• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Pokątna v
1 2 3 4 5 … 9 Dalej »
[13/09/1972] Po pysku i po kielichu!

[13/09/1972] Po pysku i po kielichu!
Czarodziej
Less colours but still colorful
wiek
21
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Klątwołamacz
Średniego wzrostu (174 cm), lekko umięśniony. Włosy ma w kolorze ciemnego brązu, zazwyczaj schludnie ułożone, z opadającymi na oczy w barwie orzecha laskowego kosmykami. Nos ma lekko zadarty, na słońcu wychodzi mu te kilka piegów, zdobiących jego policzki.

Jessie Kelly
#11
05.01.2026, 11:03  ✶  
Przez myśl mu przeszło, że chyba kilka zupełnie losowych gości Dziurawego Kotła dołączyło do bijatyki z powodu, że po prostu chcieli komuś obić mordę, bo tych niechlujów nie było przecież tak dużo, co nie było może dobrym dla nich rozwinięciem akcji, ale przynajmniej ćpuni również obrywali.
Barman cały czas na nich łypał, powoli przecierając szmatką szklanki, aż przestało to wyglądać jak prawdziwe wykonywanie swoich barmańskich zadań. I ktoś mógłby powiedzieć, że facet pewnie chce zobaczyć, jak się potoczy sytuacja, gdyby trzeba było udzielić komuś pierwsze osoby, bo do uspokojenia towarzystwa, które, co tu dużo mówić, mogło nadszarpnąć dobre imię pubu, ani trochę się nie garną. Ktoś mógłby powiedzieć, że to dlatego, że był młody (aż tak młody nie był), pewnie się bał, że i jemu stanie się krzywda, ale nie były to dobre argumenty. Jeżeli nie potrafił sam ogarnąć towarzystwa, powinien był wezwać kogoś, kto byłby w stanie to zrobić. Może nawet wezwać BUMowców już w momencie, w którym ta banda niechlujów z podejrzanymi fajkami przekroczyła próg Dziurawego Kotła.
No właśnie. BUM.
Jeżeli ktoś wcześniej pomyślał o tym, żeby wezwać gliny, Henry i Jessie pewnie nie daliby rady ich przekonać, że cała ta bójka nie była ich winą. Nawet jeśli Brzydale palili podejrzane coś, co rozchodziło się w powietrzu i docierało do wszystkich dookoła, Jessie i Henry rozpoczęli bójkę. Ktoś by mógł nawet powiedzieć, że sprowokowali ćpunów, więc sami sobie byli winni i ponosili taką samą odpowiedzialność. Ta myśli musiała pojawić się w jego głowie dosłownie sekundę po tym, jak Henry sobie to uświadomił. Lockhart mógł zauważyć, jak usta Kelly'ego poruszają się w znanym wszystkim słowie realizacji myśli, zanim Henry wywarzył drzwi i wybiegli na mugolską ulicę.
-ZA NIMI! POWYRYWAM GÓWNIARZOM NOGI Z TYŁKÓW!
-Spróbuj nas najpierw dogonić - mruknął w biegu.
Lekkie szarpnięcie, kiedy Henry złapał go za rękę, skierowało go w stronę, w którą Henry chciał ich oddalić, i gdyby Henry się odwrócił, zobaczyłby na twarzy Jessiego uśmiech. Nie złośliwy, nie obłąkany, ale taki, który pojawia się na twojej twarzy, kiedy naprawdę dobrze się bawisz. Nieważne, że bójka nie trwała długo, nie poszła po ich myśli, przez co musieli się zmyć, a on oberwał w szczękę. Jessie obejrzał się przez ramię.
-Ale frajerzy! Ścigać się nie umieją.
Goniący ich ćpuni bardziej za nimi człapali, niż faktycznie ich gonili, chociaż nie było z nimi tak źle, by dla złośliwości chłopcy mogli po prostu iść, zamiast biec.
malfoy z temu
You've got so much to do
And only so many hours in a day
wiek
20
sława
II
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Fotograf
1,85 m wzrostu, włosy [s]wcale nietlenione[/s] jasne, kręcone, zawsze w lekkim chaosie; błękitne oczy. Ubrany zazwyczaj w koszulę i dżinsy, często nosi krawat, skórzaną kurtkę i aparat fotograficzny zawieszony na pasku na szyi.

Henry Lockhart
#12
15.01.2026, 17:15  ✶  
Adrenalina musiała strzelić mu do głowy, bo, podobnie jak Jessie, bawił się świetnie. Pierwszy raz od czasu Spalonej Nocy czuł taką radość. Całe to mordobicie sprawiło nawet, że czuł się trzeźwy jak nigdy. Widział wyraźnie, słyszał utyskiwania wlokących się za nimi ćpunów. Cieszył się, że oni mieli zjazd przed nim.

– Kompletni debile – uśmiechnął się, przebiegając uliczką ramię w ramię z kumplem. Nie liczyły się żadne deliryczne labirynty, pożary, choroby czy złamane kończyny. Wszystkie paskudne wydarzenia, jakie ostatnimi czasy spotkały Henryka, wyparowały z jego świadomości.

Znał okolice otaczające Pokątną od mugolskiej strony, często jeździł tędy rowerem. Czasem zdarzało mu się jednak poruszać po mieście innymi środkami transportu. Niewielu czarodziejów ich używało, dlatego wydawały się tak doskonałe na tę okazję. Henry więc pociągnął Jessie'ego za rękaw, by pobiec w stronę szerszej ulicy, gdzie łatwo było się natknąć na...

– Wsiadamy do autobusu, Kelly. To ich zmyli – rzucił, widząc nadjeżdżającego double-deckera. – Podjedziemy jeden przystanek, chodź!

Dobiegli do przystanku i nawet nie musieli czekać. Autobus nadjechał, drzwi otworzyły się, a oni wskoczyli do środka. Towarzystwo z Dziurawego Kotła nie miało szans. Wyszli zza rogu dopiero, gdy pojazd odjeżdżał. Wyglądali na nieźle zszokowanych, że nagle dwóch gówniarzy, którzy się z nimi pobiło, zniknęło jakby przykryta peleryną niewidką.

– No! Udało się. Zgubiliśmy ich – Henry odetchnął. I wtedy właśnie zrobiło mu się niedobrze. Raczej nie chciało mu się rzygać, po prostu na chwilę zamroczył mu się wzrok. – Jeny... Dużo wrażeń. Za dużo jak na jeden dzień.
Czarodziej
Less colours but still colorful
wiek
21
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Klątwołamacz
Średniego wzrostu (174 cm), lekko umięśniony. Włosy ma w kolorze ciemnego brązu, zazwyczaj schludnie ułożone, z opadającymi na oczy w barwie orzecha laskowego kosmykami. Nos ma lekko zadarty, na słońcu wychodzi mu te kilka piegów, zdobiących jego policzki.

Jessie Kelly
#13
11.02.2026, 11:15  ✶  
Adrenalina tak właśnie działała - widziało się lepiej, czuło się więcej, słyszało się wyraźniej. Nabierało się siły, o której normalnie nawet się nie wiedziało. Adrenalina wraz z wysiłkiem, z jakim wiązała się bójka, rozgrzały ciało, dzięki czemu jego mobilność się zwiększała - nie czuli jeszcze takiego zmęczenia, jakiego pewnie powinni już doznać.

Jessie nie zapuszczał się tak często w mugolskie części ulicy Pokątnej - chyba powinien to zmienić - musiał więc zaufać Henry'emu, że dobrze ich poprowadzi. Co nie było wcale wielkim wyczynem, bo Henry jeszcze nigdy nie dał powodu, by mu nie ufać. Na chwilę jedynie się zachwiał, kiedy Lockhart pociągnął go za rękaw, ale bez sprzeciwu pobiegł za nim, dopóki nie dobiegli do przystanku, na który wkrótce podjechał autobus, do którego mogli wskoczyć. Za szybą Jessie zauważył jeszcze, jak grupka z Dziurawego Kotła wybiega zza rogu, rozgląda się, a kiedy nie nigdy ich nie widzieli, G(ł)ównodowodzący Ćpun zaczął krzyczeć, machać rękami i tupać nogą.

-Kretyn - zaśmiał się Jessie i wrócił do Henry'ego. -Ale chyba przez jakiś czas nie powinniśmy się pokazywać w Dziurawym Kotle.
Skoro tamten barman nie był skory do ogarnięcia towarzystwa, które zdecydowanie nie powinno być wpuszczane do wszelakich barów, innych jadłodajni, a właściwie to jakichkolwiek miejsc publicznych, a prędzej wezwałby Brygadę, żeby zajęli się Jessiem i Henrym, to następnym razem mogliby nie zdążyć nawet dotrzeć do baru i już zostaliby zgarnięci.

-Żyjesz? - spytał i otoczył Henry'ego ramieniem, w razie, gdyby kumpel miał mu paść.
Babcia, siedząca kilka miejsc przed nimi, zmierzyła ich chłodnym spojrzeniem, krzywiąc się przy tym, jak stara rodzynka.
Autobus zatrzymał się na kolejnym przystanku, mogli więc wyjść i Jessie pociągnął Henry'ego do najbliższej ławki, na której mógł usiąść.
-No już, oddychaj - powiedział i zaczął wachlować mu przed twarzą ręką. -Będziesz rzygał?

Fakt, wrażeń było całkiem sporo. Alkohol we krwi i opadająca adrenalina nie były dobrym połączeniem, ale Jessie włałciwie nie miał zamiaru narzekać na to, jak potoczył się ten wieczór.
malfoy z temu
You've got so much to do
And only so many hours in a day
wiek
20
sława
II
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Fotograf
1,85 m wzrostu, włosy [s]wcale nietlenione[/s] jasne, kręcone, zawsze w lekkim chaosie; błękitne oczy. Ubrany zazwyczaj w koszulę i dżinsy, często nosi krawat, skórzaną kurtkę i aparat fotograficzny zawieszony na pasku na szyi.

Henry Lockhart
#14
16.02.2026, 10:18  ✶  
Rzeczywiście ledwo trzymał się na nogach, kręciło mu się w głowie, a o żołądku szkoda było gadać. Nie miał zamiaru oczywiście rzygać w autobusie, na przystanku, ani gdziekolwiek w przestrzeni publicznej. Takie rzeczy dobrze wychowany młodzieniec robił w zaciszu własnego mieszkania. Nawet jeśli autobus niemiłosiernie ostro zahamował przy przystanku.

– Racja – przyznał niechętnie. Często zdarzało mu się zostawiać w Dziurawym Kotle swój rower, którym codziennie jeździł przez mugolskie dzielnice. Uznał więc, że jak już porządnie wytrzeźwieje, pójdzie i przeprosi pana Pine'a osobiście za zamieszanie. W zamian właściciel karczmy każe mu pewnie porobić promocyjne zdjęcia tych ich nowych grzańców. Nie było to specjalnie wysoką ceną.

Kiedy wysiadł z autobusu, musiał chwilkę posiedzieć na ławce. Wziął kilka oddechów i odpędził myśli typu Zaczynasz się staczać, Henry. Wspomnienie wódy wciąż majaczyło mu w ustach, a zamiast przyjemności niosło obrzydzenie. Kto normalny pił to gówno? Co pchnęło człowieka, żeby w ogóle czymś takim się raczyć? Jakiś autodestrukcyjny instynkt? Chęć odsunięcia się od rzeczywistości tak desperacka, że można było się nawet struć?

– Żyję, choć ledwo – westchnął. – Rzygał chyba nie będę, po prostu muszę... Chwilę ochłonąć. A potem wrócić do domu i wziąć prysznic.

Oznaką nadchodzącej trzeźwości z pewnością były marzenia o zapachu mydła. I miętowej pasty do zębów. To były dobra nader cenione przez ludzi bez alkoholu we krwi.

Henry spojrzał wreszcie na kumpla. Dobrze było mieć takich przyjaciół jak Jessie Kelly. Można powiedzieć "towarzyszy broni". W tym wypadku to zdecydowanie miało miejsce. Bili się z bandą ćpunów w "Dziurawym Kotle", uciekli przed nimi niestandardowym dla czarodziejów środkiem komunikacji.

– Dzięki, Kelly. Wcześniej... Przechodziłem bokiem Pokątnej i dym z tych ich fajek sprawił, że miałem halucynacje. Zgubiłem się w alejkach, miałem wrażenie, że coś mnie śledzi. To był jakiś koszmar. Taki z typu przestrzeni nieeuklidesowych. Dlatego, gdy zobaczyłem ich w Dziurawym Kotle, niemiłosiernie się wkurwiłem. Wiesz, mi to tam krzywdy nie zrobiło, ale pomyśl o jakichś starszych osobach, które by się tego nawdychały... Poza tym, trochę się chciałem chyba zemścić.
Czarodziej
Less colours but still colorful
wiek
21
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Klątwołamacz
Średniego wzrostu (174 cm), lekko umięśniony. Włosy ma w kolorze ciemnego brązu, zazwyczaj schludnie ułożone, z opadającymi na oczy w barwie orzecha laskowego kosmykami. Nos ma lekko zadarty, na słońcu wychodzi mu te kilka piegów, zdobiących jego policzki.

Jessie Kelly
#15
24.02.2026, 13:27  ✶  
Gdyby Jessie chciał jeszcze trochę popsioczyć na barmana i ewentualnie na właściciela Dziurawego Kotła, jeśli ten zacząłby robić im wyrzuty, pewnie powiedziałby, że za tę akcję Kocioł powinien im dziękować. Nie mieli pewności, czy ta banda ćpunów wróciła do baru, żeby dalej truć siebie i wszystkich dookoła swoim smrodem i tym czymś, co palili, ale przynajmniej bójka dostarczyła innym gościom rozrywki. Ktoś nie wierzy? Niech spytają tamtych dwóch gości, siedzących przy barze, którzy zaczęli młodziakom kibicować (Jessiemu mogło się wydawać, ale jeden z nich chyba w pewnym momencie krzyknął "Krzesłem go!"), albo wszystkim pozostałym, którzy obserwowali wydarzenie z zainteresowaniem większym, niż zarzucana im irytacja.

-W porządku, nie gonią nas, możesz odsapnąć - powiedział, wciąż wachlując Henry'ego dłonią przed twarzą. -I tak, zdecydowanie obaj będą potrzebowali prysznica, żeby zmyć z siebie to świństwo, którym zaczęły przesiąkać ich ubrania i włosy.

Ból w szczęce po uderzeniu był tępy, dopiero o sobie przypominał lekkim pulsowaniem. Może powinien spytać mamę, czy ma jakiś specyfik na szybkie usuwanie siniaków. Znając Charlotte, mogła coś takiego przy sobie nosić.

Kiedy Henry zaczął mówić, Jessie kucnął przed nim, patrząc na niego z dołu, i nie odzywał się, dopóki Lockhart nie powiedział ostatniego słowa. Jego usta rozciągnęły się w uśmiech.

[b]-Nie ma o czym mówić, Henry
- wyciągnął rękę i poczochrał mu lekko włosy. -Dobrze zrobiłeś. Bójka w barze może nie była moim planem na wieczór i pewnie nie będzie przedstawiana jako idealny przykład rozwiązywania konfliktów, ale każda zdeptana fajka i przestawiona, krzywa morda, to zmniejszona szansa, że ktoś inny w to wlezie i zrobi sobie krzywdę. Mam tylko nadzieję, że ktoś stamtąd wezwie kogoś do tych typów. I może przydałoby im się ogarnąć lepszego barmana, który faktycznie zaprowadzi porządek.

Poczekali jeszcze chwilę, a kiedy Henry poczuł się już lepiej, Jessie odprowadził go do domu.

Koniec sesji
[/b]
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Henry Lockhart (1609), Jessie Kelly (2318), Pan Losu (29)


Strony (2): « Wstecz 1 2


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa