• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
1 2 3 4 5 … 16 Dalej »
[grudzień 1970] Nastał czas ciemności (Lana Dolohov, Astoria Avery)

[grudzień 1970] Nastał czas ciemności (Lana Dolohov, Astoria Avery)
Dzieło sztuki
które chcesz polizać
wiek
24
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
kustoszka sztuki
Brunetka o jasnej cerze i zielonych oczach. Mierzy 166 cm wzrostu przy wadze 50 kg. Bardzo dba o swój wygląd. Poczucie estetyki rozwinięte na wysokim poziomie sprawia, że przywiązuje ogromną wagę do detali - od ubioru, przez makijaż, po dodatki. Ubraniami stara się przykryć swoją niedowagę. Jej arystokratyczna postawa, pełna powściągliwości i elegancji, dodaje jej szyku, co niektórzy odbierają jako dystans i wyniosłość.

Astoria Avery
#1
19.03.2026, 00:47  ✶  
grudzień 1970, Londyn
nastał czas ciemności

Grudzień miał w sobie coś ciężkiego, jakby powietrze stało się gęstsze od niewypowiedzianych myśli i oczekiwań, które narastały wraz ze zbliżającym się Yule. Londyn żył teraz w zupełnie innym rytmie niż przez resztę roku - jakby ktoś narzucił mu nową, bardziej widowiskową narrację, w której wszystko musiało być jaśniejsze, bogatsze, bardziej przekonujące. Ulice rozświetlały się długimi pasmami zaczarowanych świateł, zawieszonych nad głowami przechodniów niczym świetliste konstelacje. W witrynach sklepowych pojawiały się starannie skomponowane sceny: sztuczny śnieg osiadający na miniaturowych dachach, figurki poruszające się w zapętlonych, niemal hipnotycznych choreografiach, manekiny ubrane w ciężkie, eleganckie tkaniny, które miały sugerować zarówno luksus, jak i ciepło. Atmosfera świąt była dla niej nie do zniesienia. Dawniej ten czas miał w sobie niepowtarzalny urok, ale po śmierci Juliana wszystko się zmieniło. Teraz każde święto to jedynie przypomnienie, że już nigdy nie spędzą ich wspólnie, że ich rodzina już zawsze będzie rozbita. Niemnie uśmiechała się, uczestniczyła w tym, co należało, potrafiła odnaleźć się w każdej sytuacji, ale było w tym coś mechanicznego, jak dobrze wyuczona rola.
Kurs, który właśnie ukończyła, pozostawił po sobie coś więcej niż tylko uporządkowaną wiedzę. Był jak filtr, przez który zaczęła patrzeć na świat jeszcze uważniej, jeszcze bardziej analitycznie. Każda ekspozycja, każdy detal, każda decyzja artystyczna przestawały być przypadkowe. Widziała struktury tam, gdzie inni widzieli jedynie estetykę. Ulice tętniły życiem. Sklepy przyciągały światłem i kolorami, a wystawy były niemal przesadnie dopracowane - jakby każdy detal miał udowodnić, że magia świąt istnieje naprawdę. Astoria zatrzymywała się przy niektórych z nich, przyglądając się uważnie kompozycjom, analizując układ, proporcje, sposób, w jaki prowadziły wzrok. Przynajmniej dopóki nie dostrzegła zbliżającej się postaci.
- Jak dobrze cię widzieć! - objęła Lanę krótko, ale wystarczająco mocno, by w tym geście zawrzeć coś więcej niż zwykłą uprzejmość. Było w tym uścisku echo dawnych lat - korytarzy Hogwartu, rozmów urywanych dzwonkiem na kolejne zajęcia. Świata, który wydawał się jednocześnie tak bliski i tak odległy, jakby należał do kogoś, kim już nie była. Kiedy się odsunęła, jej uśmiech pozostał. Przez moment przyglądała się Lanie uważnie, jakby chciała uchwycić wszystkie zmiany, które zaszły od czasu ich ostatniego spotkania. Nie widziały się od tak dawna, a przecież tyle się po drodze wydarzyło. Część informacji można wysłać listem, ale zwykła rozmowa twarzą w twarz potrafi przekazać więcej niż puste słowa na pergaminie. Zakupy były jedynie wygodnym pretekstem, czymś, co pozwalało nadać temu spotkaniu pozory celu.
- Jak twoje podróże? Gdzie ostatnio byłaś? - zapytała z zaciekawieniem. Wiedziała, że Lana niedawno wróciła na święta, a nie miała wcześniej okazji, by poznać więcej szczegółów.
Szła obok dziewczyny, mijając kolejne witryny, które przyciągały spojrzenia przechodniów, ale jej własne oczy zatrzymywały się na nich tylko na krótkie momenty. Bardziej skupiona była na koleżance, za którą się szczerze stęskniła. - Brakuje ci jeszcze jakichś prezentów? - ostatnie pytanie było czysto strategiczne, żeby ustalić plan działania, jakie sklepy po drodze odwiedzą. - Może jakiś grzaniec na dobry początek?


learn the rules
then
break some

Moon Maiden
old things have strange hungers
wiek
24
sława
III
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
badaczka historii magii
Drobna (163 cm) kobieta o wschodnioeuropejskich rysach, czarnych włosach i piwnych oczach. Zawsze elegancko ubrana, jak na czarownicę z dobrego domu przystało.

Lana Dolohov
#2
22.03.2026, 20:16  ✶  
Umysł Lany również stale poszukiwał struktur i wzorów w otaczającym ją świecie. Jednak, w przeciwieństwie do Astorii, zamiast artystycznych kompozycji dostrzegała procesy historyczne, które nadały miastu jego obecny kształt. Ponad dwa tysiące lat wydarzeń odcisnęło swoje piętno na Londynie do tego stopnia, że Dolohovówna odkrywała coś nowego za każdym razem, gdy wracała w rodzinne strony. Tak było również teraz, kiedy przemierzała ulice metropolii, po miesiącach spędzonych na walijskiej prowincji. Nawet kiczowate świąteczne dekoracje były godne uwagi, ponieważ stanowiły swego rodzaju znak czasów; możliwe, że kiedyś historycy będą badać je pod kątem preferencji estetycznych czarodziejskiego społeczeństwa w latach 70. XX wieku.

Jak bardzo zajmująca nie byłaby analiza londyńskiego krajobrazu, Lanie zaczynało się kręcić w głowie od wszystkich otaczających ją bodźców. Dłuższy pobyt na łonie natury odzwyczaił ją od tłumów, które w okresie świątecznym niestety często zapychały świąteczne ulice. W takich sytuacjach Dolohovówna starała się znaleźć pośród tłoku jakiś znajomy element, na którym mogła skupić uwagę. Szczęśliwie nie musiała szukać długo, ponieważ ujrzała koleżankę, z którą była umówiona.
– Ciebie również dobrze widzieć Tori. – odetchnęła z ulgą obejmując drugą czarownicę. Znajomy ton głosu i zapach uspokoiły ją, przywołując wspomnienia czasów, kiedy wszystko wydawało się prostsze. Czasów, kiedy brat Astorii jeszcze żył. Czas jednak płynął nieubłaganie i tak jak zmieniał się świat dookoła, zmieniała się również ich dwójka. Między podróżami Dolohovówny oraz kursami Avery ciężko było znaleźć czas na wspólne spotkania, lecz każde nowe doświadczenie zostawiało na nich ślad, choćby subtelny. Tak jak teraz, Lana wydawała się ogólnie bardziej wypoczęta w porównaniu do ostatniego razu, kiedy się widziały (pomijając stres związany z przebywaniem w tłumie).

– Jakiś czas temu wróciłam z Anglesey, a wcześniej zwiedziłam resztę Walii. Przyznam ci, że sama nie spodziewałam się ile historii może skrywać w sobie nawet najbardziej niepozorny skrawek lądu... – po tym jak Astoria przywołała temat podróży, Lana musiała się skupić, by nie przytłoczyć koleżanki opowiadaniem o swoim ulubionym zainteresowaniu. Na to przyjdzie czas później. – Udało mi się znaleźć pamiątki, które idealnie sprawdzą się jako prezenty. Po prawdzie, mam również jeden dla ciebie. – wskazała na elegancko zapakowany pakunek, który przez cały czas trzymała pod ramieniem. – Tak, myślę, że grzaniec to dobry pomysł. Mamy przecież tyle do obgadania...


She was like a star,
nothing but a beautiful echo of death.
Dzieło sztuki
które chcesz polizać
wiek
24
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
kustoszka sztuki
Brunetka o jasnej cerze i zielonych oczach. Mierzy 166 cm wzrostu przy wadze 50 kg. Bardzo dba o swój wygląd. Poczucie estetyki rozwinięte na wysokim poziomie sprawia, że przywiązuje ogromną wagę do detali - od ubioru, przez makijaż, po dodatki. Ubraniami stara się przykryć swoją niedowagę. Jej arystokratyczna postawa, pełna powściągliwości i elegancji, dodaje jej szyku, co niektórzy odbierają jako dystans i wyniosłość.

Astoria Avery
#3
03.04.2026, 02:07  ✶  
- Dobrze wyglądasz - dodała po chwili, gdy zdążyła się przyjrzeć czarownicy. Jej usta wygięły się lekko, ale nie był to ten uprzejmy, wyuczony uśmiech. Ten był subtelniejszy, bardziej prawdziwy - pojawił się i pozostał, jakby nie wymagał kontroli. W energii między nimi wciąż były te znajome nuty. Coś, co przypominało jej dawne rozmowy, kiedy jeszcze wszystko wydawało się prostsze, mniej obciążone konsekwencjami i doświadczeniem. Lana mówiła w ten sam sposób, z charakterystycznym skupieniem, z potrzebą nadawania sensu temu, co dla innych pozostawało niezauważalne. Avery dostrzegała w tym pewną stałość, coś, co nie uległo zmianie mimo upływu czasu i wszystkich przebytych dróg.
- Anglesey? Musisz mi wszystko opowiedzieć. Odnalazłaś jakieś zapomniane magiczne szlaki? - zawsze z chęcią słuchała osób, które znały się na danym temacie i opowiadały o nim z pasją. Sama potrafiła dyskutować o sztuce bez końca, ale tylko jeśli widziała zainteresowanie drugiej strony. Poza tym lubiła słuchać opowieści o podróżach, bo sama zaznała ich niewiele. Od zawsze funkcjonowała wśród ludzi, w przestrzeniach zamkniętych, choć pełnych światła. Nawet gdy była sama, otaczały ją ślady cudzej obecności - obrazy, przedmioty, historia zatrzymana w ramach i rzeźbach. Nie znała ciszy prawdziwej samotności i połączenia z naturą. I może właśnie dlatego czuła to cicho ukłucie zazdrości. Zazdrości o coś, czego sama nigdy nie spróbowała, a co wydawało się mieć w sobie pewną formę ukojenia, którego jej brakowało. Nie okazała tego wprost. Jak zawsze.
Ruszyły dalej, powoli, wpasowując się w rytm miasta, które zdawało się nie zwracać na nie uwagi, a jednocześnie nieustannie je otaczało. Tłum przesuwał się wokół nich, ciężki od ruchu i dźwięków, ale Astoria odczuwała go teraz inaczej, jakby obecność Lany tworzyła wokół nich niewielką, oddzieloną przestrzeń.
- Tak? Właściwie też mam dla ciebie pewien drobiazg - uśmiechnęła się, choć nie wyciągnęła jeszcze niewielkiego pakunku ze swojej torebki.
Jeden ze świątecznych straganów przyciągał uwagę ciepłym światłem i aromatem przypraw, który unosił się w powietrzu, odcinając się wyraźnie od chłodnej, grudniowej aury. Nad ladą wisiały girlandy z zaczarowanych gałązek, delikatnie poruszające się mimo braku wiatru. Wskazała go Lanie i obie podeszły bliżej. Zapach grzanego wina od razu wypełnił ich zmysły.
- Z pomarańczą? - dopytała, po czym zamówiły dwie porcje, a kiedy ciepłe naczynie znalazło się w jej dłoniach, przez krótką chwilę skupiła się wyłącznie na tym odczuciu - na przyjemnym cieple przenikającym przez materiał rękawiczek, na parze unoszącej się leniwie ku górze. Oparła się lekko o drewnianą krawędź straganu, pozwalając sobie na tę drobną pauzę. I wtedy to usłyszała. Najpierw tylko podniesione głosy - ostre, wyraźnie odcinające się od reszty ulicznego gwaru. Nie były to dźwięki radosnej sprzeczki ani przypadkowej wymiany zdań. Było w nich napięcie, które natychmiast przyciągało uwagę. Astoria uniosła lekko spojrzenie. Dwóch czarodziejów stało kilka kroków dalej, zbyt blisko siebie, by można było uznać ich rozmowę za spokojną. Jeden z nich ściskał w dłoni skrawek pergaminu, który drżał lekko przy każdym gwałtowniejszym ruchu. Drugi gestykulował ostro, jakby same słowa nie wystarczały, by oddać to, co próbował przekazać. Nie słyszała wszystkiego od razu. Ale fragmenty wystarczyły. Słowa, które w ostatnich tygodniach zaczynały pojawiać się coraz częściej - w rozmowach, w szeptach, w spojrzeniach rzucanych ponad ramionami. Część słyszała nawet od Cedrica. Astoria stała nieruchomo, trzymając w dłoniach ciepłe naczynie, które nagle przestało mieć jakiekolwiek znaczenie. Jej spojrzenie zatrzymało się na pergaminie.


learn the rules
then
break some

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Astoria Avery (1026), Lana Dolohov (364)




  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa