• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Pokątna Plac i stragany [Jesień 1972] Równonoc Jesienna - Kiermasz (Wątek główny)

[Jesień 1972] Równonoc Jesienna - Kiermasz (Wątek główny)
hold me like a grudge
and what an ugly thing
– to have someone see you.
wiek
26
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
auror
Stosunkowo wysoki mężczyzna, mierzący sobie 183 centymetry wzrostu. Posiada włosy barwy ciemnego blondu i jasne, błękitne oczy. Budowa jego ciała jest atletyczna, a na twarzy często widnieje lekki, szelmowski uśmieszek. Porusza się z nonszalancją i pewną niedbałością. Jest nienaturalnie zimny w dotyku.

Atreus Bulstrode
#101
02.09.2026, 02:26  ✶  
Z Basiliusem

Prychnął, wyraźnie tym odgrażaniem się rozbawiony, bo co jak co, ale Basiliusa w kuchni sobie nie wyobrażał na pełen etat. Mógł sobie warzyć eliksiry, albo usmażyć jajecznicę czy inny makaron, ale oprócz tego? Nawet nie chodziło o to, że by nie potrafił, tylko nie wydawał się mieć na to odpowiednio dużo zasobów czasowych. W końcu kto będzie leczył tych chorych, kiedy on będzie stał w kuchni? No kto?

— O, i to jest pomysł niemalże doskonały — zachwycił się wyraźnie, chociaż brakowało w nim typowego entuzjazmu. Ale od śmierci Florence brakowało w nim wielu rzeczy. Uśmiechał się trochę mniej, śmiał tak samo, przygaszając pod ciężarem tego, z czym nie do końca chciał się zmierzyć. Brakowało mu jej każdego cholernego dnia, a mimo tego życie toczyło się dalej i starał się o tym zwyczajnie nie myśleć. Przez to sprawy piętrzyły się na biurku, od kiedy tylko wrócił do pracy. Ba, nawet przestał Orionowi aż tak często spychać swoje raporty, chociaż wypełniał je tak samo niechętnie jak zawsze. — Rozumiem to aż za dobrze — westchnął. — Może po sabacie? Dzisiaj kolacja, ale jak stoisz z najbliższymi dniami? — zapytał, nawet podłapując ten plan. Myślenie tylko o kartach brzmiało niemalże jak bajka, w aktualnych okolicznościach.

Zatrzymali się przy jednym ze stoisk z jabłkami, a Bulstrode nawet się nie przejął szczególnie tym, że Basilius wydawał się zignorować to, co o nich przed chwilą powiedział.

— Jabłuszka, pyszne jabłuszka panowie — ekspedientka uśmiechnęła się do nich zachęcająco. Była kobietą o zmęczonej twarzy poznaczonej zmarszczkami, ale jakimś cudem krzesała z siebie bardzo dużo entuzjazmu. — Nie dajcie się zwieść temu, jak wyglądają. Po pierwsze są pyszne, a po drugie koją sny. Te przychodzą łatwiej, niesamowite remedium — zapewniła, chociaż Atreus i tak zdążył się już zdecydować.

— To ja poproszę. Da ich pani trochę więcej. Tak od serca. Spokojnie, zapłacę za tę odrobinę więcej emocji — uśmiechnął się do niej, kiedy ta najpierw prychnęła, że co ma tutaj dawać mu cokolwiek od serca, a potem zachichotała no bo z takim klientem to nie było się sprzeczać. Zaraz też zabrała się do nakładania jabłek i po chwili Bulstrode stał z torbą w ręku, już zapłaciwszy. — Dawaj, bierz. Pewnie na kompot też się nadadzą — zachęcił kuzyna, klepiąc go po ramieniu.

she who hunts alone
Enduring things is what you do best
Gritting your teeth and bearing them.
wiek
34
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
wilkołak
zawód
Rejwach
Stosunkowo wysoka [175] kobieta o szczupłej, nieco wychudłej sylwetce. Ma długie, brązowe włosy i zwykle nosi je rozpuszczone, a na świat patrzy dużymi, zielonymi oczami.

Asena Greyback
#102
04.09.2026, 00:28  ✶  

Senka była niezmiernie rozbawiona starciem, którego była świadkiem. Tym bardziej, że sprzedawczyni wyglądała na coraz bardziej bezradną i zagubioną, coraz częściej strzelając spojrzeniem w jej kierunku, jakby błagając ją o pomoc. Greyback była jednak nieugięta i doskonale wiedziała, po czyjej stronie faktycznie się znajduje. Nie mówiąc już o tym, że sama była absolutnie oburzona faktem, że nie mieli na straganiku szczuroszczetowych pluszaków.

— No szyję sama, tak — przytaknęła sprzedawczyni. — Ale oczywiście, jeśli tak chcesz to wtedy trzeba trochę poczekać, bo złożyć zamówienie i musiałabym dopiero po powrocie do domu wziąć się za pracę — wytłumaczyła blondyneczce cały proces. — A jak weźmiesz już teraz i zrobisz sama, to będziesz miała dzisiaj szczurka, a do tego super czas z siostrą, bo ona na pewno ci pomoże, prawda? — Asena nie wytrzymała i parsknęła rozbawiona, bo w Rejwachu chyba nie było jednej osoby, która byłaby w stanie pewnie utrzymać w rękach igłę.

— Ja się w sumie nie znam, ale myślę, że powinien być… — zauważyła grzecznie Senka, uśmiechając się do kobiety za straganem wesoło, ale już wyłapywała niezadowolenie w jej twarzy. Widać było, że jeśli nie chciały nic kupować, to powinny stąd iść prędzej jak później. — Ale wiesz co, skoro nie ma tu nic co nam się podoba, to chyba pójdziemy dalej, tak? No, chodź, chodź… — złapała Nico za rękę i pociągnęła dalej, słysząc za sobą ściszony szept ekspedientki, która złorzeczyła pod nosem. — Wiesz, jeszcze chwila i myślę, że ta kobieta by wybuchła — zaśmiała się cicho, pochylając na moment do Nico.



Open hand or closed fist would be fine
Blood is rare and sweet as cherry wine
lover, not a fighter
wiek
20
sława
VI
krew
czysta
genetyka
oko uśpione
zawód
artysta sceniczny
175 cm wzrostu (na scenie wydawał się wyższy!) Pełna emocji twarz. Ciemne oczy i włosy, które zwykle pozostają w nieładzie. Goli się na gładko. Szczupły, ale umięśniony - zawodowy tancerz. Strój modny wśród mugolskiej młodzieży, czasami zgoła ekstrawagancki.

Hannibal Selwyn
#103
06.09.2026, 19:40  ✶  
Z Moną, Jonathanem i Jessiem, kupuje płaszcz Szeroki uśmiech


- Wie pani co, ja wezmę taki płaszcz, to jest uniwersalny rozmiar? - oznajmił Hannibal czarownicy ze stoiska z odzieżą, pewien, że jego wymamrotana nieopatrznie myśl utonęła w jarmarcznym gwarze.
Ulgę zmąciła propozycja Jaspera. Zapomniał, że trzymał go za rękaw, że w tłumie stali na tyle blisko siebie, by to nie mógł być przypadek.

Damn it.
Z drugiej strony, podejrzewał, że tego mu właśnie było trzeba. To znaczy, zaraz po alkoholu i okazjonalnych nocach wypełnionych obcymi, niewiele znaczącymi dłońmi, no ale w tych kwestiach nie bardzo mógł oczekiwać pomocy od przyjaciela. Z trzeciej - szturchnięcie mogło być równie dobrze poszukiwaniem kontaktu. Być może Jessie pytał we własnym interesie. Hannibal przestąpił z nogi na nogę i oparł się o niego ramieniem pod pozorem robienia miejsca czarodziejowi chcącemu przyjrzeć się towarom z drugiej strony.

- Hmm? - mruknął, sięgając po portfel i odbierając swój pakunek - Świetna myśl, tylko nie poturbuj mnie za bardzo przed premierą! - odpowiedział lekko. Uśmiech wrócił na swoje miejsce. Przy odrobinie szczęścia żadne z jego kuzynów nie zdążyło się zorientować.

- Jonathaaaan! - zajęczał ostentacyjnie i natrętnie, wypełniając dźwiękiem przestrzeń między sobą a momentem słabości - Kupuj płaszcz, tobie też pasuje zieleń, będziemy jak z jednej drużyny! Mona, bierzesz owoce?
Tak naprawdę to nie potrzebowali płaszczy, by zaznaczyć swoją przynależność. Selwyni trzymali się razem. Hannibal planował przesunąć się między trójką towarzyszy, podążając za impulsem schowania się bardziej w środku, otoczenia się swoimi ale zanim zdążył wykonać ruch, na jego wolnej flance pojawiła się znajoma twarz. Drobna, okolona ciemnymi włosami i zarumieniona.
- Daj spokój, nie można tak… - mówiła, słabo opierając się drugiej dziewczynie, ciągnącej ją za rękę w stronę Hannibala.
- Penny, proszę, znasz go, a ja muszę mieć autograf! Pięć minut go nie zbawi przecież!

I tyle ze schowania się.

Selwyn posłał przepraszające spojrzenie Jessiemu i okręcił się zgrabnie w stronę nowoprzybyłych, przybierając swój stardardowy medialny uśmiech.
- Penny! - przywitał ją, jakby doskonale pamiętał jej imię. Może zresztą tak było - nie co dzień przychodziło mu w końcu ratować młode czarownice od napaści - Jak się masz?
Objął ją krótko, niezobowiązująco, wolnym ramieniem. Penny zarumieniła się.
- Hej, przepraszam, nie chcemy przeszkadzać, ale…
- May, pamiętasz mnie? - weszła jej w słowo druga, piegowata blondynka z zadartym nosem i szparą między przednimi zębami. Hannibal nie pamiętał. - Spotkaliśmy się w Ministerstwie, wtedy, jak się paliło!
- May… - powtórzył Hannibal. Faktycznie, po tym, jak w Spaloną Noc przegonili wraz z Henrym napastującego Penny mężczyznę i odprowadzili dziewczynę do bezpiecznego atrium Ministerstwa Magii, ta przedstawiła go napotkanym tam przyjaciółkom. Czy może raczej - przedstawiła przyjaciółki jemu, bo Hannibala Selwyna dziewczyny doskonale znały.
Oblicze blondynki rozjaśniło się w zachwycie.
- Pamiętasz mnie?… - zapytała z niedowierzaniem. Nie pamiętał, ale nie zamierzał wyprowadzać jej z błędu.
- Taką noc trudno zapomnieć - stwierdził wymijająco - Dobrze was widzieć całe i zdrowe.
Starannie unikał pytania o pozostałe uczestniczki wydarzeń albo o bezpieczny powrót do domów. Tak było bezpieczniej - nie wiadomo, czy dziewczyny w ogóle miały jeszcze jakieś domy.
- Ciebie też - odezwała się Penny - Dzięki jeszcze raz za wtedy. Wyobraź sobie, że tej facet w ogóle nie wrócił do domu po Spalonej Nocy!
Trudno było dziwić się słabo skrywanej uldze w jej głosie i chociaż wyobraźnia podsuwała wiele mało przyjemnych scenariuszy wyjaśniających nieobecność napastnika, Hannibal doskonale pamiętał również to, co facet wykrzykiwał do dziewczyny. Na Merlina, śnił o tym skurwielu tamtej nocy! Ukrył wzdrygnięcie pod wzruszeniem ramion i uśmiechnął się mało przyjemnie.
- I dobrze - a potem, chcąc odwrócić uwagę od nieprzyjemnych myśli, zapytał - Słyszałem coś o autografach? Macie pióro? Na czym byś chciała ten podpis, May? - zapytał o ton niżej, obrzucając May takim spojrzeniem, jakby szukał miejsca na autograf na jej ciele. May zachichotała, najwyraźniej zachwycona atencją. Penny wydobyła z torebki pióro i aktualny program The Globe.
- Ooo, cudownie! - uwaga aktora zwróciła się ku brunetce - Macie osiemnaście, prawda? - Uzyskawszy potwierdzenie, odebrał od niej program i zamaszystym ruchem zakreślił pozycję "Ekstaza Merlina". "Widzimy się na spektaklu!" - napisał obok, a następnie dodał: "Dla Penelope, dzięki której mogłem zostać bohaterem. Dzięki!" i podpisał się.
- Zapraszam w październiku na "Ekstazę", serio - oznajmił, a potem nachylił się ku nim i konspiracyjnym szeptem dodał - Jest rozbierana scena!
Dziewczęta zachichotały.
Złożywszy autograf również w podsuniętym przez May pamiętniku, bardziej generyczny, ale za to opatrzony serduszkiem, poświęcił jeszcze chwilę na small talk o towarach na kiermaszu, pogodzie i jesiennym repertuarze teatralnym, a potem uściskał obie swoje fanki i pożegnał z poczuciem dobrze spełnionego PR-owego obowiązku.
entropy
What if I fall into the abyss?
What if I swing only just to miss?
wiek
32
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Egzorcystka, medium, wróżbitka
Jest w niej pewna nerwowość, którą widać tak samo w gestach jak i odległym spojrzeniu zielonych oczu, pod którymi rozsiane zostały konstelacje piegów. Blond włosy ma zawsze ścięte przed ramiona. Jej drobną, niewielką (160cm) sylwetkę otacza zwykle ciężki zapach kadzideł, który wydaje się wżerać w każdy skrawek jej ciała i noszonych przez nią materiałów, ale kiedy komuś dane jest znaleźć się dostatecznie blisko, spod spodu przebija się pewna o wiele lżejsza nuta, przywodząca na myśl letnią noc, podczas której z łatwością można policzyć na niebie wszystkie gwiazdy.

Ambrosia McKinnon
#104
1 godzinę temu ✶  

Mabon miało dla Ambrosii to do siebie, że na niewiele było czasu. Należało odwiedzić stragany, żeby kupić ostatnie rzeczy, które oczywiście zostały zapomniane wcześniej, albo nagle okazało się że czegoś brakuje. Owoce, przyprawy, ten jeden konkretny słoiczek dżemu, od tego jednego konkretnego sadownika, bo inne to się przecież do niego nie umywały. Do tego trzeba to było zrobić szybko, żeby uciec do ciepłoty rodzinnego domu i odprawić te wszystkie związane z sabatem przygotowania. Kuchnia witała otwartymi ramionami i groźnymi uwagami babci, która uważała że wszystko zrobiłaby sama najlepiej, ale czemu właściwie miała robić w pojedynkę, skoro miała w domu tyle potencjalnych pomocników.

Hades – nieobecny, chuj z Oliverem, więc zostawała tylko sama ona, jedna niczym palec przeciwko światu. Tańczyła więc pomiędzy rozstawionymi na kiermaszu stoiskami, oglądając wystawione różności. Parę błyskotek przykuło jej uwagę, ale szybko sobie odpuściła (zaraz po tym jak kupiła nowy naszyjnik z kamieniem księżycowym), a potem zaczęła przebierać w przyprawach. Mama dała jej zawczasu całą listę (dostała ją rano wyjcem, który tak się darł, że przestraszył jej kota), więc problemu nie stanowił fakt, że kucharka była z niej tragiczna. Potem przeleciała jeszcze przez płaszczyki – przez chwilę myślała że to jakiś nowy krzyk nowy, bo jesienne barwy krzyczały na nią z co drugiego stoiska, ale wszystko to wyglądało tak niezachęcająco, ze sobie szybko darowała. Potem natomiast, doczłapała się wreszcie do owoców; mama i babcia chciały jakieś kompoty i inne przetwory, więc nie zastanawiając się długo, Rosie wybrała parę zestawów, dla siebie inwestując w te z Doliny, uznając je za swego rodzaju ciekawostkę. Zapłaciła, pożegnała się i czym prędzej czmychnęła z ulicy Pokątnej.


Postać opuszcza sesję


she was a gentle
sort of horror
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 4 gości

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Ambroise Greengrass-Yaxley (2670), Ambrosia McKinnon (265), Anthony Shafiq (1606), Asena Greyback (973), Astoria Avery (1390), Atreus Bulstrode (1306), Bard Beedle (994), Basilius Prewett (711), Brenna Longbottom (1572), Cameron Lupin (418), Cathal Shafiq (2055), Ceolsige Burke (1514), Christopher Rosier (1531), Deirdre Malfoy (944), Dora Crawford (1510), Erik Longbottom (2318), Eutierria (271), Geraldine Greengrass-Yaxley (1670), Guinevere McGonagall (2847), Hannibal Selwyn (1725), Helloise Rowle (1593), Jessie Kelly (1006), Jonathan Selwyn (310), Keyleth Nico Yako (1090), Lazarus Lovegood (1982), Leviathan Rowle (1612), Lorien Mulciber (1837), Mona Rowle (273), Pan Losu (109), Urd Nordgersim (264), Victoria Lestrange (299)


Strony (11): « Wstecz 1 … 7 8 9 10 11


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa