• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Pokątna Dziurawy Kocioł v
1 2 Dalej »
[11.10.1972] Red, red wine

[11.10.1972] Red, red wine
malfoy z temu
You've got so much to do
And only so many hours in a day
wiek
20
sława
II
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Fotograf
1,85 m wzrostu, włosy [s]wcale nietlenione[/s] jasne, kręcone, zawsze w lekkim chaosie; błękitne oczy. Ubrany zazwyczaj w koszulę i dżinsy, często nosi krawat, skórzaną kurtkę i aparat fotograficzny zawieszony na pasku na szyi.

Henry Lockhart
#11
03.01.2026, 22:26  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 03.01.2026, 22:27 przez Henry Lockhart.)  
Spóźniał się. Nie było to z jego strony stylowe, taktowne, ani nawet do końca fair. Myślał całą drogę o kłamstwach, jakie w ramach wymówki mógłby wcisnąć przyjaciołom. Wiedział nawet, że by mu uwierzyli. Potrafił doskonale wciskać ludziom kit. Ostatecznie jednak nie chciał jednak traktować w ten sposób ludzi mu drogich. Kłamstwo było bronią, nie sposobem na zbywanie innych. Szczególnie, że jego jedyny grzech stanowiło zmęczenie, które skłoniło go do drzemki po pracy. Takiej, która przeciągnęła się dłużej niż by zakładał.

Wszedł więc do Dziurawego Kotła niczym kumpel marnotrawny. Musiał rozejrzeć się, by zauważyć grupkę przy jednym ze stolików. Jessie, Electra, Hestia i Hannibal już ze sobą gawędzili. Coż w głowie Henia zaczęło krzyczeć, że przecież nie powinien im przeszkadzać. Bo przecież jego obecność zniszczyłaby cały wesoły nastrój, nie? A co jeśli nie było dla niego miejsca?

Nie. Przetrwał Dunwich, to przetrwa i spotkanie ze znajomymi.

Przeszedł do stolika i przywitał się z grupką. Uśmiechnął się nieco niezręcznie.

– Wybaczcie spóźnienie. Zaspałem. – Ach, co za one-liner. Byle obrócić wszystko w żart. – Zostało dla mnie trochę wina?

Odgarnął włosy dłonią, choć wcale nie wpadały mu do oczu. Stres zjadał go od środka, jednak przywitał się ze wszystkimi. Nie chciał wyciągać ich z miejsc. Przysiadł się obok Electry. Po chwili przypomniał sobie, że powinien zdjąć kurtkę. Podniósł się więc niezręcznie, ściągnął ją i zawiesił na oparciu krzesła. Siadając ponownie, podparł się o stół. Zdarzyła się jednak kolejna wpadka, bo położył rękę dokładnie tam, gdzie leżała czyjaś dłoń. I to nie byle jaka dłoń. Należała ona do Electry.

Henry szybko zabrał rękę, a rumieniec wstąpił na jego policzki.

– Przepraszam – wydukał. Zapomniał chyba zamówić sobie picia. Uznał jednak, że przez chwilę powstrzyma się przed robieniem wokół siebie bałaganu. – Mam nadzieję, że no... nie przeszkodziłem wam.
sweet summer child
Savor every moment 'til she has to go
'Cause her boyfriend is the rock 'n' roll
wiek
19
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
modelka
Dość wysoka (177 cm) młoda dziewczyna z długimi, ciemnymi lokami i brązowymi oczami. Pełna energii i ubrana jak z żurnala, zwraca na siebie uwagę wszystkich wokół.

Electra Prewett
#12
06.01.2026, 21:09  ✶  
– Yup, zakupy udane. Hm, mi chyba nie śniło się ostatnio nic związanego ze śniegiem ani nic ciekawego. – a przynajmniej nic, co przypominałoby tamten pokręcony sen o koniach...

Zajęła miejsce obok Hannibala, kwitując jego komentarz figlarnym grymasem.
– To tobie należy się karniak, bo sam od razu nie zaproponowałeś poczęstunku damie. Możesz brać przykład z Jessiego, on zachowuje się jak prawdziwy dżentelmen. – mówiąc to, ostentacyjnie sięgnęła po frytkę oferowana przez Kelly'ego.

Pytanie o pocałunek pod jemiołą jej nie speszyło; Electra uwielbiała głupie nastoletnie gry typu prawda czy wyzwanie albo nigdy przenigdy. Atmosfera pubu oraz procenty z grzańca również dodawały jej śmiałości. Choć najwyraźniej nie tylko jej, bo Hestia rzuciła propozycją równie sprośnego pytania.
– O wow Bletchley, nie spodziewałabym się tego po tobie! Dla mnie pierwszym wyborem byłaby Saorise Spencer-Moon, bo jest prześliczna. – Prewettówna zdawała się nie przejmować faktem, że mówiła o takich rzeczach publicznie. Nie upijała się łatwo, ale najwyraźniej czasem sam nastrój wystarczał, by uśpić jej instynkt samozachowawczy.

Gdy Henry przyszedł, pomachała mu na powitanie.
– Siemka! No jasne, że zostało. Częstuj się. – przesunęła nową partię grzańców w stronę Lockharta, przy okazji biorąc łyk z każdego z kubków. Była w iście szampańskim nastroju i nawet nie przejęła się niezręcznym zachowaniem kolegi; gdy położył swoją dłoń na niej po prostu się uśmiechnęła.

Electra po raz pierwszy od dawna była szczęśliwa. Może to przez alkohol, towarzystwo przyjaciół albo fakt, że niewiele było takich beztroskich momentów od czasu Spalonej Nocy. Niezależnie od przyczyny, czuła się świetnie i musiała podzielić się tym uczuciem z przyjaciółmi.
– Wracając do pytania o jemiołę, przyznam wam, że mogłabym pocałować każdego przy tym stole. – powiedziała, nie patrząc na żadną konkretną osobę. Może i brzmiało to głupio, ale mówiła szczerze; dla Prewettówny taki pocałunek mógłby być po prostu oznaką, że kogoś lubi. Plus wszyscy jej znajomi byli hot!

// Zawada: wyuzdany


The older you get the more rules they're gonna try to get you to follow.
You just gotta keep livin' man,
L-I-V-I-N
lover, not a fighter
wiek
20
sława
VI
krew
czysta
genetyka
oko uśpione
zawód
artysta sceniczny
175 cm wzrostu (na scenie wydawał się wyższy!) Pełna emocji twarz. Ciemne oczy i włosy, które zwykle pozostają w nieładzie. Goli się na gładko. Szczupły, ale umięśniony - zawodowy tancerz. Strój modny wśród mugolskiej młodzieży, czasami zgoła ekstrawagancki.

Hannibal Selwyn
#13
12.01.2026, 15:53  ✶  
Na uwagę Electry o poczęstunku i swoim rzekomym niedżentelmeńskim zachowaniu, Hannibal zerknął na swój w połowie opróżniony talerz. To było niesprawiedliwe - oczywiście, że Jessiemu było łatwiej oddać swoje frytki, które zapewne zamówił jedynie, jako przekąskę do alkoholi, niż Hannibalowi, dla którego stanowiły obiad! 
- Powiedz tylko słowo, a zamówię ci cokolwiek zechcesz, Ellie - powiedział z zaangażowaniem - Albo nie mów - podniósł jedną dłoń, powstrzymując dziewczynę i odwrócił się w samą porę, by drugą ręką dotknąć przedramienia przechodzącej kelnerki, delikatnie, ale znacząco.
- Poproszę zestaw przekąsek do piwa, dobrze? Tych z chipsami i kulkami serowymi - zamówił, zanim ktokolwiek zdążył go powstrzymać - I więcej grzańców, może to pani dla mnie zrobić? - zatrzepotał rzęsami dla efektu.

Reakcje na pytanie o jemiołę sprawiły, że Selwyn z trudem stłumił chichot. Podparł brodę obiema dłońmi i spojrzał najpierw Jessiego - ciepło, bo choć Electra przed chwilą porównała jednego do drugiego i w sumie postawiła Hannibalowi Jessiego za wzór dżentelmeństwa, to jego reakcja była urocza i przypomniała mu ich wygłupy z tarotem sprzed paru tygodni. Ktoś był na rzeczy. Tylko i wyłącznie dla hecy strzelił znaczącym spojrzeniem w stronę jednej, a potem drugiej z dziewcząt i ponownie spojrzał pytająco na chłopaka.
Psotny uśmiech nie schodził z jego twarzy, kiedy przeniósł wzrok na Hestię, zachwycająco nieporadną w swojej próbie zmiany tematu i na Electrę, cudownie otwartą w tych kwestiach. Uwielbiał swoich przyjaciół. Kiedy Ellie odpowiedziała, przechylił się w jej stronę i szepnął: ”Khem, khem, Eugenia Jenkins?”, a głośniej, już dla całego stołu, rzekł, punktując swoją wypowiedź klaśnięciem w dłonie:
- To jest doskonałe pytanie! Tak myślałem, że Saoirse jest w twoim typie! - dotknął wierzchem dłoni ramienia Prewettówny. Sam co prawda wolał trochę delikatniejszą urodę i bardziej emocjonalny performance Eloise, ale nie oszukujmy się, gdyby Saoirse Spencer-Moon złożyła mu propozycję, również by się specjalnie nie opierał. Sięgnął po kubeczek z korzenną wersją grzańca.
- Hestia, skoro już poruszyłaś ten temat, może zechcesz się podzielić swoim typem? - ponad brzegiem naczynia wbił błyszczące oczy w zakłopotaną Bletchley - Nie martw się, nikt tu nie osądza niczyich wyborów!

Gdy Henry dołączył do towarzystwa, tylko uśmiechnął się do niego i kiwnął mu głową.
- Rozmawiamy o całowaniu się pod jemiołą i Ellie ma dzisiaj same genialne pomysły! - oznajmił bez ogródek, bo oczywiście, że każdy przy tym stole był wart pocałowania, choć może nie wszyscy byliby zachwyceni, gdyby faktycznie przyszło co do czego. Wszelkie ponure myśli zostały przegnane w siną dal, przynajmniej tymczasowo.
Czarodziej
Less colours but still colorful
wiek
21
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Klątwołamacz
Średniego wzrostu (174 cm), lekko umięśniony. Włosy ma w kolorze ciemnego brązu, zazwyczaj schludnie ułożone, z opadającymi na oczy w barwie orzecha laskowego kosmykami. Nos ma lekko zadarty, na słońcu wychodzi mu te kilka piegów, zdobiących jego policzki.

Jessie Kelly
#14
17.01.2026, 11:11  ✶  
-Ja tam nadal mam dwoje oczu i brak talentu do wróżbiarstwa - wzruszył lekko ramionami i zerknął znacząco na Hannibala.
Mogli więc chyba uznać, że sny o śniegu mogły być zwykłym zbiegiem okoliczności wśród przyjaciół, a nie oznaką czegoś poważniejszego. Raczej nie było wśród nich prawdziwego wróżbity.
Kiedy Electra postawiła go jako przykład dżentelmeństwa dla Hannibala, Kelly rozsiadł się wygodniej na swoim krzesełku, patrząc na Hana, uniósł odrobinę podbródek i strzepnął z ramienia nieistniejący tam kurz.
Pytanie o całowanie pod jemiołą nie tylko u niego wywołało typowo niezręczną reakcję, dzięki czemu poczuł się odrobinę lepiej, nawet jeśli reakcja Hestii była o wiele bardziej urocza, niż jego krztuszenie się. Czy było cokolwiek uroczego w krztuszeniu się? Zrobiło mu się trochę głupio, bo podczas gdy Han i Ellie byli całkiem otwarci na wiele tematów, jego nadal niejedna rzecz peszyła. Czy nie powinien nauczyć się od nich tej swobody?
Zauważył spojrzenie Hannibala. Trudno było nie zauważyć, kiedy Selwyn patrzył prosto na niego. A potem to jednoznaczne spojrzenie na towarzyszące im koleżanki i...
Jessie odchrząknął, odchylił się znowu na krzesełku i na sekundę ukradkiem zerknął pod stół, żeby kopnąć pod nim Hannibala w kostkę, a przy tym nie kopnąć kogoś innego - znając życie, dla niego było to możliwe.
Pojawienie się Henry'ego wywołało u niego szerszy uśmiech i trochę rumieńca zeszło z jego policzków.
-Cześć, wreszcie się pokazałeś - powiedział.
Na "niezręczne" zachowanie Lockharta nie zwrócił większej uwagi, ale kiedy położył swoją dłoń na dłoni Electry, odwrócił wzrok i sięgnął po frytkę. A potem odpowiedź Ellie sprawiła, że kącik jego ust uniósł się nieznacznie - jej otwartość była z jednej strony nawet urocza, ale z drugiej...
-Stoik obok chyba się zainteresował - powiedział, kiwając głową na drugi stolik, przy którym siedziały trzy osoby, które zerkały w ich stronę co jakiś czas.
Czarodziej
wiek
20
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
metamorfomag
zawód
Brygadzistka
Brązowe włosy i oczy. Szczupła. Mierzy 165 cm wysokości. Często się uśmiecha i chodzi w mugolskich, luźnych kolorowych ubraniach, chyba że akurat jest w pracy.

Hestia Bletchley
#15
18.01.2026, 02:01  ✶  
– Nie, nie o to mi chodziło ‐ zaprotestowała i chociaż udało jej się zachować normalny kolor twarzy, to płytki jej paznokci zaróżowiły się w dziwny sposób, najwyraźniej czyniąc z  zakłopotanie najlepszą i najtańszą manikiurzystką. 
Na całe szczęście zaraz do stolika podszedł Henry.
– Hej. Siadaj. Już się bałam, że nie przyjdziesz – Hestia uśmiechnęła się do Lockharta, mając nadzieję, że czarodziej również nie będzie zbyt chętny do drążenia tych tematów, zresztą podobnie jak Jessie. Na pewien sposób podziwiała Hanibala i Electrę, że potrafili mówić o tym wszystkim tak otwarcie i chyba jakaś cząstką jej sama naprawdę chciała być jak oni, ale... No cóż. Mogła zmienić włosy, tak aby układały się w identyczne ciemne loki, co te należące do Prewett. Mogła zmienić swoje oczy, aby w lustrze widzieć te, którymi patrzył się na nią teraz Hannibal, ale niestety nie mogła dodać sobie ich odwagi. I jeszcze ten komentarz o całowaniu każdego przy stole! I najwyraźniej interesował się nimi stolik obok! No i jak ona miała się normalnie zachowywać?

Nie zmieniało to jednak faktu, że strasznie ich wszystkich lubiła i bardzo cieszyła się, że byli dzisiaj tutaj w komplecie. Trzeba było więc się jakoś wreszcie zacząć zachowywać.
– Hm... – Zaczęła, powoli przywracając swoje paznokcie do normalnego koloru. Postanowiła, że odpowie na pytanie Hannibala tak normalnie jak tylko się da. Przecież to nie było nic takiego. Ludzie potrafili być przystojni! I tyle. – Wiecie... Sama nie wiem. Chyba nie mam jakiegoś jednego określonego typu. Bardziej podobają mi się jakieś konkretne osoby. Najlepiej takie, które już trochę znam. No wiecie... Jakoś aktor jest przystojniejszy gdy przeczytam o nim wywiad i dowiem się, że sama nie wiem, lubi carbonarę, niż gdy tylko patrzy się na mnie z jakiegoś plakatu.
malfoy z temu
You've got so much to do
And only so many hours in a day
wiek
20
sława
II
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Fotograf
1,85 m wzrostu, włosy [s]wcale nietlenione[/s] jasne, kręcone, zawsze w lekkim chaosie; błękitne oczy. Ubrany zazwyczaj w koszulę i dżinsy, często nosi krawat, skórzaną kurtkę i aparat fotograficzny zawieszony na pasku na szyi.

Henry Lockhart
#16
18.01.2026, 18:58  ✶  
Czyli rozmawiali o sprawach uczuciowych... Henry nie mógł powiedzieć, że był to temat dla niego jakkolwiek wygodny. Nigdy nie randkował, nie całował się, nie miał tak naprawdę żadnego doświadczenia. Bywały momenty, zwykle emocjonalnie nieciekawe, gdy zazdrościł Electrze i Hannibalowi tej otwartości. Doświadczenia. Pytał sam siebie, czy może było coś z nim nie tak? Może źle wyglądał? Nie czesał się odpowiednio modnie? A może po prostu jego charakter był dla dziewczyn najzwyczajniej odstręczający? Prawda wyglądała zupełnie inaczej: skoro nie szukał, to oczywiste, że nie znajdował.

Jego twarzy nie ominął jednak różowy rumieniec. Miał nadzieję, że światło w Dziurawym Kotle było odpowiednio słabe, by nikt tego nie zauważył.

Hestia odpowiedziała na to pytanie... dość rozsądnie. Henry poniekąd podzielał jej zdanie. Nie miał raczej nigdy tak, że patrzył na kogoś i wiedział, że to ta jedyna. Albo, że był pewny, że chciał z daną osobą iść do łóżka... Stanowiło to zresztą dla niego coś koszmarnie abstrakcyjnego.

– Pamiętaj tylko, żeby wygasić w sobie wszelkie zainteresowanie, gdy taki celebryta powie, że dodaje śmietanę do carbonary. To kulinarny grzech śmiertelny – uśmiechnął się. W sumie dawno nie robił tego spaghetti. Może mógłby kiedyś zaprosić przyjaciół na taką kolację? Chociaż nie wiedział, czy ktoś poza Hestią byłby zainteresowany. – Chociaż jak ktoś z pełną świadomością powie: lubię carbonarę ze śmietaną, szanuję to. W każdym razie, jakby ktoś z was miał ochotę na doskonałą carbonarę, siedzi z wami przy stole osobę, która, nie chwaląc się, umie ją przyrządzić.


Och, jaki zręczny unik. A przecież nikogo nie interesowało gotowanie. Pytanie tyczyło się przyjemności innych niż jedzenie.

– A jeśli chodzi o celebrytów, to chyba zbyt wielu spotkałem na żywo, żeby mieć taki ogląd jak wszyscy. Bo o ile Hannibal jest świetnym gościem, to inni bywają... kapryśni. I często uważają się za pępek świata. Potrafią się obrazić, kiedy na jednym ze stu próbnych zdjęć mają zamknięte oczy – opowiedział. – Jak to mówią: nigdy nie spotykaj swoich idoli.
sweet summer child
Savor every moment 'til she has to go
'Cause her boyfriend is the rock 'n' roll
wiek
19
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
modelka
Dość wysoka (177 cm) młoda dziewczyna z długimi, ciemnymi lokami i brązowymi oczami. Pełna energii i ubrana jak z żurnala, zwraca na siebie uwagę wszystkich wokół.

Electra Prewett
#17
14.02.2026, 22:05  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 31.03.2026, 21:16 przez Electra Prewett.)  
Znaczące spojrzenie Hannibala nie umknęło Electrze, jednak zupełnie nie załapała co chłopak miał na myśli. Mimo to nie speszyła się i odpowiedziała mu równie sprośnym wyrazem twarzy. Kiedy Selwyn powiedział jej do ucha imię Ministry Magii, nie mogła powstrzymać chichotu.
– Nie wiedziałam, że lubisz starsze, ale szczerze? Rozumiem. – odpowiedziała Hanowi szeptem.

Reakcje przyjaciół na pytanie o jemiołę nie zaskoczyły Prewettówny. Zdawała sobie sprawę, że jej własna otwartość w kwestiach romantyczno-intymnych była dość rzadkim zjawiskiem, zwłaszcza w konserwatywnym świecie czarodziejów (może za wyjątkiem artystycznych dusz takich jak Hannibal). Electra nauczyła się też, że należy szanować granice innych, więc nie zamierzała się nikomu narzucać - z czego obecni tutaj zdawali sobie sprawę. Zresztą, reakcje Jessiego i Hestii były na swój sposób urocze (zwłaszcza zmieniające kolor paznokcie Bletchley).

Z sielskiego nastroju wyrwał ją dopiero komentarz Kelly'ego. Instynktownie obróciła się w stronę drugiego stolika, jakby dopiero teraz zorientowała się, że nie są sami w Dziurawym Kotle.
– Aj, sorry. Będę już mówić ciszej. – ewidentnie zrobiło jej się trochę głupio. Prewettówna nie przejmowała się aż tak bardzo swoją reputacją (choć zapewne powinna), ale nie chciała, by jej lekkomyślność zaszkodziła innym. Dobrze, że Jessie był taki uważny i zapobiegawczy. Co ja bym bez niego zrobiła, pomyślała z uśmiechem.

Odwróciła się z powrotem w stronę przyjaciół, akurat by usłyszeć wypowiedź Bletchley.
– Czaję. Czasami tę drugą osobę uatrakcyjniają cechy, które poznaje się dopiero po bliższej znajomości. – nie, żeby Electra miała problem z pocałowaniem kogoś nieznajomego, ale miała też nieprzyjemne doświadczenia z osobami, które na początku wydawały jej się bardzo atrakcyjne. – Uu chętnie spróbowałabym takiej carbonary. W zamin mogę ci przyrządzić banana split. – mówiąc to, puściła Henry'emu oczko.


The older you get the more rules they're gonna try to get you to follow.
You just gotta keep livin' man,
L-I-V-I-N
lover, not a fighter
wiek
20
sława
VI
krew
czysta
genetyka
oko uśpione
zawód
artysta sceniczny
175 cm wzrostu (na scenie wydawał się wyższy!) Pełna emocji twarz. Ciemne oczy i włosy, które zwykle pozostają w nieładzie. Goli się na gładko. Szczupły, ale umięśniony - zawodowy tancerz. Strój modny wśród mugolskiej młodzieży, czasami zgoła ekstrawagancki.

Hannibal Selwyn
#18
16.02.2026, 16:39  ✶  
Brak talentu do wróżbiarstwa, tak?
Kopnięty Hannibal najpierw podskoczył, a potem nieznacznie zmienił ułożenie dłoni pod swoją brodą, dyskretnie wskazując palcem na siebie i unosząc brwi w udawanym zaskoczeniu.
Ja?
Z trudem hamował rozbawienie. Czy reakcja Jessiego była spowodowana po prostu osobistym charakterem rozmowy, czy faktycznie karta Świata wyciągnięta z talii tamtego wieczoru dotyczyła którejś z towarzyszących im dziewcząt? Był pewien, że gdyby Jonathan tu był i spróbował podejrzeć motające się między nimi nici, miałby wiele ciekawych rzeczy do powiedzenia. Hannibal jednak, pozbawiony tego talentu, mógł się jedynie domyślać.

Odpowiedź Hestii sprawiła, że uśmiechnął się jeszcze szerzej.
- Czyli mam rozumieć, że mam fory, bo już mnie znasz? - zapytał, z fascynacją śledząc zmiany koloru jej paznokci. Wyciągnął rękę i dotknął lekko jej palców - To się dzieje samo, czy robisz to celowo?

Sądząc po tych kulinarnych wyczynach Henry’ego, których było mu dane skosztować, carbonara spod jego rąk była jak najbardziej warta swojej wagi w złocie. Już miał coś w związku z tym powiedzieć, kiedy…
Hannibal jest świetnym gościem.
Podwójne zaskoczenie - niespodziewanym komplementem i własnym na niego nieprzygotowaniem - sprawiło, że jego mina złagodniała, a spojrzenie zatrzymało się na koledze na chwilę dłużej.
- Nie wierzę, że robisz ludziom aż tak paskudne zdjęcia, że się obrażają! Chyba, że celowo! - powiedział, ku swemu niezadowoleniu, jakoś mniej pewnie, niż zamierzał.
Szczerze mówiąc wątpił także i w to. Podczas ich krótkiej, wymuszonej okolicznościami kohabitacji zaleźli sobie wzajemnie za skórę, a i tak fotki z premiery i bankietu były nienaganne. Odchrząknął i kontynuował, wracając do lekkiego, niefrasobliwego tonu, ale skupiając uwagę na Lockharcie.
- Tooo… co dodaje się do carbonary, jeżeli nie śmietanę? - nie miał szczególnego pojęcia o gotowaniu, ale potrafił docenić dobre jedzenie. I pasję.

- Myślałem, że to raczej na tobie zrobiła niezapomniane wrażenie na premierze - szepnął do Ellie, choć był to szept na granicy scenicznego. Niezależnie od polityki, osobowość Ministry zdecydowanie była interesująca. Hannibal pamiętał własną satysfakcję, kiedy dręczyła jego ojca zawoalowanymi złośliwostkami i upokorzenie, kiedy ostrze jej dowcipu zwróciło się przeciwko niemu. Nigdy dotąd nie zauważył u siebie mommy issues, ale…

Na wieść o zainteresowaniu sąsiedniego stolika, zapytał:
- Serio? Może po prostu im się podobamy?
Stanowili w końcu całkiem atrakcyjne fizycznie towarzystwo. Dodatkowo wesołe i okraszone więcej niż jedną rozpoznawalną twarzą. To całkiem naturalne, że ludzie reagowali zainteresowaniem albo nawet zazdrością. Odwrócił się w tamtą stronę i posłał rozbrajający uśmiech komuś, czyj wzrok napotkał w tłumie. Nie bardzo martwił się tym, że mogliby rozmawiać zbyt głośno - byli w pubie, puby są od tego, żeby było trochę głośno!
Czarodziej
Less colours but still colorful
wiek
21
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Klątwołamacz
Średniego wzrostu (174 cm), lekko umięśniony. Włosy ma w kolorze ciemnego brązu, zazwyczaj schludnie ułożone, z opadającymi na oczy w barwie orzecha laskowego kosmykami. Nos ma lekko zadarty, na słońcu wychodzi mu te kilka piegów, zdobiących jego policzki.

Jessie Kelly
#19
21.02.2026, 13:08  ✶  
Ty odpowiedział niemo Jessie, unosząc brwi. Na całe szczęście nie było tutaj z nimi Jonathana, bo gdyby zobaczył rzeczy, których zobaczyć nie powinien, i zdecydował się podzielić swoim odkryciem z resztą świata, wierząc, że w ten sposób mógłby pomóc chrześniakowi przełamać pierwsze lody, Jessie pewnie zapadłby się pod ziemię.

To, co powiedziała Hestia, dawało sporo do myślenia. Wielu ludzi zachwycało się swoimi idolami najczęściej ze względu na ich wygląd albo talenty sceniczne, nie znając ich od strony prywatnej, która mogła różnić się diametralnie od tego, co pokazywali na scenie. Potem kiedy światło dzienne odsłaniało prawdziwą twarz takiego idola, wyobrażenie zderzało się z prawdą i przychodziło złamane serce i żal do celebrytów. Na całe szczęście osoby znane, z którymi Jessie był dość blisko związany, należały do grona tych normalnych, które mogły różnić się od swojego publicznego wizerunku jedynie w pozytywny sposób. Pokiwał lekki głową.

Odpowiedź Electru sprawiła, że w sekundę się wyprostował i spojrzał na nią, jakby go właśnie spoliczkowała.

-Co? Ja nie... Nie to miałem na myśli- poczuł na karku gorąc, który zaczął włazić mu na uszy.

Czy on właśnie nieumyślnie powiedział Electrze, żeby była ciszej?

-Miałem na myśli, że... Że chyba... chyba im się nudzi i... Ekhem- sięgnął po kubek z grzańcem, żeby zamknąć sobie czymś usta.

Tak właściwie powiedział to z nadzieją, że gapiący się na nich stolik zrozumie aluzję i zajmie się swoimi sprawami, zamiast ich podsłuchiwać. To nie była wina ich stolika, że inni bawią się gorzej w swoim towarzystwie, i dla jakiejkolwiek rozrywki muszą podsłuchiwać innych.

-Właśnie, Henry, jak się robi carbonarę? Jak to się stało, że do tej pory jeszcze nigdy nie jedliśmy carbonary, którą ty przygotowałeś?- dobre jedzenie wzmacniało relacje, a przecież wszyscy tutaj zebrani nazywali się nawzajem przyjaciółmi.
Czarodziej
wiek
20
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
metamorfomag
zawód
Brygadzistka
Brązowe włosy i oczy. Szczupła. Mierzy 165 cm wysokości. Często się uśmiecha i chodzi w mugolskich, luźnych kolorowych ubraniach, chyba że akurat jest w pracy.

Hestia Bletchley
#20
26.03.2026, 17:02  ✶  
Hestia naprawdę lubiła swoich znajomych, ale na Merlina czy oni musieli rozmawiać o takich sprawach i to w miejscu publicznym? Przecież zaraz ktoś zwróci im uwagę, lub co gorzej, wyzwie od głupich dzieciaków, zwłaszcza po deklaracji Henry'ego i pytaniu Hannibala. W końcu, jak wcześniej zauważył Lockhart niektórzy ludzie naprawdę wojowniczo podchodzili do kwestii dodawania śmietany do carbonary.
A no i oczywiście ten inny temat dalej był krępujący, ale powoli dochodziła do siebie bo pierwszym pytaniu.
– Zadawanie się z celebrytami brzmi ogólnie dość męcząco. Nie chciałabym tak – powiedziała, a potem dotarło do niej, że przecież siedzi z nimi Hannibal. – Nie mówię o tobie oczywiście. Tylko o takich poznanych poza szkołą, kiedy zna się ich już tylko jakie osoby sławne – wyjaśniła i wtedy dla odmiany dotarło do niej, że przecież jeszcze do niedawna mieszkała u Anthony'ego Shafiqa, który na dodatek miał pociągania z Jessim. Szybko spojrzała na przyjaciela. – Ani o twoim.. wujku? On był sympatyczny, chociaż rzeczywiście na tych wszystkich materiałach promocyjnych Rosierów wygląda na mniej... Introwertycznego niż naprawdę.

Hannibal natomiast bardzo ją zaskoczył. Nie pytaniem o palce, a tym pierwszym o fory. Hestia w pierwszej chwili spojrzała na niego z uniesionymi brwiami i... Dotarło do niej że czarodziej żartuje, więc po prostu uśmiechnęła się szczerze i pokręciła głowa. Hannibal był sympatyczny, to prawda, ale chyba jednak wolał spokojniejszy typ potencjalnych partnerów. Chociaż zapewne nie pogardziłaby, gdyby był to ktoś kto rozumiał jakkolwiek jej potrzebę rysowania. Skupiła się na dłoni, która powróciła do normalnego kolory.
– Ja... Powinnam zawsze robić to sama, ale nie do końca mi wychodzi – wyznała nieco zażenowania, chociaż tym razem nie zmieniła kolorów. – Ale czasem przy emocjach jest to silniejsze ode mnie. Trochę tak, jak gdy ktoś sie stresuje to drżą mu ręce, nawet jeśli nieświadomie. – Westchnęła cicho. – Muszę nad tym popracować, ale przynajmniej nie są to bardzo widoczne zmiany.

Chociała cofnąć wyciągniętą przed siebie dłoń, ale coś nie wyszło. To znaczy wyszło, bo dłoń rzeczywiście zabrała, ale wraz z tym gestem trąciła kubek napoju, który na szczeście nie rozlał się bardzo po stole, ale na niestety rozlał się już mocniej po jej spodniach.
– Oj... – wymamrotała i szybko starła serwetkę blat po czym zobaczyła swoje spodnie i cicho westchnęła. – Dajcie mi chwilę. Zaraz wrócę – mruknęła i poszła doprowadzić się do porządku w łazience.

Postać opuszcza sesję
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Electra Prewett (1072), Hannibal Selwyn (2066), Henry Lockhart (1003), Hestia Bletchley (1635), Jessie Kelly (1811)


Strony (3): « Wstecz 1 2 3 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa