• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Poza Wyspami v
1 2 Dalej »
[14.10.72, Wenecja] Dea Vittoria

[14.10.72, Wenecja] Dea Vittoria
Czarodziej
wiek
25
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
projektant mody
Twarz o ostrych rysach, jasne włosy, jasne oczy, 190 cm wzrostu, sylwetka kogoś, kto wprawdzie nie jest wojownikiem, ale komu wyraźnie zależy na tym, aby dobrze się prezentować, więc czasem trochę ćwiczy. Zawsze dobrze ubrany - oczywiście wyłącznie w ubrania z Domu Mody

Christopher Rosier
#11
14.02.2026, 21:48  ✶  
– Jeśli jeszcze powiesz, że zjadłaś je bez odgryzienia najpierw koniuszka, zacznę się chyba ciebie bać – stwierdził Christopher. Nie do końca poważnie, bo po prawdzie chociaż teraz po fasolki zdecydowanie nie sięgał, to w Pokoju Wspólnym Slytherinu na drugim czy trzecim roku zdarzało się, że zjadali je nawet całymi garściami, wyzywając do tego siebie wzajemnie, dopóki jeden z chłopców się nie porzygał i nie trafił do skrzydła szpitalnego, a oni nie dostali wykładu od pielęgniarki. Po tym doświadczeniu po prawdzie Christopher był to tych fasolek trochę zrażony.
– Ludzie zawsze cieszyli się z cudzego cierpienia. Jestem we Włoszech, a jeden z najsłynniejszych zabytków stolicy spływał ludzką krwią – stwierdził, z pewnym namysłem. Wbrew pozorom… ta część go nie zdumiewała. Sąsiedzi atakujący sąsiadów, satysfakcja, że komuś spłonął dom, a nawet radość, że pokazano mugolakom. Których zresztą niezbyt lubił i dlatego na pewno nie nadawałby się do żadnej walki z siłami ciemności, bo gardziłby trochę swoimi towarzyszami i wybierając między nimi a bliskimi… wybrałby bliskich. Ale jednocześnie nie potrafił popierać tego, co stało się w Spaloną Noc i wszystko, do czego doszło, wywróciło trochę jego życie do góry nogami. – Ale na tym, co stało się w Londynie, nie korzysta nikt, więc tego… tego nie rozumiem – przyznał, a potem po prostu zamknął menu i więcej niż chętnie zmienił temat.
Byli w tej chwili z dala od Anglii, z dala od ponurego Londynu, spowitego popiołami, z dala od kapryśnej, angielskiej pogody. Za oknami w blasku świateł błyszczała woda weneckiego kanału, klawisze stojącego w kącie pomieszczenia fortepianu zaczęły się poruszać, przygrywając cichą melodię, a kelner błyskawicznie, może się teleportując, przyniósł wino i nalał im odrobinę do kieliszków, by skosztowali, zanim zostawił całą butelkę. I tym wszystkim – oraz miłym towarzystwem – Christopher zamierzał się tego wieczora cieszyć.
– Dlaczego się ograniczać? Może zdecyduję się na oba. Po prawdzie miałem zamiar ograniczyć się do zakupu, ale tutejsza atmosfera… sprawia, że mam ochotę urządzić sobie jeszcze jakąś wycieczkę – przyznał. Mówił o tym Victorii, mówił o tym nawet Astorii, ale chyba dopiero faktycznie opuszczenie Anglii pokazało Rosierowi, jak bardzo obrzydł mu Londyn, przysypany wojennym popiołem. – Mnóstwo okazałych posiadłości, ale jeszcze nie zdecydowałem, bo wielu tam też mugoli. Może wezmę przykład z ciebie i wybiorę jakieś odludzie. Wybrałaś ładny dom, Victorio.
Lubił miasto, i wolał zwykle miejskie domy od takich budynków, ale jak powiedział pannie Avery: może to była pora na zmiany i zaskoczenie samego siebie. A budynek, który kupiła Lestrange, jakoś pasował do niej.
– Czy chciałabyś w Wenecji zobaczyć coś konkretnego? Powrotny świstoklik mamy o północy, starczy czasu nie tylko na kolację.
królowa nocy
some women are lost in the fire
some women are built from it
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
auror, twórca eliksirów
Ma długie do pasa, bardzo ciemnobrązowe, wpadające w czerń włosy. Te, zwykle rozpuszczone lub spięte jakąś spinką, okalają owalną twarz o oliwkowej karnacji, skąd spoglądają spokojne, brązowe oczy. Nie jest przesadnie wysoka, mierzy 167 cm wzrostu i jest stosunkowo szczupła. Swoje bardzo kobiece kształty lubi podkreślać ubiorem. Nosi się najczęściej w czerni. Ciągnie się za nią mgiełka delikatnych perfum – o ciepłej nucie drzewa sandałowego, wanilii, jaśminu, konwalii i pomarańczy.

Victoria Lestrange
#12
15.02.2026, 13:42  ✶  

– Cóż… – dokładnie tak było, ale czy to faktycznie był powód do bania się? Opowiadała wtedy o swoim zawodzie miłosnym, w tamtym momencie nie mogło być już nic gorszego, żadna fasolka nie była jej straszna, ale przecież tego nie powie Christopherowi… No a na pewno nie teraz, moment był na to niezwykle wręcz kiepski. – Mogło być tak, że popiłyśmy trochę ognistej, a miałyśmy ze sobą tylko alkohol, herbatę i słodycze, więc… – urwała, pozwalając tym słowom wybrzmieć i osiąść, a można je było zinterpretować w różny sposób. Nie wątpiła jednak, że najpewniej Christopher zrozumie, że jednak jadła je w całości. Wiedziała, że to brzmiało tak, jakby się tam upiły, ale żadna wtedy nie wypiła tej ognistej aż tak dużo, żeby poranek przywitać z kacem, jednak nie było żadną nowością, że nawet w małych ilościach ognista whisky powodowała, że nabierało się śmiałości.

– Fakt – ale nie dało się przemilczeć faktu, że Koloseum spływało krwią niewolników, podludzi… I za takich uważał mugoli i mugolaków Voldemort. W obliczu tego, co powiedział Christopher, nawet Victoria, która nie była jakoś mocno za pan brat z historią, dostrzegła pewną analogię do tego, co się działo… Część uważana za robaków, niegodna praw człowieka, która miałaby służyć tym „lepszym” wedle manifestu Czarnego Pana. Oni mogli się z tego cierpienia cieszyć jak najbardziej, dla nich był to chleb i igrzyska. I być może dlatego, że Christopher mówił to, co mówił, nie podejrzewała go o konszachty z panami i paniami w tych niegustownych pelerynkach, tak bardzo kojarzących się Victorii z szlafrokami. Samo to, że jego dom ucierpiał, nic nie znaczyło. Chodziło o jego słowa. Nie była pewna, czy nikt na tym nie korzysta, na tym chaosie, który zapadł, na gniewnie, który urodził się w ludzkich sercach. Wydawało jej się, że to doskonałe podłoże do radykalizowania się – tak jednych, jak i tych drugich… Ale to rzeczywiście nie był najszczęśliwszy moment na tego typu rozmowę. Nie, gdy siedzieli w weneckiej restauracji na, cóż, randce, bo nie dało się tego nazwać inaczej.

– Na pewno nie zaszkodzi – przyznała z pewnym zamyśleniem. – Może i pył już opadł, ale Londyn to teraz strasznie smętny widok – a ten widok nie poprawiał humoru normalnych ludzi. Zresztą było widać po kiermaszu na Mabon, jak bardzo jest źle. – Tak sobie myślę, że to doskonały moment, żeby skupić się na sobie – i zatroszczyć o zdrowie… to fizyczne jak i psychiczne. Więc kupno domu gdzieś poza ścisłym centrum Anglii, ale też jeszcze jakaś wycieczka, żeby zmienić otoczenie były niezłym pomysłem. – Ano tak, raczej nie mają tam takich magicznych dzielnic… – takich jak w Londynie, rzecz jasna. – Wychowałam się w Dolinie Godryka, tam też było sporo mugoli, ale sprawę zwykle rozwiązuje dom gdzieś na obrzeżach miasta – w magicznym Londynie mieszkało się wygodnie z tej prostej przyczyny, że żyli tam tylko czarodzieje i nie trzeba było się kryć. Drugim tak wygodnym miejscem było Hogsmeade. – I dziękuję. Przyznam, że to, że ten dom jest w pewnym oddaleniu od reszty wioski, trochę przesądził sprawę – podobało jej się w Grasmere, nawet jeśli nie mieszkała tam zbyt długo, bo dopiero niedawno w pełni się wprowadziła.

– Może ten słynny plac? Albo po prostu możemy się przejść i zobaczymy, gdzie wylądujemy – w takich chwilach jak ta okazywało się, że jednak potrafiła działać i funkcjonować bez konkretnego planu.

Czarodziej
wiek
25
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
projektant mody
Twarz o ostrych rysach, jasne włosy, jasne oczy, 190 cm wzrostu, sylwetka kogoś, kto wprawdzie nie jest wojownikiem, ale komu wyraźnie zależy na tym, aby dobrze się prezentować, więc czasem trochę ćwiczy. Zawsze dobrze ubrany - oczywiście wyłącznie w ubrania z Domu Mody

Christopher Rosier
#13
16.02.2026, 12:25  ✶  
– Na pewno to doskonały moment na spacer po Wenecji – stwierdził Chrisopher. Tu było cieplej, wieczór był pogodny, nad miastem nie wisiały chmury. Żadnego popiołu, żadnych zgliszczy, pracownicy, spieszący do swoich zajęć, turyści, ci nieliczni mieszkańcy, nie przygnieceni przez ciemność, wiszącą nad Anglią. Wprawdzie Rosier rzadko bywał w niemagicznym Londynie – zwiedził parę miejsc, które ciekawiły go same w sobie, ale to obejmowało głównie parę najsłynniejszych punktów – ale miał wrażenie, że nawet mugole do pewnego stopnia wyczuwali tę złą atmosferę.
Teraz czuł się do pewnego stopnia wolny.
Dania wjechały na stół, tym razem dosłownie za pośrednictwem magii, jak bywało w takich restauracjach podane na eleganckiej zastawie i udekorowane. Christopher spróbował zupy i kiwnął lekko głową, z pewnym zadowoleniem, bo był pewny, że nie znalazłby w Anglii miejsca, gdzie zaserwowano by ją tak przyrządzoną.
– Tak, myślę, że jeśli się na coś zdecyduję, to też będzie coś dalej od zabudowań. Rozważałam przez chwilę Szkocję, ale wolę móc teleportować się do Londynu na jeden skok, więc pewnie rozejrzę się na obrzeżach kraju. Planujesz zachować kamienicę w Londynie? – spytał, dopiero po chwili, w końcu nie wypadało mówić z pełnymi ustami. Sam swojego apartamentu niezbyt chciał się pozbywać, lubił go zwyczajnie, a i nawet jeśli by się wyprowadził, to zdecydowanie za mocno ciągnęło go do miasta, by nie mieć dokąd wracać… Ale coraz bardziej obawiał się, że ta sadza utknie na wieki wieków w lokalu i na zawsze już pozostanie pusty. – W takim razie piazza san Marco, gdy stąd wyjdziemy. Gdybyś chciała usiąść, mają tam ciekawą kawiarnię, mugolską wprawdzie, ale nawet muszę im przyznać, że ma styl. Może Most Rialto? Pamiętam, że ma ciekawą architekturę. Mam też adres miejsca, gdzie mieści się wejście do magicznego sklepu, zamykają go dość późno, więc być może uda się i tam zajrzeć. Potem do kamienicy, z której mamy powrotny świstoklik, można się aportować, więc możemy iść, dokąd nas nogi poniosą.
Nie musieli specjalnie martwić się o czas potrzebny na powrót do samego punktu świstoklików, skoro mogli się tam pojawić, wystarczyło znaleźć jakiś ciemny kąt, by zniknąć ukradkiem: nawet w Wenecji były uliczki rzadziej uczęszczane, zwłaszcza w środku nocy, poza tym Christopher miał po prostu niskie zdanie na temat spostrzegawczości mugoli.
królowa nocy
some women are lost in the fire
some women are built from it
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
auror, twórca eliksirów
Ma długie do pasa, bardzo ciemnobrązowe, wpadające w czerń włosy. Te, zwykle rozpuszczone lub spięte jakąś spinką, okalają owalną twarz o oliwkowej karnacji, skąd spoglądają spokojne, brązowe oczy. Nie jest przesadnie wysoka, mierzy 167 cm wzrostu i jest stosunkowo szczupła. Swoje bardzo kobiece kształty lubi podkreślać ubiorem. Nosi się najczęściej w czerni. Ciągnie się za nią mgiełka delikatnych perfum – o ciepłej nucie drzewa sandałowego, wanilii, jaśminu, konwalii i pomarańczy.

Victoria Lestrange
#14
17.02.2026, 01:36  ✶  

– To też – dodała z uśmiechem, bo Christopher miał tutaj dużo racji, chociaż nie była pewna, czy powiedział to celowo, czy przypadkowo. Bo – byli tutaj razem i skoro tak, to wypadało się właśnie na tym skupić. I na sobie nawzajem, co zresztą Victoria robiła, bo Rosier faktycznie miał jej niepodzielną uwagę. Była ciekawa, co chodzi mu po głowie, co myślał o tym spotkaniu, być może nawet o niej, a nawet o tym, co najpewniej uważał o tym, co mówiły plotki na jej temat, bo nie wierzyła, że nic nie słyszał. Przez lata ich kontakt był głównie tym biznesowym i chociaż znali się ze szkoły i darzyli jakąś sympatią, to do niedawna nie zastanawiała się nad tym, co Christopher lubi, a czego nie. Czego chce i czego pragnie, a co wręcz przeciwnie. Teraz ją to intrygowało.

– Zawsze jest jeszcze sieć fiuu – zasugerowała, gdy wspomniał o tej Szkocji i teleportacji na jeden skok – ale rozumiała to, nie każdy lubił się teleportować, to nigdy nie było przyjemne, a na przykład jej siostra po każdej teleportacji czuła się do tego stopnia źle, że wymiotowała. – Tak, planuję. To od początku było takie mieszkanie na zapas i na wszelki wypadek i się przydało. Tylko na razie nie bardzo się nadaje do mieszkania – i to wcale nie przez obecność sadzy, która pokrywałaby ściany, podłogi i meble. Sama odpowiedziała mu dopiero po  chwili, pozwalając, by ta ich konwersacja trwała sobie w naturalny sposób pomiędzy kęsami jedzenia. – Pasuje – nie zamierzała wybrzydzać, tym bardziej, że nie mogła się wcześniej przygotować się do tego wypadu, bo po pierwsze nie wiedziała dokąd ją Chris zabiera, a po drugie jakoś nie myślała dotąd w kontekście Wenecji jakoś specjalnie intensywnie i nie spodziewała się, że tak zupełnie nagle tutaj trafi. A że była tutaj pierwszy raz, to nie miała żadnego większego planu, mogła więc, albo musiała, zdać się na Christopehra, który już tutaj był, a poza tym odrobił zadanie domowe i wiedział co nieco. I o dziwo… wcale jej to nie przeszkadzało: to, że właśnie oddawała komuś panowanie nad sytuacją.

Patrzyła na niego przez pewien czas w milczeniu, mieląc sobie to wszystko w głowie, cały plan, jaki miał, jak i inne rzeczy, aż w końcu się namyśliła i tknęła sprawę, która krążyła jej po głowie.

– Dziękuję za sukienkę dla siostry, bardzo jej się podoba – podjęła i sięgnęła po kieliszek z winem. – Mówiłam ci, że cena nie gra roli, a i tak nie wziąłeś za nią pieniędzy. Dlaczego? – przytknęła kieliszek do ust, nie odrywając od niego spojrzenia ciemnych oczu.

Czarodziej
wiek
25
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
projektant mody
Twarz o ostrych rysach, jasne włosy, jasne oczy, 190 cm wzrostu, sylwetka kogoś, kto wprawdzie nie jest wojownikiem, ale komu wyraźnie zależy na tym, aby dobrze się prezentować, więc czasem trochę ćwiczy. Zawsze dobrze ubrany - oczywiście wyłącznie w ubrania z Domu Mody

Christopher Rosier
#15
17.02.2026, 21:45  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 17.02.2026, 21:45 przez Christopher Rosier.)  
– Przydatna, ale w razie sytuacji alarmowych niewystarczająca, a już dwukrotnie w ostatnich miesiącach zawiodła – stwierdził Christopher, darowując sobie wskazywanie, kto był tej sytuacji winny, bo sam zaproponował, żeby nie roztrząsali już bardziej sytuacji ze śmierciożercami. Wolał mieć jednak możliwość w miarę bezpiecznego teleportowania się na miejsce bez szukania nierozwalonego kominka czy takiego, którego działania nic nie zakłóciło. – Posiadanie mieszkania w Londynie zawsze jest wygodne. Planujecie odbudować dom w Dolinie Godryka czy to już zamknięty rozdział?
Zupa znikała z jego talerza, powoli, bez pośpiechu. Nie zapomniał o niej zupełnie: jedzenie tu serwowane naprawdę było pyszne, a Christopher po prostu lubił rzeczy wysokiej klasy. Ale i skupiał się bardziej na rozmowie niż na samym posiłku.
Gdy tej zostało już stosunkowo niewiele, sięgnął po butelkę i nalał sobie wina, a potem posłał jej pytające spojrzenie, czy chciała już dolewki, zanim ją odstawił. Obrócił kieliszek pomiędzy wąskimi palcami, przypatrując się winu, jakby oceniał jego kolor i zapach: może trochę tak było. Ale tak jak w dłoni obracał szklane naczynie, tak w głowie obracał jej pytanie, bo prawda była taka, że odpowiedź była jednocześnie łatwa i trudna. Bo przecież, w gruncie rzeczy, zrobił to nie zastanawiając się nad tym zbytnio. Nie myślał jeszcze wtedy o zapraszaniu Victorii gdziekolwiek, nieświadom, że jej związek się skończył, a i mimo wszystkich rzucanych półserio, półżartem uwag, że zaręczono ją ze złym Rosierem, nie wyczekiwał przecież na jakąś okazję. Ba, nawet na bal zaprosił ją bardziej po przyjacielsku i bo łatwiej było na takie okazje iść z partnerem niż samemu, i dopiero gdzieś na mglistej sali uznał, że właściwie dlaczego nie miałby zaprosić jej gdzieś jeszcze? Można by uznać, że postąpił szlachetnie czy altruistycznie, ale w istocie był to trochę kaprys, a tym ulegał często i parę razy podarował coś komuś ze swoich sukien, nie pobierając opłaty, zwłaszcza że tych nie potrzebował. Victoria mogła zapłacić, nie byłoby to dla niej problem, ale jakoś nie chciał o te pieniądze prosić za swój projekt.
– Trochę kaprys – przyznał w końcu, unosząc kieliszek nieco wyżej, ku światłu, a potem przystawiając go do ust, by wypić parę łyków. Mógłby skłamać, ale chyba nie chciał, nawet jeśli prawda mogła być źle odebrana. – Lubię pieniądze, ale niekoniecznie ich potrzebuję, a lubię i was. Pomyślałem, że skoro źle się czuje nosząc pożyczone od ciebie suknie, niewielka będzie różnica, jeżeli będzie nosić taką, którą jej kupiłaś. Może się pomyliłem, ale prezent od dawnego kolegi ze szkoły, który wręcza swoje suknie tylko, jeśli uważa, że ktoś się wyróżnia, bardziej ją pocieszy.
Czy gdyby Victoria nie poprosiła, posłałaby ją? Pewnie nie. Ale czy posłałby ją, gdyby nie chciał widzieć Primrose w swojej kreacji? Też nie, dostałaby coś z gotowej kolekcji, jak Daphne, na myśl o której jakoś nie odczuwał inspiracji, może dlatego, że pamiętał ją jako dzieciaka. Więc nie było to zwodzenie, w gruncie rzeczy, Primrose miała swój urok i gdy się nad tym zastanowił, był w stanie zaprojektować coś specjalnie dla niej, z czego był zadowolony.
- Skąd to pytanie?
królowa nocy
some women are lost in the fire
some women are built from it
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
auror, twórca eliksirów
Ma długie do pasa, bardzo ciemnobrązowe, wpadające w czerń włosy. Te, zwykle rozpuszczone lub spięte jakąś spinką, okalają owalną twarz o oliwkowej karnacji, skąd spoglądają spokojne, brązowe oczy. Nie jest przesadnie wysoka, mierzy 167 cm wzrostu i jest stosunkowo szczupła. Swoje bardzo kobiece kształty lubi podkreślać ubiorem. Nosi się najczęściej w czerni. Ciągnie się za nią mgiełka delikatnych perfum – o ciepłej nucie drzewa sandałowego, wanilii, jaśminu, konwalii i pomarańczy.

Victoria Lestrange
#16
18.02.2026, 01:28  ✶  

– Teleportację też można zablokować – przypomniała delikatnie i uśmiechnęła się do Christophera, pomimo widma tematu, którego nie mieli teraz dotykać. Podczas ataku na Beltane to właśnie tego nie dało się zrobić, i ludzie uciekali w las, gdzie czekała ich często przykra niespodzianka, albo nie udało im się uciec wcale. – Ale faktycznie lepiej polegać na niej – dodała jeszcze, darując sobie wspominanie o możliwości rozszczepienia, bo po pierwsze nie było po co, Christopher przecież zdał egzamin i wiedział o potencjalnych zagrożeniach, a po drugie żadne z nich nie nazywało się Atreus Bulstrode, by miało to mieć jakieś większe znaczenie. – Prawdę mówiąc to nie jestem pewna, co planują rodzice – stwierdziła całkiem zgodnie z prawdą i mogła się przy tym wydawać nawet odrobinę zmieszana. – Nie rozmawiamy ze sobą ostatnio zbyt często – dodała jeszcze. Nie wiedziała, co będzie z domem w Dolinie, póki co zgliszcza były zgliszczami, na których na wiosnę miały zakwitnąć drzewa (o czym Victoria nie wiedziała). Ostatnia dłuższa rozmowa jaką odbyła z matką miała miejsce dokładnie miesiąc temu, gdy Victoria wpadła do Maida Vale poinformować, że zabiera ze sobą skrzatkę. Na Mabon… nie rozmawiali zbyt wiele. Lestrange posłała swoim rodzicom informację o tym, że zakupiła dom w Grasmere i że tam się przenoszą, ale to też nie była żadna rozmowa.

Wiedziała, że te wszystkie wzmianki o „nie tym Rosierze” to tylko żarty i nigdy niczego nie oczekiwała. Również wtedy, gdy podczas niewinnej rozmowy o balu wyszło, że żadne nie idzie z partnerem i Chris zaproponował, by poszli razem, nie wyobrażała sobie niczego i traktowała to całkowicie normalnie, wysłuchując zresztą o jego byłej bez skrępowania, a w ogrodzie wdając się z nim w lekki flirt. Miało być po prostu miło – i było. Ale nie spodziewała się wtedy, że Christopher zaproponuje, by wyszli gdzieś jeszcze; idąc z nim na bal nie myślała o tym i nie liczyła na to. Ale przy tym jego ruchy na przestrzeni miesiąca dały jej nieco do myślenia.

– Czy się pomyliłeś czy nie, to bardziej pytanie do Prim – odpowiedziała mu i odłożyła kieliszek na stół. – Masz rodzeństwo, prawda? – w sumie to nie wiedziała, ale rzadko kiedy w rodzinach czystej krwi było tylko jedno dziecko. – Primrose to moja droga siostra, ale przy tym jest bardzo dumna i myślałam wtedy jedynie o tym, że czułaby się lepiej, gdyby miała coś tak prawdziwie swojego, a nie z mojej szafy – nie zastanawiała się nad tym, czy to, że Victoria coś jej kupi, albo czy otrzyma coś od projektanta będzie jakąś różnicą. Być może dlatego, że sama nie przykładała takiej uwagi do pieniędzy, mając ich od zawsze dużo; w dzieciństwie nigdy nic im nie brakowało, a odkąd pracowała, to tylko pomnażała pieniądze i często nie patrzyła na ceny, bo nie natrafiła jeszcze na moment, by nie było jej na coś stać. Myślała wtedy, gdy napisała do Christophera, o tym, że Primrose i Daphne po prostu zrobi różnicę, jeśli jakieś ubranie będą mogły nazwać „swoim”. Odnosiła to może bardzo do siebie, patrząc przez swój pryzmat, ale jak inaczej miała?

– Z ciekawości – uśmiechnęła się zaczepnie, robiąc chwilową pauzę. Nie uciekała przy tym spojrzeniem, patrząc wprost na niego. – Próbuję cię rozgryźć – dodała z niemal rozbrajającą szczerością, ale chyba Rosiera nie dziwiło to, że Victoria poddawała rzeczy analizie – w tym, oczywiście że również jego. Robiła tak ze wszystkim, co miało jej uwagę. – To źle?

Czarodziej
wiek
25
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
projektant mody
Twarz o ostrych rysach, jasne włosy, jasne oczy, 190 cm wzrostu, sylwetka kogoś, kto wprawdzie nie jest wojownikiem, ale komu wyraźnie zależy na tym, aby dobrze się prezentować, więc czasem trochę ćwiczy. Zawsze dobrze ubrany - oczywiście wyłącznie w ubrania z Domu Mody

Christopher Rosier
#17
19.02.2026, 21:13  ✶  
– Tak, brata i siostrę – przytaknął. Trójka bardziej wynikała z tego, że ot siostra była najstarsza, a rodzice oczywiście chcieliby mieć dziedzica nazwiska, i potem jeszcze zapasowego syna, na wypadek gdyby jeden nie spełnił oczekiwań, niż jakieś dbałości o przekazanie samej czystej krwi, ale wpisywali się tutaj całkiem nieźle w ten tradycyjny model. – Mogę zrozumieć dumę. W każdym razie znasz ją lepiej, ale zdawało mi się, że jeśli zadaniem tej sukni było nie tyle sprawienie, by poczuła się piękna, ale aby miała coś faktycznie należąco do niej… Lepiej będzie w ten sposób. Nie lubię, kiedy moje projekty nie realizują celu, w jakim zostały stworzone.
Christopher Rosier był samolubny, bywał narcystyczny i nawet ktoś najbardziej mu życzliwy nie dopatrzyłby się wśród jego zalet altruizmu. Ale nie oznaczało to, że nie było go stać na miłe gesty czy że czasem nie pomyślał o kimś innym. Zwłaszcza jeśli nie kosztowało go to tak wiele, a w wypadku tej sukni było to trochę czasu spędzonego nad projektem i potem nad szyciem, który to proces jednak mocno przyspieszała magia oraz pomoc drugiej krawcowej. Sądził nawet, że wbrew pozorom, w niektórych sprawach całkiem nieźle rozumie kobiety i nie wynikało to nawet z jakichś wielkich podbojów – choć z paroma się umawiał – ale że obserwował je, szył dla nich, a znakiem rozpoznawczym jego kreacji miało być dopasowanie do tych, które je nosiły. Sam sens jego twórczości był związany z tym, że wierzył, że każda kobieta chce nosić coś, w czym poczuje się dobrze. I czasem nie oznaczało to szczególnie efektownej sukni: bo to zależało do kobiety. Pewności siebie albo poczucia bycia sobą czy piękną mógł dodać dobrze skrojony płaszcz albo odpowiednio dobrana koszula.
Victoria chciała dla siostry czegoś, co sprawi, że ta poczuje się lepiej.
Czegoś, co nie będzie jak szata pożyczona z siostrzanej szafy.
A jeśli Christopher już dla kogoś szył, to chciał w stu procentach odpowiedzieć na potrzeby swoich klientów. I nie był pewny, czy dokona tego z suknią sfinansowaną przez Victorię. Ta suknia miała być małym symbolem: każdy jej detal powstał, by pasował do ciebie, jest tylko twoja Primrose, zasługujesz, by ją nosić, Primrose.
Nie wystawił więc rachunku, a teraz tylko się z tego cieszył. Podwójnie, gdy Victoria powiedziała, że próbuje go rozgryźć: posłał jej uśmiech znad szklanki, skupiając na niej spojrzenie jasnych oczu.
– Nie, wręcz przeciwnie – odparł Chris, równie szczerze, co ona. – Chyba pora na deser? Dawno nie wahałem się nad czymś tak mocno, jak teraz nad wybór pomiędzy zabaglione a ich tiramisu..
królowa nocy
some women are lost in the fire
some women are built from it
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
auror, twórca eliksirów
Ma długie do pasa, bardzo ciemnobrązowe, wpadające w czerń włosy. Te, zwykle rozpuszczone lub spięte jakąś spinką, okalają owalną twarz o oliwkowej karnacji, skąd spoglądają spokojne, brązowe oczy. Nie jest przesadnie wysoka, mierzy 167 cm wzrostu i jest stosunkowo szczupła. Swoje bardzo kobiece kształty lubi podkreślać ubiorem. Nosi się najczęściej w czerni. Ciągnie się za nią mgiełka delikatnych perfum – o ciepłej nucie drzewa sandałowego, wanilii, jaśminu, konwalii i pomarańczy.

Victoria Lestrange
#18
20.02.2026, 23:47  ✶  

Z oczywistych powodów nie wiedziała w jakich relacjach był Christopher ze swoim rodzeństwem, ale trochę na wyrost myślała o tym, jak to jest z nią i z jej siostrami – i że będzie wiedział, o co może jej przy tym chodzić. Chciała dla swoich sióstr jak najlepiej i chociażby z tego powodu zaproponowała, że weźmie je do siebie, z dala od rodziców, a konkretnie matki, która potrafiła mieć wyjątkowo zły wpływ na swoje latorośle i nie tak łatwo było się spod tego oddziaływania uwolnić.

– Chris, gdybym nie chciała, by moja siostra dobrze się w niej czuła, to bym nie pisała do ciebie – myślała, że to oczywistość, której nie trzeba wyjaśniać. Miała zaufanie do jego zmysłu i kreacji, które tworzył, dlatego zwróciła się z tą jakże delikatną sprawą do niego, a nie do byle kogo. Chciała tego wszystkiego dla swoich sióstr, a przede wszystkim czuła, że musi być im źle, że muszą chodzić w nieswoich ubraniach (co z kolei nie przeszkadzało samej Victorii). I tak, był to komplement, choć nie powiedziany wprost. – To był sęk problemu. Ja to ja, Prim to Prim, ma inne… warunki, nie mogła się w moich rzeczach czuć dobrze – miały inny wzrost, Prim była odrobinę od niej wyższa, ale największym problemem było to, że miały zupełnie inną figurę: tam, gdzie Victoria miała swoje pełne, kobiece kształty, tam Primrose nie mogła się nimi pochwalić. I nawet jeśli potrafiła się zmienić swoimi zdolnościami metamorfomaga, to nie było to samo.

Ze wszystkich mężczyzn, których znała, Christopher rzeczywiście plasował się wysoko w zdolności rozumienia kobiet i po trochę sądziła, że to właśnie dlatego, że jego klientkami są właśnie głównie one, to z nimi miał na co dzień dużą styczność przez to i po części potrzebował mieć trochę wrażliwości, by robić dobrze to, co robił. A na pewno rozumiał je lepiej, niż taki Atreus (więc ilość byłych dziewczyn na nic się tu nie przekładała…) czy Sauriel, przy których Victoria momentami czuła, że nadchodzi wielka migrena, bo samiec musi się zachowywać jak dzikus. Nie, wcale nie musiał.

Pogłębiła ten uśmieszek, gdy dostała odpowiedź, że wręcz przeciwnie. To dobrze. Nie wszyscy lubili być poddawani analizie, a – kto wie – być może miała to być jedna z wielu.

– Hmm, myślisz, że wybór deseru świadczy o człowieku? – zaczepiła go, lekko mrużąc oczy, bo był to jeden z tych momentów, kiedy Victoria postanowiła sobie zażartować. – Ja na szczęście nie mam takich dylematów – dodała i zaśmiała się cicho, niby maskując to kieliszkiem z winem, ale tak naprawdę nie próbowała niczego ukryć. Od początku wiedziała po jaki deser sięgnie i oczywiście, że było to tiramisu.

Czarodziej
wiek
25
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
projektant mody
Twarz o ostrych rysach, jasne włosy, jasne oczy, 190 cm wzrostu, sylwetka kogoś, kto wprawdzie nie jest wojownikiem, ale komu wyraźnie zależy na tym, aby dobrze się prezentować, więc czasem trochę ćwiczy. Zawsze dobrze ubrany - oczywiście wyłącznie w ubrania z Domu Mody

Christopher Rosier
#19
21.02.2026, 09:01  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 21.02.2026, 09:02 przez Christopher Rosier.)  
– Nie wytłumaczyłem więc chyba tego dobrze – odparł Christpher łagodnie, bo być może nie znalazł właściwych słów, by opisać, o co mu chodziło: czasem to bywało trudne, bo patrzył na swoje projekty w bardzo specyficzny sposób. – Wiem, że napisałaś do mnie, żeby była zadowolona. – Wszak jak mogłoby być inaczej? Wybrała najlepszego projektanta, jakiego mogła. – Zakładam, że zamówiłaś ją właśnie po to, by ją ucieszyć, poprawić humor, sprawić, żeby lepiej się poczuła. Uznałem, że lepiej odpowiem na tę potrzebę, jeśli nie wezmę twoich pieniędzy, bo będzie wtedy… czymś bardziej różniącym się od tego, co już dostaje od ciebie, a pewnie takich rzeczy jest sporo. Nie że jeżeli po prostu ją kupisz, to nie będzie gest cieszący siostrę – wyjaśnił dokładnie. Chodziło od początku do końca o to, by najlepiej odpowiedzieć na jej życzenie, stojące za zamówieniem na suknie. Victorii nie chodziło przecież tylko o to, że Primrose nie ma ładnych sukien, skoro napisała, że poczuje się lepiej mając własne... a było też dla niego dość jasne, że pewnie kupuje im i inne rzeczy, albo oddaje, skoro spłonęło wszystko. – Napisałem jej zresztą, że wysyłam ją, bo wspomniałaś, że nie ma sukien… Ale jeśli uważasz, że tak będzie lepiej, postaram się przygotować coś jeszcze i wystawić rachunek.
Było to z jego strony pewne ustępstwo, bo Rosier lubił zakładać, że to on wie zawsze najlepiej, przynajmniej gdy szło o ubrania, ale był skłonny przełknąć tę pigułkę, bo w końcu Victoria na pewno znała swoją siostrę lepiej. W innych dziedzinach być może zdawał sobie sprawę ze swoich braków… ale pewnie niekoniecznie we wszystkich.
Nie przeszkadzało mu, że Victoria się zastanawia. Chris lubił wzbudzać uwagę, a przecież z tym wszystkim – Włochami, gondolą, tą restauracją – właśnie o wzbudzenie uwagi chodziło. Jeśli werdykt miałby być niepochlebny, pewnie oburzyłby się bardzo, ale w tej chwili, w swojej pewności siebie, zwyczajnie się takiego nie spodziewał.
– Uważam, że wiele mówiłoby o człowieku jego nie zamówienie, gdyby pojawił się tutaj z Anglii i nie zamówił deseru – oświadczył.
I być może coś jednak o nim zamówienie świadczyło, bo gdy ona poprosiła o tiramisu, dla niego przyniesiona oba – i po prostu zachęcił, by też poczęstowała się zabaglione, puszystym, zimnym kremem, smakującym wanilią z odrobiną nutą wina. Najwyraźniej uznał, że czemu miałby sobie odmawiać, skoro mimo wszystko okazja miała pewnie nie powtórzyć się szybko. Nawet jeśli nie dałby rady zjeść ich do końca.
Gdzieś za oknami powoli zapadła noc, gwieździsta, zupełnie inna od jesiennych, angielskich nocy.
królowa nocy
some women are lost in the fire
some women are built from it
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
auror, twórca eliksirów
Ma długie do pasa, bardzo ciemnobrązowe, wpadające w czerń włosy. Te, zwykle rozpuszczone lub spięte jakąś spinką, okalają owalną twarz o oliwkowej karnacji, skąd spoglądają spokojne, brązowe oczy. Nie jest przesadnie wysoka, mierzy 167 cm wzrostu i jest stosunkowo szczupła. Swoje bardzo kobiece kształty lubi podkreślać ubiorem. Nosi się najczęściej w czerni. Ciągnie się za nią mgiełka delikatnych perfum – o ciepłej nucie drzewa sandałowego, wanilii, jaśminu, konwalii i pomarańczy.

Victoria Lestrange
#20
21.02.2026, 14:39  ✶  

Rzeczywiście gdzieś po drodze się nie zrozumieli, ale to nie było duże nieporozumienie. Nie takie, którego nie dało się od razu wyjaśnić.

– Nie uważam. Byłam po prostu ciekawa, co za tym stoi – nie zamierzała w żadnej mierze podważać jego decyzji, którą podjął przecież świadomie. Victoria pisała mu, że cena nie gra dla niej roli, mógł jej to policzyć tyle ile chciał, a Lestrange pewnie by nawet nie mrugnęła, bo to było dla siostry. – Nie chciałam cię po prostu stawiać w niekomfortowej sytuacji, wiem, że nie szyjesz dla każdego – a co za tym szło: nie szył na zamówienie tylko dlatego, że jakaś paniusia przyszła z górą pieniędzy. Paniusia, dla której normalnie nic by nie wykonał, bo nie poruszała jego wyobraźni. Dlatego nie zamierzała się z nim o to kłócić, jeśli nie chciał za to zapłaty, to nie chciał, nie planowała też wymóc na nim uszycia dla Primrose kolejnej sukni, gdy tak naprawdę już zrobił Victorii ogromną przysługę, podarowując jej siostrze to, co uszył z myślą o niej. I miał tez rację w tym, że ciemnowłosa kupowała dla nich i inne rzeczy – nie tylko sukienki czy koszule, czy spodnie, czy buty, czy cokolwiek innego, co było potrzebne o tej porze roku, nie mówiąc już o tak potrzebnej damom bieliźnie. Dała im dostęp do swoich kosmetyków i perfum, kupiła im inne potrzebne rzeczy, by miały swoje. A kupowała je właśnie ona dlatego, że choć Lestrange pieniędzy mieli dużo i równie dużo miała Victoria, z jakiegoś powodu jej siostry ich tyle nie miały. Po części była to wina młodego wieku i pracy (taka Prim pracowała tylko pół roku i skończyło się to z hukiem), a w drugiej części… To były skomplikowane relacje w najbliższej rodzinie. Bo choć Victoria kłóciła się z matką i była tą „zbuntowaną” córką, to pokładano w niej nadzieję i przepisano jej znaczną sumę z rodzinnego skarbca. W tej więc sytuacji, nawet jeśli jej siostry miały jakieś oszczędności, to zostając praktycznie z niczym, nie chciała, by wydały wszystko co miały na ubrania. Jakby to wyglądało, jakby nie miały już później swoich pieniędzy na nic innego?

– Hahaha, że dba o linię? – podsunęła, ale było oczywiste, że ona na żadnej diecie nie była, skoro już nawet Christopher zauważył, że lubi desery. Nie odmawiała sobie owoców w płynnej czekoladzie z fontanny, nie odmówiła sobie świątecznego puddingu w wykonaniu Rosiera i nie miała zamiaru przepuścić okazji na tiramisu, co to, to nie. Na pierwszym miejscu stawiała czekoladę, później inne rzeczy, a tiramisu posypywało się czekoladą… i co prawda było jej niewiele, ale to nie szkodzi. Kawę też lubiła.

Nie wahała się długo, przed skubnięciem trochę tego zabaglione od Chrisa – raz, żeby spróbować, a dwa, żeby nieco mu pomóc to zjeść, bo dwa desery mogłyby być rzeczywiście trudne do upchnięcia.

– Jakbym tu mieszkała, to każdy dzień byłby straszną walką na siłę woli – stwierdziła w końcu, mając na myśli, że nie umiała by się powstrzymać przed tymi wszystkimi pysznymi deserami. I makaronami zresztą też.


!BINGO C1
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Christopher Rosier (6800), Pan Losu (146), Victoria Lestrange (7442)


Strony (4): « Wstecz 1 2 3 4 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa