• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
1 2 3 4 5 … 16 Dalej »
[15.07.1971] Rybny bar na wybrzeżu

[15.07.1971] Rybny bar na wybrzeżu
malfoy z temu
You've got so much to do
And only so many hours in a day
wiek
20
sława
II
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Fotograf
1,85 m wzrostu, włosy [s]wcale nietlenione[/s] jasne, kręcone, zawsze w lekkim chaosie; błękitne oczy. Ubrany zazwyczaj w koszulę i dżinsy, często nosi krawat, skórzaną kurtkę i aparat fotograficzny zawieszony na pasku na szyi.

Henry Lockhart
#1
04.04.2026, 11:19  ✶  
Został z niczym.

Nie była to żadna przesada, żaden lament chłopca, który stracił zbyt wiele w zbyt młodym wieku. Naprawdę nie miał nic.

Przegrał proces przed Wizengamotem. Jego rodzina, niejacy Lockhartowie z Little Hangleton, zabrali niemal wszystko, co zostało mu po dziadkach. Dom zamierzali sprzedać, jakby nie stanowił dla Henry'ego najważniejszego miejsca na świecie. Zostawili mu księgozbiór, rzeczywiście. Ale to oni mieli wsparcie prawników. To oni przed Wizengamotem wskazali, że dom im się najzwyczajniej należy. Pieniądze z jego sprzedaży miały iść na ich synka, Gilderoya. Co prawda jeden sędzia podszedł do Henry'ego po rozprawie, powiedział, żeby odwołać się od wyroku i zawalczyć o większy spadek. Problem tkwił w tym, że chłopiec nie miał siły walczyć. Wiedział, że prawnicy tamtej części rodziny zmiażdżą go z łatwością. A na podstawie papieru, który właśnie ściskał w ręku... mieli ku temu podstawy.

Ostatnią godzinę przesiedział na ławce na wybrzeżu. Gapił się w list z wynikami OWUTEM-ów. Wiedział, że miało być źle. Jednak nie sądził, że aż tak. Przed oczami miał tylko zakreślone na czerwono oceny T z aż czterech przedmiotów. Czterech. Był beztalenciem aż w tylu dziedzinach. Zawiódł swoich dziadków. Swoich rodziców. Zaprzepaścił jakiekolwiek szanse na spełnienie marzeń. Co mu w tym wypadku pozostało?

Pamiętał, co powiedział mu dziadek przed śmiercią. "Jeśli będziesz potrzebował pomocy, poproś o nią Juliana Bletchleya". Henry nie wiedział, z jakiej racji miałby przychodzić z tym do ojca Hestii. Podejrzewał, że dziadek wypowiedział te słowa w malignie, bez większej świadomości.

Nie miał gdzie przenocować. Był już wieczór, a on błąkał się po nabrzeżu. W jego dawnym domu przebywała akurat jego nieszczęsna rodzina, która nie chciała go obok siebie. Podobno zatruwał domową atmosferę swoim smutkiem.

Zatrzymał się przed budką z jedzeniem. Doleciał do niego słodkawy, ciepły zapach smażonej ryby i frytek. Burczenie w brzuchu przypomniało mu, że cały dzień nic nie jadł. Nie myślał o tym i nie chciał myśleć. Jedzenie kosztowało, a on musiał oszczędzać. Zostało mu za mało pieniędzy, by sobie folgować. A jednak... zapach kusił. Może gdyby kupił sobie najtańszą potrawę z menu...

Przeszedł za drewnianymi stolikami pod budkę. Za ladą stała dziewczyna, chyba starsza od niego. Wyglądała zupełnie zwyczajnie, Henry nie znał jej. Nie wiedział, kim była. A jednak, gdy tylko jego spojrzenie napotkało jej wzrok... łzy napłynęły mu do oczu. Był tak piekielnie, potwornie sam. Zapragnął, by ta obca dziewczyna otoczyła go ramionami, powiedziała, że wszystko będzie w porządku. Że nie został na tym świecie bez nikogo, choć mogłoby się tak wydawać.

Chciał coś powiedzieć. Coś zamówić, ale głos zamarł mu w gardle. A więc stał przez tę chwilę jak jakiś dziwak. Opuścił wzrok na ladę.
Pani Jeziora
the homosexual urge to disappear at sea
wiek
22
sława
III
krew
czysta
genetyka
selkie
zawód
przedszkolanka & barmanka
165 cm / brązowe włosy / zielono-niebieskie oczy

Brynja Nordgesim
#2
11.04.2026, 21:52  ✶  
„W zestawie nie będzie taniej?” usłyszała chyba z dziesięć razy, może więcej. Zgodnie z odgórnym  zaleceniem szefostwa, za każdym razem burczała podobnie:
— Nie. To nie targ.
Po południu ruch trochę przycichł.

Gdyby ktoś kiedyś powiedział jej, że największym wyzwaniem w pracy kelnerki nie będą przypalone frytki, liczenie pieniędzy pod koniec zmiany ani klienci pytający po raz dziesiąty, czy „ryba jest świeża”, tylko… ludzie, którzy patrzyli na nią tak, jakby była ostatnią deską ratunku, pewnie by go wyśmiała.
To była przecież tylko rybna knajpa. Jednakże czasem trafiał się ktoś, kto psuł cały ten prosty układ.

Kiedy ktoś stanął przy ladzie, rzuciła wyuczone:
— Co podać? — sięgnęła po kartkę z menu i stuknęła w jedno miejsce paznokciem, nawet nie patrząc za zainteresowanego. — Tu są zestawy.
Ten ktoś, kto odważył jej się zaburzyć jej spokojny dzień, żądać od niej świadczenia pracy, sprawił, że selkie uniosła głowę. Morskie oczęta spoczęły na chłopaku. Wyglądał jakby każdy krok kosztował go więcej niż powinien. Coś ją ukłuło.
— Dorsz w zestawie wychodzi taniej — powiedziała. A niech to szlag.


i wish you a kinder sea
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Brynja Nordgesim (175), Henry Lockhart (430)




  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa