14.02.2026, 18:49 ✶
Od czasu do czasu lubiła tu zaglądać. Co prawda, nie pasowała do doków - wydawała się na to miejsce zbyt delikatna, zbyt nierealna - ale nie przeszkadzało jej to, a zdanie innych miała całkowicie gdzieś. Według tych samych osób nie pasowała także na aurora i to z tych samych powodów. Na szczęście, mogła stanowić sama o sobie, dzięki czemu siedziała obecnie w tej małej, ale bardzo przytulnej knajpce i tak samo, jak zawsze podziwiała malunki wzburzonych fal na ścianach. Podobał jej się ten efekt, przez który wydawało się, jakby siedziała na pokładzie statku i patrzyła na morze szalejące za burtą.
Przychodziła tutaj, bo jedzenie było pyszne i świeże. Ryby zawsze smakowały tak, jakby zostały przyrządzone w najwykwintniejszych restauracjach. Rumu nie próbowała, nie przepadała za tak mocnym alkoholem, ale wiele razy słyszała, że jest równie wymienity. I dzisiejszego popołudnia znalazła się tu wyłacznie dlatego, że w porze obiadowej poczuła chęć na smaczną rybę. Kto więc mógł jej zabronić spaceru nad Tamizę, a później ulokowania się przy stoliku pod ścianą?
Czekając na swój zamówiony posiłek, przyglądała się ścianom, a jej myśli mimowolnie uciekły w stronę Dægberhta. On sam przypominał jej właśnie morze - nigdy nie było wiadomo, na co się trafi. Wiedziała, że mężczyzna był całkowicie zmienny, raz z chęcią zagłębiający się w jej towarzystwo, a raz szukający wyłącznie samotności. A mimo to, w tym wszystkim, zawsze pozostawał sobą i nie dawał się ujarzmić w żaden sposób. Być może to ją właśnie tak fascynowało? A może zwyczajnie mężczyzna jej się podobał i dopisywanie do tego innych teorii było głupimi próbami usprawiedliwienia się? Nie umiała rozwikłać tego mętliku, który od pewnego czasu siedział jej w głowie.
Gdy dostała herbatę, objęła kubek dłońmi i zamyśliła się, wpatrzona w jego zawartość. Może powinna napisać? Zwyczajnie zapytać, jak się czuje i czy takie omdlenia jeszcze mu się zdarzyły? Chociaż było to jedno popołudnie w towarzystwie Flinta i herbaty, to zapamiętała je bardzo dobrze. Tylko jakoś... Minęło całkiem sporo czasu, głupio chyba było się tak nagle odzywać. A może nie? Herbata nie odpowiedziała w żaden sposób na jej myśli, ale pozwoliła na odrobinę spokoju, gdy tylko upiła łyk ciepłego napoju.
!BINGO C1
Przychodziła tutaj, bo jedzenie było pyszne i świeże. Ryby zawsze smakowały tak, jakby zostały przyrządzone w najwykwintniejszych restauracjach. Rumu nie próbowała, nie przepadała za tak mocnym alkoholem, ale wiele razy słyszała, że jest równie wymienity. I dzisiejszego popołudnia znalazła się tu wyłacznie dlatego, że w porze obiadowej poczuła chęć na smaczną rybę. Kto więc mógł jej zabronić spaceru nad Tamizę, a później ulokowania się przy stoliku pod ścianą?
Czekając na swój zamówiony posiłek, przyglądała się ścianom, a jej myśli mimowolnie uciekły w stronę Dægberhta. On sam przypominał jej właśnie morze - nigdy nie było wiadomo, na co się trafi. Wiedziała, że mężczyzna był całkowicie zmienny, raz z chęcią zagłębiający się w jej towarzystwo, a raz szukający wyłącznie samotności. A mimo to, w tym wszystkim, zawsze pozostawał sobą i nie dawał się ujarzmić w żaden sposób. Być może to ją właśnie tak fascynowało? A może zwyczajnie mężczyzna jej się podobał i dopisywanie do tego innych teorii było głupimi próbami usprawiedliwienia się? Nie umiała rozwikłać tego mętliku, który od pewnego czasu siedział jej w głowie.
Gdy dostała herbatę, objęła kubek dłońmi i zamyśliła się, wpatrzona w jego zawartość. Może powinna napisać? Zwyczajnie zapytać, jak się czuje i czy takie omdlenia jeszcze mu się zdarzyły? Chociaż było to jedno popołudnie w towarzystwie Flinta i herbaty, to zapamiętała je bardzo dobrze. Tylko jakoś... Minęło całkiem sporo czasu, głupio chyba było się tak nagle odzywać. A może nie? Herbata nie odpowiedziała w żaden sposób na jej myśli, ale pozwoliła na odrobinę spokoju, gdy tylko upiła łyk ciepłego napoju.
!BINGO C1