—16/10/1972—
Anglia, Londyn
Guinevere McGonagall, Jonathan Selwyn & Anthony Shafiq
![[Obrazek: NOuqTsg.png]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=NOuqTsg.png)
Nie istnieje żaden na tyle poważny problem, którego nie dałoby się załagodzić filiżanką dobrej herbaty
![[Obrazek: NOuqTsg.png]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=NOuqTsg.png)
Nie istnieje żaden na tyle poważny problem, którego nie dałoby się załagodzić filiżanką dobrej herbaty
Na tyle łatwo, że w to poniedziałkowe popołudnie gdy powrócił do mieszkania i od progu nie usłyszał pokrzykiwania któregokolwiek z Bletchleyów, poczuł dziwaczną pustkę w sercu, której nie chciał tymczasowo identyfikować. Powoli przymusowi goście opuszczali jego progi. Jackie, Longbottomowie, niedługo... już niedługo i ta familia powróci na swoją ziemię pozostawiając go samego.
Samego?
Wergiliusz przygotował wszystko w gabinecie. Obok rosłego biurka ustawiono rzeźbiony stoliczek, na którym pysznił się porcelanowy dzbanek trzymający odpowiednią temperaturę, aby zaparzona herbata nie traciła swoich walorów smakowych. Miody i słodzidła czekały na kogoś, kto nie doceniał subtelnych tonów parzonych liści, Anthony nie zamierzał jednak odmawiać odrobiny słodyczy swoim gościom. Sam - zwłaszcza w lecie - preferował czarną i zabójczo wręcz słodką herbatę, jako sposób na ukojenie pragnienia i odzyskanie energii do działania.
Zdążył rozdziać się i przebrać w wygodniejsze szaty domowe, utrzymane w kolorze kojącego granatu, obszyte srebrzystą nicią. Zdążył rzucić okiem na to, kto gdzie się w mieszkaniu znajdował i powitać go w kilku całkiem szczerych w życzliwości słowach. Zdążył trąceniem placów wprawić w ruch magiczną harfę, która zaczęła przygrywać kojącym dźwiękiem do nadchodzącego spotkania. Niedługo potem pojawiła się Guinevere'a i Jonathan. Dopiero gdy zamknął za nimi drzwi prowadzące do osobistego gabinetu znajdującego się w apartamencie, przypomniał sobie, że przecież potrzebował jakiejś wymówki do tego spotkania niż tylko... wiadoma sprawa.
Nerwowym ruchem przeczesał przydługie włosy, szybko pokrywając zakłopotanie serdecznym uśmiechem, którego nigdy mu nie brakło dla McGonagallówny. Dzięki niej wizyty w Egipcie nigdy nie były tak bolesne, dzięki wspólnym przygodom mógł zdjąć z barków ciężar oczekiwań i... cóż, poczuć się bardziej Shafiq'iem niż przy własnej, dyplomatycznej części rodziny.
– Z pewnością mieliście już okazję się poznać z moim zastępcą, czyż nie? Zdaje mi się, że w 68? 9?– był nieprzygotowany, ale wszystko, absolutnie wszystko tego dnia sprzysięgło się przeciwko niemu. Z drugiej strony miał nadzieję, że przyjaciółka mu to wybaczy. Był pewien, że Jonathan nie będzie tego poczytywał jako lekceważenie jego własnej sprawy.– Opowiadaj proszę, gdzie się zatrzymałaś? Jak wypełniasz swój czas? U nas... na dniach przypływa towar z Kambodży i mamy absolutnie piekło. Problemy kadrowe nie chcą się skończyć. Na szczęście znamy los większości zaginionych, ale wciąż musimy radzić sobie z 60% pracowników – przyznał bez ogródek, dzieląc się dość otwarcie problemami nękającymi Organ w pełni świadomy, że być może nie będzie to jedyna poufna informacja, która miałaby paść nad filiżanką herbaty.