08.04.2026, 18:33 ✶
- Tu Cie mam. - uśmiechnęła się w ten szczególny sposób jakby przyłapała młodsza koleżankę na jakiejś krępującej sytuacji. Obrzuciła tylko spojrzeniem półnagą syrenkę lekko unosząc brew na widok tego jak dalej próbuje wyszukiwać w notatniku ciekawostki.
- Zakładam, że miałyście dość czasu na wymianę gorących plotek. - zabarwiała zniecierpliwienie udawaną przyganą w głosie. Nonszalancka, niecierpliwa poza osoby szukającej zdecydowanie ciekawszego zajęcia. Poza na potrzeby wrażenia dla obsługi i dyskretne mrugnięcie okiem do Hestii w aprobacie dla jej starań. - Chodźmy zanim ktoś nas uprzedzi. - Przynagliła już bardziej rzeczowym tonem kierując się ku recepcji i wyjściu.
Zatrzymała się przy recepcji zostawiając wiadomość krótką wiadomość dla Millie i Basila, że ruszają na poszukiwanie skarbu do ruin. Gdyby chcieli dołączyć to są zaproszeni.
- Nie mam czasu ich szukać. - Rozwiała rzeczowym tonem ewentualne wątpliwości Hestii nie czekając na to czy nabiorą kształtu. - Mogliby się poczuć urażeni gdybym nie zostawiła im chociaż szansy na dołączenie. - Szybkim, sprężystym krokiem wyszła na patio i przekazała Hestii jedną z mioteł. Sama objęła spojrzeniem okoliczne ruiny i pagórki. Ustawiła poziomo elegancką miotłę, której drzewce zalśniło tajemniczo w wieczornym blasku. Miotła zawisła niemal jak huśtawka kiedy Ceolsige zręcznie wsunęła się na nią bokiem. Zakołysała się delikatnie kiedy kobieta podkuliła delikatnie nogi. Przyjęła wyprostowaną pozycją wsparta na lekko wysuniętej do przodu dłoni. Wyglądała niemal jakby przysiadła elegancko na szezlongu lewitującym nad ziemią. Upewniła się, ze Hestia jest gotowa do drogi i nieśpiesznie skierowała miotłę ku ruinom.
Podczas krótkiego przelotu postanowiła podzielić się z młodszą czarownicom swoimi podejrzeniami. Mówiła spokojnym, miękkim tonem, którego łatwo się słuchało. - Zakładam, że nasza syrenka weszła w posiadanie medalionu, który mógłby dawać szansę na znalezienie serca Ligeji. Ktoś ją na to naprowadził, najprawdopodobniej kochanek, ale tutaj różne zeznania zdają się rozbieżne. Obiekt jej westchnień był głęboką tajemnicą. Nikt go nie spotkał, nikt go nie widział. Pomimo tego w pamiętniku wspomniane jest, że to on wskazał jej miejsce w ruinach. Jak wpadł na jego trop i dlaczego użył do jego odzyskania gwiazdę rewii? Istnieje niewielka szansa, że zamieszany jest w to mugol, który jest świadom istnienia naszego świata. Lub czarodziej o bardziej pragmatycznym podejściu do używania mugoli oraz potrzebie zachowania anonimowości. Oczywiście liczę na odrobinę szczęścia i interesującego ducha. Na wszelki wypadek zachowaj czujność. Donna po odnalezieniu medalionu przestała uzupełniać dziennik i w ciągu tygodnia zniknęła bez śladu pozostawiając za sobą zdenerwowanych włoskich mugoli - zawiesiła na chwilę głos kiwając głową w zamyśleniu. - Ostatecznie ich obecność jest wystarczająco odpychająca by podjąć decyzję o dłuższych wakacjach. - westchnęła z rezygnacją poprawiając się nieznacznie na miotle - Mam nadzieję, że z basenu można korzystać w nocy. - dokończyła po cichu bardziej do siebie.
Wyjęła lewą dłoniom z kieszeni różdżkę. Ułożyła ją luźno ma kolanach oddychając spokojnie. Niemal od niechcenia zakręciła nią niewielki okrąg by wytworzyć delikatną aureolę światła, która miałaby popłynąć na kciuk lewej dłoni i przybrać postać świetlistej obrączki. Tak by nie latać po ciemku.
Rozglądała się czujnie po okolicy w poszukiwaniu zagrożenia, a także najlepszego potencjalnego podejścia do zaznaczonego na mapce miejsca.
- Gdzie to może być? - zapytała Hestię zbliżając się do ruin. Próbowała wybrać kierunek najbardziej pasujący do mapki z dziennika.
Rzucam na kształtowanie ◉○○○○: staram się wyczarować małą aureolkę światła, która osiądzie na moim kciuku by można jej było używać jako źródła światła.
Rzucam na percepcję ◉◉○○○: staram się czujnie rozglądać po otoczeniu w poszukiwaniu miejsca docelowego i odpowiedniej drogi podejścia. Może dziwnych przekradających się mugolskich sylwetek też.
- Zakładam, że miałyście dość czasu na wymianę gorących plotek. - zabarwiała zniecierpliwienie udawaną przyganą w głosie. Nonszalancka, niecierpliwa poza osoby szukającej zdecydowanie ciekawszego zajęcia. Poza na potrzeby wrażenia dla obsługi i dyskretne mrugnięcie okiem do Hestii w aprobacie dla jej starań. - Chodźmy zanim ktoś nas uprzedzi. - Przynagliła już bardziej rzeczowym tonem kierując się ku recepcji i wyjściu.
Zatrzymała się przy recepcji zostawiając wiadomość krótką wiadomość dla Millie i Basila, że ruszają na poszukiwanie skarbu do ruin. Gdyby chcieli dołączyć to są zaproszeni.
- Nie mam czasu ich szukać. - Rozwiała rzeczowym tonem ewentualne wątpliwości Hestii nie czekając na to czy nabiorą kształtu. - Mogliby się poczuć urażeni gdybym nie zostawiła im chociaż szansy na dołączenie. - Szybkim, sprężystym krokiem wyszła na patio i przekazała Hestii jedną z mioteł. Sama objęła spojrzeniem okoliczne ruiny i pagórki. Ustawiła poziomo elegancką miotłę, której drzewce zalśniło tajemniczo w wieczornym blasku. Miotła zawisła niemal jak huśtawka kiedy Ceolsige zręcznie wsunęła się na nią bokiem. Zakołysała się delikatnie kiedy kobieta podkuliła delikatnie nogi. Przyjęła wyprostowaną pozycją wsparta na lekko wysuniętej do przodu dłoni. Wyglądała niemal jakby przysiadła elegancko na szezlongu lewitującym nad ziemią. Upewniła się, ze Hestia jest gotowa do drogi i nieśpiesznie skierowała miotłę ku ruinom.
Podczas krótkiego przelotu postanowiła podzielić się z młodszą czarownicom swoimi podejrzeniami. Mówiła spokojnym, miękkim tonem, którego łatwo się słuchało. - Zakładam, że nasza syrenka weszła w posiadanie medalionu, który mógłby dawać szansę na znalezienie serca Ligeji. Ktoś ją na to naprowadził, najprawdopodobniej kochanek, ale tutaj różne zeznania zdają się rozbieżne. Obiekt jej westchnień był głęboką tajemnicą. Nikt go nie spotkał, nikt go nie widział. Pomimo tego w pamiętniku wspomniane jest, że to on wskazał jej miejsce w ruinach. Jak wpadł na jego trop i dlaczego użył do jego odzyskania gwiazdę rewii? Istnieje niewielka szansa, że zamieszany jest w to mugol, który jest świadom istnienia naszego świata. Lub czarodziej o bardziej pragmatycznym podejściu do używania mugoli oraz potrzebie zachowania anonimowości. Oczywiście liczę na odrobinę szczęścia i interesującego ducha. Na wszelki wypadek zachowaj czujność. Donna po odnalezieniu medalionu przestała uzupełniać dziennik i w ciągu tygodnia zniknęła bez śladu pozostawiając za sobą zdenerwowanych włoskich mugoli - zawiesiła na chwilę głos kiwając głową w zamyśleniu. - Ostatecznie ich obecność jest wystarczająco odpychająca by podjąć decyzję o dłuższych wakacjach. - westchnęła z rezygnacją poprawiając się nieznacznie na miotle - Mam nadzieję, że z basenu można korzystać w nocy. - dokończyła po cichu bardziej do siebie.
Wyjęła lewą dłoniom z kieszeni różdżkę. Ułożyła ją luźno ma kolanach oddychając spokojnie. Niemal od niechcenia zakręciła nią niewielki okrąg by wytworzyć delikatną aureolę światła, która miałaby popłynąć na kciuk lewej dłoni i przybrać postać świetlistej obrączki. Tak by nie latać po ciemku.
Rozglądała się czujnie po okolicy w poszukiwaniu zagrożenia, a także najlepszego potencjalnego podejścia do zaznaczonego na mapce miejsca.
- Gdzie to może być? - zapytała Hestię zbliżając się do ruin. Próbowała wybrać kierunek najbardziej pasujący do mapki z dziennika.
Rzucam na kształtowanie ◉○○○○: staram się wyczarować małą aureolkę światła, która osiądzie na moim kciuku by można jej było używać jako źródła światła.
Rzut O 1d100 - 1
Krytyczna porazka
Krytyczna porazka
Rzucam na percepcję ◉◉○○○: staram się czujnie rozglądać po otoczeniu w poszukiwaniu miejsca docelowego i odpowiedniej drogi podejścia. Może dziwnych przekradających się mugolskich sylwetek też.
Rzut N 1d100 - 72
Sukces!
Sukces!