle nie było to konieczne, a mogłoby wzbudzić w towarzyszącej jej osobie mieszane uczucia. Nie lubiła wprawiać innych w zakłopotanie, jej zdaniem było to zupełnie niepotrzebne. Wpatrywała się więc w Primrose z uśmiechem, to co mówiła było szczere - naprawdę chciała utrzymywać regularny kontakt, bo nie miała wokół siebie zbyt wielu ludzi. Nie była najlepsza w nawiązywaniu relacji, musiała więc dbać o te, które jakimś cudem zaistniały w jej życiu, ale z tym też niezbyt dobrze sobie radziła. Dosyć często wpadała bowiem w swoją rutynę, kiedy zamykała się w domu, z księgami w dłoni i zaczynała ignorować istnienie świata.

Obserwowała to, jak Prim walczyła z papierem, był on naprawdę ładnie zapakowany, bo Bletchley przywiązywała wagę do najdrobniejszych szczegółów, lubiła kiedy wszystko co robiła było wykonane precyzyjne z dbałością o detale, jak już się za coś zabierała to wszystko musiało być idealne, nie było to do końca zdrowe, ale tak już miała. Wolała wykonać tą samą czynność kilka razy, niż dopuścić do tego, aby coś wyglądało na zrobione na odwal się.

- Jasne, żadnej bieli, to dobry początek. - Było to chyba dość istotne, no i zdecydowanie nie chciała zostać upolowana z kuszy zamiast dzika, to nie brzmiało dobrze. Przymknęła na moment oczy, próbując w swojej głowie znaleźć jakieś statystyki z przypadków, które udało jej się badać. Ile właściwie widziała zgonów spowodowanych przez kuszę? Odpłynęła na chwilę skupiła się na swoich myślach, po chwili mrugnęła i wróciła do Primrose, miała nadzieję, że ta nie zauważyła jej chwilowej niedyspozycji, mimo, że wiedziała o jej przypadłości, to zawsze było trochę niezręczne.

- Wygoda jest bardzo istotna, wiesz, ja nie mam do końca doświadczenia z takimi wydarzeniami. - Chyba nigdy jeszcze nie była na podobnym przyjęciu, na ślubie czystokrwistych, nie do końca wiedziała, czego powinna się spodziewać. - Czyli największy problem nas nie dotyczy, nie będzie to kupione w ciemno, czy Ty już sobie coś kupiłaś? - Była ciekawa, czy Prim miała już jakąś kreację na ten ślub.



Confusion in her eyes that says it all

She's lost control

la mauvaise foi
worlds change where
eyes meet
wiek
25
sława
III
krew
czysta
genetyka
metamorfomag
zawód
uzdrowicielka w lecznicy dusz
Piękna młoda kobieta o sięgających ramion, czarnych, falowanych włosach i złotych oczach, które w gniewie rozpalają się czerwienią. Jej twarz jest delikatna, przyjazna, ale poza urodą nieszczególnie zapada w pamięć. W towarzystwie uchodzi za kobiecą, chociaż zadziorną. Dzięki metamorfomagii potrafi zmieniać swój wygląd jednym kaprysem, przybierając postaci od mugolskich profesorów po indyjskiego arystokratę Amritesha. Mierzy 173 centymetry wzrostu.

Primrose Lestrange
#8
08.02.2026, 00:56  ✶  
Jeszcze przed chwilą niepewna i spięta Primrose, nabierała coraz więcej rumieńców, a w jej oczach wreszcie zatańczyła ta charakterystyczna iskra wskazująca na to, że udało jej się złapać rytm rozmowy i relacji, którą przykryły kurz i pajęczyna.

– Aaaaa no coś ty, na biało byś przyszła?! Nie wygłupiaj się, Pru! Jeszcze cię ktoś weźmie na poważnie... – Zaśmiała się, wciąż nieco spięta, ale kiedy zacisnęła drobne palce na ofiarowanej jej spince, wspomniana wcześniej iskra zatańczyła tango. – Takimi? W sensie, że cię na wesele nikt nie zaprosił? Wiesz, nie mów tego nikomu, ale mi się w ogóle dziwne wydaje robienie jakiegoś wystawnego przyjęcia kiedy tutaj ludzie umarli... Połowa stolicy jest w żałobie, a oni do Walii spraszają, moja Maman powiedziała mi, żeby się nie spodziewać wybuchów tylko z klasą się pojawić, wargi w alkoholu umoczyć i zniknąć zanim pijany Gerard zacznie rzucać dowcipami. Bo wiesz sama, niby po mnie nie widać jak się denerwuję, ale cisza też trochę wymowna jest. – I nagle zamilkła. Rumieniec pogłębił się, a ona bardzo wystraszyła się, że zrobiła dokładnie to, czego w sobie nie lubiła: rozgadała się tak mocno, że brzmiało to bardziej jak zwymiotowanie słowami niż sensowna wypowiedź. W dodatku zrobiła to tak... No powinna ugryźć się w język z pięć razy! Okropna, przeszywająca na wskroś... siara! – Nie powinnam tego wszystkiego mówić, co? – Zaśmiała się nerwowo. Jeżeli Prudence komuś to powtórzy, Primrose prawdopodobnie zapadnie się pod ziemię. Bo to nie był czas na szczerość. Szczera to ona mogła być przyjmując inne postacie – Primrose Lestrange nie była szczerą osobą, tylko dobrą córką, a dobre córki pilnowały się, żeby nie  wybiec wypowiedziami za daleko i nie narobić rodzinie wstydu.

Schowała spinkę do torebki.

– Jest śliczna, dziękuję... – Powiedziała i delikatnie złapała ją za rękę, strategicznie zmieniając temat. – Chodź, wybierzemy ci coś. Nie, nie możesz iść w koszuli w kratę... Haha... Hmm... No, ja już sukienkę mam. Siostra kupiła mi dużo nowych ubrań, więc pójdę w czymś z tego. – Mogłaby dodać do tego, że potrzebowała tych ubrań, bo absolutnie wszystko co posiadała spłonęło, ale nie chciała powtórzyć błędu sprzed chwili. Uśmiechnęła się więc szeroko. – Dzisiaj skupiamy się na tobie. Wiem nawet w jakich kolorach będzie ci do twarzy, więc ci nikt bubla nie wciśnie. – Splotła ich palce i pociągnęła je w kierunku sklepowej witryny, na moment zawieszając spojrzenie na wystawie tegoż butiku. Była pewna swoich strzałów. Mało warstw, proste kroje i elegancka narzuta, bo przyjęcie miało odbyć się w ogrodzie.


The truth may be out there, but the lies are inside your head.
— motyw muzyczny —
Wallflower
Please forgive me if I don't talk much at times.
It's loud enough in my head.

wiek
32
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
widmowidz
zawód
Antropolożka/Uzdrowicielka
Prudence jest szczupłą kobietą, która mierzy 163 centymetry wzrostu. Ubiera się raczej niezbyt kontrowersyjnie, schludnie, miesza się z tłumem. Wybiera stonowane kolory. Jej włosy są długie, proste w odcieniu czekoladowego brązu, często wiąże je w kok na czubku głowy. Oczy ma jasnobrązowe. Zapach, który wokół siebie roztacza to głównie woń kojarząca się ze szpitalem, lub medykamentami, jednak przebijają się przez nią owocowe nuty - głównie truskawki.

Prudence Fenwick
#9
17.03.2026, 00:19  ✶  

- Nie no, nawet ja wiem, że to nie wypada. - Być może nie uczestniczyła w wielu podobnych wydarzeniach, jednak ślub rządził się swoimi prawami. Biały kolor był opcją, którą mogła przyodziać tylko i wyłącznie panna młoda, zresztą ona dobrze czuła się tylko w białych koszulach, które pasowały do Ministerstwa. Nie odnalazłaby się w białej sukience na pewno.

- Wiesz co, bywałam na weselach, jednak nie na takich. Mam wrażenie, że u Was to wygląda nieco inaczej. - Nigdy nie ukrywała tego, że doskonale wie, gdzie jest jej miejsce. Nie należała do elity, właśnie dlatego postanowiła skorzystać z pomocy kogoś bardziej doświadczonego. Z drugiej strony, czy takie wesele mogło bardzo się różnić od takiego w jej kręgach, pewnie nie. Wolała jednak być gotowa na wszystko.

- Niby tak, tutaj żałoba, a z drugiej strony wesele, ale czy warto czekać? Ile trwać może żałoba? Czy długo jeszcze tak będzie? - Nie do końca miała pewność, jak sytuacja się rozwinie. Można było zwlekać z pewnymi decyzjami w nieskończoność, bo nie wypadało, ale czy warto było? Nie jej było oceniać, to nie ona miała brać ślub - na szczęście.

- Wiesz, że mi możesz powiedzieć wszystko? Twoje obawy są sensowne. - Sama rozkładała to wszystko na części pierwsze i nie do końca umiała się odnaleźć, nie było jej łatwo. Zresztą to była dość trudna sytuacja, ludzie umierali, inni brali śluby - jakoś trzeba było się w tym odnaleźć.

Prezentem, który Prue wręczyła Prim była spinka w kształcie pierwiosnka, bardzo dokładnie zapakowana, trudno było przebić się przez te warstwy papieru, ale w końcu jej się udało. Cudownie - mogła dowiedzieć się, co Prue jej kupiła.

- Cieszę się, że Ci się podoba. - To było ważne, aby prezent podpasował temu, komu był pisany. Miała nadzieję, że Prim faktycznie tak myślała, a nie mydliła jej oczy.

- Doskonale, mój chłopak... - Zaczęła mówić. - To znaczy mój przyjaciel, zadbał o to, abym wyglądała dobrze, w sensie postanowił zapłacić za wszystko. - Dodała jeszcze, bo brzmiało to dziwnie, jak zawsze zaczynała się gubić w swoich słowach i wiedziała, że może to zostać różnie odczytane. Mniejsza o to, miały wejść do środka, znaleźć jej sukienkę i to by było na tyle.



Confusion in her eyes that says it all

She's lost control

la mauvaise foi
worlds change where
eyes meet
wiek
25
sława
III
krew
czysta
genetyka
metamorfomag
zawód
uzdrowicielka w lecznicy dusz
Piękna młoda kobieta o sięgających ramion, czarnych, falowanych włosach i złotych oczach, które w gniewie rozpalają się czerwienią. Jej twarz jest delikatna, przyjazna, ale poza urodą nieszczególnie zapada w pamięć. W towarzystwie uchodzi za kobiecą, chociaż zadziorną. Dzięki metamorfomagii potrafi zmieniać swój wygląd jednym kaprysem, przybierając postaci od mugolskich profesorów po indyjskiego arystokratę Amritesha. Mierzy 173 centymetry wzrostu.

Primrose Lestrange
#10
28.03.2026, 17:36  ✶  
Primrose przekręciła głowę w bok. Prudence wciąż mówiła o tym weselu odrobinę tak, jakby mieli iść na nie ludzie z innego wymiaru, ale przecież tak nie było – dosłownie... Pracowały w tym samym szpitalu! Oczywiście, że dla innych było to zrozumiałe, ale Primrose (nawet zdając sobie sprawę ze swojego uprzywilejowania – głupia przecież nie była i widziała jak tatuś załatwił jej każdą pracę) miała wrażenie, jakby Bletchley odcinała się od tego na siłę. Cóż jednak miałaby zrobić, aby wybić jej tę niezręczną myśl z głowy? Mogła się nad tym zastanowić, ale wpierw musiała poznać ją na nowo. Codziennie stawaliśmy się innymi ludźmi, więc jaka różnica w Prudence zastała ją po roku?

– Nie wiem – przyznała w odpowiedzi na jej pytanie. Nie były to tematy łatwe i chociaż uśmiechnęła się ciepło na wieść, że mogłaby powiedzieć jej wszystko, zdawała sobie sprawę z tego jak słodkie to było kłamstwo. W dzieleniu się rzeczami trzeba było być selektywnym.

– Hojny ten twój przyjaciel – wyszczerzyła się i oparła dłoń o biodro w nonszalanckiej pozie. Może jeszcze nie wiedział, że będzie hojny? Kiedy operowało się własnym budżetem, trzeba było być uważnym, ale kiedy w grę wchodziło wydawanie pieniędzy wcale-nie-chłopaka...

Nie czekała na reakcję, zamiast tego pociągnęła ją w kierunku wnętrza pierwszego sklepu.

@Prudence Fenwick

Koniec sesji


The truth may be out there, but the lies are inside your head.
— motyw muzyczny —
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Primrose Lestrange (1566), Prudence Fenwick (1867)




  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa