Kolejny dzień powoli dobiegał końca. Jako, że był to czwartek, to pod wieczór w cukierni nie było jakiegoś ogromnego tłumu, pewnie jutro będzie inaczej, dzisiaj mogła jeszcze złapać oddech. No, na tyle na ile było to możliwe dla prężnie działającej właścicielki jednej z najpopularniejszych cukierni w magicznym Londynie. Norka uśmiechała się do siebie, zadowolona z tego na co właśnie spoglądała.
Klubokawiarnia nie odniosła jakichś większych strat, tak właściwie to spoglądając na jej wnętrze nie można by się domyślić tego, że nieco ponad miesiąc temu mogła spłonąć.
Przy kilku stolikach siedzieli jeszcze goście, w cukierni roztaczał się zapach wanilii, karmelu, cynamonu mieszał się z owocowymi nutami. Nie było to niczym dziwnym, przed chwilą panna Figg wyciągnęła z pieca ostatnie partie ciastek i babeczek. Delikatne światło świec rozświetlało pomieszczenie, płomienie odbijały się w szklanych witrynach pełnych słodkości. Było cicho i przyjemnie, nie gwarno jak zazwyczaj. Niedługo Norka miała zamykać, czekała na to, aż ostatni z klientów wyjdą. Nie poganiała nikogo, nie spieszyła się nigdzie, nie miała tego w zwyczaju.
Spodziewała się gościa, mieli do przegadania jedną sprawę, o której wspomniał w liście. Brzmiało to raczej tajemniczo, ale chyba nie było do końca pilne, czas jednak najwyższy dowiedzieć się o co chodziło. Uniosła do ust filiżankę pełną mleka z kawą, skoro mogła sobie pozwolić na odrobinę przyjemności w ciągu tego deszczowego dnia to korzystała z takiej możliwości.
Lady wyłoniła się spod lady, wdrapała się na kolana Nory, skończyła swoją popołudniową drzemkę. Kotka rosła jak na drożdżach, niemalże tak szybko jak jej ciasta, kiedy dostawały odpowiednią ilość ciepła. Pogłaskała ją po grzbiecie, Lady zamruczała głośno, lubiła być rozpieszczana. To zabawne, jak bardzo różniła się osobowością od Salema, z drugiej strony już na pierwszy rzut oka z tą różową kokardką na obróżce zdecydowanie dużo bardziej pasowała do swojej właścicielki.
Figgówna odstawiła filiżankę na blat, zdążyła dopić jej zawartość. Skupiała się w tej chwili na kotce, od jakiegoś czasu nikt nowy nie pojawił się w klubokawiarni, a obecni w środku klienci nie domagali się uwagi, była to jedna z nielicznych chwil, gdy miała odrobinę spokoju.
![[Obrazek: 4GadKlM.png]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=4GadKlM.png)