Rozliczono - Benjy Fenwick - osiągnięcie Badacz Tajemnic II
Siedzieli nad jeziorem. Było ciepło, właściwie to nie dało się wyczuć w powietrzu nadchodzącej jesieni. Słońce znajdowało się wysoko na horyzoncie i okropnie prażyło, jeszcze nie chyliło się ku zachodowi. Noc nie miała nadejść szybko.
Była dzisiaj w pracy, nie miała co do tego wątpliwości, wydawało jej się, że ktoś za nią chodził, przez cały dzień towarzyszyło jej takie dziwne uczucie, czasem po prostu pod skórą czuje się, że coś jest nie tak i to był jeden z takich dni. Gdy zamykała oczy widziała twarz chłopaka, który skrzyżował z nią swoje spojrzenie podczas pożarów, tego, który zabijał niewinnych. Nie miała pewności, czy to z nim powinna kojarzyć te dziwne uczucie, nie bez powodu jednak czuła niepokój, miała się czym martwić. Było lepiej, gdy w końcu znalazła się w Exmoor, tutaj raczej nikt nie powinien ich nawiedzić. Mało kto wiedział, gdzie zatrzymali się po tym, co wydarzyło się w Londynie.
Nie chciała marnować czasu, pewnie niewiele miało być podobnych dni, w sumie ten był dość dziwny, bo wyglądał jak środek lata, a nie jesień, ale nie zastanawiała się nad tym jakoś szczególnie, właśnie dlatego namówiła Benjy'ego na wizytę nad jeziorem, w sumie to może on ją namówił? Zresztą, czy to było istotne kto kogo wyciągnął z rezydencji.
Nie było to to samo jezioro, gdzie ostatnio został zaatakowany, oczywiście, że musiała się upewnić, że idą w inne miejsce, nie chciała zaliczyć powtórki z rozrywki, chociaż była niemalże pewna, że jej towarzysz pozbył się problemu, który wtedy im przeszkodził.
Było wyjątkowo cicho, usłyszeć mogli właściwie tylko liście drzew które kołysały się na wietrze oraz trel ptaków. Woda była wyjątkowo spokojna, jezioro pokrywała przejrzysta tafla. Prue nie pamiętała kiedy właściwie spędziła ostatnio tak dużo czasu na łonie natury, była to całkiem przyjemna zmiana, zapominała o tym, że czasem wystarczy zmiana otoczenia do tego, by poczuć się dużo lepiej. Miała wrażenie, że przez te kilka dni zrzuciła z siebie jakiś dziwny ciężar, który towarzyszył jej od lat. Dziwna sprawa.
- Przeniesienie się tutaj było w sumie nie najgorszym pomysłem. - Rzuciła cicho, naprawdę była wdzięczna za to, że pomyślano i o niej, bo przecież to wcale nie było takie oczywiste. Nie sądziła, że aż tak przyda jej się oderwanie od tego, co działo się w stolicy, raczej trzymała się miasta, a aktualnie naprawdę podobała jej się ta wiejska sielanka. No, dzięki temu też mieli szansę ustalić nieco faktów, które przez lata były niewyjaśnione, to był naprawdę dobry czas.
Prue poprawiła się nieco na kocu, przez co piasek znalazł się na jego brzegu, strzepała go ręką i wtedy usłyszała coś w lesie nieopodal, odwróciła głowę w tamtą stronę, drgnęła przy tym, może popadała w jakąś paranoję, przecież niemożliwe było to, że i tutaj ktoś miał za nimi podążać. Znajdowali się praktycznie na pustkowi, to musiało być jakieś zwierzę, na pewno to było jakieś zwierzę.
Confusion in her eyes that says it all
She's lost control
![[Obrazek: 4GadKlM.png]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=4GadKlM.png)