@Victoria Lestrange
Pierwszym przystankiem Dægberhta po opuszczeniu mieszkania była kamienica należąca do Victorii. Chłopak spieszył się i długa droga przed nim była, więc nie miał szczególnie dużo czasu na rozmowy, ale fiolki wypełnione magicznym płynem lepiej było dawać face to face, prawda? Nigdy nie wiadomo czy coś pozostawionego w skrzynce pocztowej nie zostało doprawione przez jakiegoś dowcipnisia...
Zapukał więc, a kiedy drzwi otworzyły się, na jego twarzy pojawił się promienny uśmiech.
- Heeej - powiedział wesoło, ciepłym tonem, zarezerwowanym właściwie tylko dla niej - skończyłem nad czymś pracować. - Nie czekając podał jej flakonik, w którym znajdował się sporządzony przez niego syrop. - Wiem, że wszystkich przytłacza to co się stało i pomyślałem, że możesz być czasami zbyt zmęczona, żeby walczyć z tym bez wspomagaczy. Dolej sobie tego do herbaty, to od razu zrobi ci się milej.
Eliksir na bazie piór memortka z absurdalną ilością słodyczy miał za zadanie przywoływać tylko te wspomnienia, które koiły duszę.
A później musiał już iść.
żeby poprawnie wymawiały je tylko drzewa i wiatr