• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Inne części Anglii v
1 2 3 4 5 6 Dalej »
[21.09.1972, Hrabstwo Kent] Każdy kwiat kwitnie w swoim czasie | Atreus & Victoria

[21.09.1972, Hrabstwo Kent] Każdy kwiat kwitnie w swoim czasie | Atreus & Victoria
fireheart
some women are lost in the fire
some women are built from it
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
aurorka, twórczyni eliksirów
Ma długie do pasa, bardzo ciemnobrązowe, wpadające w czerń włosy. Te, zwykle rozpuszczone lub spięte jakąś spinką, okalają owalną twarz o oliwkowej karnacji, skąd spoglądają spokojne, ciemnobrązowe oczy. Nie jest przesadnie wysoka, mierzy 167 cm wzrostu i jest stosunkowo szczupła. Swoje bardzo kobiece kształty lubi podkreślać ubiorem. Nosi się najczęściej w czerni. Ciągnie się za nią mgiełka delikatnych perfum – o ciepłej nucie drzewa sandałowego, wanilii, jaśminu, konwalii i pomarańczy. Bije od niej lodowate zimno, w dotyku jest jak bryła lodu.

Victoria Lestrange
#1
18.08.2026, 22:30  ✶  
21 IX 1972, godziny poranne
Hrabstwo Kent, siedziba Magicznego Towarzystwa Herbologicznego

[Obrazek: imgproxy.php?id=sRdIqJi.png]

Teleportowali się więc do Kent, do siedziby Magicznego Towarzystwa Herbologicznego. Victoria domyślała się, że Atreus wcześniej tutaj nie był, bo i po co, skoro nie interesował się ani zielarstwem, ani roślinami w ogólności. Nawet Victoria, która zajmowała się hobbystycznie roślinami od lat, nie bywała tutaj często, póki w lipcu nie dołączyła do klubu, a i od tamtego czasu była tutaj pierwszy raz, bo… no cóż, miała inne obowiązki. Ten rok był w nie obfity. A teraz zresztą też nie była tu prywatnie, a z powodu pracy.

Atreus dobrze nadstawiał uszu, bo Brenna pomagała jej w tej sprawie nieco bardziej, ale chwilowo miała inne rzeczy na głowie, a Victoria była skupiona na przedstawieniu mu, na czym obecnie stoją i co potrzebuje, więc nie wspomniała, że Brenna ma jej jeszcze pomóc… A jakoś sama się nie domyśliła, że go to interesuje. To znaczy… mówił, że idzie z nią na wesele do Yaxleyów, a Victoria bardzo dobrze to zapamiętała, ale nie wiedziała jeszcze, czy to tak bardziej przyjacielsko, czy może mniej przyjacielsko…

– No dobra…  Podejrzewam, że każdy tutaj plotkował o zdarzeniu… Pytanie tylko co będą chcieli powiedzieć i czy ktokolwiek wie coś konkretnego, a nie tylko co się usłyszało od koleżanki – westchnęła.

Póki co poprowadziła ich do wielkiego holu, z którego na przestrzał widać było przeszklone kondygnacje. Rośliny były tutaj absolutnie wszędzie: pięły się po kolejnych mniejszych szklarniach na parterze oraz tych, do których dostać się trzeba było schodami, w których panowały różne specjalne warunki, do hodowania roślin o odmiennych wymaganiach; bluszcz pokrywał ściany, z balustrad i barierek zwisały paprocie obsypane fluoroscencyjnymi kwiatami.  Pod ścianami znajdowały się regały magicznie zabezpieczone przed wilgocią, zapewne zapełnione księgami dotyczącymi zielarstwu i hodowli przeróżnych roślin. Tutaj Victoria się zatrzymała, najwyraźniej nie do końca pewna, dokąd powinni się teraz udać, by kogoś znaleźć. I to kogoś, kto faktycznie mógłby im się przydać.

– Hmm… Nie znam tu za dużo ludzi, więc… Chyba chodźmy gdziekolwiek? Prędzej czy później chyba na kogoś trafimy. Chyba, że masz inny pomysł?

hold me like a grudge
and what an ugly thing
– to have someone see you.
wiek
26
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
auror
Stosunkowo wysoki mężczyzna, mierzący sobie 183 centymetry wzrostu. Posiada włosy barwy ciemnego blondu i jasne, błękitne oczy. Budowa jego ciała jest atletyczna, a na twarzy często widnieje lekki, szelmowski uśmieszek. Porusza się z nonszalancją i pewną niedbałością. Jest nienaturalnie zimny w dotyku.

Atreus Bulstrode
#2
19.08.2026, 20:42  ✶  

Trafili do Kent, aportując się w siedzibie Magicznego Towarzystwa Herbologicznego i zgodnie z tym, czego Victoria mogła się domyślać, noga Atreusa nigdy wcześniej tutaj nie postała. Nie było w jego życiu i dotychczasowej karierze niczego, co zmusiłoby go do większego zainteresowania się światem przyrody, ale jak tak sobie o tym teraz myślał, to może powinien nieco nadgonić wiedzy. Nie to, żeby z miejsca miał stać się specjalistą, ale rozumienie jak pacyfikować mandragory, albo skąd biorą się bazyliszki, wydawało się całkiem interesującymi ciekawostkami. Aha no inne, bardziej przyziemne informacje na pewno też by mu się przydały.

Co tyczyło się samej Brenny, to sprawa jak zawsze była niezwykle płynna i niezdecydowana. Obydwoje zdawali się oscylować wokół siebie, ale bez większej intencji sprecyzowania przed samymi sobą, co właściwie działo się między nimi. Czy udawali się na wesele Yaxleyów na przyjacielskiej stopie? Nie. Czy gdyby Victoria o to zapytała, to udzieliłby jednoznacznej odpowiedzi? Absolutnie nie.

— Hm, znasz tutaj kogoś jakoś lepiej? Może warto by tak zacząć po znajomości? — zasugerował, rozglądając się dookoła. Miał wrażenie, że przestrzeń całkowicie wypełniał zapach roślin, mieszających się ze sobą, drapiąc w nieprzyzwyczajony nos. Pewnie każdy pokoik był tutaj zajebany kwiatkami pod sufit, tak że się potknąć o nie szło.

— W ogóle jak to tutaj wygląda? Nie wiem, tu się bada rośliny czy przegląda atlasy, a może jest to miejsce na hodowanie jak się nie ma w domu za dużo przestrzeni? pewnie cię nie zdziwi jak ci powiem, że nigdy tutaj nie byłem. I w sumie też, zakładam że już gadałaś z tą… Abbott, tak?

fireheart
some women are lost in the fire
some women are built from it
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
aurorka, twórczyni eliksirów
Ma długie do pasa, bardzo ciemnobrązowe, wpadające w czerń włosy. Te, zwykle rozpuszczone lub spięte jakąś spinką, okalają owalną twarz o oliwkowej karnacji, skąd spoglądają spokojne, ciemnobrązowe oczy. Nie jest przesadnie wysoka, mierzy 167 cm wzrostu i jest stosunkowo szczupła. Swoje bardzo kobiece kształty lubi podkreślać ubiorem. Nosi się najczęściej w czerni. Ciągnie się za nią mgiełka delikatnych perfum – o ciepłej nucie drzewa sandałowego, wanilii, jaśminu, konwalii i pomarańczy. Bije od niej lodowate zimno, w dotyku jest jak bryła lodu.

Victoria Lestrange
#3
20.08.2026, 01:55  ✶  

Z wiedzą wtłaczaną na siłę zwykle bywało tak, że przy pierwszej nadarzającej się okazji ulatywała z głowy, zastępowana przez ciekawsze rzeczy. Nic więc dziwnego, że Atreus niewiele pamiętał z zielarstwa w szkole, skoro zapach ziemi i nawozu go odstręczał. Dla Victorii zawsze było to odprężające – opieka nad roślinami, pielęgnowanie ich, podlewanie, zapewnienie odpowiedniego nasłonecznienia czy wilgotności, by rosły piękne. W domu hodowała zwykłe ozdobne kwiaty, ale znała się nad tymi magicznymi ze względu na eliksiry, które tak kochała warzyć. Interesowały ją, nawet jeśli nie miała swojej prywatnej szklarni z mandragorami, kłaposkrzeczkami, wybuchającymi jagodami i innymi. Składniki do mikstur zawsze kupowała. Opieka nad magicznymi stworzeniami to inna sprawa, bo choć lubiła zwierzaki (zwłaszcza te puchate), nigdy nie chciała ich hodować, ale rzecz jasna interesowała się nimi, bo ta wiedza mimo wszystko się przydawała w pracy, choć była to dziedzina niezwykle rozległa i wymagająca zapamiętywania sporej ilości informacji.

O Brennę nie zamierzała go pytać z prostego powodu: jakoś dotychczas nie wypytywała go o dziewczyny, z którymi się umawiał bądź nie. Powiedział jej natomiast wystarczająco dużo, by to Brennę od niechcenia zapytać jak się sprawa ma. To w końcu była jej przyjaciółka, a ich przyjaźń sięgała nawet czasów dzieciństwa, gdy we dwie wyczyniały różne cuda w Dolinie Godryka i drażniły biednego Morpheusa, który musiał ich czasami pilnować. Jeśli kogokolwiek miałaby pytać o sprawy sercowe, to właśnie Brennę.

– Nie. Byłam tylko na jednym spotkaniu w lipcu. Znam przewodniczącą oczywiście, jak byłam mała to babcia zabierała mnie do niej na herbatki – i mała Victoria oglądała sobie wówczas różne rośliny i drzewa w sadzie Abbottów. – Nie znam nikogo, kto pracuje tutaj tak codziennie i zajmuje się tymi wszystkimi szklarniami – znała niektórych członków towarzystwa, na przykład… Dægberhta, ale jego tutaj teraz nie było z pewnością. Nie wiedział też nic o mandragorze, bo go wtedy nie było nawet w kraju. – Tak, Mirabella Abbott. To ona napisała mi, że skradziono te mandragory i że brygadziści to tak nie za bardzo się przejęli sytuacją – rozmawiała więc z Mirabellą, ale tak bardzo ogólnie, jak to ze stroną poszkodowaną. – Tutaj hoduje się rośliny, od najzwyklejszych po najbardziej egzotyczne i bada się ich właściwości. To miejsce dla pasjonatów – i nie, nie zdziwiło ja, że Atreus nigdy tutaj nie był. – Możemy się przejść tam do tej największej szklarni, może ktoś tam będzie – zaproponowała, wskazując głową kierunek.

hold me like a grudge
and what an ugly thing
– to have someone see you.
wiek
26
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
auror
Stosunkowo wysoki mężczyzna, mierzący sobie 183 centymetry wzrostu. Posiada włosy barwy ciemnego blondu i jasne, błękitne oczy. Budowa jego ciała jest atletyczna, a na twarzy często widnieje lekki, szelmowski uśmieszek. Porusza się z nonszalancją i pewną niedbałością. Jest nienaturalnie zimny w dotyku.

Atreus Bulstrode
#4
30.08.2026, 05:14  ✶  

Zawsze jak słyszał o tym, że ktoś spędził swoje dzieciństwo w Dolinie Godryka, myślał o jakichś wiejskich rozrywkach pod tytułem ganianie się po sadach, wożenie taczkami, albo uciekanie przed gęsiami. Babcia zabierająca na herbatki wywołała podobne skojarzenia, bo przypomniało mu, że przecież Abbottowie mieli swoje sady właśnie we wspomnianym wcześniej miasteczku. Wyobrażał więc sobie małą Victorię, która owszem, na herbatkę została zabrana, ale bardzo szybko robiła jakąś przebieżkę pomiędzy wszystkimi donicami i rzędami owocowych drzew, właściwe czynności herbatkowe pozostawiając starszym kobietom. Zawsze jednak, była to jakaś znajomość - stare baby, znaczy babcie, miały to do siebie, ze bardzo chętnie rozwodziły się nad niesamowitym procesem dorastania, który przydarzał się małym dzieciom. Jakby za każdym razem się dziwiły, że przez dwadzieścia lat życia, ktoś faktycznie urósł, a nie pozostał zasmarkanym krasnalem na wieczność.

Słuchał jej, wbrew pozorom nie jednym uchem, chociaż spojrzeniem dryfował od ściany do ściany, przyglądając się wystrojowi wnętrz. Kiwał przy tym lekko głową, na kolejne spływające ku niemu informacje.

— To wszystko wygląda jak jedna wielka szklarnia… — zauważył mimochodem, bo całość wydawała się w nadmierny wręcz sposób przeszklona. Domyślał się, że chodziło o to, by wpadało tu jak najwięcej naturalnego światła (w końcu kwiatki w domu zawsze stały przy oknie). — Ale jasne, chodźmy do największej szklarni. W sumie im miejsce będzie bardziej uczęszczane tym większa szansa dla nas, że kogoś złapiemy — pokiwał głową znowu, ruszając razem z nią we wskazanym kierunku. — W sumie jakiś czas temu było coś słychać o Abbottach, co nie? A może mi się wydaje? W sensie było coś z jakimiś jabłoniami? Coś im szalało w sadach? Przeleciało mi koło ucha odnośnie Doliny Godryka, bo parę osób okrzyknięto bohaterami, czy coś takiego. Słyszałaś o tym coś wiecej?

from ashes to ashes
O! from what power hast thou this powerful might,
With insufficiency my heart to sway?
wiek
sława
—
krew
—
genetyka
—
zawód
Przed dwoma tysiącami lat niewielkie irlandzkie miasteczko Waterford spłynęło krwią okrutnego męża i bezdusznego ojca kobiety, która zbyt wiele wycierpiała z ich rąk. Upiorzyca gnana nienawiścią i pragnieniem zemsty, przez lata dotkliwie karała wiarołomnych kochanków i mężów, aż zasnęła w swym rodzinnym grobowcu. Mieszkańcy co roku w rocznicę jej zgonu kładą na ciężkiej marmurowej płycie krypty rytualny kamień, który ma zapewnić im bezpieczeństwo. Ze szczątkowych zapisków etnologów i lokalnych pieśni, można wywnioskować, że kobieta była użytkowniczką magii. Czy znajdzie się śmiałek, który zdecyduje się zdjąć kamień i pocałunkiem obudzić bladolicą śniącą o ustach czerwonych jak krew?

Dearg Dur
#5
30.08.2026, 12:11  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 30.08.2026, 12:12 przez Dearg Dur.)  
Siedziba Towarzystwa zdawała się cichsza i smutniejsza niż wtedy, gdy Victoria była w nim ostatni raz. Mirabella stacjonowała w swoim biurze i z wdzięcznością mogłaby przyjąć dwóch aurorów by odpowiedzieć na ich pytania. Podobnie jak członkowie organizacji, łapani "spontanicznie" na korytarzu - zarówno Ci w bogatych szatach, którzy opłacali swoje członkostwo obfitymi dotacjami, jak i biedni, które musieli zagwarantować miesięczne wpłaty w naturze - intensywną pracą przy grządkach.

Przesłuchanie z poziomu mechaniki oznacza, że każdemu z Was przysługują dwie Próby uzyskania informacji – dwa Rzuty na Charyzmę (prowadzenie rozmowy tak, żeby uzyskać informację) lub Percepcję (aurowidzenie/dostrzeganie w mikroekspresji i zachowaniu ludzi informacje "między wierszami").

Rzut dotyczy całej rozmowy. Nie trzeba rzucać "co turę". W przypadku porażki przy pierwszej Próbie, można rzucić drugi raz na tę samą rozmowę, jeśli w puli gracza pozostała druga Próba.

Proszę o dopisanie do opisu Rzutów powiązane z Cechami i podejmowanymi akcjami przewagi/zawady ewentualnie inne elementy z karty, które mogą zaważyć na wyniku.

Możecie przesłuchiwać razem, możecie się rozdzielić.

Przesłuchać można: Mirabellę Abbott w ramach rozmowy w jej gabinecie, bogatych członków towarzystwa lub biednych członków towarzystwa. Każdy dysponuje innym pakietem informacji, które mogą dać wam wskazówki do dalszej rozgrywki.

Zastępcy przewodniczącej Ólafura Ururquat'a oraz wiekowej członkini Aoife O'Sullivan są nieobecni. Widziani ostatnio byli przed Spaloną Nocą. Pobieżnie (bez wykonania Próby uzyskania informacji) nikt nie wie gdzie się znajdują.

@Victoria Lestrange @Atreus Bulstrode
fireheart
some women are lost in the fire
some women are built from it
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
aurorka, twórczyni eliksirów
Ma długie do pasa, bardzo ciemnobrązowe, wpadające w czerń włosy. Te, zwykle rozpuszczone lub spięte jakąś spinką, okalają owalną twarz o oliwkowej karnacji, skąd spoglądają spokojne, ciemnobrązowe oczy. Nie jest przesadnie wysoka, mierzy 167 cm wzrostu i jest stosunkowo szczupła. Swoje bardzo kobiece kształty lubi podkreślać ubiorem. Nosi się najczęściej w czerni. Ciągnie się za nią mgiełka delikatnych perfum – o ciepłej nucie drzewa sandałowego, wanilii, jaśminu, konwalii i pomarańczy. Bije od niej lodowate zimno, w dotyku jest jak bryła lodu.

Victoria Lestrange
#6
30.08.2026, 18:32  ✶  

Łatwo było w takich warunkach zapomnieć, że Victoria nadal była Victorią. Wychowaną taką a nie inną ręką, w takich a nie innych wartościach. Ostrożną, grzeczną, schludną, punktualną… nawet jeśli jako dziecko nieco bardziej beztroską, gdy Brenna ciągała ją po różnych dziwnych miejscach w Dolinie. Gdy Longbottom właziła na drzewa, Victoria stała pod nimi i robiła za czujkę. Gdy zaś chodziła na herbatki do Abbottów, grzecznie siedziała przy stole, słuchając tych rozmów (nawet jeśli niewiele z tego rozumiała i szybko się nimi nudziła), do czasu aż ktoś nie pozwolił jej pooglądać sobie rzeczy (co zwykle następowało stosunkowo szybko, ale dla dziecka wlokło się niemiłosiernie).

– Bo to wiele szklarni połączonych korytarzami – wyjaśniła oczywistość. Drugą oczywistością było, że mimo wszystko nie każda roślina lubiła światło, były takie, które ono paliło, wolały życie w mroku i wilgoci… albo po prostu w mroku. Ale takie trzymano w innych miejscach, a nie w przeszklonych pomieszczeniach.

– Dobrze ci się wydawało. Nie znam dokładnie szczegółów, ale jakieś rośliny zaatakowały tam gości podczas przyjęcia, które organizowali. Według mnie, miało to związek z tymi anomaliami, które nawiedzały Anglię od czasu Beltane. Wiesz, ten… bunt roślin. Nagły rozrost, zdziczenie niektórych obszarów, większe niż zwykle rozmiary i tak dalej – czyli to, co powiązała również przynajmniej częściowo z czarnymi różami w Maida Vale oraz z pustynnymi mandragorami. – Tym bardziej, że wszystko zaczęło się od Doliny Godryka – dodała, będąc jednak pewna, że nie musi mu tego tłumaczyć, bo przecież… wiedział.

Ruszyli więc razem do największej szklarni na wprost, nie rozdzielając się.


// Kogo spotykamy: 1-bogaty członek towarzystwa, 2-biedny członek towarzystwa
Rzut 1d2 - 2

Victoria zaczepiła pierwszą osobę, którą zobaczyli i przywitała się – przedstawiając przy okazji tak z imienia i nazwiska, członkostwa w towarzystwie, jak i zawodu (przedstawiając również Atreusa), mówiąc, że są tutaj w sprawie kradzieży i chcieliby zadać kilka pytań. W ten właśnie sposób dowiedzieli się, że Mirabella jest obecna w Towarzystwie i że zapewne przebywa w swoim gabinecie, że jej zastępcy nie ma, tak samo jak i tej bardzo starej członkini. Lestrange jednak mimo to zadała kilka pytań, próbując się dowiedzieć, czy po prostu ich nie ma, czy może nie pokazują się od jakiegoś czasu, czy po  Towarzystwie „latają” jakieś pogłoski dotyczące włamania lub zniknięcia roślin, czy może ta osoba była tutaj tego dnia i cokolwiek widziała… klasyczne pytania.


// Próba 1 – Charyzma ◉◉○○○, członek Towarzystwa Herbologicznego
Rzut N 1d100 - 56
Sukces!
from ashes to ashes
O! from what power hast thou this powerful might,
With insufficiency my heart to sway?
wiek
sława
—
krew
—
genetyka
—
zawód
Przed dwoma tysiącami lat niewielkie irlandzkie miasteczko Waterford spłynęło krwią okrutnego męża i bezdusznego ojca kobiety, która zbyt wiele wycierpiała z ich rąk. Upiorzyca gnana nienawiścią i pragnieniem zemsty, przez lata dotkliwie karała wiarołomnych kochanków i mężów, aż zasnęła w swym rodzinnym grobowcu. Mieszkańcy co roku w rocznicę jej zgonu kładą na ciężkiej marmurowej płycie krypty rytualny kamień, który ma zapewnić im bezpieczeństwo. Ze szczątkowych zapisków etnologów i lokalnych pieśni, można wywnioskować, że kobieta była użytkowniczką magii. Czy znajdzie się śmiałek, który zdecyduje się zdjąć kamień i pocałunkiem obudzić bladolicą śniącą o ustach czerwonych jak krew?

Dearg Dur
#7
04.09.2026, 10:14  ✶  
Zaczepiony członek Towarzystwa o wyraźnie biedniejszej szacie i widocznych oznakach fizycznej pracy na dłoniach w pierwszym odruchu bardzo niezręcznie poczuł się wobec rozmawiania z parą aurorów. Kobieta w okolicach 50 początkowo zarzekała się, że nic nie wie ponad to że zaginęły dwie tuby z mandragorami, nic nie słyszała i nic nie widziała, ale Victoria umiejętnie poprowadziła rozmowę na tyle, by wyłuskać kilka faktów. Choć Dogmy nie było tego dni w szklarni, wiedziała że swój dyżur miała Aoife, która zwykle się opiekowała mandragorą. Wiedziała też, że mimo początkowego odseparowania w dwóch pomieszczeniach sadzonek, finalnie z początkiem września planowano je przenieść do tej samej sali w której początkowo prowadzono badania nad znaleziskiem z ministerstwa, a inicjatorem tego pomysłu był zastępca pani Abbott. Sama zainteresowana nigdy jednak nie rozmawiała z nim, ani nie opiekowała się rośliną. Od czasu powrotu do służby wobec Towarzystwa nie widziała żadnego z nich. Jedyną plotką, która do niej dotarła to to, że Aoife wyjechała do krewnych w Szwajcarii bo spłonął jej dom, a Urquart dostał pozwolenie na pracę w terenie.

Pozostałych prób: Victoria 1/2, Atreus 2/2
hold me like a grudge
and what an ugly thing
– to have someone see you.
wiek
26
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
auror
Stosunkowo wysoki mężczyzna, mierzący sobie 183 centymetry wzrostu. Posiada włosy barwy ciemnego blondu i jasne, błękitne oczy. Budowa jego ciała jest atletyczna, a na twarzy często widnieje lekki, szelmowski uśmieszek. Porusza się z nonszalancją i pewną niedbałością. Jest nienaturalnie zimny w dotyku.

Atreus Bulstrode
#8
Wczoraj, 21:47  ✶  

Oczywista oczywistość, że w sumie jak się gdzieś zajmowało roślinami, to chciało się mieć szklarnie, ale z drugiej strony to jednak była dość spora skala przedsięwzięcia. Bardzo praktyczne, a jednocześnie Atreus zaczął się zastanawiać, czy ktokolwiek przechodzący pod szklanymi kopułami, wyobrażał sobie jak wszystkie jednocześnie zawalają się na głowę. Jasne, były wzniesione przez rzemieślników i zabezpieczone odpowiednimi zaklęciami (a przynajmniej na to liczył), ale natrętne myśli nie dawały o sobie zapomnieć i rozważać, czy ktoś nie miał z tego powodu paranoi.

— Ta, pamiętam. Chyba poszło nawet parę zgłoszeń że coś szaleje, bo w sumie gdzie to dać? Departament Zwierząt nie weźmie tego. Chyba pogotowie czy inne szybkie reagowanie zostaje — mruknął, ale tak… wiedział. Kiedy rozwinęła wątek, miał 'faktycznie' moment - wcześniej jakby omijał ten bunt roślin, no bo co on go interesował? Mieszkał wtedy w kamienicy, a tam nie było takich ekscesów.

Nie rozdzielili się, idąc dalej w kierunku głównej szklarni i tam znaleźli jakąś kobietę. Dogmę, jak się okazało. Victoria przedstawiła ich obydwoje, a Atreus, uśmiechnąwszy się na powitanie, siedział cicho podczas gdy ona prowadziła rozmowę. Przyglądał się kobiecie, z nieco zblazowanym wyrazem twarzy, uśmiechając się przy tym lekko, grzecznie i co jakiś czas kiwając głową, dając znać że też słucha. Nie wtrącał się na razie, bo mimo początkowych oporów, kobieta wydawała odpowiadać na zadane przez nich pytania. W końcu pożegnali się z kobietą i po chwili wymiany jakichś luźnych spostrzeżeń ruszyli dalej, w poszukiwaniu nieco… lepiej usytuowanego członka zespołu zielarskiego.

fireheart
some women are lost in the fire
some women are built from it
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
aurorka, twórczyni eliksirów
Ma długie do pasa, bardzo ciemnobrązowe, wpadające w czerń włosy. Te, zwykle rozpuszczone lub spięte jakąś spinką, okalają owalną twarz o oliwkowej karnacji, skąd spoglądają spokojne, ciemnobrązowe oczy. Nie jest przesadnie wysoka, mierzy 167 cm wzrostu i jest stosunkowo szczupła. Swoje bardzo kobiece kształty lubi podkreślać ubiorem. Nosi się najczęściej w czerni. Ciągnie się za nią mgiełka delikatnych perfum – o ciepłej nucie drzewa sandałowego, wanilii, jaśminu, konwalii i pomarańczy. Bije od niej lodowate zimno, w dotyku jest jak bryła lodu.

Victoria Lestrange
#9
4 godzin(y) temu ✶  

Starała się nie onieśmielić Dogmy bardziej, niż to już miało miejsce, bo podejrzewała, że może to mieć miejsce, gdy czarownica już połączyła imiona i ich nazwiska z twarzami i nagłówkami w gazetach. Poza tym ta starsza czarownica nie była w żadnym razie o nic oskarżona, naprawdę chcieli się tylko wywiedzieć w sytuacji, prowadząc to śledztwo w zasadzie od nowa. Rzeczy, które im powiedziały były ciekawe – o tym, że mandragory przeniesiono ponownie do miejsca, w którym to się zaczęło, że znowu były tam razem, że czarownica, która się nimi opiekowała, po Spalonej Nocy musiała w zasadzie uciekać z Anglii… ileż było jeszcze takich ludzi, którzy zostali tutaj z niczym? Podziekowali Dogmie i życzyli jej miłego dnia.

Gdy zaś poszli w swoją stronę (czyli losowo do przodu), Victoria wyciągnęła swój notatnik, by zapisać w nim kilka rzeczy.

Pamiętała Urquarta, bo to chyba był ten sam człowiek, który tak drażnił ludzi podczas próby zbadania właściwości mandragory? Aoife… Lestrange zmarszczyła brwi, próbując sobie przypomnieć… podczas spotkania była tam jakąś starą czarownica, ale Victoria nie miała z nią żadnych interakcji, pomagała za to przy stanowisku, które badało ziemię z tuby. Czy to była właśnie ta Aoife, która straciła dom?

Podzieliła się z Atreusem swoimi przemyśleniami, tłumacząc mi też przy okazji, że członków towarzystwa dzieli się na dwie grupy: tych bogatszych, którzy sypali niemałymi knutami, i tych biedniejszych, którzy “odpracowywali” przy roślinach, jak najpewniej Dogma.

– Może ktoś, kto płaci za członkostwo będzie wiedzieć coś więcej… – zasugerowała zamyślona. To nie tak, że Dogma powiedziała im za mało czy coś w tym rodzaju, absolutnie nie, ale może było jeszcze coś, co mówiono w Towarzystwie? – Proponuję się rozejrzeć za kimś, kto nie będzie się zajmował przekopywanie roślin czy czymś w tym rodzaju – podsunęła. – A na koniec może zostawimy sobie Mirabellę?

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Atreus Bulstrode (787), Dearg Dur (404), Victoria Lestrange (1422)




  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa