• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Pokątna v
1 2 3 4 5 … 9 Dalej »
[Jesień 72, 10.10 Dziurawy Kocioł | Ceolsige, Lazarus & Urd] Skål!

[Jesień 72, 10.10 Dziurawy Kocioł | Ceolsige, Lazarus & Urd] Skål!
broken one
wiek
36
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
klątwołamacz, urzędnik - OMSHM, Ministerstwo Magii
Chudy jak wypłata i długi jak miesiąc (187cm). Eteryczna uroda Lovegoodów rozwodniona mugolską pospolitością. Rude włosy domagające się fryzjera, broda domagająca się brzytwy, której starym zwyczajem nie posiada w domu. Jasnozielone oczy. Ubrany zwykle w proste szaty, czarne, lub w stonowanych barwach, skrojone tak, by nie krępowały ruchów.

Lazarus Lovegood
#11
01.01.2026, 14:28  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 18.01.2026, 11:33 przez Lazarus Lovegood.)  
Jasnozielone, zmęczone oczy Lazarusa spoczęły na Ceolsige z rzadkim wyrazem nieskrywanego ciepła. Kto mógł się spodziewać, że to niespodziewane spotkanie przebiegnie tak… wciąż miał opór, by określić go mianem przyjemnego, ale przynajmniej nie bardzo problematyczny sposób?
Błąd. Jeżeli po kimś miałby się spodziewać pokierowania rozmowy w kierunku zapewniającym , że nikt nie poczuje się wykluczony, to właśnie po niej. Pozwolił sobie na lekki uśmiech, krótki, bo…
...skoro Ceo nie boi się ani nie brzydzi, to… gdyby trzeba było…
Stanowczym gestem odstawił nieruszony kubeczek i równie stanowczo nakazał sobie dyscyplinę. Jego zwierzaki były jego obowiązkiem.

- Ptaszniki wymagają karmienia raz na kilkanaście dni, ale musisz utrzymywać dla nich żywy pokarm. Karaczany, świerszcze - wyjaśnił z lekkim wzruszeniem ramion - Węże możesz karmić mrożonymi myszami. Proponuję coś niejadowitego. Wiem, że potencjalnie niebezpieczne zwierzęta brzmią… podniecająco… ale na początek warto postawić na bezpieczeństwo.
Pochłonięty interesującym tematem na chwilę zapomniał o tym, że trzecia z obecnych może wcale nie chcieć słuchać wykładu “gady i pajęczaki dla początkujących”. Teraz zwrócił się do niej - odrobinę niepewny i wciąż pełen rezerwy, bo co prawda sprawiała wrażenie sympatycznej, ale wciąż była… obca. Lód o grubości trzech stóp nie bierze się z jednego chłodnego dnia i podobnie trochę więcej, niż chwili uprzejmego zainteresowania trzeba było, by Lovegood przekonał się do kogoś. Jaki był sens jej pytań? Rzeczywiste zainteresowanie tematem? Czy to był ten moment, gdy powinien rozpoznać jakieś niewerbalne sygnały? Jej uwaga o futrach (ta o gadach i płazach też) świadczyła o braku wiedzy, ale może powinien po prostu docenić to, że w ogóle podejmowała wysiłek uczestnictwa w rozmowie?... Lazarus uciekł wzrokiem w dół, na trzymające kubek z trunkiem dłonie blondynki.

- Owłosione, tak, ale proszę mi uwierzyć, nie polecałbym prób pogłaskania. To włoski parzące, służą do obrony. Niegroźne, ale uciążliwe, kiedy wejdą w kontakt ze skórą - powiedział wreszcie, bez cienia drwiny wyjaśniając absolutne podstawy - I tak, mają imiona. Sol i Lethe.
Żadne z nich nie niosło ze sobą symbolicznego znaczenia. Nadawanie imion pająkom - zbyt mało inteligentnym, by na nie reagować lub nawet rozpoznawać opiekuna jako odrębną żywą istotę - było na dobrą sprawę pozbawione sensu, a jednak zrobił to, może po to, by bardziej upersonifikować stworzenia, które realizowały istotny cel terapeutyczny, a może z jakiejś niewyjaśnionej, a bardzo ludzkiej potrzeby.

- Nie lubisz wracać w rodzinne strony - odezwał się do Urd, tylko odrobinę zawahawszy się, gdy przyszło mu zwrócić się do niej wprost - Czy to oznacza dłuższy pobyt w Wielkiej Brytanii?
Nie miało to dla niego teoretycznie znaczenia, ale ludzie lubili mówić o sobie. Skoro towarzyszki dały mu szansę porozmawiać o czymś interesującym dla niego, uczciwie było odwzajemnić się tym samym. A poza tym... mimo wszystko był odrobinę ciekaw. Odpowiedzi. Jej. Obrócił w dłoniach swoją czarkę, skupiając się na jej gładkiej, twardej powierzchni. Oczy trochę piekły. Może dziś wreszcie zmęczenie pokona jego bezsenność i uda mu się złapać choć kilka godzin snu więcej?
Czarodziej
wiek
30
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Skup, sprzedaż, pośrednictwo.
Wysoka na 175cm i szczupła kobieta o długich blond włosach luźno okalających nieco podłużną twarz o chłodnej cerze, błękitnych oczach i rubinowych ustach. Ubrana zazwyczaj schludnie i klasycznie w długą spódnicę i pasującą koszulę, którą okrywa tradycyjną szatą. Całość najczęściej w barwach czerni i zieleni z deseniami czerwieni i fioletu oraz kontrastującym eleganckim dodatkiem. Jej uroda idealnie współgra z melodyjnym głosem, bezbłędną dykcją oraz naturalną gracją ruchów. Niezależenie od miejsca i sytuacji sprawia wrażenie jakby zawsze była właściwą osobą we właściwym miejscu.

Ceolsige Burke
#12
03.01.2026, 11:56  ✶  
Twarz Ceolsige pozostawała obrazem uprzejmego zainteresowania. Jej błękitne oczy z wprawą godną bywalczyni salonów krążyły płynnie między rozmówcami, oddając uwagę temu, kto akurat zabierał głos.

Gdy Urd wspomniała o swoim domu i braku przywiązania do niego, Ceolsige oparła głowę na wnętrzu wysuniętej dłoni, w geście pełnym swobody. Posłała kuzynce ciepły, pokrzepiający uśmiech. Był to krótki gest, który wypłynął ze szczerej sympatii i zrozumienia. Ułożyła głowę tak, by Urd mogła poczuć, że w tym tłumie, przy tym stoliku, to konkretne spojrzenie i zrozumienie są zarezerwowane wyłącznie dla niej.

Postanowiła rozmydlić nieco dywagacje o hodowli, zanim Lazarus rozkręci się na dobre w temacie karmienia i osiągną one poziom typowo techniczny. Temat hodowli był interesujący, ale niebezpiecznie blisko zbliżał się do tego praktycznego aspektu, który sprawiał zawsze problem dla jej koncentracji w naukach przyrodniczych.

– Na Nokturnie niestety powróciło już zwyczajowe zagęszczenie tego typu… karmy – stwierdziła z lekkim przekąsem. – Karaluchy i inne szkodniki lgną do ruin. Kilka pułapek i tak miałam w planach rozstawić, więc kwestia wyżywienia ewentualnego pupila rozwiązałaby się sama.

Wykonując niedbały, płynny ruch dłonią, odgarnęła niesforny, jasny kosmyk na plecy. Jej wypielęgnowany paznokieć wskazującego palca nakreślił cienką linię tuż pod kością szczęki, akcentując smukłość szyi.

– Co do bezpieczeństwa, to jestem przekonana, że estetyka jadowitych gatunków przechyla szalę. – dodała, a jej usta wygięły się w rozbawionym uśmiechu, nadając wypowiedzi żartobliwy ton. – Trucizna wszak od wieków ma kobiecą urodę.

Nie czekając na odpowiedź, Ceolsige znów przeniosła uwagę na Urd, by z przekorą odnieść się do jej uwagi o modzie. - Jak jednak słusznie wytknęłaś dusiciel lepiej koresponduje z nazwiskiem. - dokończyła unosząc lekko brew.

– W kwestii futer… Cóż, mam już w sąsiedztwie jedną fretkę, która chyba zbyt swobodnie poczyna sobie między regałami mojego kantoru – rzuciła lekko, mając na myśli pewną zmiennokształtną znajomą, a w jej oczach zapaliły się figlarne ogniki. – Jakiś dodatkowy drapieżca w domu mógłby nieco utemperować jej charakter. Pajęcza pułapka albo chłodne, łuskowe objęcie mogłoby być… pouczające.

Mówiła to tonem niewinnej anegdoty, choć jej myśli, krążąc wokół "łuskowych objęć" i obecności Urd, na moment przyspieszyły rytm serca, co dość skutecznie starała się ukryć pod maską nonszalancji.

– Zresztą, mam kilka pustych pokoi. Jeden dodatkowy lokator nie zrobi różnicy – dodała, a dwuznaczność tego zaproszenia zawisła w powietrzu tylko na chwilę, zanim Ceolsige sięgnęła po kubeczek, by podelektować się kolejnym łykiem trunku, którego smak stawał się coraz bardziej intrygujący.

Odstawiła naczynie i korzystając z pytania, które Lazarus zadał wcześniej, wplotła własną propozycję, naturalnie i niezobowiązująco.

– Skoro już przy pobycie jesteśmy… Moja matka prosiła, by przekazać, że gorąco zaprasza cię na sobotni obiad, jeśli znajdziesz chwilę w kalendarzu – powiedziała, spoglądając na Urd enigmatycznie znad rantu kubka. – Oczywiście wiesz, że u mnie też zawsze jesteś mile widziana. O ile nie będzie ci przeszkadzał zapach dymu, który wciąż nieco trzyma się ścian i okolicy.
big sis
wiek
37
sława
I
krew
czysta
genetyka
selkie
zawód
egzorcystka
170 cm, 80 kg, dobrze zbudowana, świadoma walorów własnego ciała, szeroko uśmiechnięta blondynka o niebieskich oczach przetkanych morską zielenią. Ma niski, przyjemny głos, mówi zwykle cicho, by maksymalnie skupić na sobie uwagę odbiorcy.

Urd Nordgesim
#13
15.01.2026, 14:15  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 25.01.2026, 11:25 przez Urd Nordgesim.)  
Właściwie nie przeszkadzało jej rozmawianie o czymś, o czym nie miała pojęcia. Przez lata podróży i pracy przyzwyczaiła się do słuchania o bardzo dziwnych i bardzo nudnych dla niej tematach. Z tego wszystkiego ptaszniki i węże nie były wcale takie straszne, wręcz przeciwnie, uroczo kontrastowały ze świątecznym niemal charakterem nadanym okolicznościom przez grzane, korzenne wino i jej czerwony sweter (bo czy było potrzebne coś jeszcze?)

– Dłuższy pobyt? – zapytała nieco rozkojarzonym głosem, słodko rozkosznym, jakby dopiero przebudziła się i pilnie potrzebowała kawy. Jej dłoń powędrowała w leniwym geście do głowy, zmrużyła oczy w zastanowieniu, kokieterii, która niegdyś gwarantowała jej przetrwanie, a teraz stała się nawykiem zbyt trudnym do wyplenienia nawet w sytuacji, w której takie zachowanie nie miało większej potrzeby ani sensu. – No nie wiem, nie wiem, musiałabym szczerze znaleźć sobie jakieś sensowne zajęcie. Oszczędności tak łatwo się kurczą, zwłaszcza jak trzeba było się pokazać na tej niedawnej imprezie... jak się nazywała ta rodzina? To nie są Delacourowie tylko Ci drudzy... – Nie to, że nie pamiętała. Ot odrobina podroczenia się z rzeczywistością, zachowanie godne osoby niezbyt dobrze zorientowanej, a przez to bezpiecznej w rozmowie.

– Ciocia, ciocia... – pokręciła głową z niedowierzaniem, gdy usłyszała to zaproszenie. – Musiałaś na mnie donieść, co nie kuzyneczko?– Rozłożyła się wygodniej na swoim krześle, wysunęła do przodu nogi, niby przeciągając się, a przecież nie mogło to być przypadkiem, że trąciła butem pod stołem but swojej "krewniaczki". Nie sposób było jednak Urd nie przyznać, że akurat matka Ceolsige była jej jedyną ciocią, jedyną osobą, która nie srała żarem na jej widok po stronie Norgersim. – Ciekawie macie tam na tym nokturnie... karaluchy, szczury i inne gryzonie. Nie jestem pewna czy to miejsce odpowiednie dla kogoś takiego jak ja. Zleceniodawcy pewnie też mało... hojnie. – pokręciła nosem, rozmyślając przez tor rozmowy nad swoimi dalszymi krokami. Żyła chwilą, ale coś musiało tę chwilę opłacić. Albo najlepiej ktoś. – Teraz bardziej straszą wyrwy po domach niż duchy. – skrzywiła się znów, bo miasto wciąż wyglądało opłakanie. Nie żeby miała porównanie, w końcu była tu dopiero trzeci tydzień. Zamiast gderać więc dalej osuszyła kubeczki degustacyjne i dogrzała się ostatnim tchnieniem herbaty z duchem.


broken one
wiek
36
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
klątwołamacz, urzędnik - OMSHM, Ministerstwo Magii
Chudy jak wypłata i długi jak miesiąc (187cm). Eteryczna uroda Lovegoodów rozwodniona mugolską pospolitością. Rude włosy domagające się fryzjera, broda domagająca się brzytwy, której starym zwyczajem nie posiada w domu. Jasnozielone oczy. Ubrany zwykle w proste szaty, czarne, lub w stonowanych barwach, skrojone tak, by nie krępowały ruchów.

Lazarus Lovegood
#14
18.01.2026, 12:39  ✶  
Rozważania Ceolsige o metaforycznej urodzie trucizny nie były, technicznie rzecz biorąc, prawdziwe w stu procentach. Wystarczyło spojrzeć na niebiesko-białego Sola z żółtymi znaczeniami na odnóżach, a przecież jego jad był stosunkowo słaby…
Lazarus zorientował się, że użył nieprecyzyjnego skrótu myślowego i skrzywił się w duchu. Nie miał ochoty wchodzić w szczegóły, był też przekonany, że żadna z rozmówczyń nie jest ani zainteresowana sprostowaniem, ani wystarczająco biegła w temacie, by wyłapać jego potknięcie, ale świadomość własnego błędu kłuła, więc podjął wysiłek jego sprostowania.
- Technicznie rzecz biorąc, wszystkie pająki są jadowite, po prostu nie wszystkie są niebezpieczne dla człowieka. I - zwrócił się do Ceolsige, przewidując jej następny pomysł - Niemagicznych gatunków nie da się wytresować do celów obronnych - na jego ustach zagościł cień uśmiechu.

- Lestrange - podsunął odruchowo Nordgersim. Wymiana zdań - o specyfice Nokturnu, o balu, o łączącej najwyraźniej kobiety rodzinie - właściwie zdjęły z niego ciężar prowadzenia rozmowy i Lazarus wycofał się w komfort milczenia, kiwając tylko głową lub przeskakując wzrokiem między jedną czarownicą a drugą. Wydawały się zaprzyjaźnione. Logiczne, skoro były kuzynkami. Uwaga o zapachu dymu skierowała jego myśli na temat klątw panoszących się wciąż jeszcze po mieszkaniach i czarodziej zatopił się we własnych myślach, robiąc niezobowiązujący, ale podszyty iskierką nadziei na olśnienie, przegląd informacji, które już zdobył i technik, które znał.

Wystygły kubek z alkoholem stał przed nim, wciąż pełen, bo choć wielokrotnie obracał go w dłoniach, naczynie ani razu nie dotarło tak naprawdę do jego ust. Lazarus nawet nie zauważył, kiedy w zamyśleniu oparł brodę na dłoni i, zamiast w poplamione drewno stołu, zapatrzył się w Urd - a może trochę przez Urd. Jej żywy, trochę chaotyczny sposób bycia przypominał mu Roberta. Zabawny w małych dawkach, przytłaczający w większych, ale ostatecznie nieszkodliwy. Ciekawe, czy z nią było tak samo. Rynek egzorcystów nie wyglądał obecnie chyba źle, może te wszystkie zacieki, odciski dłoni i runy na ścianach wymagały raczej właśnie ich, niż klątwołamaczy? A może powinni połączyć wysiłki i podejść interdyscyplinarnie?
Zanotował w pamięci, by zadać Ceolsige kilka pytań na temat jej kuzynki pod kątem ewentualnej konsultacji zawodowej.
Czarodziej
wiek
30
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Skup, sprzedaż, pośrednictwo.
Wysoka na 175cm i szczupła kobieta o długich blond włosach luźno okalających nieco podłużną twarz o chłodnej cerze, błękitnych oczach i rubinowych ustach. Ubrana zazwyczaj schludnie i klasycznie w długą spódnicę i pasującą koszulę, którą okrywa tradycyjną szatą. Całość najczęściej w barwach czerni i zieleni z deseniami czerwieni i fioletu oraz kontrastującym eleganckim dodatkiem. Jej uroda idealnie współgra z melodyjnym głosem, bezbłędną dykcją oraz naturalną gracją ruchów. Niezależenie od miejsca i sytuacji sprawia wrażenie jakby zawsze była właściwą osobą we właściwym miejscu.

Ceolsige Burke
#15
19.01.2026, 20:45  ✶  
Ceolsige wciąż sączyła swój trunek, pozwalając, by rozgrzewające opary korzennych przypraw łagodziły ostrość alkoholu. Słuchała wyjaśnień Lazarusa z dość tajemniczym uśmieszkiem błąkającym się na ustach, choć jej uwaga wydawała się skupiona niemal wyłącznie na siedzącej naprzeciwko Urd.

– Właściwie, Lazarusie, zależało mi głównie na ich sieciach – rzuciła machinalnie, nie odrywając wzroku od kuzynki. – Nic tak nie oddaje ducha regałom jak odrobina naturalnej bieli pajęczej przędzy. - delikatnie prychnęła jakby jakaś wizja rozbawiała ją nieznacznie - oraz wścibskim futrzastym noskom. 

Jej smukły palec zaczął wystukiwać delikatny, rytmiczny rytm na krawędzi naczynia. Dopiero po chwili powoli odwróciła spojrzenie w stronę klątwołamacza. Jej twarz przybrała typowy dla niej wyraz uprzejmego zainteresowania, któremu tym razem towarzyszył ledwie dostrzegalny, uroczy rumień na policzkach.

– Z zadowoleniem odkrywam kolejny obszar, w którym będę mogła korzystać z twoich rzeczowych ekspertyz – dodała, skłaniając lekko głowę, co było sygnałem zamknięcia tematu hodowli z jej strony. Ceniła w nim rzeczowość i merytoryczność głoszonych opinii. Nieistotny pretekst do rozmowy sprawił, że nieco poważniej rozważała dodatkowego mieszkańca poza Firefly.

Zwróciła się ku kuzynce, a jej brwi powędrowały wysoko w górę w udawanym, karcącym wyrazie twarzy.

– Rózgi za karę bać się nie musisz, droga Urd. Przecież nie było na co donosić... prawda? – Zawiesiła głos na ułamek sekundy, po czym szybko ukryła przekorny uśmiech pod kolejnym łykiem grzańca.

Gdy Urd wspomniała o opłakanym stanie Londynu i wyrwach po domach, Ceolsige spoważniała. Wyraz twarzy ukryty pozostał za dłońmi trzymającymi kubek przy ustach. Zapadający się w ogniu budynek. Szloch pośród dymu. Jeden łyk przeszedł płynnie w następny i kolejny. Tym razem opróżniła niemal całą pozostałą porcję sprowadzając myśli na właściwe koleiny. Polityczne komentarze i bardziej poważna dyskusja kusiła przez chwilę. Ostatecznie jednak przyszła tu dla niezobowiązującej przyjemności kosztowania trunku. Odstawiła naczynie z cichym westchnieniem nie zostawiając na swojej twarzy większych śladów po wcześniejszych rozważaniach.

– Szaleństwo i majaki zbierają tradycyjnie swoje plony. Pożałowania godne marnotrawstwo i małostkowość. – stwierdziła sucho, tonem, na który przelało się więcej, niż tylko śladowa ilość pogardy. Jej wyprostowana postawa i na chwile ściągnięte brwi zniechęcały dość jednoznacznie do zagłębiania się w temat.

Po króciutkiej chwili jej spojrzenie zmieniło się. Uśmiechnęła się do kuzynki w sposób, którego nie powstydziłby się drapieżnik witający innego łowcę na swoim terytorium. Ustawiła głowę pod takim kątem, by pełnia tego drapieżnego, porozumiewawczego wyrazu twarzy pozostała zasłonięta dla siedzącego obok Lazarusa.

– Wiele miejsc wartych jest jednak zobaczenia mimo wszystko. Wiele ukrytych klejnotów zalśniło znacznie jaśniej pośród popiołów – dopowiedziała niskim, aksamitnym głosem. – Chętnie zapoznam cię z obecnym krajobrazem, Urd. Natrafimy na coś, co znajdziesz interesującym.

To była jasna propozycja wspólnego "pozyskiwania" fantów, uczciwe zaproszenie podyktowane głownie sympatią i nieco pragmatyzmem. Nade wszystko jednak pretekstem do spędzenia odrobiny czasu w swoim towarzystwie. Po chwili Ceolsige rozluźniła mięśnie twarzy, porzucając drapieżną maskę. Kątem oka spojrzała na wyraźnie zmęczonego Lazarusa, czując, pchaną niewielkim ukłuciem winy, potrzebę złagodzenia nastroju.

– Cóż... – rzuciła luźno nad stołem, nie kierując słów do nikogo konkretnego. – Ten trunek ma w sobie zaskakująco dużo... charakteru. Jak wasze doznania? Czy korzenny duch herbaty spełnił oczekiwania, czy może potrzebujecie czegoś mocniejszego na zakończenie tego wieczoru?
big sis
wiek
37
sława
I
krew
czysta
genetyka
selkie
zawód
egzorcystka
170 cm, 80 kg, dobrze zbudowana, świadoma walorów własnego ciała, szeroko uśmiechnięta blondynka o niebieskich oczach przetkanych morską zielenią. Ma niski, przyjemny głos, mówi zwykle cicho, by maksymalnie skupić na sobie uwagę odbiorcy.

Urd Nordgesim
#16
08.02.2026, 19:10  ✶  
Pomimo pierwszych chwil niepewnego stąpania po lodzie - głównie w wykonaniu imć pana Lovegooda, rozmowa potoczyła się i zgodnie z oczekiwaniami rudowłosego, radośnie zaczęła pomykać między obiema blondynkami, które realnie dawno się nie widziały i z pewną dozą oczywistego wygładzania faktów, bądź też ich upiększania, nadrabiały swoje minione przygody co jakiś czas uprzejmie i niezobowiązująco zachęcając mężczyznę do wypowiedzenia w różnych kwestiach różnych opinii. Były wytrawnymi rozmówczyniami, nie stanowiło więc dla nich problemu wyczucie dawek i balansu, szczególnie gdy dolewka wina poszła jedna, a potem druga.

Trzeba było finalnie przyznać, że było to przyjemne spotkanie. Czas minął szybko, zwieńczony uśmiechem i serdecznym pożegnaniem, okraszonym zwyczajowym musimy kiedyś to powtórzyć.

I dobrze, że pośród Londyńskich zgliszczy i takie momenty wpadały do niezapisywanych dzienników i pamiętników wielu. Chwile o smaku goździków i cynamonu. 

Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Ceolsige Burke (2313), Lazarus Lovegood (2019), Urd Nordgesim (1793)


Strony (2): « Wstecz 1 2


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa