• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Niemagiczny Londyn v
1 2 3 4 5 6 Dalej »
[Jesień 72, 11.09, Niemagiczny L | Basilius, Millie, & Thomas] Brygada RR

[Jesień 72, 11.09, Niemagiczny L | Basilius, Millie, & Thomas] Brygada RR
Czarodziej
*sigh*
wiek
30
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Uzdrowiciel
Szczupły i dość wysoki (183 cm) mężczyzna o czarnych lokach i brązowych oczach. Często wydaje się być blady i zmęczony, a jego dłonie są niemal zawsze zimne. Na codzień stara się ubierać w miarę elegancko.

Basilius Prewett
#11
08.01.2026, 16:07  ✶  
Jedna wizyta zakończona. Zostało prawdopodobnie milion kolejnych, a on miał wrażenie że do ich działań pakował się zdecydowanie większy chaos niż powinien.

Basilius siedział na skraju złączonych łóżek, próbując jakkolwiek ogarnąć rzucone na nocnym stoliku notatki.
– Może... Może udałoby mi się wymyślić jakiś schemat, jak przydzielać nam zadania w oparciu na dzielnice – mruknął bez przekonania, odsuwając się nieco, aby Millie mogła lepiej paść w frustracji na łóżko. – Tylko chyba musielibyście na to poczekać, aż miałbym wolny weekend. – I wtedy zmarnowałby ten czas na siedzeniu przy papierach zamiast pomocy. W pracy nie mógłby tego robić, a tak poza tym to czuł, że jeśli tak dalej pójdzie to niestety powoli zbliżał się dzień, kiedy jego ciało zażąda dłuższego odpoczynku. Westchnął ciężko, odłożył notatki już w równiejszym stosiku na szafce i pomasował skronie.
Zerknął na pozostałą dwójkę, leżącą na łóżku. Thomas, najwyraźniej najrozsądniejszy z nich w tej spał, a Millie wykrzykiwała poduszce swoja frustrację wobec świata. W sumie... Może i w tym też była jakaś metoda.
– Trzeba będzie kiedyś go związać i zbadać jak nie przestanie lekceważyć tego kaszlu – mruknął w stronę Moody, ale zanim zdołał powiedzieć coś więcej i moze również pocieszyć ją, że jakoś to ułożą, to Millie...

Kurwa mać.

– Millie! – wydusił z siebie, a jego dłoń od razu powędrowała na plecy przyjaciółki w geście wsparcia, po czym, o ile czarownica nie protestowała, pozwolił Thomasowie zgarnąć ją w swoje ramiona, samemu jednak w dalszym ciągu będąc blisko. Wziął głęboki oddech o szybko spróbował podejść do sytuacji z profesjonalnym spojrzeniem. – Oddychaj. Powoli. Nic ci nie jest. Często się tak dzieje? Dotykałaś dzisiaj czegoś dziwnego? Thomas, proszę cię, weź z mojej torby niebieski flakonik, jest w tej mniejszej kieszeni od wewnątrz. Przewiązany czerwoną nitką i karteczką z napisem NKT.
constant extreme
when sister and brother stand shoulder to shoulder,
who stands a chance against us?
wiek
29
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
snowidz
zawód
Brygadzistka na chorobowym
Drobna (157cm, niedowaga), blada i czarnowłosa, o oczach złotych jak miód.

Millie Moody
#12
15.01.2026, 14:47  ✶  
Drżała na całym ciele. Drżała z wściekłości i z bezsilności. Drżała ze... strachu i to rozwścieczało ją najbardziej.

Łzy zaciągnęły szklistym poblaskiem złociste oczy, gdy położyła głowę na piersi Thomasa i agresywnie wczepiła w niego swoje kościste palce. To nie był zły sen. To nie był koszmar i absolutnie nic nie było w porządku. Nie kiedy przez jej usta - które umówmy się, nie były czyste i robiły bardzo, bardzo wiele nieczystych rzeczy - przeszły TAKIE SŁOWA.

Nie to było jednak problemem, a przynajmniej nie w tej chwili.

Ta sytuacja zbyt blisko leżała innej, całkiem niedawnej dla niej sytuacji. Ta sytuacja, ten brak kontroli, ten przymus widzenia, słyszenia a teraz do kurwy nędzy mówienia rzeczy...

Dłoń na plecach, trzecia dłoń, gdzie czwarta dłoń? była zapowiedzią kokonu, który mógłby ją osłonić i ochronić przed konsekwencjami, równie nagle jednak jak się pojawiła, tak zniknęła i Moody miała wrażenie, że ciepło staje się dojmującym chłodem. Wczepiła się w Figga więc mocniej, ukrywając twarz w jego koszuli. Słowa rozmowy mężczyzn falowały gdzieś jej nad głową, nie rozumiała z nich prawie nic, zbyt roztrzęsiona własnym stanem i kołowrotkiem myśli, który nie zamierzał zwalniać.

– Błagam... nie mówcie nikomu, nie chcę... nie chcę tam wracać... oni nie mogą znowu mnie tam zamknąć, wolę umrzeć, tak wolę umrzeć niż znów trafić w białe ściany tego przeklętego miejsca... – łkała chaotycznie, nie mogąc się pozbierać.
Good Boy
I've got a twisted way of making it all seem fine
wiek
30
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Klątwołamacz
Wysoki na metr i dziewięćdziesiąt centymetrów co do milimetra - no więc wysoki, ale za to z drobną budową ciała. Czarne, kręcone włosy i ciemne oczy. Twarz pokryta kilkudniowym zarostem zdradza, że niezbyt dba o siebie.

Thomas Figg
#13
16.02.2026, 11:49  ✶  
Gdyby nie fakt, że dość szybko odpłynął to zapewne by na groźbę Basiliusa odpowiedział w stosowny sposób - ale odwlekanie spania do momentu, kiedy dosłownie padasz na pysk nie czasami gryzło go w dupę dość niespodziewanie. Dlatego na szczęście, a może i nieszczęście dla samego Figga, nie był on świadomy tego, że uzdrowiciel chce go związać. I o ile pierwsza część groźby Prewetta wcale nie wydawała się taka straszna, to jednak druga nie napawałaby go wcale zadowoleniem.

Nadal nieco zamglonym wzrokiem po swojej krótkiej drzemce i niezwykle szybki wybudzeniu z niej popatrzył na Basiliusa, który cały czas roztaczał swoja uzdrowicielską troskę wokół nich. Skinął powoli głową i faktycznie chciał wstać i znaleźć rzeczoną fiolkę w jego torbie. Ale ciężko to zrobić, kiedy wczepią się w ciebie inna osoba, do tego roztrzęsiona jak osika na wietrze. Dlatego nie zamierzał się ruszać, jeszcze - zerknął przepraszająco na mężczyznę. - Wiesz, bardzo bym chciał, ale... - sugestywnie zerknął na Millie

Bez najmniejszego oporu pozwolił jej się schować w swoich ramionach, w końcu wczepiła się w niego niczym przestraszona ptaszyna pragnąca uniknąć szalejącej burzy. Sam nie był do końca świadomy tego co się dzieje, jakie emocje targają jej drobnym ciałem, dopóki sens słów z opóźnieniem nie dotarł do jego mózgu. Chyba zaczynał pojmować co się kiełbiło w umyśle Moody.
- Ciiii, już dobrze. Nikt nie zamierza nikomu mówić o niczym. Nikt nie będzie cię nigdzie zamykał... No chyba, że my w naszych ramionach - zakończył żartobliwie delikatnie gładząc ją po głowie jedną ręką, kiedy druga wciąż ją obejmowała, dając poczucie bezpieczeństwa, bliskości.
Czarodziej
*sigh*
wiek
30
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Uzdrowiciel
Szczupły i dość wysoki (183 cm) mężczyzna o czarnych lokach i brązowych oczach. Często wydaje się być blady i zmęczony, a jego dłonie są niemal zawsze zimne. Na codzień stara się ubierać w miarę elegancko.

Basilius Prewett
#14
01.04.2026, 23:01  ✶  
Eliksir nie miał być dla Millie. Eliksir miaĺ być dla Thomasa, a Basilius chciał tylko podlega wykorzystać sytuację, aby tamtej go przyniósł i wypił. Nie kłócił się więc i po prostu pozostał przy ich dwójce, całą swoją uwagę poświęcając zamkniętej w ramionach Figga Millie. 

Miał wrażenie, że ktoś właśnie zacisnął lodowatą pętlę wokół jego serca. Przecież Millie miała już się lepiej. Wyszła z Lecznicy Dusz. Śmiała się, uśmiechała, rysowała, planowała co dalej ze swoim życiem i tak miała gorsze momenty, ale Basilius widział, że było lepiej, a teraz... Nie chciał, tak bardzo nie chciała aby ponownie działa się jej krzywda. I oczywiście najchętniej wziąłby ją od razu gdzieś, gdzie mogłaby otrzymać odpowiednią pomoc, poprosić aby jednak komuś o tym powiedziała, zapytać od kiedy to trwa, ale widząc ją skuloną w objęciach Thomasa doskonale wiedział, że tego pożaru nie powinno się gasić radykalnym działaniem. Przysunął się więc do nich bliżej i sam objął Millie, zamykając ją w uścisku z drugiej strony.
– Już, już, wszystko jest dobrze – powiedział uspokajającym głosem, ale nie tym uzdrowicielskim, wyćwiczonym do wyciszania pacjentów, a tym zarezerwowanym dla najbliższych mu osób. Możliwie że ten głos był nieco bardziej emocjonalny, ale nie przeszkadzało mu to w tym momencie. – Thomas ma rację. Nikt cię nigdzie nie zamknie. Nie myśl na razie o tym. Wdech i wydech. Już jest dobdze. Nic się nie dzieje.
constant extreme
when sister and brother stand shoulder to shoulder,
who stands a chance against us?
wiek
29
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
snowidz
zawód
Brygadzistka na chorobowym
Drobna (157cm, niedowaga), blada i czarnowłosa, o oczach złotych jak miód.

Millie Moody
#15
02.04.2026, 11:34  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 02.04.2026, 11:35 przez Dearg Dur.)  
Ten dzień ją rozjeżdżał walcem. Znaczy zaczęło się na prawdę zajebiście i wspólna praca układała im się super. A potem, a potem przyszły te słowa, te paskudne słowa.

Potrzebowała jeszcze kilku dni by zrozumieć, że to samo nie przejdzie.

Kilku dni, żeby wypchnąć ją w poszukiwaniu profesjonalnej pomocy (powiedzmy).

Ale nie teraz. Teraz myślała tylko o tym, że nie chce trafić znów do Lecznicy Dusz. Teraz myślała tylko o bieli i czerni, o szarości jej wizji, o cieniach pełzających po zapachu sanitarnego środka czyszczącego podłogę.

Szczęśliwie nie była tam, tylko tutaj, w towarzystwie ludzi, którym ufała i którzy je nie wydadzą.

Jeszcze nim oddech się uspokoił a łzy przestały płynąć, sięgnęła za siebie po rękaw drugiego z mężczyzn i przyciągnęła go zaborczo tak, by utworzyć z nich obu bezpieczny kokon. Ciało przy ciele. Serce przy sercu. Trzymała mocno.

– Jesteście moim ratunkowym kołem. – Wyszeptała w Thomasową koszulkę. Bo nie chodziło o to, że którykolwiek był niewystarczający w tym jaki był.

Chodziło o to, że jej było za dużo i zawsze towarzyszyła jej obawa granicząca z pewnością, że żaden człowiek nie jest w stanie udźwignąć jej na dłuższa metę. Nigdy nie był w stanie.

Ale dwóch ludzi.

Ciepłe objęcie. Splątane ze sobą oddechy strachu i troski przechodzące przecież - w jej postrzeganiu - w spokój. W bezpieczeństwo. W uczucie przed którym uciekała większość życia, widząc w nim tylko własną destrukcję.

Jeśli którykolwiek próbował uciec nie miał szans z żelaznym chwytem jej wychudłych dłoni. Była w tym nader samolubna i - co może najważniejsze w zaistniałej sytuacji - całkiem świadoma w przeciwieństwie do minionej nocy.
Good Boy
I've got a twisted way of making it all seem fine
wiek
30
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Klątwołamacz
Wysoki na metr i dziewięćdziesiąt centymetrów co do milimetra - no więc wysoki, ale za to z drobną budową ciała. Czarne, kręcone włosy i ciemne oczy. Twarz pokryta kilkudniowym zarostem zdradza, że niezbyt dba o siebie.

Thomas Figg
#16
04.04.2026, 16:20  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 05.04.2026, 16:37 przez Thomas Figg.)  
Kiedy zorientował się, że już nie jest jedynym, który przytula Millie uniósł swoje spojrzenie i zerkną ona Basiliusa, ale bez przygany, czy gniewu we wzroku. Tworzył teraz dość ciekawą plątaninę trójki ciał. Wpatrywał się w niego bystro jak kot gapiący się na pszczołę na kwiecie - z zaciekawieniem. Nieznacznie tylko kiwnął mu głową w jakiś sposób po prostu jego bliska obecność wydawała mu się właściwa - w tym momencie czy w ogóle... tego jeszcze nie wiedział, ale nie miał czasu tego teraz roztrząsać.

- Widzisz, nie damy cię zamknąć, nie musisz się martwić tym dłużej - samoistnie zaczął również robić wdechy i wydechy jak instruował Basilius - było coś uspokajającego w głosie magomedyka, że aż prawie sam uwierzył, że wszystko będzie dobrze i nic im nie grozi. CZcze nadzieje jak na kogoś z Zakonu, ale cóż, pomarzyć można...

Ani myślał ją puszczać, nawet jak się uspokoi, może i samolubnie ale chłonął jej bliskość zapewniając jednocześnie oparcie w chwili kryzysu. Może i trzęsła się nad swoimi wizjami powrotu do Lecznicy jak osika na wietrze, ale nie pozwoli jej uciec.

- Ja to bardziej jak kotwica... Ale - dodał z lekkim chichotem. - Jakby kto próbował cię tam zamknąć, to nie dam. Nawet jakbym musiał cię nie wiem... Porwać. Jesteś niska, do kufra się zmieścisz i cyk, przemycę cię za granicę i wywiozę do yyy nie wiem do Skandynawii. Wiecie jaka Szwecja i Norwegia jest piękna o tej porze roku? Może nie tak jak Szkocja, ale też ma swój urok. Można bez końca wędrować pagórkami porośniętymi wrzosem, pięknie tam jest, musimy się tam kiedyś wybrać - może i nie był najlepszy w pocieszaniu, ale w rzucaniu żartów i bezsensownym paplaniu już się odnajdywał. A snucie wizji beztroskiej wycieczki? Należało im się to, nawet jeśli nigdy nie pojadą, to jeśli choć na chwilę odwróci to ich myśli od tych tragicznych wydarzeń tym lepiej.
Czarodziej
*sigh*
wiek
30
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Uzdrowiciel
Szczupły i dość wysoki (183 cm) mężczyzna o czarnych lokach i brązowych oczach. Często wydaje się być blady i zmęczony, a jego dłonie są niemal zawsze zimne. Na codzień stara się ubierać w miarę elegancko.

Basilius Prewett
#17
06.04.2026, 19:58  ✶  
Wdech wydech. Będzie dobrze. Nie, nie będzie. Już jest dobrze.
Cokolwiek działo się teraz z Millie mogło poczekać na lepszy moment, aby o tym porozmawiać, czy też aby w ogóle nad tym rozmyślać. Bo oczywiście do jego głowy już przypałętały się różne rozwiązania o rozmaitym stopniu zagrożenia życia, ale skoro Moody była obecnie spokojna nie warto było roztrząsać tego teraz. Teraz należało skupić się na samej przyjaciółce, obecnie zamkniętej pomiędzy nim a Thomasem.

Napotkał wzrok Figga, dopiero po chwili myśląc o tym, że mógł wprowadzić drugiego czarodzieja w dyskomfort, ale Thomas nie wydawał się mieć z tym najmniejszego problemu. Uśmiechnął się do niego słabo i przez krótką chwilę w zmęczony umyśle uzdrowiciela przewinęła się niekształtna myśl, że teraz gdy tak patrzył na Figga to... To sam nie wiedział co. To chyba tylko jego obecny stan i nerwy dokładały mu głupich myśli i uczuć, które zapewne tak naprawdę były tylko inaczej ubraną oznaką wymęczonej głowy, która obecnie nie najlepiej radziła sobie z wiszącym na nim od kilku dni zmęczeniem. I tyle.

Ale cieszył się, że Thomas tutaj był i mógł razem z nim pomagać Millie, bo jednak kiedy czyjaś przyjaciółka pluła bluźnierczymi słowami, a potem zanosiła się płaczem, raźniej było gdy obok był ktoś jeszcze.
– Jeżeli porywasz kogoś na Skandynawskie pagórki to jesteś raczej trolem a nie kotwicą – rzucił cicho, to próbując ich rozbawić, to próbując kupić sobie nieco więcej czasu, aby zareagować na to co powiedziała Millie.
Koło ratunkowe.
Oczywiście, podobnie jak Thomas, chciał być jej kołem ratunkowym. To nie podlegało żadnej wątpliwości, ale jak na dobrą sprawę odpowiadało się na taką deklarację inaczej niż nerwowym żartem? Objął ją nieco mocniej, chociaż jej uścisk wciąż pozostawał tym silniejszym.
– Jesteśmy tu dla ciebie Miles i nigdzie się nie wybieramy – powiedział w końcu, chcąc aby wiedziała, że to koło, czy raczej koła ratunkowe, nigdzie nie odpłyną.
constant extreme
when sister and brother stand shoulder to shoulder,
who stands a chance against us?
wiek
29
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
snowidz
zawód
Brygadzistka na chorobowym
Drobna (157cm, niedowaga), blada i czarnowłosa, o oczach złotych jak miód.

Millie Moody
#18
09.04.2026, 20:08  ✶  
Miles już nic na to nie powiedziała, na te słowa, na rozmowy unoszące się nad jej głową, na wymianę spojrzeń, na serca, które zaczęły bić sobie miarowo. Wiedziała, że nie powinna, że tak robi większy zamęt, niż powinien być. Była jednak w tym strasznie egoistyczna, i diablo dosłowna, że skoro obaj jej przyjaciele deklarowali, że pragną jej szczęścia... to sobie je weźmie. Ciało do ciała, uścisk w uścisku.

– A wiecie... jeszcze Liszek powinien być kiedyś w środku. To strasznie przyjemne uczucie – wymruczała w pewnym momencie sennie, przypominając sobie, że ostatniej nocy tak załatwiła Tommy'ego, że był między nimi jak kotlet w bułce. Wychudzonej, bladej bułce.

Powinna się nauczyć robić jakieś tłuste rzeczy do żarcia, żeby przytyć z Liszkiem. Leżenie między dwoma workami kości musi być strasznie niewygodne. Chociaż ona nie narzekała.

Było jej po prostu dobrze.

Czy tak mogłoby już być zawsze?

Zdążyła pomyśleć nim zasnęła z wyczerpania w bardzo przyjemny stan pozbawiony snów.

Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Basilius Prewett (1516), Millie Moody (1945), Pan Losu (57), Thomas Figg (1520)


Strony (2): « Wstecz 1 2


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa