—18/10/1972—
Okolice Księżycowy Staw, Wielka Brytania
Erik Longbottom & Heather Wood
Nadal odczuwał głęboki niepokój na myśl o klatce, która wykorzystała przeciwko niemu jego własny strach. Nie chciałby natknąć się na podobną niespodziankę na własną rękę. Kto wie, może wtedy w ogóle nie udałoby mu się wydostać z potrzasku? Longbottom pokręcił stanowczo głową, zaciskając prawą pięść na tyle mocno, że aż pobielały mu kłykcie. Wiedział, że te wspomnienia nie oddalą się od niego zbyt szybko, ale nie mógł cały czas rozpamiętywać tej sprawy. Zwłaszcza że teraz dostali inne... bojowe... zadanie od Brenny.
— Jak bardzo ufamy temu świstoklikowi? — rzucił przez ramię Erik do swej rudowłosej towarzyszki. — Nie żebym nie wierzył swojej siostrze, ale mam wrażenie, że takimi testami powinien zająć się ktoś bardziej wprawiony w magii translokacyjnej.
Zmarszczył czoło. Z drugiej strony, czy znajomość tego typu zaklęć mogła jakkolwiek ocalić człowieka, gdyby okazało się, że artefakt będzie wadliwy? Czy da się dzięki temu uniknąć rozszczepienia? Longbottom westchnął ciężko. Byli już dobry kawałek dalej od posiadłości Księżycowego Stawu, a wśród rozciągających się przed nimi drzew miał znajdować się stary świstoklik, który ponoć miał ich zabrać w odpowiednie miejsce.
— Obyśmy nie wpadli znowu w jakieś kłopoty — mruknął pod nosem, pocierając jedną dłonią o drugą. Robiło się coraz chłodniej, a porywisty wiatr zdawał się dopadać człowieka wszędzie - żywiołowi nie robiło różnicy czy pomiatał ludźmi w Dolinie Godryka, czy Londynie. — Jak tam powrót do rzeczywistości po naszym ostatnim... wypadzie?
W gruncie rzeczy cieszył się, że Heather nie zabrała się wtedy z nimi do piwnicy. Nie, żeby nie ufał w jej umiejętności; widział już na własne oczy, że dziewczyna świetnie odnajduje się w niebezpiecznych sytuacjach, jednak... Czuł swego rodzaju ulgę, że reszta drużyny nie musiała mierzyć się z tą przypominający bogina pułapką. Nie musieli dzielić każdego traumatycznego doświadczenia, nawet jeśli wszyscy służyli w Zakonie Feniksa.
!Zakon A2
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞