• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 2 3 4 5 … 17 Dalej »
[Kwiecień, 1966] Nie, Hanni, NIE MOŻESZ ugryźć Marty!

[Kwiecień, 1966] Nie, Hanni, NIE MOŻESZ ugryźć Marty!
Czarodziej
Less colours but still colorful
wiek
21
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Klątwołamacz
Średniego wzrostu (174 cm), lekko umięśniony. Włosy ma w kolorze ciemnego brązu, zazwyczaj schludnie ułożone, z opadającymi na oczy w barwie orzecha laskowego kosmykami. Nos ma lekko zadarty, na słońcu wychodzi mu te kilka piegów, zdobiących jego policzki.

Jessie Kelly
#11
18.04.2026, 17:41  ✶  
-W sensie, że odprawić egzorcyzm? - spytał i trochę się skrzywił, zastanawiając się nad tym. -No nie wiem, Hanni. Jakby... Wiesz... Trochę mi jej szkoda i w ogóle, ale Irytek przyprawia większość uczniów o wystarczająco częste migreny. Spotkałem Martę tylko raz i to tylko na chwilę, ale z tego, co słyszałem, jest bardzo irytująca. Nie wiem, czy chcielibyśmy, żeby ktoś taki latał nam po szkole - chociaż... -Z drugiej strony, jakby tak swoim gadaniem i zawodzeniem rozpraszała Szukającego i Ścigających, to byłaby całkiem przydatnym graczem.

Nie tylko brak zainteresowania duchem po śmierci zastanawiał Jessiego w całej tej historii. Jak wcześniej wspomniał, według niego historia Marty miała kilka wyraźnych luk, które najwidoczniej wszyscy inni ignorowali, przez co Jasper trochę się zawiódł, bo po niejednym starszym koledze ze swojego Domu spodziewał się większego zainteresowania niejasną historią.

-Myślę, że wystarczyło im oddanie ciała rodzicom, złapanie winowajcy i to, że Ministerstwo nie zdecydowało o zamknięciu szkoły, a rodzince nie wnieśli skarg. Może to zabrzmi trochę okrutnie, ale sądzisz, że dyrekcja podjęłaby się próby pomocy martwej Marcie, skoro jest ona po prostu kolejnym latającym tu duchem? Może nie chcieli, żeby inne duchy pomyślały, że im też dyrekcja pomoże przejść na drugą stronę i po prostu nie chcą sobie brudzić rąk?

Bo jeśli możliwe było, by odesłanie nieszczęśliwego ducha, to czy Gruby Mnich, Prawie bezgłowy Nick, Krwawy Baron, Szara Dama i pozostałe duchy - odliczając z tego zacnego grona Irytka- nie zażądaliby, żeby ich sprawy również zostały rozwiązane? Jessie nie miał do tej pory okazji bliżej poznać pozostałe Duchy-Rezydentów, ale zdarzyło mu się kilka razy zamienić słowo z Szarą Damą. Co prawda ich "rozmowy" częściej przypominały monolog, bo Szara Dama nawet wobec Krukonów nie była zbyt wylewna, i Jessie nigdy nie poznał jej historii, ale nie trzeba było być geniuszem, żeby się domyślić, że nie była szczęśliwa ze swojego pośmiertnego powrotu. Mogłaby być więc jednym z pierwszych duchów, którzy domagaliby się odesłania.

-Na egzorcyzmach nie, ale może coś znajdziemy w książkach - odpowiedział, prezentując swoją torbę, w której, oczywiście, były książki.

Do łazienki weszli dopiero po upewnieniu się, że nikt ich na tym nie przyłapie i Jessie mruknął cicho, ucieszony, że tym razem podłoga nie była zalana.

-Myślisz, że się zawali, jak spróbuję na niej usiąść? - spytał, podchodząc do jednej umywalki i przyglądając się jej.

Oczywiście, nie miał zamiaru na niej siadać - przynajmniej jeżeli Hannibal odpowiedziałby mu, że tak, był za ciężki, żeby umywalka go utrzymała. Odwrócił się i otworzył usta, żeby podzielić się z Hannibalem swoimi dotychczasowymi przemyśleniami, ale powstrzymała go półprzezroczysta postać, zbliżająca się powoli do jego przyjaciela z bardzo niezadowoloną miną.

-Cześć, Marto. Słyszałaś o Hannibalu Selwynie?
lover, not a fighter
wiek
20
sława
VI
krew
czysta
genetyka
oko uśpione
zawód
artysta sceniczny
175 cm wzrostu (na scenie wydawał się wyższy!) Pełna emocji twarz. Ciemne oczy i włosy, które zwykle pozostają w nieładzie. Goli się na gładko. Szczupły, ale umięśniony - zawodowy tancerz. Strój modny wśród mugolskiej młodzieży, czasami zgoła ekstrawagancki.

Hannibal Selwyn
#12
22.04.2026, 17:12  ✶  

- Może gdyby nie była przykuta do jednej łazienki, nie byłaby też taka niemiła… - mruknął Hannibal. Czy ktoś odwiedzał Jęczącą Martę dla samego odwiedzenia jej? Czy tylko z ciekawości, przypadkiem albo dlatego, że przegrał zakład? Jak musiała się czuć ze swoim przydomkiem? Przyszedł mu na myśl własny, od niedawna przerażająco zdradliwy głos, łamiący się w niespodziewanych momentach. Gdyby usłyszał, jak ktoś mówi o nim “Skrzeczący Hannibal”, to chybaby umarł. Na samą myśl poczuł ciepło na policzkach.

- Albo to, albo inne duchy są świetnym chwytem marketingowym. Gdyby opuściły zamek, Hogwart straciłby nieco uroku - wzruszył ramionami. To było myślenie godne jego ojca, więc dlaczego nie zarządu szkoły? - Dziwię się, że nikt z zewnątrz nie podniósł rabanu. Rodzice albo inni uczniowie. Marta musiała mieć jakichś kolegów.

Kiedy weszli do łazienki i Jessie zapytał o siadanie na umywalce, Hannibal krytycznie przyjrzał się sylwetce przyjaciela.
- Wyglądałbyś jak na nocniku - zachichotał - Zrób to! - podpuścił, nie zastanawiając się chwilowo nad tym, co zrobią, jeżeli umywalka faktycznie nie wytrzyma.

Realizację pomysłu przerwało pojawienie się tematu ich dyskusji.
- Co tu robicie? To jest łazienka DZIEWCZYN! - burknął duch, wyraźnie obrażony.
Widzisz tu jakieś dziewczyny? - przeszło Hannibalowi przez głowę, ale powstrzymał się zanim słowa znalazły się choćby wpół drogi do ust. “Nieco drażliwa”, powiedział Kelly. Zamiast tego przywołał na twarz pewny siebie, filuterny uśmiech, jaki zwykle przeznaczał dla ważniaków, których poznawał w teatrze i dopiero wtedy odwrócił się - leniwie, zgrabnie, jak przeciągający się kot.
Nie mów na nią “Jęcząca”, ona ma jakieś nazwisko… jakieś mugolskie… Spencer? Wright?
Spojrzał powłóczyście na półprzezroczystą postać.
- Marta Warren - powiedział powoli, przypomniawszy sobie w samą porę.
Nie mógł wypaść przesadnie flirciarsko, dziewczyna gotowa pomyśleć, że robi sobie z niej jaja, więc “Co taka dziewczyna, jak ty robi w takim miejscu, jak to?” odpadało, chociaż pasowałoby idealnie. Cóż, może innym razem. Czy przykuty do szkolnej łazienki duch mógł słyszeć o wschodzącej gwieździe The Globe?
- Nawet, jeżeli nie, nie szkodzi, bo ja słyszałem o tobie. Hannibal Selwyn - przedstawił się i wyciągnął do Marty dłoń, nie do końca zgodnie z etykietą, jaką wtłaczał mu do głowy ojciec, ale raz, że nie spodziewał się, żeby Marta miała szczególnie dbać o takie niuanse, a dwa, że od niej raczej nie było co oczekiwać podania ręki. Nie winił jej - pewnie mało kto był tak bez wahania gotów dotknąć ducha. On był ciekaw, jakie to uczucie.
Czarodziej
Less colours but still colorful
wiek
21
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Klątwołamacz
Średniego wzrostu (174 cm), lekko umięśniony. Włosy ma w kolorze ciemnego brązu, zazwyczaj schludnie ułożone, z opadającymi na oczy w barwie orzecha laskowego kosmykami. Nos ma lekko zadarty, na słońcu wychodzi mu te kilka piegów, zdobiących jego policzki.

Jessie Kelly
#13
01.05.2026, 12:40  ✶  
Trochę zrobiło mu się szkoda Marty (geny Neda) - w sumie, jeśli Hannibal miał rację i Marta faktycznie była przykuta do tej jednej łazienki, jak to mówiły niektóre teorie o duchach, to faktycznie jej nieżycie było do kitu. Nikt nie odwiedza, a jak już ktoś przychodzi to tylko po to, żeby ją pokazać palcem, albo dlatego, że przegrał zakład. Ale z drugiej strony - jeśli Marta faktycznie była tak irytująca, jak mówili niektórzy ze starszych roczników, to Jessie wcale się nie dziwił, że Marta została sama. Nikt nie chciał odwiedzać ducha, który jedynie krzyczał, płakał, użalał się nad sobą i jeszcze zalewał podłogę. W gruncie rzeczy Marta sama zgotowała sobie taki pośmiertny los. Przynajmniej była jakąś niewiadomą ciekawostką, której historię można by poznać (geny Charlotte).

-No właśnie o tym mówię - na podkreślenie istoty tego zagadnienia, bo W KOŃCU KTOŚ TO ZROZUMIAŁ. -A nawet gdyby nie miała żadnych kolegów - co miało te kilka procent prawdopodobieństwa - to naprawdę nikogo to nie zastanowiło? Umiera uczennica i nie była to śmierć z powodów naturalnych ani samobójstwo, tylko zabójstwo. Złapano mordercę, ale nikt nie wie jak dokładnie Marta umarła. I wszyscy przyjęli to tak... tak po prostu. Żadnego dochodzenia, żadnego zamknięcia szkoły, chociaż na jakiś czas, żeby upewnić się, że jest tutaj nadal bezpiecznie. Marta była uczennicą mugolskiego pochodzenia, jej rodzice z pewnością chcieli, ale bez żadnego śledztwa nikt nie ma pewności, czy nie zdarzy się kolejny atak i następnym razem to już może być ktoś półkrwi albo czystej krwi. I co wtedy? Panika na całą Szkocję? Przecież to się aż prosi o jakiś protest i pozew o dyskryminację. Dlaczego nikt nie zajął się tą sprawą tak, jak należy? Czemu to zostało zamiecione pod dywan?

Gdyby umywalka faktycznie nie wytrzymała ciężaru Jessiego (a raczej powinna wytrzymać. Jessie przecież nie był gruby!), mogliby spróbować Reparo, albo ulotnić się z łazienki i udawać, że to wcale nie oni. W końcu czy ktoś ich widział, jak wchodzili do łazienki? Raczej nikt akurat tego miejsca nie sprawdzał za często, a i raczej mało kto by uwierzył Marcie, gdyby ta ze łzami w oczach wskazała ich jako sprawców.

Powiedzenie pełnego imienia Marty było dobrym ruchem ze strony Hannibala - w końcu ktoś, kto chciał zobaczyć JĄ, a nie ducha, o którym mówiono, ale nie chciano mówić.

Kiedy uwaga Hannibala i Marty zwrócona była na siebie nawzajem, Jessie zmienił zdanie (czy jemu ostatnio nie zdarzało się coraz częściej szybko zmieniać zdania?) i jednak postanowił na umywalce usiąść. Więc kiedy jego przyjaciel i duch zaczęli rozmowę, Jessie oparł się rękami o brzegi umywalki, podskoczył i ostrożnie usadowił tyłek na misie, uważając, by kran nie zaczął mu się wbijać w plecy. Usadowił się (w miarę) wygodnie, powoli puścił brzegi umywalki i z zadowoleniem przyjął fakt, że nic pod nim nie trzeszczało, nie zaczynało się trząść ani nie wykazywało innych oznak potencjalnego zawalenia się pod nim. Z szerokim uśmiechem zaczął machać w powietrzu nogami.

-Marto, tak z ciekawości - zaczął, kiedy entuzjazm trochę opadł -możesz wychodzić poza tę łazienkę, czy możesz być tylko tutaj?
lover, not a fighter
wiek
20
sława
VI
krew
czysta
genetyka
oko uśpione
zawód
artysta sceniczny
175 cm wzrostu (na scenie wydawał się wyższy!) Pełna emocji twarz. Ciemne oczy i włosy, które zwykle pozostają w nieładzie. Goli się na gładko. Szczupły, ale umięśniony - zawodowy tancerz. Strój modny wśród mugolskiej młodzieży, czasami zgoła ekstrawagancki.

Hannibal Selwyn
#14
05.05.2026, 22:52  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 05.05.2026, 23:33 przez Hannibal Selwyn.)  

Czy Marta kojarzy Hannibala?
Rzut TakNie 1d2 - 2
Nie

A czy ulegnie jego urokowi osobistemu?
Rzut TakNie 1d2 - 2
Nie

- Nie wiem kim jesteś i nie bardzo mnie to obchodzi - fuknęła Marta, zadzierając nosa - To łazienka DZIEWCZYN! – powtórzyła.
Nie wyglądała na ponadprzeciętnie wysoką, ale raz, że Hannibal sam nie należał do dryblasów (skok wzrostu miał wciąż jeszcze przed sobą, na pewno, przecież popatrzcie tylko na Jonathana, jaki wyrósł, to wszyscy Selwyni na pewno mają we krwi!) a dwa, że duch unosił się kilka cali nad podłogą. Nietrudno więc było patrzeć na Hannibala z góry.
Chłopak nie dał się onieśmielić ani swojej mniej korzystnej pozycji, ani dokumentnemu olaniu jego wyciągniętej w geście powitania dłoni. Odwrócił ją wnętrzem do góry i zatoczył w łazienkowej przestrzeni krąg, wskazując na Jessiego.
- Mojego przyjaciela Jessiego już zapewne znasz… - zaczął Selwyn, ale kiedy jego wzrok padł na Kelly’ego - siedzącego na umywalce i faktycznie trochę wyglądającego, jak na nocniku, ale trochę jak na zbyt wysokim kibelku, zwłaszcza kiedy przytrzymywał się dłońmi brzegów - Hannibal nie mógł powstrzymać parsknięcia.

Źle.

Wzrok Marty podążyłza gestem Hannibala, a ona sama zarumieniła się na srebrno, ale wcale nie z powodu hannibalowych uprzejmości.
- Co ty wyprawiasz! Zarwie się pod tobą, a potem znów powiedzą “Jęcząca Marta zdemolowała łazienkę!” - zawołała - "Zalała wszystko, co za duch, nie wchodźcie tam, czemu jej nie wyegzorcyzmują?" Aaaahaaaaachhhh, ciężkie jest życie po śmierci!
Ton jej głosu sprawił, że z jednej strony Hannibal przestał dziwić się, że nazywają ją “Jęczącą”, ale z drugiej…
Z impetem obrócił się raz jeszcze, aż zafurkotała wokół niego szkolna szata i spojrzał na ducha z przejętym wyrazem twarzy.
- Hej, zrób to jeszcze raz!
Marta spojrzała na niego, nie rozumiejąc.
- …Co?...
- Ten dźwięk! Jak umiera-... nagle urwał, zatchnął się, a jego oczy urosły, niczym dwa galeony. Podszedł dwa kroki do ducha, który cofnął się zaskoczony - ale tylko trochę, nie odzyskując poprzedniego dystansu.
- Marto! - zawołał Selwyn, próbując ująć dziewczynę za rękę i nie zwracając już w ogóle uwagi na Jessiego za plecami - Tylko ty możesz mi pomóc!
Brzmiało to całkowicie teatralnie i przesadzenie, ale wyraz twarzy Puchona był pełen takiego zachwytu, że Marta chwilowo zapomniała o swoim gniewie.
- O czym ty gadasz? - przeniosła wzrok z powrotem na chłopaka na umywalce - Czy on jest… - wymownie narysowała sobie kółko palcem na czole.
- Marta! - Hannibal obejrzał się przez ramię - Jessie! Oni chcą mnie obsadzić w Romeo i Julii w wakacje. To jest genialne! Przecież on umiera! I Marta też… - odchrząknął, zorientowawszy się, że to może być nieco niezręczny temat, wykonał jakiś nieokreślony gest dłonią, który miał zastąpić słowo na U i zapytał bez tchu, z niemalże niepokojącą fascynacją - Nie zechciałabyś mi opowiedzieć, jak to było? Żebym mógł… lepiej się przygotować do roli?
Czarodziej
Less colours but still colorful
wiek
21
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Klątwołamacz
Średniego wzrostu (174 cm), lekko umięśniony. Włosy ma w kolorze ciemnego brązu, zazwyczaj schludnie ułożone, z opadającymi na oczy w barwie orzecha laskowego kosmykami. Nos ma lekko zadarty, na słońcu wychodzi mu te kilka piegów, zdobiących jego policzki.

Jessie Kelly
#15
11.05.2026, 17:54  ✶  
Gdyby ktoś mu wcześniej powiedział, że oglądanie Hannibala Selwyna, próbującego rozmawiać z Jęczącą Martą, podczas gdy Jessie będzie go dopingował z tyłu, siedząc w jednej z umywalek... To w sumie może by i nawet w to uwierzył, bo dzięki znajomości z Selwynem w jego głowie nieraz pojawiły się dziwne (bo przecież nie głupie!) pomysły, więc dopingowanie kumpla z umywalki wcale nie brzmiało, jak coś, czego by nie zrobił.

No i patrzcie państwo - stało się. I Jessie nie zaśmiał się ze zignorowanego powitania Hannibala tylko dlatego, że przecież Marta i tak nie mogłaby mu tej ręki uścisnąć, a uczucie, towarzyszące "dotykaniu" ducha wcale nie było przyjemne.

-Jessie to ja - powiedział z szerokim uśmiechem, unosząc rękę, kiedy Hannibal przedstawił i jego.

Chyba powinien się spodziewać, że Marta na niego nakrzyczy, kiedy zobaczy, co Kelly robił. Nie, żeby robił coś złego, bo przecież umywalka się pod nim nie zawaliła, ale dla Marty najwidoczniej odrobina głupawki i zabawy była zbrodnią. Więc kiedy Marta wyła na niego i biadoliła, co się stanie z umywalką, Kelly wpatrywał się z nią z rozchylonymi ustami, szeroko otwartymi oczami i wyrazem twarzy, jakby Marta właśnie obraziła nie tylko jego, ale i również kilka pokoleń jego rodziny.

Powinien chyba poprosić Hannibala o jakieś lekcje aktorstwa. Ciekawe, czy szybko nauczyłby się płakać na zawołanie.

-Zarwie się? - głos mu się odrobinę podniósł, kiedy spojrzał w dół, na swoje wiszące w powietrzu nogi, którymi mógł sobie spokojnie machać. -Ale ja... Ale... Jesteś niemiła, Marto. Właśnie powiedziałaś mi, że jestem gruby.

-Co?... Ale ja...

-Hanni... - zajęczał Krukon, wyciągając ręce do Puchona.

Kiedy Kelly stanął znowu na podłodze (czy z pomocą Hannibala, czy bez) jego mimika szybko się zmieniła. Żachnął się, odwracając plecami do ducha i odszedł kawałek, żeby oprzeć się o ścianę między dwiema innymi umywalkami, dalej od ducha.

Cała uwaga znów skierowała się na Hannibala, którego nagłe zagranie zaskoczyło nawet Jessiego. Faktycznie naszło go jakieś objawienie, że duch mógłby mu pomóc bardziej realistycznie odegrać scenę śmierci, czy ściemniał, żeby Marta opowiedziała mu swoją historię?

-Możesz być z siebie dumna - powiedział bardzo poważnie, kiedy Marta znowu zwróciła się do niego. -Stałaś się inspiracją dla Selwyna. Hanni, kto będzie twoją Julią?

Pytanie o śmierć musiało być jakąś formą kocimiętki dla Marty, bo na jej twarzy pojawił się uśmiech i duch dziewczyny zaczął się unosić i powoli obracać dookoła Hannibala.

-Oh, to było straszne... Schowałam się tutaj, bo Oliwia Hornby śmiała się z moich okularów. Rozpaczałam. Byłam w kabinie, kiedy usłyszałam głosy. Wydawało mi się, że to był chłopak, więc wyszłam, żeby go stąd wygonić i... Umarłam.
lover, not a fighter
wiek
20
sława
VI
krew
czysta
genetyka
oko uśpione
zawód
artysta sceniczny
175 cm wzrostu (na scenie wydawał się wyższy!) Pełna emocji twarz. Ciemne oczy i włosy, które zwykle pozostają w nieładzie. Goli się na gładko. Szczupły, ale umięśniony - zawodowy tancerz. Strój modny wśród mugolskiej młodzieży, czasami zgoła ekstrawagancki.

Hannibal Selwyn
#16
12.05.2026, 15:30  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 12.05.2026, 15:33 przez Hannibal Selwyn.)  

Niestety, prośba Jessiego o pomoc w zejściu z elementu armatury łazienkowej trafiła na moment, kiedy Hannibal był odwrócony plecami i całą swoją uwagę skupiał na duchu. Przyjaciela zaszczycił spojrzeniem (i to jedynie takim przez ramię) dopiero po chwili.
- Nie mam pojęcia. Reżyser wspominał coś o adekwatności historycznej, chciał zaangażować aktorów, którzy będą w realistycznym wieku, ale nie mamy takich dziewczyn w obsadzie - wzruszył ramionami, porzucając zachwyty nad Martą tylko na moment.

Duch dziewczyny wydawał się zdezorientowany tylko przez moment. Okazja do pławienia się we własnej tragedii była zbyt kusząca. Hannibal - zawsze aktor - doskonale to rozumiał. Domyślał się też, że Marta nie miała wiele okazji do zaprezentowania swojej historii.
Ciekawe, czy ktoś w ogóle ją przesłuchał wtedy, po tej tragedii?

Na wpół porwany niezwykłą opowieścią (jak często nadarzała się okazja by ktoś tak po prostu opowiadał o okolicznościach własnej śmierci?) a na wpół chcąc udobruchać ducha, wsunął się gładko w rolę oczarowanego słuchacza. Rozchylił usta i otworzył szeroko błyszczące oczy. Obrócił się za lewitującą postacią Krukonki, całkiem podświadomie ustawiając się tak, by oparty o ścianę Jessie miał na nich lepszy widok, ich jednoosobowa widownia albo współgrający aktor - jakąkolwiek rolę zdecydowałby się dla siebie obrać Kelly. Westchnął i nieśmiało sięgnął palcami do rąbka niematerialnej szaty. Kiedy jego dłoń przeszła przez dziwną, zimną substancję, Hannibalem wstrząsnął widoczny dreszcz.

- Umarłaś, tak po prostu? Jakie to uczucie? - zapytał, nie przejmując się już tym, że jego pytanie może zostać odebrane jako niedelikatne.

- Oooch, to się stało tak szybko! - irytacja Marty wyparowała w promieniach uwagi Puchona jak poranna rosa w letni poranek - W jednej chwili stałam tam - niedbały gest dłonią w stronę szeregu kabin - A w drugiej już… unosiłam się… pływałam… - głos dziewczyny stał się rozmarzony. Hannibal ożywił się. Miał wrażenie, że rozumie.
- Czyli nie bolało?
- Nie, raczej nie… może… bardziej to było takie… uwalniające.

Tak, zdecydowanie miał wrażenie, że rozumie. Śmierć w ustach Marty brzmiała… spokojnie, wbrew jej wcześniejszym dramatycznym jękom.
Wciąż jeszcze podekscytowany i z zachwytem malującym się na twarzy, odwrócił się ku Jessiemu.
- Ty słyszysz, jaka to jest kopalnia inspiracji? Że też The Globe nie ma swojego ducha! Przecież z nią powinni robić warsztaty z odgrywania scen śmierci!
Czarodziej
Less colours but still colorful
wiek
21
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Klątwołamacz
Średniego wzrostu (174 cm), lekko umięśniony. Włosy ma w kolorze ciemnego brązu, zazwyczaj schludnie ułożone, z opadającymi na oczy w barwie orzecha laskowego kosmykami. Nos ma lekko zadarty, na słońcu wychodzi mu te kilka piegów, zdobiących jego policzki.

Jessie Kelly
#17
14.05.2026, 09:08  ✶  
Został zignorowany. Smutne.

Nie mogąc liczyć w tym momencie na przyjaciela, z obrażoną miną (ale tylko po to, żeby Marcie może zrobiło się przykro) zszedł z umywalki i usunął się z wyimaginowanej sceny, którą Hannibal rozłożył wokół siebie i dziewczęcego ducha.

Dla Jessiego nie było aż tak zrozumiałe, jak dla Hannibala, dlaczego Marta z takim zachwytem i rozmarzeniem mówiła o własnej śmierci. To była tragedia, więc bardziej zrozumiałym byłoby, gdyby ten temat stanowił dla martwej Krukonki tabu, którego trącenie mogłoby wywołać jakiś irytujący mechanizm obronny. Z drugiej strony, niektóre duchy lubiły mówić o swojej śmierci, a nawet świętować ten dzień. No na przykład Prawie Bezgłowy Nick i jego popisowy numer z odchylaniem głowy.

Szkoda, a przy tym całe szczęście, że nie wszystkie duchy lubiły o tym rozmawiać, bo tak jak Jessie był ciekawy historii Szarej Damy, tak z Krwawym Baronem wolał mijać się w bezpiecznej odległości.

Nie przeszkadzał Hannibalowi w rozmowie. Słuchał Marty, jej opowieści, porównując ją w głowie z tą, którą odbywali wcześniej, kiedy zamiast Hannibala była z nimi Electra. Marta nie powiedziała im wtedy za dużo i była bardzo rozhisteryzowana. A może wynikało to z doboru towarzystwa? Może zamiast obrażonego chłopaka i przepełnionej entuzjazmem dziewczyny Marta potrzebowała kogoś, kto byłby nią zachwycony? W końcu Jessie i Electra również pytali ją o okoliczności jej śmierci, ale Hannibal pytał o to w sposób, przez który wydawał się naprawdę tym zaintrygowany, nie tylko zaciekawiony przez plotki.

- Czyli nie bolało?

- Nie, raczej nie… może… bardziej to było takie… uwalniające.


Jessiego przeszedł niekomfortowy dreszcz. Jeżeli tak wyglądał moment śmierci Marty, to dziewczyna chyba mogła uznać się za szczęściarę - w końcu nie każdy duch mógł się cieszyć z bezbolesnej śmierci. Spytaj na przykład Nicka - nieudana dekapitacja musiała boleć jak cholera. Albo...

-Zawsze możesz to zaproponować. Kto wie, może będzie to przełom w historii The Globe?
lover, not a fighter
wiek
20
sława
VI
krew
czysta
genetyka
oko uśpione
zawód
artysta sceniczny
175 cm wzrostu (na scenie wydawał się wyższy!) Pełna emocji twarz. Ciemne oczy i włosy, które zwykle pozostają w nieładzie. Goli się na gładko. Szczupły, ale umięśniony - zawodowy tancerz. Strój modny wśród mugolskiej młodzieży, czasami zgoła ekstrawagancki.

Hannibal Selwyn
#18
15.05.2026, 22:20  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 15.05.2026, 22:44 przez Hannibal Selwyn.)  

Już miał wrócić do swoich zachwytów nad Martą, kiedy dotarły do niego wyraz twarzy Jessiego i ton jego głosu.
Dystans. Niezadowolony. Albo obrażony.
- Huh? - sapnął pod nosem, nie mając pojęcia, co wprawiło przyjaciela w taki nastrój. Czy chodziło o…
Jego usta drgnęły w początku uśmiechu, któremu Hannibal momentalnie ukręcił łeb. Czy chodziło o ten tekst, że umywalka się zarwie?

Selwyn nie powstrzymał się przed zmierzeniem chłopaka wzrokiem. Jessie żadną miarą nie mógł być uznany za grubego. Szata co prawda ukrywała jego wysportowaną sylwetkę, ale Hannibal wystarczająco dużo razy czekał na trybunach, aż skończy trening, wystarczająco często miał okazję podziwiać rysujące się pod przepoconą koszulką mięśnie Kelly’ego. Własne godziny spędzane na sali tanecznej podczas wizyt w Londynie, lata uwagi instruktorów jeszcze zanim w ogóle rozpoczął naukę w Hogwarcie i zdecydowanie więcej czasu w towarzystwie profesjonalnych tancerzy, niż czternastolatek powinien mieć na koncie uwrażliwiły go na takie kwestie. Dobre plecy. Biceps lepszy nawet, niż jego własny. Lekka asymetria spowodowana rolą pałkarza - Jess miał tendencję do oszczędzania prawej strony.

To powiedziawszy, nie był chucherkiem, a mięśnie były ciężkie. Hannibal wcale by się nie zdziwił, gdyby umywalka nie wytrzymała.

Nie mógł tego powiedzieć.

- Marto! - zaczął uroczyście zamiast tego, wracając do ducha. Smuteczki Jessiego musiały poczekać jeszcze chwilkę - zanim się nimi zajmą Hannibal wolał pozbyć się towarzystwa. Rozmowa z duchem była całkiem zajmująca, ale zdawało się, że między Martą a Kellym nie ma nici porozumienia. Dziwne, przecież oboje byli Krukonami, czy to nie powinno ich łączyć?
- Marto, to zaszczyt posłuchać o tak osobistym przeżyciu! Czy kiedy dostanę już swoją rolę, byłabyś skłonna przećwiczyć ze mną sceny śmierci? - wypalił. To mógł być Bardzo Zły Pomysł, ale to mogło też być genialne posunięcie. Kiedy Hannibal miał występować w Śnie Nocy Letniej, Puchoni mieli serdecznie dość słuchania dzień w dzień, jak ćwiczy do roli w Pokoju Wspólnym. Ktoś nawet zagroził, że rzuci w niego pomidorem!

Oczy zjawy urosły jak spodki. Chyba nawet trochę się zarumieniła.
- Ja… ty… to jest prawda z tym teatrem?! - wypaliła, przenosząc wzrok między ich dwójką. Wydawała się w równym stopniu przerażona, co podekscytowana propozycją - No… jasne! - zachichotała nerwowo - Ale… - zniżyła głos do szeptu - We dwoje?
Hannibal wzruszył ramionami i pokiwał głową w dość wymijającym geście. Marta pisnęła, podskoczyła (dość niezgrabnie, jak na ducha, gdyby Hannibal miał takie możliwości latania, pewnie wyzbyłby się lęku wysokości i wykręcał salta pod sufitem!) i wyrzuciwszy z siebie pospieszne "No to do zobaczenia!" znikła za drzwiami jednej z kabin.

Selwyn podszedł do Jessiego i wsadził ręce do kieszeni. Wysunął stopę i w charakterze zaczepki lekko dotknął buta przyjaciela własnym. 
- Co to za mina? Serio uważasz, że nazwała cię grubym? Czy po prostu jesteś zazdrosny, że mnie polubiła bardziej? - zapytał, uosobienie nonszalancji, chociaż cichutkie, na wypadek, gdyby nieumarła rezydentka łazienki postanowiła ich podsłuchiwać.
Czarodziej
Less colours but still colorful
wiek
21
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Klątwołamacz
Średniego wzrostu (174 cm), lekko umięśniony. Włosy ma w kolorze ciemnego brązu, zazwyczaj schludnie ułożone, z opadającymi na oczy w barwie orzecha laskowego kosmykami. Nos ma lekko zadarty, na słońcu wychodzi mu te kilka piegów, zdobiących jego policzki.

Jessie Kelly
#19
20.05.2026, 20:51  ✶  
Jessie absolutnie gruby nie był. Biorąc pod uwagę ilość schodów, którą Krukoni musieli pokonać, żeby dostać się do Pokoju Wspólnego, mało prawdopodobne było spotkanie grubego wychowanka Ravenclaw, a w przypadku Jessiego i kilku jeszcze osób, dochodziły jeszcze treningi Quidditcha, które wymagały od ciała więcej wysiłku, niż potrzeba było do utrzymania się na miotle i machania pałką. Jessie utrzymywał formę i chociaż mięśnie też swoje ważyły, to waga Krukona nie była na tyle duża, by umywalka się pod nim zawaliło. No proszę was, umywalki powinny mieć trochę większą wytrzymałość. Tym bardziej w magicznej szkole, do której chodzili młodzi CZARODZIEJE, i w której uczyli DOROŚLI CZARODZIEJE, którzy używali MAGII - czy naprawdę nikt z nich nie pomyślał o tym, żeby wzmocnić armaturę łazienkową? Przecież samo to, że w kanalizacji mogły przemieszczać się duchy, a może nawet jakieś magiczne, wodne stworzenia, powinno podsunąć taki pomysł.

Oczywiście, Jessie wątpił, żeby Marta faktycznie miała w zamyśle pośrednie nazwanie go "grubym" - jak sama przyznała, chodziło cały czas o nią i o to, co ktoś o niej mógłby pomyśleć i powiedzieć - ale nikt nie zabroni Kelly'emu udać obrażonego i przekręcić historyjkę na czyjąś niekorzyść. Szkoda tylko, że historyjka szybko się skończyła, bo Hannibal go ignorował.

Nie robił już żadnych min, kiedy Hannibal kończył swoją rozmowę z duchem i nawet powstrzymał się od wymownych gestów, kiedy Marta zaczęła chichotać, konspiracyjnie szeptać i w końcu zniknęła za drzwiami jednej z kabin. Jessie chyba jednak wolał, kiedy Marta krzyczała, płakała i znikała o wiele szybciej.

Kiedy zostali sami i Hannibal się do niego zbliżył, Jessie odchylił głowę od ścianki. Szybkie spojrzenie w dół i kiedy ich stopy się zetknęły, Jessie odsunął swoją i nacisnął stopą na buta Hannibala. Nie na tyle mocno, żeby zabolało, ale na tyle wyraźnie, żeby Hannibal poczuł na nosku swojego buta podeszwę Krukona.

-Powiedziała, że umywalka się pode mną zawali. To tak, jakby powiedziała, że jestem za ciężki, czyli za gruby. A ty nie zaprzeczyłeś. A ja myślałem, że jesteś moim najlepszym przyjacielem. Czuję się zdradzony. A jeśli uważasz, że jej sympatia jest takim osiągnięciem, pochwal się nim w Wielkiej Sali. Zobacz, ile osób będzie ci zazdrościć.

Mówiąc to, utrzymywał neutralny, trochę zirytowany, wyraz twarzy, ale przy ostatnich słowach kącik jego ust drgnął, zdradzając czający się uśmiech. W końcu odepchnął się od ściany i objął Hannibala ramieniem.

-A skoro twoja randka z Martą dobiegła końca, to lepiej już chodźmy, Romeo, zanim twoja Julia zacznie nas szukać.

A tą Julią okaże się woźny albo nauczyciel.
Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Hannibal Selwyn (3938), Jessie Kelly (4185)


Strony (2): « Wstecz 1 2


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa