18.04.2026, 17:41 ✶
-W sensie, że odprawić egzorcyzm? - spytał i trochę się skrzywił, zastanawiając się nad tym. -No nie wiem, Hanni. Jakby... Wiesz... Trochę mi jej szkoda i w ogóle, ale Irytek przyprawia większość uczniów o wystarczająco częste migreny. Spotkałem Martę tylko raz i to tylko na chwilę, ale z tego, co słyszałem, jest bardzo irytująca. Nie wiem, czy chcielibyśmy, żeby ktoś taki latał nam po szkole - chociaż... -Z drugiej strony, jakby tak swoim gadaniem i zawodzeniem rozpraszała Szukającego i Ścigających, to byłaby całkiem przydatnym graczem.
Nie tylko brak zainteresowania duchem po śmierci zastanawiał Jessiego w całej tej historii. Jak wcześniej wspomniał, według niego historia Marty miała kilka wyraźnych luk, które najwidoczniej wszyscy inni ignorowali, przez co Jasper trochę się zawiódł, bo po niejednym starszym koledze ze swojego Domu spodziewał się większego zainteresowania niejasną historią.
-Myślę, że wystarczyło im oddanie ciała rodzicom, złapanie winowajcy i to, że Ministerstwo nie zdecydowało o zamknięciu szkoły, a rodzince nie wnieśli skarg. Może to zabrzmi trochę okrutnie, ale sądzisz, że dyrekcja podjęłaby się próby pomocy martwej Marcie, skoro jest ona po prostu kolejnym latającym tu duchem? Może nie chcieli, żeby inne duchy pomyślały, że im też dyrekcja pomoże przejść na drugą stronę i po prostu nie chcą sobie brudzić rąk?
Bo jeśli możliwe było, by odesłanie nieszczęśliwego ducha, to czy Gruby Mnich, Prawie bezgłowy Nick, Krwawy Baron, Szara Dama i pozostałe duchy - odliczając z tego zacnego grona Irytka- nie zażądaliby, żeby ich sprawy również zostały rozwiązane? Jessie nie miał do tej pory okazji bliżej poznać pozostałe Duchy-Rezydentów, ale zdarzyło mu się kilka razy zamienić słowo z Szarą Damą. Co prawda ich "rozmowy" częściej przypominały monolog, bo Szara Dama nawet wobec Krukonów nie była zbyt wylewna, i Jessie nigdy nie poznał jej historii, ale nie trzeba było być geniuszem, żeby się domyślić, że nie była szczęśliwa ze swojego pośmiertnego powrotu. Mogłaby być więc jednym z pierwszych duchów, którzy domagaliby się odesłania.
-Na egzorcyzmach nie, ale może coś znajdziemy w książkach - odpowiedział, prezentując swoją torbę, w której, oczywiście, były książki.
Do łazienki weszli dopiero po upewnieniu się, że nikt ich na tym nie przyłapie i Jessie mruknął cicho, ucieszony, że tym razem podłoga nie była zalana.
-Myślisz, że się zawali, jak spróbuję na niej usiąść? - spytał, podchodząc do jednej umywalki i przyglądając się jej.
Oczywiście, nie miał zamiaru na niej siadać - przynajmniej jeżeli Hannibal odpowiedziałby mu, że tak, był za ciężki, żeby umywalka go utrzymała. Odwrócił się i otworzył usta, żeby podzielić się z Hannibalem swoimi dotychczasowymi przemyśleniami, ale powstrzymała go półprzezroczysta postać, zbliżająca się powoli do jego przyjaciela z bardzo niezadowoloną miną.
-Cześć, Marto. Słyszałaś o Hannibalu Selwynie?
Nie tylko brak zainteresowania duchem po śmierci zastanawiał Jessiego w całej tej historii. Jak wcześniej wspomniał, według niego historia Marty miała kilka wyraźnych luk, które najwidoczniej wszyscy inni ignorowali, przez co Jasper trochę się zawiódł, bo po niejednym starszym koledze ze swojego Domu spodziewał się większego zainteresowania niejasną historią.
-Myślę, że wystarczyło im oddanie ciała rodzicom, złapanie winowajcy i to, że Ministerstwo nie zdecydowało o zamknięciu szkoły, a rodzince nie wnieśli skarg. Może to zabrzmi trochę okrutnie, ale sądzisz, że dyrekcja podjęłaby się próby pomocy martwej Marcie, skoro jest ona po prostu kolejnym latającym tu duchem? Może nie chcieli, żeby inne duchy pomyślały, że im też dyrekcja pomoże przejść na drugą stronę i po prostu nie chcą sobie brudzić rąk?
Bo jeśli możliwe było, by odesłanie nieszczęśliwego ducha, to czy Gruby Mnich, Prawie bezgłowy Nick, Krwawy Baron, Szara Dama i pozostałe duchy - odliczając z tego zacnego grona Irytka- nie zażądaliby, żeby ich sprawy również zostały rozwiązane? Jessie nie miał do tej pory okazji bliżej poznać pozostałe Duchy-Rezydentów, ale zdarzyło mu się kilka razy zamienić słowo z Szarą Damą. Co prawda ich "rozmowy" częściej przypominały monolog, bo Szara Dama nawet wobec Krukonów nie była zbyt wylewna, i Jessie nigdy nie poznał jej historii, ale nie trzeba było być geniuszem, żeby się domyślić, że nie była szczęśliwa ze swojego pośmiertnego powrotu. Mogłaby być więc jednym z pierwszych duchów, którzy domagaliby się odesłania.
-Na egzorcyzmach nie, ale może coś znajdziemy w książkach - odpowiedział, prezentując swoją torbę, w której, oczywiście, były książki.
Do łazienki weszli dopiero po upewnieniu się, że nikt ich na tym nie przyłapie i Jessie mruknął cicho, ucieszony, że tym razem podłoga nie była zalana.
-Myślisz, że się zawali, jak spróbuję na niej usiąść? - spytał, podchodząc do jednej umywalki i przyglądając się jej.
Oczywiście, nie miał zamiaru na niej siadać - przynajmniej jeżeli Hannibal odpowiedziałby mu, że tak, był za ciężki, żeby umywalka go utrzymała. Odwrócił się i otworzył usta, żeby podzielić się z Hannibalem swoimi dotychczasowymi przemyśleniami, ale powstrzymała go półprzezroczysta postać, zbliżająca się powoli do jego przyjaciela z bardzo niezadowoloną miną.
-Cześć, Marto. Słyszałaś o Hannibalu Selwynie?