• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Pokątna v
1 2 3 4 5 … 10 Dalej »
[Jesień 72, 15.10 | Mieszkanie Brynji | Ceolsige, Urd, Brynjia] Prawda czy wyzwanie?

[Jesień 72, 15.10 | Mieszkanie Brynji | Ceolsige, Urd, Brynjia] Prawda czy wyzwanie?
Paserka z Nokturnu
Nagroda przynależy zuchwałym, a splendor zwycięzcom.
wiek
30
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Skup, sprzedaż, pośrednictwo.
Wysoka na 175cm i szczupła kobieta o długich blond włosach luźno okalających nieco podłużną twarz o chłodnej cerze, błękitnych oczach i rubinowych ustach. Ubrana zazwyczaj schludnie i klasycznie w długą spódnicę i pasującą koszulę, którą okrywa tradycyjną szatą. Całość najczęściej w barwach czerni i zieleni z deseniami czerwieni i fioletu oraz kontrastującym eleganckim dodatkiem. Jej uroda idealnie współgra z melodyjnym głosem, bezbłędną dykcją oraz naturalną gracją ruchów. Niezależenie od miejsca i sytuacji sprawia wrażenie jakby zawsze była właściwą osobą we właściwym miejscu.

Ceolsige Burke
#1
16.07.2026, 20:13  ✶  
15.10.1972, Późny wieczór, Pokątna, Mieszkanie Brynji

Kontynuacja bingo C3

Październikowy wieczór na ulicy Pokątnej tchnął rzadko spotykanym o tej porze roku spokojem. Powietrze, wciąż nietypowo ciepłe i suche jak na londyńską jesień, niosło ze sobą leniwy szum rozmów dobiegających z otwartych wciąż restauracji i pubów. Choć witryny większości sklepów zdążyły już pociemnieć, a handlarze sprzątnęli swoje stragany po minionym tygodniu, niedzielna cisza nie była ponura. Czarodzieje i czarownice spacerowali niespiesznie brukiem, korzystając z wytchnienia, jakie dawał ten rześki, bezdeszczowy czas.
W ten spokojny pejzaż wtopiła się sylwetka szczupłej blondynki. Panna Burke poruszała się wolnym, spacerowym krokiem. Jej długi, czarny płaszcz kołysał się przy każdym kroku, a głęboka, purpurowa podszewka co rusz błyskała w ciepłym świetle ulicznych latarni. Spod rozchylonego materiału wyłaniała się długa, ciemna spódnica. Luźny materiał układał się w głębokie fałdy i szeleścił cicho. Eleganckie hafty mieniły się obsydianowym blaskiem układając się w hipnotyzujący wzór wzburzonych fal. Szpiczasty kapelusz, osadzony lekko na jasnych włosach wyłapywał światło w swój elegancki, matowy granat niemal jak burzowa chmura. Naturalnie dostojeństwo ruchów zmiękczane było przez swobodną ich płynność co przynosiło przyjemny dla oka efekt pozbawiony aroganckiego wydźwięku.
Gdy zatrzymała się przed drzwiami niewielkiej, schludnej kamienicy gdzie znajduje się mieszkanie Brynji. Miejsce którym Urd uczyniła swoją tymczasową przystań. Odruchowo cofnęła ramiona, chcąc wyprostować sylwetkę przed spotkaniem.  Gest ten okazał się jednak błędem. Przez jej twarz natychmiast przemknął nagły, ostry grymas dyskomfortu, a kąciki ust zadrgały mimowolnie, gdy uszkodzone zaledwie dwa dni temu we Włoszech żebra dały o sobie znać. Ceolsige na moment wstrzymała oddech, pozwalając, by ból odpłynął, po czym powolnym, kontrolowanym ruchem wygładziła poły płaszcza. Uniosła dłoń, by poprawić rondo kapelusza. Wtedy też w blasku latarni ukazał się biały, czysty bandaż, ciasno i profesjonalnie owijający jej lewy kciuk oraz wnętrze dłoni. To już jednak bardziej pamiątka po tej samej, nieco zbyt brawurowej eskapadzie z trzynastego października.
Kiedy jej wzrok spoczął na chłodnym metalu kołatki, na twarz Ceolsige powrócił uśmiech. Początkowo usta ułożyły się w charakterystycznym uprzejmym grymasie. Kiedy jednak sięgnęła dłoniom kołatki uśmiech ten rozszerzył się i zmiękł przechodząc w zupełnie szczery i przyjacielski wyraz.
Zastukała kilkukrotnie. Czysty, metaliczny dźwięk rozniósł się po cichej klatce schodowej. Ceolsige cofnęła rękę, chowając ją do kieszeni purpurowego płaszcza, i rozluźniła postawę, opierając się zdrowym bokiem o framugę. Czekała na reakcję ze środka, przypominając sobie w duchu by zbyt wylewnie nie omawiać swojego życia emocjonalnego. Zagadnienie było pozornie niegroźnie. Jej postawa i styl bycia były wystarczająco szczere, w swoich retorycznych maskach by dodatkowy przymus nie krycia uczuć nie wywoływał poważnych szkód w krótkim okresie czasu. Miała w sobie jednak wewnętrzny sprzeciw wobec efektów zaklinania i opętania. Wzmocniony jeszcze po Włoskich doświadczeniach.
Pani Jeziora
the homosexual urge to disappear at sea
wiek
22
sława
—
krew
czysta
genetyka
selkie
zawód
przedszkolanka & barmanka
165 cm / brązowe włosy / zielono-niebieskie oczy

Brynja Nordgersim
#2
19.07.2026, 15:01  ✶  
Mieszkanie panny Brynji nie należało do tych przybytków, które architekt wzniósł z myślą o licznej rodzinie czy gwarze dziecięcych głosów. Było to lokum skromne. Zdradzało nie tyle dostatek ile szacunek dla rzeczy posiadanych. Niewielki salon połączono z kuchnią tak zręcznie, że granica między nimi istniała jedynie w wyobraźni, sąsiadował z sypialnią ledwie zdolną pomieścić łóżko, szafę i skromny stolik. Łazienka… była ciasna. Człowiek mógł jednocześnie dotknąć obu ścian.

Stół stojący pod oknem pełnił obowiązki liczne, tj. o świcie stawał się miejscem skromnych posiłków, popołudniami biurkiem, wieczorami zaś warsztatem, przy którym pannica wycinała papierowe ozdoby dla dzieci powierzonych jej opiece. Na półkach spoczywały książki o grzbietach startych od wielokrotnego czytania, muszle przywiezione z odległych wybrzeży oraz drobiazgi, których wartość nie dawała się wyrazić ani w galeonach, ani w funtach, gdyż jedyną monetą, jaką można je było opłacić, pozostawała pamięć. Parapety uginały się pod ciężarem doniczek z rozmarynem, tymiankiem i lawendą.

Dopiero przybycie Urd odmieniło ten cichy porządek. Nim minęło kilka dni, bogate futro spoczywało już na oparciu krzesła, rękawiczki pojawiały się na komodzie w sposób równie zagadkowy, a cięższe od brynjowych buty zajęły należne im miejsce w przedpokoju. W związku z tym, niejedna czarownica kierując się głosem rozsądku, uznałby zapewne, że nadeszła pora poszukać większego mieszkania. Rozsądek natomiast jakkolwiek chętnie udzielał podobnych rad, rzadko zniżał się do wskazania środków potrzebnych do ich wykonania.

Brynja nie spodziewała się gości. Dźwięk kołatki sprawił, że uniosła głowę znad kubka.
— Już idę! — zawołała. — Ceo!
Na twarzy selkie rozlał się szczery uśmiech. Po przygodzie w Dunwich nie potrafiła już wyobrazić sobie, aby nie otworzyć tych drzwi właśnie z takim uśmiechem. Krew była kapryśną nicią, jednakże czasami Norny splatały ją z ludźmi dopiero wtedy, gdy ci zdążyli już odnaleźć się sami.
— Mam wrażenie, że za każdym razem, kiedy cię widzę, powinnam najpierw sprawdzić, czy nadal jesteś w jednym kawałku. Właściwie to… mam gości?— otworzyła szerzej drzwi, robiąc jej miejsce.


Destiny can't be earned or returned
I feel when I question, my skin starts to burn
Why does my skin start to burn?
Love was the law and religion was taught, I'm not bought
Feel when we argue, our skin starts to rot
big sis
wiek
37
sława
I
krew
czysta
genetyka
selkie
zawód
egzorcystka
170 cm, 80 kg, dobrze zbudowana, świadoma walorów własnego ciała, szeroko uśmiechnięta blondynka o niebieskich oczach przetkanych morską zielenią. Ma niski, przyjemny głos, mówi zwykle cicho, by maksymalnie skupić na sobie uwagę odbiorcy.

Urd Nordgersim
#3
20.07.2026, 09:44  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 20.07.2026, 09:45 przez Urd Nordgersim.)  
Woda śmierdziała.

Urd nic nie mogła poradzić na to jak bardzo wzrastał jej dyskomfort. Dzień za dniem magiczna woda w magicznym mieszkanku magicznej dzielnicy po prostu śmierdziała.

Nie dało się dobrze spłukać smrodu zadymionego miasta, nie mogła myśleć o tym, że oblewa się zapaskudzoną przez mugoli Tamizą. Musiała tu być, miała co najmniej dwa ale za to jakże istotne powody, żeby pozostawać w tym tyglu, ale och jakże to było drastycznie niekomfortowe.

Pomagały specyfiki zakupione u Potterów. Sole i mazidła zapewniające użytkowników, że będą czuć zapach morza, choć oczywiście był to zapach wymuskany, odarty z charakterystycznej składowej życia i śmierci, rozmnażania i rozkładu, który dla subtelnego nosa był nie do podrobienia. Musiał wystarczyć na teraz, a Urd musiała ponarzekać otoczona ciężką parą, aby zapamiętać swoją nieszczęśliwość, wydestylować ją w zgrabną buteleczkę gorzkiego wspomnienia - najlepszej motywacji by nadal ćwiczyć magię translokacji, która mogła być w tym konkretnym przypadku niezbędna do jej przetrwania.

Jak Brynja sobie z tym radziła, Urd prawdziwie nie miała pojęcia, choć całkiem możliwe, że miało to coś wspólnego z kimś kogo poznała. Rysa na szkliwie, subtelna ale odczuwalna, gdy tak uśmiechała się szeroko do własnego odbicia myśląc o kimś kogo jej siostra poznała. Nim zdążyła jednak tej myśli potoczyć się dalej, usłyszała jakieś stłumiona przez drzwi rozmowy. Czyżby właśnie się nadarzała okazja, aby przetestować tego kogoś? Była to możliwość, ale i z oczywistych względów obowiązek starszej siostry, która już zdążyła sięgnąć po nieco mniejszy ręcznik, którym otoczyła pozornie niedbale zarumienione ciało. Frotowy turban z głowy oczywiście zniknął, a potomkinii selki zawadiacko przerzuciła wilgotne jasne kosmyki asymetrycznie na prawe ramię, by podkreślić długość szyi i wszelkie niezbędne krzywizny ściągające oko począwszy od kształtu twarzy, przez łuk szyi, ładnie zarysowany obojczyk i ściśnięte jedynym okryciem krągłości. Jej uśmiech z wymuszonego płynnie przeszedł w kokieteryjny, policzków nie trzeba było szczypać bo od przedłużającej się zbyt gorącej kąpieli jej jasna skóra była już wystarczająco zaróżowiona.

– Ach Bryndza ty mały foczy pomiocie, nie mówiłaś, że spodziewamy się gości dziś wieczorem… – popłynęło dźwięcznie przez niewielkie mieszkanko, gdy otworzyła drzwi łazienki, pozwalając wyłonić się własnej osobie z umykajacej wonnej potterowskim morzem pary. Wszystko jednak momentalnie się zmieniło, gdy zobaczyła kto tym gościem jest. Zmiana była bardzo subtelna, ale znamienna. Szczypta, szczyptusieńka zmieszania, przez moment, ułamek sekundy, w tym dotknięciu policzków różem z zupełnie innych powodów.

– Och Sige… cóż to za stateczek dopłynął do naszego portu? – dłoń ześlizgnęła się z framugi, o którą przed momentem Urd eksponowała swoje wdzięki, a sama czarownica podążyła prosto do szafki chłodzącej, jak gdyby absolutnie kurwa nic, bo przecież skoro już wyszła w samym ręczniku, to nie mogła pokazać nikomu, że przedstawienie miało absolutnie inny cel niż pokazanie jak swobodnie czuje się w mieszkaniu młodszej siostry, traktując je jak swój własny dom. – Winka skarbie? – zapytała, wyciągając i tak bez odpowiedzi trzy kieliszki z szafki zawieszonej na tyle wysoko, że trzeba było wspiąć się na palce, by sięgnąć do półki.
Paserka z Nokturnu
Nagroda przynależy zuchwałym, a splendor zwycięzcom.
wiek
30
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Skup, sprzedaż, pośrednictwo.
Wysoka na 175cm i szczupła kobieta o długich blond włosach luźno okalających nieco podłużną twarz o chłodnej cerze, błękitnych oczach i rubinowych ustach. Ubrana zazwyczaj schludnie i klasycznie w długą spódnicę i pasującą koszulę, którą okrywa tradycyjną szatą. Całość najczęściej w barwach czerni i zieleni z deseniami czerwieni i fioletu oraz kontrastującym eleganckim dodatkiem. Jej uroda idealnie współgra z melodyjnym głosem, bezbłędną dykcją oraz naturalną gracją ruchów. Niezależenie od miejsca i sytuacji sprawia wrażenie jakby zawsze była właściwą osobą we właściwym miejscu.

Ceolsige Burke
#4
22.07.2026, 19:50  ✶  
Na dźwięk przekręcanego zamka Ceolsige odepchnęła się delikatnym ruchem ramienia od framugi drzwi. Wyprostowała sylwetkę z nawykową gracją, chowając dłonie w głębokich kieszeniach płaszcza i poprawiając łokciem ułożenie torby.
Gdy drzwi otworzyły się szerzej i w progu stanęła Brynja, przez umysł Ceolsige przemknęła nagła, absurdalna fala zaskoczenia. Z pewny roztargnieniem zdała sobie sprawę, że jej świadomość niemal całkowicie wyparła fakt, czyje właściwie progi przekracza. W swoich myślach tak bardzo skupiła się na obietnicy spotkania z Urd, że obecność młodszej z sióstr wydała jej się na ułamek sekundy wręcz nierealna. Nie pozwoliła jednak, by choćby cień tego zmieszania przemknął po jej twarzy. Na jej twarz wypłynęła szczera sympatia do krewniaczki, wzmocniona jeszcze przez niedawne, wspólne przeżycia.
- Brynja. Wybacz niezapowiedzianą wizytę. - powitała spokojnie z uprzejmym skinieniem. Pochyliła się następnie z wyciągniętymi ramionami do uścisku, zachowując jednak pewną rezerwę. - W jednym kawałku ale nie testuj proszę stabilności. - Wspomniała licząc, że dziewczyna nie odwzajemni uścisku nazbyt wylewnie. - Jak się pozbierałaś po Dunwich? Mogę liczyć, że do Urd…

Chciała kontynuować powitanie ale mimowolnie jej usta wpuściły tylko zaskoczony łyk powietrza i zamarły. W otwartych drzwiach, pośród oparów pojawiła się sylwetka.

Urd tak pięknie pachniała.

Ceolsige momentalnie straciła wątek. Słowa uwięzły jej w gardle, zatrzymując się na języku niczym niepotrzebny balast. Zaskoczona wstrzymała oddech, a jej pierwotnie opanowana postawa na moment zesztywniała. Szeroko rozwarte źrenice, ciemne i rozmarzone, błądziły uprowadzone po dokładnie tej ścieżce, którą Urd tak kunsztownie przygotowała dla widza. Spojrzenie uwięzione przez zaplanowany, kokieteryjny zmysł Urd przesunęło się od zaróżowionej od gorącej kąpieli twarzy, przez zmysłowy łuk odsłoniętej szyi i ostro zarysowany obojczyk, aż po niebezpiecznie opięty frotowy ręcznik.

Na zwykle chłodne, blade lico Ceolsige wstąpił delikatny, różowy rumieniec. Usta rozchyliły się lekko w małą szczelinę, bezbronnie zdradzając szczery zachwyt. Zachwyt, którego nie chciała nawet próbować maskować. Gdy Urd z ostentacyjną swobodą ruszyła w stronę szafki chłodzącej, Ceolsige wreszcie wypuściła uwięzione w płucach powietrze. Przełknęła ślinę i zmuszając się do gwałtownej mobilizacji, zebrała w sobie zwyczajową kontrolę nad słowem i gestem.
— Powiadają… że to stateczek w nagłej potrzebie ratunku — odezwała się. Jej głos, choć miał tradycyjnie miękkie, melodyjne brzmienie uderzył w tonację o pół stopnia wyższą niż zazwyczaj. — Szukający miękkiej przystani… i wyjątkowo kunsztownego towarzystwa. - Prawda ubrana w drobne, zwyczajowe szarady.

Pytanie o wino padło w momencie, gdy Urd wspięła się na palce, eksponując długość linii pleców. Ceolsige z widocznym trudem odebrała swoje spojrzenie od jej sylwetki, po czym sięgnęła do torby zawieszonej na ramieniu. — Z dziką rozkoszą — odpowiedziała bez wahania, dając się ponieść cichej presji otaczającej ją magii, która tak niebezpiecznie prostowała jej ścieżki wypowiedzi. Spod materiału torby wyciągnęła smukłą, ciemną butelkę opatrzoną elegancką, włoską etykietą, zdobioną złoconym stemplem winnicy pod Florencją. Przekazała ją na ręce Brynji - Na ręce gospodyni. - odparła ciepło przenosząc uwagę na młodszą siostrę — Przywiozłam ją z Półwyspu Apenińskiego, z Kalabrii by rozjaśnić trochę Londyńską jesień. — Powoli powróciła spojrzeniem do Urd.  — Przyznaję, że miałam ogromną ochotę zdegustować ją właśnie w twoim towarzystwie, Urd… z czystej ciekawości, czy po tylu latach nadal potrafię idealnie trafić w twoje wyrafinowane gusta. - dodała z cieniem przekornego uśmiechu, nie mogąc powstrzymać się od uwolnienia myśli, która właśnie zagościła w jej głowie.
Odzyskując już w pełni rezon i zwyczajowy, zadziorny uśmiech zdjęła kapelusz by odwiesić go na haczyk i zaczęła rozpinać czarny płaszcz w tym samym celu. Rozchylone poły płaszcza odsłoniły znajdującą się pod spodem sznurowany, granatowy, dopasowany kaftan szaty. Kolisty dekolt zasłaniający skórę tylko delikatną koronką od linii obojczyków pod szyję tworzył wyraźny kontrast lśniącej bieli, granatu i burzowej czerni spódnicy. Zsuwając płaszcz z ramion nieznacznie wykrzywiła twarz w grymasie zatrzymując ruch na chwilę nim całkowicie odsłoniła niemal zupełnie nagie ramiona i odwiesiła płaszcz wraz z kapeluszem.
Pani Jeziora
the homosexual urge to disappear at sea
wiek
22
sława
—
krew
czysta
genetyka
selkie
zawód
przedszkolanka & barmanka
165 cm / brązowe włosy / zielono-niebieskie oczy

Brynja Nordgersim
#5
23.07.2026, 17:49  ✶  
— Bo nie spodziewałyśmy się… — zaczęła, kiedy zwróciła się do Urd jeszcze zanim zdążyła przekręcić klucz w zamku i odkryć, że wieczór postanowił jednak przynieść jej więcej niespodzianek.

— Nic nie szkodzi, śmiało, śmiało. Tylko uprzedzam, mam trochę bałaganu — powiedziała szybko do kuzynki. — Po Dunwich? Lepiej niż mogłabym przypuszczać, ale następnym razem powinniśmy dwa razy sprawdzić, czy miejsce, do którego idziemy, nie chce nas przypadkiem zabić — podsumowała, a następnie spojrzała na drugą Nordgersim. Potem na ręcznik. Czy istniały sytuacje, w których starszej siostrze można było po prostu odebrać prawo do podejmowania decyzji? Brynja uznała jednak, że prawdopodobnie nie, bo Urd i tak znalazłaby sposób, żeby odzyskać kontrolę nad sytuacją. — Urd. Nie świeć gołym tyłkiem. Mamy gościa.
Definicja „normalnego przyjęcia bądź powitania gości” bywała bardzo różna w zależności od miejsca, z którego człowiek pochodził. Skandynawskie zwyczaje miały w sobie więcej planowania — wizyty zapowiadało się wcześniej, przygotowywało jedzenie, porządkowało dom. Nikt rozsądny nie pojawiał się bez uprzedzenia i nie oczekiwał, że gospodarz przyjąłby go w środku wieczornej kąpieli. Selkie oczywiście wiedziała, że nie powinna się tak przejmować. Jednocześnie ich ojciec nauczył je podstawowych zasad gościnności, a ona bardzo nie chciała zawieść ani Ceolsige, ani Urd!
— Czerwone? — zapytała, spoglądając na butelkę. — Dobrze, dobrze. Gdzieś muszę mieć korkociąg… Mugole są naprawdę niezwykle pomysłowi w takich kwestiach. Połowę życia spędzili na wymyślaniu rzeczy, które czarodzieje uznaliby za zbyt proste, żeby działały — zaczęła przeszukiwać jedną z szuflad, po chwili odwracając się jeszcze do Ceolsige. — Jadłaś już coś? Bo jeśli nie, mogę coś szybko przygotować… Jesteś głodna…? — urwała, kiedy podniosła wzrok. Odpowiedź, którą mogła odczytać z twarzy kuzynki, niekoniecznie miała związek z kolacją.

Brynja doszła do wniosku, że chyba powinna jak najszybciej otworzyć to wino zanim Ceolsige uzna Urd za główne danie wieczoru.


Destiny can't be earned or returned
I feel when I question, my skin starts to burn
Why does my skin start to burn?
Love was the law and religion was taught, I'm not bought
Feel when we argue, our skin starts to rot
big sis
wiek
37
sława
I
krew
czysta
genetyka
selkie
zawód
egzorcystka
170 cm, 80 kg, dobrze zbudowana, świadoma walorów własnego ciała, szeroko uśmiechnięta blondynka o niebieskich oczach przetkanych morską zielenią. Ma niski, przyjemny głos, mówi zwykle cicho, by maksymalnie skupić na sobie uwagę odbiorcy.

Urd Nordgersim
#6
27.07.2026, 11:11  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 27.07.2026, 11:15 przez Urd Nordgersim.)  
Odpowiedź Ceolsige nieco zmierzwiła brwi Urd, która być może miała okazję już przed laty poznać jej miększe rejony kobiety, choć może niekoniecznie spodziewała się usłyszeć taką odpowiedź teraz, szczególnie przy Brynji. Miękka przystań. Ciekawe.

Wzięła butelkę czerwonego, a potem jeszcze z zaciekawieniem zajrzała siostrze przez ramię na nową butelkę, co przy ich różnicy wzrostu nie było takie trudne. Pozostawiła ją z otwieraczem i obiema butelkami, rozstawiając na stoliczku kieliszki i przy okazji kontynuując misję rozprzestrzeniania wkoło woni ciepłej skóry, morskiej soli i pary. Śmiesznie było tak być kadzidełkiem, które sprawiało, że to miejsce było przytulniejsze, przynajmniej dla dwóch z trzech obecnych osób, a i Stateczkowi nie powinno to przeszkadzać, czemu dawała wyraz w bardzo odważnych jak na okoliczności zawijasach językowych.

Oczywiście Brynja musiała próbować zepsuć nastrój mówiąc coś o świeceniu tyłkiem, co tak bardzo kontrastowało z uroczymi komplementami Ceolsige, że Urd niemal natychmiast się odgryzła, podpierając się gniewnie pod boki:
– Ceolsige powiedz mi skarbie, przeszkadza Ci bardzo że świecę całkiem przecież zasłoniętym ręcznikiem tyłkiem? – pytanie niby skierowane do kuzynki, choć tak na prawdę Urd wpatrywała się intensywnie w Bryndzę. Była ciekawa miny brunetki, gdy usłyszy spodziewaną przez samą siebie odpowiedź. Miała przy tym odmalowany na rumianej twarzy grymas zwycięstwa, jej dusza hazardzistki aż płakała z braku jakiegokolwiek ryzyka w obecnej sytuacji, tak bardzo wydawało jej się oczywiste co usłyszą. Pomijała przy tym kilka czerwonych flag, wskazujących na to, że Ceolsige jest jakaś taka bardziej wylewna tego wieczoru. Cóż, być może sama była nieco rozproszona jej obecnością.
Paserka z Nokturnu
Nagroda przynależy zuchwałym, a splendor zwycięzcom.
wiek
30
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Skup, sprzedaż, pośrednictwo.
Wysoka na 175cm i szczupła kobieta o długich blond włosach luźno okalających nieco podłużną twarz o chłodnej cerze, błękitnych oczach i rubinowych ustach. Ubrana zazwyczaj schludnie i klasycznie w długą spódnicę i pasującą koszulę, którą okrywa tradycyjną szatą. Całość najczęściej w barwach czerni i zieleni z deseniami czerwieni i fioletu oraz kontrastującym eleganckim dodatkiem. Jej uroda idealnie współgra z melodyjnym głosem, bezbłędną dykcją oraz naturalną gracją ruchów. Niezależenie od miejsca i sytuacji sprawia wrażenie jakby zawsze była właściwą osobą we właściwym miejscu.

Ceolsige Burke
#7
31.07.2026, 13:35  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 31.07.2026, 13:44 przez Dearg Dur.)  
Przeciągłe spojrzenie błękitnych oczu dłuższymi łukami podążały za postacią Urd. Poza i twarz Ceolsige były już pod większa kontrolą, kiedy pierwotne zaskoczenie rozpłynęło się w teatralnie wymuszonej "zwyczajności" sceny. Złączyła dłonie za plecami  przyjmując typową sobie wyprostowaną postawę. Gładkim ruchem głowy skierowała spojrzenie na wystrój pomieszczenia. Przypadkiem jedynie, ścieżka jej oczu przebiegała przez postać blondynki z ręcznikiem więznąc na tym obrazie przez chwilę. Jakby same źrenice zostały zakotwiczone wbrew ruchowi głowy i odrywały się od przystani dopiero wtedy, kiedy musiałyby swoim uwięzieniem zakłócić płynny ruch.
- Czerwone półwytrawne, na ile rozumiem język wybrany przez współczesnych potomków Ausonii. - Dopiero potem twarz dogoniła oczy w kontynuacji dotychczasowego gestu, którym lustrowała wystawianą obecnie kolekcję sztuki i urody. Przyjazna twarz, ozdobiona w uspokajający i wdzięczny uśmiech skierowała się ku młodszej z sióstr. - Nie chciałabym sprawiać kłopotu, jadłam przed wyjściem. - Zaczerpnęła powietrze, jakby miała coś jeszcze do dodania, ale usta opuściło tylko ledwie dostrzegalne westchnienie.
Prowokacyjna zaczepka Urd sprawiła, że mimowolnie spięła barki. Spojrzenie ponownie podążyło na blondynkę. Na jej zuchwałą twarz, i wyzywająca pozę.
Złączone za plecami dłonie Ceolsige mimowolnie się zacisnęły. Jeden oddech później napięcie odpłynęło. - Nie powiedziałabym, że bardzo. - odparła melodyjnie z niewielką tylko nuta przekory w głosie, który brzmiał na delikatnie wyższy. - Cenię możliwość własnoręcznego rozpakowywania swoich przyjemności. - Głos przeszedł w nieco bardziej mruczące i drapieżne wibracje.
Chwilę później wyraz jej twarz wyraźnie zmiękł. - Chyba powinna was uprzedzić, że zadawane mi obecnie pytania mogą nieść ryzykowne odpowiedzi. - Płynnie, melodyjnie i rzeczowo. Z charakterystyczną, nieco przepraszająca nutką. - Miałam ostatnio kilka spotkań z duchami i odnoszę wrażenie, że wplynęły one na otwartość wyrażania niektórych odczuć. To jest ta potrzeba ratunku, o której wspominałam na początku.
Pani Jeziora
the homosexual urge to disappear at sea
wiek
22
sława
—
krew
czysta
genetyka
selkie
zawód
przedszkolanka & barmanka
165 cm / brązowe włosy / zielono-niebieskie oczy

Brynja Nordgersim
#8
01.08.2026, 12:45  ✶  
— Skoro tak mówisz… — odparła z powątpiewaniem. Zmarszczka przecięła jej czoło. — Z całej naszej trójki to chyba właśnie ja spędziłam najwięcej czasu na łodziach i kutrach rybackich. O jakim do licha statku mówimy?
O ile zwykle trudno było nadążyć za Urd, o tyle tego wieczoru równie nieprzewidywalna okazała się Ceolsige. Brynja uniosła wzrok znad butelki, kiedy usłyszała… Cenię możliwość własnoręcznego rozpakowywania swoich przyjemności. Na jej twarzy odmalowało się zdumienie tak szczere, że oczy zdawały się nagle większe i jaśniejsze.
— Och — wprawnym ruchem wkręciła spiralę korkociągu w korek. Ciszę niewielkiego mieszkania przeciął stłumiony trzask otwieranej butelki. — Chyba… naprawdę potrzebujecie tego wina — na jej ustach zatańczył cień rozbawienia, który jednak rychło ustąpił miejsca łagodniejszej zadumie.

Owszem, wszystkie trzy były kobietami. Owszem, sama Brynja nieraz zrzucała z ramion odzienie z beztroską właściwą córkom morza, aby w selkiej postaci zanurzyć się w chłodnych falach, nie znając ani wstydu, ani skrępowania. Istniała jednak zasadnicza różnica pomiędzy niewinnością nagiego ciała należącego do morza a tym napięciem, które krążyło pomiędzy Ceolsige i Urd.

Spojrzenie selkie raz jeszcze spoczęło na kuzynce, jednakże tym razem nie zatrzymało się ani na elegancji stroju, ani na zdradliwym rumieńcu, jaki obecność Urd wywoływała na zwykle opanowanej twarzy Burke. Dostrzegła za to śnieżnobiały bandaż oplatający dłoń.
— Aż tak dalece cię prześwietliły? Rozwiązały język kobiecie, którą zazwyczaj łatwiej nakłonić do ujawnienia wartości towaru? Może więc zamiast udawać, że wszystko jest w porządku i zasłaniać się winem, opowiesz nam, co właściwie się wydarzyło?


Destiny can't be earned or returned
I feel when I question, my skin starts to burn
Why does my skin start to burn?
Love was the law and religion was taught, I'm not bought
Feel when we argue, our skin starts to rot
big sis
wiek
37
sława
I
krew
czysta
genetyka
selkie
zawód
egzorcystka
170 cm, 80 kg, dobrze zbudowana, świadoma walorów własnego ciała, szeroko uśmiechnięta blondynka o niebieskich oczach przetkanych morską zielenią. Ma niski, przyjemny głos, mówi zwykle cicho, by maksymalnie skupić na sobie uwagę odbiorcy.

Urd Nordgersim
#9
03.08.2026, 16:26  ✶  
Takie były uroki hazardu. Podbijało się stawkę, a potem druga strona dorzucała złote monetki i mówiła sprawdzam.

Szczerość Ceolsige rozbroiła Urd na ósmą część sekundy, czego oczywiście rezolutna potomkini babki selki nie zamierzała po sobie pokazywać, bo i nie do takich gier robiła najsłodszą minkę świata. Czego nie dało się ukryć to fakt, że rzuciła w stronę Brynji kontrolne spojrzenie, bo absolutnie nie takiej odpowiedzi spodziewała się po ich prześlicznej kuzyneczce, a już na pewno NIE WTEDY gdy Brynja znajdowała się w tym samym pomieszczeniu i była bardzo świadoma toczącej się rozmowy.

Nie zmieniało to faktu, że mimo ewidentnego negliżu zrobiło jej się bardzo gorąco, więc odebrała siostrzyczce butelkę i rozlała wino w sposób ostateczny, łamiąc przy tym każde serce szanującego się degustatora - butelka powędrowała w kosz, a wypełnione po brzegi szkła do rąk trzech zebranych gracji.

Nie zamierzała znajdować sobie ubrania, przynajmniej nie od razu, w ramach buntu przeciwko zrządzeniom losu, które ogniskowały się właśnie im nad głowami. Zamiast tego pociągnęła zdrowo alkoholu i wyszczerzyła się zawadiacko.

– Oj tam od razu duchy, które rozwiązały język, nie poświęcaj za dużo myśli tym kuzynowskim przepychankom. – rzuciła lekko Bryndzy, bo nie była pewna, czy chciała tę rozmowę przeprowadzić akurat dzisiaj. Nie były kuzynkami, nie szło to za krwią, nawet jeśli od strony formalnej wyglądało to nader jednoznacznie. – Ale racja, o co chodzi z tymi pytaniami? Nawdychałaś się oparów z rozbitej fiolki veritaserum? – cóż… to by wiele tłumaczyło. – Mi możesz nałożyć tak przy okazji… – zwróciła się jeszcze do siostry, odstawiając swoją brzytwę, którą się chwytała jako tonący porcję winka i finalnie decydując się na znalezienie jakiegoś okrycia wierzchniego, nawet jeśli patrząc na minę Ceo, mogłaby narzucić na siebie jutowy worek i nie polepszyłoby to jej sytuacji ani o jotę. W gruncie rzeczy jej serduszko zacisnęło się myślą, że Ceolsige rzeczywiście podczas tej wycieczki do Włoch się za nią stęskniła. Albo bardzo ją przycisnęło i chciałaby w o wiele aktywniejszy sposób spędzić ich następne wyjście. Albo oba. Z dna cudzej szafy wyrwala lekko zmęczoną życiem białą koronkową sukienkę, którą mogła z łatwością przerzucić przez głowę. Nie miała jej na sobie z tysiąc lat, ale gwarantowałoby to jej całkiem neutralny, niewinny wygląd. Jeśli ktokolwiek w tym pokoju mógłby uwierzyć w taką… maskaradę.
Paserka z Nokturnu
Nagroda przynależy zuchwałym, a splendor zwycięzcom.
wiek
30
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Skup, sprzedaż, pośrednictwo.
Wysoka na 175cm i szczupła kobieta o długich blond włosach luźno okalających nieco podłużną twarz o chłodnej cerze, błękitnych oczach i rubinowych ustach. Ubrana zazwyczaj schludnie i klasycznie w długą spódnicę i pasującą koszulę, którą okrywa tradycyjną szatą. Całość najczęściej w barwach czerni i zieleni z deseniami czerwieni i fioletu oraz kontrastującym eleganckim dodatkiem. Jej uroda idealnie współgra z melodyjnym głosem, bezbłędną dykcją oraz naturalną gracją ruchów. Niezależenie od miejsca i sytuacji sprawia wrażenie jakby zawsze była właściwą osobą we właściwym miejscu.

Ceolsige Burke
#10
05.08.2026, 19:10  ✶  
Przez twarz Ceolsige przebiegł wyraz który można byłą zinterpretować jako mieszankę deliaktnego poczucia winy i pewnej pobłażliwości kiedy dotarły do niej słowa Brynji. Nie zmieniając pozy, delikatnie tylko przechyliła głowę. - Zdaje się, że na potrzeby tej słownej szarady twoja siostra sięgnęła po etymologię imienia. - Mówiła miękko i spokojnie, w sposób, który zazwyczaj sprawiał, że słowa wpadały do słuchacza niemal jak jego własny domysł. - Imienia, którym z przyjemnością mieni się wasz gość. - Z pewną ulgą skorzystała z niewielkiego oderwania uwagi.
Pierwsze zaskoczenie minęło i kiedy otrzymała od Urd kieliszek jej spojrzenie choćby drgnieniem nie skręciło poniżej lini obojczyków. Zamiast tego błękitne tęczówki zuchwale utkwiły w źrenicach kobiety, niepomne na jej strój lub raczej jego brak. Wyciągnęła swobodnie dłoń zza pleców i ujęła w dwa palce nieco zbyt pełny kieliszek. Gest był niespieszny i wyważony, zupełnie jakby nic nadmiernie specjalnego się przed nią nie działo. Tylko niewielki rumieniec policzków i drapieżnie uniesiony kącik ust zdradzały wewnętrzną ekscytację.
- Nie mam w zwyczaju udawać przed bliskimi. - Przeniosła spojrzenie na Brynję z lekką tylko przygana w głosie. - Wszak przyszłam nie tylko w celach towarzyskich ale i po opinie specjalistki. - Ceniła troskę młodej selki więc i wypowiedź zakończyła w przyjaznym tonie. - Przepraszam, że was tak nagle niepokoję. Mimo swej niecodziennej postaci objawy nie wydają się groźne.
Nie odpowiedziała na resztę pytań Przesunęła się w stronę stolika wprawiając w falowanie materiał spódnicy. Nachyliła kieliszek do ust i wypiła niewielki łyk, pozwalając by płyn dłuższą chwilę pozostał na języku. Mruknęła cicho, gardłowo wyrażając aprobatę. Czy to dla smaku czy to dla niewątpliwie ciekawszej kreacji Urd. Na jej bladej cerze każdy rumieniec był wyraźnym kontrastem. Nieczęsty był to jednak widok, gdyż nie poddawała się łatwo błachym ekscytacjom. Tym jednak razem ekscytacja płynęła za nią koronkową tematyką od kilku dni.
Z nieznacznym westchnieniem usiadła na krześle. Fałdy spódnicy równo opłynęły nogi kiedy założyła jedną na drugą i zaczęła ja swobodnie kołysać w takt kolejnych uderzeń serc. - We Włoszech spotkałam się z pewną zjawą ale to raczej nieistotne. Podejrzewam jednak nowego poltergeista jaki zalągł się w mojej okolicy. Po rozdarciu pojawiło się kilka nowych duchów i jeden z nich zdaje się odwiedził mój kantor tego popołudnia. - Zaczęła spokojnym ale nadal delikatnie uniesionym głosem. Jej spojrzenie nienachalnie śledziło ruchy Urd, tylko chwilami kurtuazyjnie przenosząc się na twarz Brynji. - Charakterystyczny chichot, spadek temperatury a potem złorzeczeniem i uczucie przenikającego chłodu wraz z szybko przemijającą niemocą. Potem wyraziłam bardzo otwarcie swoją niechęć wobec jednego goblina. Wydaje się, że im większe uczucia żywię do rozmówcy tym bardziej bezpośrednio odpowiadam na jego pytania. - intensywnym, krótkim spojrzeniem wyłapała wzrok Urd - Zdaje się, że to właśnie objawy nawiedzenia przez tego poltergaista.
Przyłożyła kieliszek do ust. - Zakładam, że nie jest to kreacja z balu? - zapytała swobodnie by jakoś przegonić z głowy natrętną myśl.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 6 gości

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Brynja Nordgersim (1578), Ceolsige Burke (2993), Pan Losu (48), Urd Nordgersim (2430)


Strony (3): 1 2 3 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa