19.03.2026, 11:33 ✶
12 października 1972
Lamezia Terme
Lamezia Terme
Już od godziny siedział w wannie, a raczej w basenie kąpielowym. Napawał się zapachem parujących olejków, słodkich kwiatów i morskiej soli. Najlepsza była w tym wszystkim temperatura wody, doskonale ciepła i utrzymująca się, ile tylko się chciało. Opuszki palców Henry'ego zmarszczyły się, a przyglądanie się im stanowiło najbardziej kreatywne zajęcie, jakiego był w stanie się podjąć. A poza tym... relaks. Czysty, niczym nieprzerwany odpoczynek. Na brodę Merlina, należało mu się jak nikomu innemu. Po Spalonej Nocy, po Dunwich, po niezliczonych prysznicach, przy których musiał oszczędzać na ogrzewaniu wody, a potem siedzieć pod kołdrą, by już nie drżeć z zimna.
Oparł głowę o krawędź wanny, spojrzał w światło na suficie. Do lampy doczepiono małe kryształki, które rozszczepiały światło. To tworzyło piękne refleksy na ścianach łazienki. Henio jednak zamknął oczy i znowu skoncentrował się na tym wspaniałym uczuciu absolutnego komfortu. Nigdy wcześniej nie był w takim miejscu, a tym bardziej nie kąpał się w takiej wannie. Zaczynał rozumieć tych wszystkich bogaczy, którzy mogli doznawać tego na co dzień. Chociaż... czy gdyby mógł każdego jednego dnia leżeć w wannie, czy wreszcie by mu się to nie przejadło? Nie stałoby się częścią normalności? Może ci ludzie nie potrafili docenić tych wspaniałości, bo stanowiły dla nich element "zwykłego" życia? Cóż, jemu by wystarczył jeden dzień w tygodniu? Może piątki?
Nie chciał wychodzić, choć wiedział, że następne elementy wieczoru też miały dorównywać tej wspaniałej kąpieli. Drink z najlepszych możliwych trunków. Może nawet z palemką? A potem spanko w łóżku wygodnym niczym chmurka w najbardziej pogodny dzień lata. Czy to było niebo?