• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Inne części Anglii Brighton [01/10/1972, domek na wybrzeżu] Oh, another world!

[01/10/1972, domek na wybrzeżu] Oh, another world!
Czarodziej
Less colours but still colorful
wiek
21
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Klątwołamacz
Średniego wzrostu (174 cm), lekko umięśniony. Włosy ma w kolorze ciemnego brązu, zazwyczaj schludnie ułożone, z opadającymi na oczy w barwie orzecha laskowego kosmykami. Nos ma lekko zadarty, na słońcu wychodzi mu te kilka piegów, zdobiących jego policzki.

Jessie Kelly
#1
02.01.2026, 19:20  ✶  
Gdyby ktoś go teraz zobaczył, pewnie by się zdziwił. Znaczy, niczym dziwnym było przyglądanie się w sobie w lustrze, nawet jeśli to przeglądanie się trwało dłużej, niż zajmuje poprawienie włosów, ale tak dokładne przyglądanie się swojemu odbiciu pasował bardziej do Jonathana i Charlotte, niż do Jessiego. I nie, nie nabrał od swojego chrzestnego ani od matki tego zwyczaju przeglądania się w każdym lustrze, żeby upewnić się, że wyglądał wspaniale. Powód był inny i ten powód bolał go w serduszko już od kilku dni.
Shelby, jego znajomy z pracy, znalazł u niego pierwszego siwego włosa! Siwego!
Więc tak, Jessie wstał tego dnia wyjątkowo wcześnie, chociaż z Hannibalem i Electrą siedział do późnej godziny, i zamiast iść do kuchni, żeby przygotować jakieś śniadanie, zatrzymał się przed tym cholernym lustrem i i zaczął szukać na swojej głowie kolejnych siwych włosów, jeżeli te postanowiły się pojawić. Na razie, żadnego nie znalazł, ale to wcale go nie uspokoiło, bo przecież te skurczybyki potrafiły się dobrze chować.
Od wyjścia z pokoju czuł w powietrzu coś dziwnego. Może znowu przypałętał im się jakiś duch i Rita okadzała dom? A może Charlotte zaczęła używać jakichś innych perfum, tym razem wyjątkowo mocnych i utrzymujących się dłużej, niż powinny? W powietrzu było coś, co strasznie kręciło go w nosie. Coraz bardziej i coraz bardziej, aż w końcu kichnął potężnie, przydzwaniając czołem w lustro, w którym do tej pory się przeglądał.
-Ugh... - syknął, pocierając palcami czoło. -Dobra, już się kończę stroić.
Mruknął coś jeszcze pod nosem i chciał już iść do tej kuchni, kiedy w pobliskiej łazience rozległ się niepokojący dźwięk i znajomy głos. Zaniepokojony, Jessie podbiegł do łazienki i zapukał do drzwi.
-Electra?- zawołał. -Wszystko w porządku? Co się stało?
Czy jemu się zdawało, czy korytarz nagle stało się jakiś... ciemniejszy?
...Inny?
sweet summer child
Savor every moment 'til she has to go
'Cause her boyfriend is the rock 'n' roll
wiek
19
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
modelka
Dość wysoka (177 cm) młoda dziewczyna z długimi, ciemnymi lokami i brązowymi oczami. Pełna energii i ubrana jak z żurnala, zwraca na siebie uwagę wszystkich wokół.

Electra Prewett
#2
04.01.2026, 17:37  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 04.01.2026, 17:43 przez Electra Prewett.)  
Odkryj wiadomość pozafabularną
Scenariusz sumy przypadków Świat po drugiej stronie lustra
Gdyby Electra miała dostać knuta za każdym razem, kiedy któryś z jej kolegów okazywał się mieć bliskie rodzinne powiązania z Jonathanem Selwynem, miałaby dwa knuty. Może nie było to dużo, ale wciąż dziwnie, że taka sytuacja miała miejsce dwa razy. Przynajmniej było dzięki temu więcej powodów by zostać zaproszoną do letniej rezydencji pana Selwyna w Brighton, zwłaszcza, że po wydarzeniach Spalonej Nocy stanowiła ona tymczasowe lokum zarówno dla rodziny Kelly jak i dla Hannibala.

Po wernisażu Ekstazy Merlina, przenieśli się do rezydencji razem z Hannim, a następnie kontynuowali opijanie premiery w towarzystwie Jessiego. Być może siedzieli trochę za długo, no ale przecież taką okazję należało uczcić. Prewettówna zaczęła żałować tej decyzji dopiero następnego ranka, kiedy obudziła się z lekkim kacem, splątanymi włosami oraz niezmytym makijażem.

Nic zatem dziwnego, że siedziała dłuższą chwilę w łazience próbując doprowadzić się do jako takiego porządku. Gdy akurat przeglądała się w lustrze, wypatrując niedomytych resztek kredki do oczu, poczuła jakiś dziwny zapach. Zakręciło jej się w nosie i kichnęła na tyle mocno, że poleciała czołem prosto na lustro.
– Ała! – krzyknęła instynktownie. Na szczęście lustro pozostało nieuszkodzone, ale Prewettówna mogła spodziewać się guza na twarzy. W dodatku jej odgłosy bólu były na tyle głośne, że nawet Jessie je usłyszał. – Tak, znaczy, chyba? Po prostu głupio walnęłam się o lustro... – odpowiedziała przyjacielowi, otwierając drzwi. Dalej była ubrana w piżamę, ale najwyraźniej jej to nie przeszkadzało. – Ej, czy te ściany nie wyglądały wczoraj inaczej? – mogłaby przysiąc, że miały inny kolor. A może po prostu uderzyła się w głowę na tyle mocno, że wszystko jej się mieszało?


The older you get the more rules they're gonna try to get you to follow.
You just gotta keep livin' man,
L-I-V-I-N
the web
Il n'y a qu'un bonheur
dans la vie,
c'est d'aimer et d'être aimé
wiek
43
sława
VI
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Szef OMSHM-u
187 cm | 75 kg | oczy szare | włosy płowo brązowe Wysoki. Zazwyczaj rozsądny. Poliglota. Przystojna twarz, która okazjonalnie cierpi na bycie przymocowana do osoby, która myśli, że pozjadała wszelkie rozumy.

Anthony Shafiq
#3
07.01.2026, 11:40  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 07.01.2026, 11:41 przez Anthony Shafiq.)  
[Obrazek: 2752108ac197e7cb9bb72ed43aca2cbc.jpg]

Dom wyglądał zdecydowanie inaczej. Barwne witraże zniknęły, choć może były za ciężkimi storami przesłaniającymi okna. Wzorzysta tapeta ustąpiła niebiesko-burej pasiastej, odłażącej od ściany, niechlujnej, obszarpanej, czasem w ogóle nieobecnej, odsłaniającej gołą cegłę. Jakby nikt nigdy nie wyremontował tego domu, nie dostosował do swojego gustu lubującego się w nadmiarze, w ekspresji bogatego, barwnego wnętrza.

Ciężko jednak byłoby nazwać to miejsce opuszczonym, mimo wszechobecnego chłodu i zapachu piwnicznej wilgoci zmieszanej z grzybnią. Co rusz po podłodze lub na ciągnących się wzdłuż ścian regałach leżały nuty, instrumenty, płyty, okablowania... Nie były zakurzone, jak można byłoby się spodziewać, a całkiem używane, przekładane z miejsca na miejsce, przeglądane, przesłuchiwane. Oko kogoś kto miał rozeznanie w kulturze mugolskiej, mogło dostrzec i najnowsze przeboje, winylowe płyty okraszone znanymi i mniej znanymi twarzami choć... ich imiona i nazwiska oraz nazwy piosenek był wypisane dziwanie, jakby w lustrzanym odwróceniu.

Mdliste światło świec dawało pewien pogląd na przestrzenie zajmowane przez typowego zbieracza, który wbrew kondycji całego domu nie mógł być biedny. Wszystkie śmieci miały jakiś swój cel, twórczy chaos i mnogość możliwości znajdujących się na wyciągnięcie ręki.

– Tak Prewett, dwójka intruzów, a słońce już wstało, czy mógłbyś...? – znudzony, żeby nie powiedzieć zblazowany głos raczej nie witał ich od progu, aczkolwiek rzeczywiście całkiem dosłownie w progu drzwi stał mężczyzna mówiący do czegoś w ręku, co najprawdopodobniej było dwustronnym lusterkiem.

Jego głos był znajomy, ale cała reszta?

Długie poczochrane ciemne włosy opadały swobodnie na ramiona, okalając wysmukłą, nienaturalnie bladą twarz. Szare oczy zdawały się być jeszcze jaśniejsze, pozbawione przy tym światła i choćby cienia uśmiechu. Wysłużony szlafrok w brunatne pasy miał postrzępione rękawy i był najprawdopodobniej starszy niż cały ten dom. Niechlujnie zawiązany odsłaniał papierową skórę pociągniętą po mostku mężczyzny, z dołu majaczyły bawełniane nogawki czegoś, co najprawdopodobniej równie podniszczonym dresem.

Anthony, lub ktoś łudząco do niego podobny, wszak polityk nigdy nie ubrałby się w ten sposób, żeby nie wspomnieć o jego pozostających w nieładzie włosach, patrzył na dwójkę z obojętnością.

– Kominek czeka. – dodał, podpierając się barkiem o framugę, po czym skrzyżował ręce przed sobą. W drugiej ręce trzymał różdżkę, przygotowaną na okoliczność włamywaczy, którzy byliby mniej rozsądni.

– Czy mnie interesuje, jak się tu dostaliście mimo zabezpieczeń? – zapytał ich, ale bardziej sam siebie, nawykiem osoby, która zbyt wiele czasu spędza w najlepszym bo swoim towarzystwie. Skrzywił się przy tym, jakby wymagało to od niego grzebania w śmietniku po czym pokręcił głową z niechęcią i odwrócił się w stronę klatki schodowej. – Cokolwiek... – mruknął pod nosem i ruszył ku pierwszemu piętru, decydując, że para dzieciaków na parterze nie jest już jego problemem, a wezwanego agenta.
Czarodziej
Less colours but still colorful
wiek
21
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Klątwołamacz
Średniego wzrostu (174 cm), lekko umięśniony. Włosy ma w kolorze ciemnego brązu, zazwyczaj schludnie ułożone, z opadającymi na oczy w barwie orzecha laskowego kosmykami. Nos ma lekko zadarty, na słońcu wychodzi mu te kilka piegów, zdobiących jego policzki.

Jessie Kelly
#4
11.01.2026, 10:55  ✶  
Korytarz wyglądał inaczej. Kiedy Electra otworzyła drzwi łazienki i Jessie dowiedział się, że poza uderzeniem czołem w lustro (to było całkiem zabawne, że oboje przywalili czołem w lustro), rozejrzał się dookoła, marszcząc brwi.
-Co do cholery... - mruknął.
To nie były przywidzenia. To nie było coś, co mogli w tym momencie racjonalnie wyjaśnić. Domy nie zmieniały swojego wystroju tak diametralnie tak szybko, nawet z użyciem magii. A nawet gdyby znalazł się ktoś do tego zdolny, to Jonathan przecież nie pozwoliłby, by jego dom wyglądał... o tak...
Taki depresyjny... Taki ciemny... Taki... Chaotyczny i nieuporządkowany. Jessie potarł palcami czoło w miejscu, w którym on sam uderzył się w lustro. Coś mu to przypominało...
-Chodź - powiedział do Electry i, łapiąc ją za rękę, pociągnął za sobą wzdłuż korytarza.
Nic im nie da stanie w miejscu, a nie chciał jej tu zostawiać. Nie było to miejsce, które znał, chociaż teoretycznie wciąż był to dom letniskowy Jonathana, i raczej oboje nie mogli przewidzieć, co się wydarzy, więc głupotą by było się rozdzielać.
-Masz ze sobą różdżkę? - zadał pytanie, ale nie odwrócił się do przyjaciółki.
Cały czas rozglądał się po wnętrzu domu, w którym mieszkał ze swoją rodziną od niecałego miesiąca, a który teraz był taki obcy i zupełnie inny. Nieświeży zapach w powietrzu, porozrzucane rzeczy, które mało pasowały do jego chrzestnego...
-Czy my piliśmy coś, co mogłoby wywołać jakieś halucynacje? - w końcu odwrócił się do Electry, puścił jej dłoń i sam się uszczypnął. - Auć... Nie, to nie jest sen.
Nie był to sen, wszystko dookoła było zbyt realistyczne i materialne, by były to halucynacje, więc mogło to być... Jessie zbladł na policzkach, kiedy uderzyła w niego ta myśl. A potem usłyszeli znajomy - chociaż tak samo dziwnie zmieniony, jak wszystko dookoła - i Jessie odwrócił się gwałtownie w stronę mężczyzny, który stał w progu, mówiąc do czegoś, co trzymał w dłoni.
Anthony... Jego drogi wuj Anthony... Albo ktoś, kto był do niego tak bardzo podobny, ale...
-Wujek...?
sweet summer child
Savor every moment 'til she has to go
'Cause her boyfriend is the rock 'n' roll
wiek
19
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
modelka
Dość wysoka (177 cm) młoda dziewczyna z długimi, ciemnymi lokami i brązowymi oczami. Pełna energii i ubrana jak z żurnala, zwraca na siebie uwagę wszystkich wokół.

Electra Prewett
#5
29.01.2026, 00:12  ✶  
Dobra wiadomość była taka, że skoro Jessie również zauważył zmianę wystroju, to Electrze nic się nie uroiło. Natomiast zła wiadomość była taka, że ewidentnie działo się tutaj coś dziwnego. Prewettówna nie miała pojęcia, co mogło spowodować metamorfozę otoczenia, więc zaufała Kelly'emu i dała mu się poprowadzić (zresztą, zawsze mu ufała).

– Tak... Mam ją przygotować? – chłopak zachowywał się tak, jakby spodziewał się najgorszego. Czyżby ona też powinna się bać? Z drugiej strony musiała przyznać, że to nowe wnętrze o wiele bardziej wpasowywało się w jej gusta. Artystyczny nieład nie był Electrze straszny, zwłaszcza po tym jak spędziła trochę czasu pośród samozwańczej mugolskiej bohemy. Z ciekawością przyglądała się rozrzuconym winylom, zatrzymując wzrok na albumie, który był jej dobrze znany. A raczej byłby gdyby na okładce nie widniało imię Bavid Dowie. Co tu się działo do cholery?

– Nie, no chyba, że ktoś nas zatruł. – nie podejrzewała Hana, bo choć był on szalony, nigdy nie sprawiłby przyjaciołom takiego "żartu". Idąc za przykładem Kelly'ego również się uszczypnęła, ale oczywiście nic to nie dało. – Myślisz, że mogliśmy się przypadkowo telepor... – zanim skończyła wypowiedź, przerwał jej głos jakiegoś mężczyzny. Brzmiał on dziwnie znajomo, choć Electra mogłaby przysiąc, że pierwszy raz widziała osobę, do której należał. Dopiero dzięki słowom Jessiego zrozumiała, że stał przed nią nie kto inny jak Anthony Shafiq.

Szczęka Prewettówny opadła, a jej oczy zrobiły się wielkie jak spodki. Twarz polityka w ciele kogoś, kto wyglądał jak ćpun, wydawała jej się czymś niesamowicie absurdalnym. Była zszokowana do tego stopnia, że nawet nie zarejestrowała kiedy padło jej nazwisko.
– Yyy... – nie miała pojęcia, co powinna odpowiedzieć. Shafiq (o ile to faktycznie był on) zachowywał się, jakby był gospodarzem a ich dwójka nieproszonymi gośćmi. W końcu wyrzuciła z siebie pierwsze słowa, które przyszły jej do głowy, bez zastanowienia się nad tym jak wybrzmią. – My... spaliśmy tutaj.


The older you get the more rules they're gonna try to get you to follow.
You just gotta keep livin' man,
L-I-V-I-N
the web
Il n'y a qu'un bonheur
dans la vie,
c'est d'aimer et d'être aimé
wiek
43
sława
VI
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Szef OMSHM-u
187 cm | 75 kg | oczy szare | włosy płowo brązowe Wysoki. Zazwyczaj rozsądny. Poliglota. Przystojna twarz, która okazjonalnie cierpi na bycie przymocowana do osoby, która myśli, że pozjadała wszelkie rozumy.

Anthony Shafiq
#6
10.02.2026, 09:45  ✶  
Zatrzymał się na wysokości drugiego stopnia, spomiędzy warg dobyło się krótkie sapnięcie, będące najprawdopodobniej substytutem zaśmiania się.
– Spaliście, oczywiście… Tak cicho jak dwie małe myszki, co za marnotrastwo. Zakraść się do mojej samotni, przebić się przez wszystkie zabezpieczenia, tylko po to, żeby złożyć głowę na poduszce i zasnąć, absolutnie logiczny ciąg przyczynowo skutkowy, który… - urwał nagle swoje ironizowanie, bo przecież jakaś logika w ich działaniach musiała tu być, a dziewczyna zdawała się mówić prawdę. Tylko spali. Wstrząsnęła nim gwałtowna odraza, czy możliwe, żeby minionej nocy realnie przyjął za dużą dawkę czarnej krwi preparowanej pod wampirze gusta? To oczywiste, że o inne spanie musiało chodzić, psychofani nie raz udowodnili mu, że potrafią być szalenie kreatywni w okazywaniu swojego uwielbienia. Może chodziło o jakiś rytuał okradania inspiracji? Odwrócił się nienaturalnie powoli, nie kryjąc swojej niechęci, świdrując ich stalą pary oczu, jakby chcąc wyczytać z nich informację, która zalęgła się w jego głowie, jak intensywnie para młodzików tylko spała gdzieś na terenie jego posiadłości.

– Ugh… to w którym pokoju się ruchaliście, będę musiał go odkazić – Tyle dobrego, że nie nadstawiali mu gardeł pod nos, czy nie zaprosili do całego procederu. Mógł być mniej miły, ale chciał dowiedzieć się tego po dobroci, a dopiero później sięgnąć po możliwe konsekwencje. Cudzymi rękami oczywiście, Prewett z pewnością się ucieszy, że podsuwa mu pod nos nowe kąski. Właściwie Shafiq niczego nie cenił bardziej niż swoją prywatność, a tak zuchwałe jej naruszenie wymagało dobrego przykładu dla innych. W głowie odliczał kiedy kominek w końcu wyda z siebie charakterystyczny dźwięk nadchodzącej odsieczy. Może, gdyby był starszy, tak o rząd wielkości, może wtedy sam zająłby się szkodnikami. Wciąż jednak pozostawały w nim ludzkie odruchy. Ciężko, żeby nie pozostawały, skoro ze swoją nieśmiertelnością oswajał się dopiero od 20 lat.
Czarodziej
*sigh*
wiek
30
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Uzdrowiciel
Szczupły i dość wysoki (183 cm) mężczyzna o czarnych lokach i brązowych oczach. Często wydaje się być blady i zmęczony, a jego dłonie są niemal zawsze zimne. Na codzień stara się ubierać w miarę elegancko.

Basilius Prewett
#7
15.02.2026, 15:46  ✶  
Ledwo zdążył  pomyśleć, że dzisiejszy dzień zapewne nie przyniesie mu zbyt dużej ilości wrażeń, Anthony wysłał mu wiadomość, że należało zająć się jakimiś intruzami. Prewett jedynie westchnął ciężko, zakładając że zapewne jacyś fani z za dużą ilością czasu i za małą ilością własnego życia, postanowili złożyć wampirowi wizytę, zgasił papierosa i ruszył do pracy.

U Shafiqa pojawił się niemal od razu po otrzymaniu wiadomości. W końcu należało jak najszybciej załatwić ten problem i mieć go z głowy. To nie było przecież też tak że nie miał dzisiaj żadnych planów.
– No dobrze – powiedział lekko znudzonym głosem wchodząc do pokoju, z ktorego dobiegały go głosy. – Nie, nie możecie dostać autografu. Nie, pan Shafiq nie zagra dla was na weselu, ani urodzinach. Nie, jeśli powiecie że chodzi o pogrzeb to magicznie nie sprawicie, że ktokolwiek się na to zgodzi. Nie, nie możecie nic stąd wziąć, to kradzież, nie, nie zyskaliście szacunku waszego idola tym zachowaniem i tak, jeśli wyjdziecie od razu nie zadzwonimi po Bry... – Dopiero pod koniec swojego monologu, dotarło do niego na kogo tak właściwie patrzył. – Electra? Co ty tutaj robisz?
Od kiedy jego siostra miała tak idiotyczne pomysły i od kiedy nie wyglądała na wiecznie umierającą?

Czarodziej
Less colours but still colorful
wiek
21
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Klątwołamacz
Średniego wzrostu (174 cm), lekko umięśniony. Włosy ma w kolorze ciemnego brązu, zazwyczaj schludnie ułożone, z opadającymi na oczy w barwie orzecha laskowego kosmykami. Nos ma lekko zadarty, na słońcu wychodzi mu te kilka piegów, zdobiących jego policzki.

Jessie Kelly
#8
21.02.2026, 12:24  ✶  
-Lepiej tak. W razie co - powiedział, z jakimś ciężarem na barkach rozglądając się po korytarzu.

To wciąż był dom Jonathana - nie przenieśli się w zupełnie inne miejsce - ale wcale nie wyglądał, jakby należał do Selwyna. Jessie niemal mógł sobie wyobrazić minę swojego chrzestnego, gdyby zobaczył ten obraz nędzy i rozpaczy, zaniedbanego i zagraconego, zupełnie innego od barwności i bogactwa, które ten dom reprezentował przez tyle lat. Jessie poczuł pierwsze pulsowanie w skroni - kontrast był za duży i niezrozumiały.

Zatrucie raczej nie wchodziło w grę, bo przecież pili razem z Hannim, no i Jonathan i Charlotte raczej nie pozwoliliby, żeby w domu pojawiła się jakaś trucizna, której którykolwiek z domowników mógłby się napić.

Powoli... Uderzyli głowami w lustra i magicznie wystrój wnętrza uległ diametralnej zmianie. Nie takiej, która wynikała z remontu - to nie była po prostu zmiana koloru ścian czy stylu dobranych mebli. Dom wyglądał, jakby od samego początku należał do kogoś innego.

Na widok Anthony'ego - o ile faktycznie był to Anthony- zabrakło mu więcej słów. Długie włosy, poczochrane, dres, który bardziej pasował do gabloty w muzeum, niż na sylwetkę polityka, niezdrowo wyglądająca skóra i oczy... Nawet w najgorszym momencie, w którym Jessie widział swojego wuja, jego oczy nie wyglądały tak... Tak martwo... Jessie poczuł kłujący w kości chłód, im dłużej patrzył na (nie)znajomą twarzy wuja.

-C-co? - wykrztusił z siebie, kiedy z ust Anthony'ego padły kolejne, pełne odrazy, słowa. -My nie... O Merlinie, co tu się stało? Gdzie jest Jonathan? Co tobie się stało?

Powinien jeszcze zadać kilka pytań. Gdzie była Charlotte? Gdzie była Rita? Theo? Benji? Skąd ta drastyczna zmiana nastroju?

Pojawienie się kolejnej osoby pogorszyło sytuację, bo w momencie, kiedy było dużo niewiadomych, pojawianie się kolejnych osób nie wróżyło niczego dobrego. Przesunął się o dwa kroki, żeby sobą bardziej zasłonić Electrę.

-Co ty pieprzysz? - powiedział półgłosem, patrząc na wąsatego czarodzieja. -Od kiedy wujek rozdaje autografy? I jakie granie na weselu?
sweet summer child
Savor every moment 'til she has to go
'Cause her boyfriend is the rock 'n' roll
wiek
19
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
modelka
Dość wysoka (177 cm) młoda dziewczyna z długimi, ciemnymi lokami i brązowymi oczami. Pełna energii i ubrana jak z żurnala, zwraca na siebie uwagę wszystkich wokół.

Electra Prewett
#9
01.03.2026, 17:57  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 01.03.2026, 17:58 przez Electra Prewett.)  
Nigdy przenigdy nie spodziewałaby się, że usłyszy słowa "ruchaliście się" z ust Shafiqa. Anthony był dla niej podręcznikowym przykładem czystokrwistego dżentelmena, który roztaczał wokół siebie aurę profesjonalizmu oraz ważył każdą swoją wypowiedź. Zdecydowanie nie był on tym typem polityka, który rzucał przekleństwami na prawo i lewo. Ponadto nawet podczas wtopy Electry na herbatce zachował się bardzo wyrozumiale i nie wytknął jej żadnych błędów.

Dysonans poznawczy wywołany tekstem Anthony'ego sprawił, że Prewettównę kompletnie zamurowało. I to do tego stopnia, że jej mózg dość wolno zarejestrował treść tych słów sugerującą, że... Ona i Jessie zrobili co?! Normalnie Electra nie wstydziła się kwestii związanych z intymnością (zresztą, była przyzwyczajona do plotek, które pojawiały się gdy wychodziła gdzieś z Kelly'm), lecz w obecnej sytuacji usłyszenie takiej insynuacji wprowadziło ją w zakłopotanie. Oczy czarownicy wybałuszyły się jeszcze bardziej, a do niemal karykaturalnie zdziwionego wyrazu twarzy doszedł również rumieniec pokrywający jej policzki. Dobrze, że w przeciwieństwie do niej Jessie był w tej chwili na tyle świadomy by zaprzeczyć.

Tym, co wyrwało ją z tego stanu, było pojawienie się jeszcze bardziej niespodziewanego gościa. Znikąd bowiem do pokoju wszedł nie kto inny jak jej rodzony brat Basil i z niewiadomego powodu zaczął gadać o autografach i występach. A co jeszcze bardziej szokujące, Prewett miał pod nosem gęstego wąsa, przez co wyglądał jak jakiś host z mugolskiej telewizji.

To już było dla Prewettówny za dużo. Musiała dać ujście swoim emocjom oraz dowiedzieć się co się tutaj do cholery działo.
– To mój brat... A przynajmniej wygląda jak on – zbliżyła się do Kelly'ego by powiedzieć mu to na ucho. – A ty, co tutaj robisz na brodę Merlina?! – fuknęła znad ramienia przyjaciela. – Skąd wy się znacie, dlaczego to miejsce dziwnie wygląda i przede wszystkim, co ty masz na sobie? – spojrzała krytycznie na zarost Prewetta, jak gdyby sama nie była teraz ubrana w piżamę.

//Zawada: porywczy


The older you get the more rules they're gonna try to get you to follow.
You just gotta keep livin' man,
L-I-V-I-N
the web
Il n'y a qu'un bonheur
dans la vie,
c'est d'aimer et d'être aimé
wiek
43
sława
VI
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Szef OMSHM-u
187 cm | 75 kg | oczy szare | włosy płowo brązowe Wysoki. Zazwyczaj rozsądny. Poliglota. Przystojna twarz, która okazjonalnie cierpi na bycie przymocowana do osoby, która myśli, że pozjadała wszelkie rozumy.

Anthony Shafiq
#10
12.03.2026, 12:40  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 22.03.2026, 00:58 przez Dearg Dur.)  
Właściwie już był w drodze powrotnej do swojej ciemnej nory zwanej sypialnią, by otulić się egzystencjalnym bólem i zapomnieć o tym drobnym incydencie. Ale nadwrażliwym, przyzwyczajonym do przestrzeni wypełnionej dźwiękiem gitary, lekko rozstrojonego pianina i własnego głosu uchem, wychwycił, że jego zaufany agent najwidoczniej rozpoznał dziewczynę z tego duetu. A potem chłopię powiedziało to imię i na moment szczęka zacisnęła mu się mocniej.

Zatrzymał się i zawrócił, by mimo wszystko posłuchać co te podlotki mają do powiedzenia.

– Słyszałeś? – syknął do Basiliusa – Gdzieś tu jest jeszcze trzeci. Może zszedł do piwnicy? – Może on też powinien się rozejrzeć za zgubą, bo przecież nie mogło chodzić o tego Wielkiego Jonathana Pies Go Ruchał Selwyna, gwiazdora teatru The Globe, któremu buchnął sprzed nosa ten dom, jak tylko wystawiono go na sprzedaż.

Jonathan. Popularne imię.

Zamiast tego w kilku krokach zbliżył się do chłopaczka i złapał go za brodę unosząc ją ku górze, do światła chwiejącej się niepewnie magicznej lampki pozbawionej klosza. Jego dłoń - z oczywistych powodów - była zimna, skóra cienka jak papier, nienaturalnie blada. Ostre zęby pojawiły się mimowolnie, gdy tylko pod kciukiem poczuł szybko bijące tętno intruza. Oglądał jego twarz, obracając ją to w prawo to w lewo, jakby oceniał towar na targu niewolników.
– Nie wyglądasz jak kundel Thomasa czy Jacqueline, pomijając fakt, że rodzice szybko by Ci nie wybaczyli, gdybyś zajrzał do mojej rezydencji dzieciaku. Nie kłam i spierdalaj, póki nie zacznę rozważać innego wyjścia z tej sytuacji. – Syknął zabierając dłoń.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Anthony Shafiq (1277), Basilius Prewett (943), Electra Prewett (1249), Jessie Kelly (1390)


Strony (2): 1 2 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa