• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Wokół Magicznych Dzielnic Ministerstwo Magii v
1 2 3 4 Dalej »
[20/10/1972] Antropolog

[20/10/1972] Antropolog
Czarodziejska legenda
Żyw czy martwy tu zagości,
będzie mąka z jego kości
wiek
sława
—
krew
—
genetyka
—
zawód
Średniowieczny olbrzym żyjący w zamczysku na szczycie łodygi zaczarowanej fasoli. Lubował się w przerabianiu kości swoich ofiar na mączkę, z której wypiekano dla niego chleb. Smakołyk popijał krwią angielskich mężczyzn. Właściciel wielu cennych artefaktów, między innymi kury znoszącej złote jajka czy magicznej harfy.

Bran Krwiopijca
#1
12.09.2026, 22:06  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 04.10.2026, 18:55 przez Bran Krwiopijca.)  
W Biurze Koronera zawsze musi być ktoś na dyżurze. Piątek, świątek czy niedziela. Nocka to zwykle nuda, ale odsiedzieć swoje trzeba. Można wykorzystać czas, aby uporządkować to i owo, wykonać zadania administracyjne. Wzywają na zdarzenie rzadko, ale ktoś musi siedzieć, bo czas ma znaczenie w przypadku konieczności zabezpieczenia niektórych śladów. Straszna stypa trwać nocą w biurze będącym drzwi w drzwi ze wszystkimi tymi ciałami zamkniętymi w chłodni, ale nie ma przeproś. Właściwie… niektórzy to nawet lubią.

Detektywowi Longbottom i brygadzistce Wood również być może zdarzyło się brać nocne dyżury na służbie. I właśnie nocny dyżur wzięliście oboje tego dnia. Nie był to przypadkowy dyżur. Nietrudno było ustalić, kiedy Oscar Weasley ma nockę, i dopasować do tego swoje grafiki.

Weasley siedział więc tej nocy sam i sączył czwartą już czarną kawę z kubka, który głosił, że zainteresowałabyś mnie się bardziej, gdybyś była martwa. Hasło podkreślone rysunkiem trupiej czaszki. Najwyraźniej ten wysoki, tykowaty rudzielec należy do tego typu człowieka, który robi ze swojego konika większą połowę osobowości. Zainteresowania Oscar ma makabryczne i o strupieszeniu zwłok opowiada z niepoprawnym entuzjazmem, ale to dobry człowiek i mimo zaawansowanego zboczenia zawodowego nikt by go nigdy o nic złego nie posądził — i słusznie. Facet trochę dziwny, ale zupełnie sympatyczny.

Gdy zaszliście do Biura Koronera, przysypiający Oscar siedział przy swoim stole roboczym i archiwizował próbki krwi z zamkniętych spraw. Fiolek z płynami nie przechowywało się długo, bo biuro nie miało na takie rzeczy miejsca. Po zamknięciu sprawy krew przenosiło się na gazy, na których ta krew wysychała, i w tej zgrabnej formie dowody z krwi mogły być przechowywane w magazynie latami.

Proces był nudny. Weasley brał ze stojaka fiolkę krwi, spisywał numer sprawy, nasączał krwią świeżą gazę, przesuszał ją zaklęciem, pakował w płaską szklaną kasetkę, opisywał kasetkę i wrzucał do pudła, które po skończeniu roboty zniesie do magazynu dowodów.

To nie jego ulubione zajęcie, więc pojaśniała od razu twarz antropologa, gdy spostrzegł, że ktoś złożył mu wizytę i może na chwilę oderwać się od monotonnej roboty.


zadanie od mistrza gry
Nie narzucam wam niczego o tym, w jaki sposób podejdziecie do antropologa. Nie musicie na razie na nic rzucać, chyba że macie jakąś fantazję inną niż zwyczajne zagajenie rozmowy.

To nie jest zgłoszony NPC, więc nie mieliście jak wstawić sobie z nim relacji. Jeśli macie ochotę sobie taką relację dookreślić i nadać szczegóły swojej znajomości z antropologiem Weasleyem, możecie to zrobić w narracji pierwszego posta. Jeśli nic nie napiszecie, relacja z Erikiem będzie taka, jak w zaczepce do wątku, a Heather będzie on kojarzył z widzenia. To, co zawrzecie w takiej relce, nie zmieni szans powodzenia; oferuję tę opcję dla walorów storytellingowych.

Nadajcie sesji datę fabularną i mi ją zgłoście. Wstępnie jako gracze macie na domknięcie tego wątku czas do 15 listopada.
@Erik Longbottom @Heather Wood
Gówniara z miotełką
Nie strasz, nie strasz, bo się zesrasz.
wiek
21
sława
VI
krew
półkrwi
genetyka
klątwa żywiołów
zawód
BUMowiec
Heather mierzy 160 cm wzrostu. Jest bardzo wysportowana, od dzieciaka bowiem lata na miotle, do tego zawodowo grała w quidditcha. Włosy ma rude, krótkie, nie do końca równo obcięte - gdyż obcinał je Charlie po tym, jak większość spłonęła podczas Beltane. Twarz okrągłą, obsypaną piegami, oczy niebieskie, czają się w nich iskry zwiastujące kolejny głupi pomysł, który chce zrealizować. Porusza się szybko, pewnie. Ubiera się głównie w sportowe rzeczy, ceni sobie wygodę. Głos ma wysoki, piskliwy - szczególnie, kiedy się denerwuje. Pachnie malinami.

Heather Wood
#2
05.10.2026, 16:29  ✶  

Nie było w przypadku tym, że swój dzisiejszy dyżur miała z Erikiem. Udało im się to wszystko całkiem ładnie poukładać, dzięki czemu mieli szansę złożyć wizytę antropologowi. Ruda nie znała Oscara Weasleya jakoś specjalnie. Nie miała o nim zdania. Mijali się na korytarzach Ministerstwa i to by było na tyle, skoro jednak Longbottom zasugerował, że mogliby się dowiedzieć czegoś więcej o sprawie odciętej głowy, to warto było się zainteresować tematem. Zresztą bardzo lubiła pracować z Erikiem, więc wszystko ułożyło się fantastycznie. Cieszyło ją to, że została oddelegowana z nim, był jedną z osób od których mogła się sporo nauczyć, a Wood lubiła zdobywać nowe doświadczenie.

- Znasz go jakoś bliżej? - Zapytała swojego towarzysza, kiedy podążali korytarzami Ministerstwa. Nie do końca wiedziała czego się spodziewać, jaki był Weasley w obyciu. Erik od lat pracował w tym miejscu, więc pewnie zdążył nawiązać więcej relacji z współpracownikami od niej, to akurat było dla nich bardzo korzystne.

- Jestem ciekawa, czy łatwo przyjdzie nam go pociągnąć za język. - Powiedziała jeszcze, nie miała pojęcia, czego powinna się spodziewać. Ruda jak na tę późną godzinę może za bardzo tryskała energią, bo odrobinę się podekscytowała, naprawdę liczyła, że dowiedzą się dzisiaj czegoś ciekawego. Sprawa związana z podrzuconą głową ciągnęła się już bowiem trochę czasu, a nadal wszystko co z nią związane zostawało owiane tajemnicą.

Dotarli w końcu do Biura Koronera. Ruda przystanęła przed drzwiami, przeniosła wzrok na Erika i cicho mruknęła. - Ja pukam Ty mówisz? - Nie czekała na potwierdzenie tylko właśnie tak zrobiła, jak zawsze działała bardzo szybko, to nie było dla niej niczym nowym. Cóż, zaraz zobaczą, czy Oscar Weasley będzie miał chęć na krótką pogawędkę.

viscount of empathy
show me the most damaged
parts of your soul,
and I will show you
how it still shines like gold
wiek
30
sława
VI
krew
czysta
genetyka
wilkołak
zawód
detektyw w BUM
wiecznie zamyślony wyraz twarzy; złote obwódki wokół źrenic; zielone oczy; ciemnobrązowe włosy; gęste brwi; parodniowy zarost; słuszny wzrost 192 cm; wyraźnie zarysowana muskulatura; blizna na lewym boku po oparzeniu; dźwięczny głos; dobra dykcja; praworęczny

Erik Longbottom
#3
09.10.2026, 22:21  ✶  
To nie była jego pierwsza wizyta tutaj. I zapewne nie ostatnia, pomyślał Erik, pozwalając, aby Heather wyprzedziła go o kilka kroków, gdy był pogrążony we własnych myślach. Jako zwykły brygadzista nie miał szczególnie wielu okazji ku temu, aby tutaj przychodzić, jednak wraz z otrzymaniem awansu na stanowisko detektywa, sytuacja ta uległa sporym zmianom.

Nagle okazało się, że większości śledztw nie dało się dopiąć do końca bez uzyskania raportu czy chociażby krótkiej notki pracowniczej od któregoś z ministerialnych koronerów. Magia mogła panować na tym świecie, ale w gmachu Ministerstwa Magii dalej niepodzielnie rządziła dokumentacja. A już zwłaszcza w ostatnich miesiącach odkąd Harper Moody zdecydowała się położyć kres anonimowym wizytom w Biurze Koronera i nakazała każdemu wpisywać się do swoistego dzienniczka obecności.

Dość kuriozalne, biorąc pod uwagę, że przynajmniej raz sama nie zastosowała się do własnych reguł. Oto cała Moody, skomentował bezgłośnie Erik, starając się stłumić w sobie ciężkie westchnienie, które próbowało wyrwać mu się z piersi. Naprawdę starał się podchodzić do tej kobiety z otwartą głową, ale pewne jej działania były wciąż dla niego… niezrozumiałe. Może to kwestia jego zbyt niskiego poziomu wtajemniczenia w interesy Harper z Albusem, a może faktycznie coś tutaj nie grało.

— Mieliśmy okazję parę razy współpracować razem. Niestety, ale im bardziej drastyczne śledztwa, tym częściej trzeba się tutaj zjawiać — wyjaśnił Heather, przyspieszając nieco kroku, aby się z nią zrównać. — Wypiłem też z tutejszymi koronerami parę drinków na ostatniej wigilii pracowniczej naszego departamentu. Mam wrażenie, jakby to było lata temu…

A najgorsze, że do następnego Yule mieli jeszcze prawie dwa miesiące. Merlin jeden wiedział, co w tym czasie jeszcze mogło się wydarzyć.

— Chyba oboje jesteśmy wystarczająco towarzyscy, ale to miejsce nie zachęca zbytnio do plotkowania — mruknął pod nosem. — Z drugiej strony, może będziemy mieli szczęście i okaże się, że Oscar jest wielkim fanem twojej kariery sportowej. Albo kariery twojej matki.

Nim zdołał zaprotestować i zaproponować zamianę ról Heather już przeszła do działania, toteż Erik nie miał innego wyboru, jak tylko przywdziać na twarz swój firmowy uśmiech i wmaszerować pewnie do biura Weasleya.

— Panie Oskarze, dawno się nie widzieliśmy! Jak zdrowie?


the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.
❞
Czarodziejska legenda
Żyw czy martwy tu zagości,
będzie mąka z jego kości
wiek
sława
—
krew
—
genetyka
—
zawód
Średniowieczny olbrzym żyjący w zamczysku na szczycie łodygi zaczarowanej fasoli. Lubował się w przerabianiu kości swoich ofiar na mączkę, z której wypiekano dla niego chleb. Smakołyk popijał krwią angielskich mężczyzn. Właściciel wielu cennych artefaktów, między innymi kury znoszącej złote jajka czy magicznej harfy.

Bran Krwiopijca
#4
14.10.2026, 13:38  ✶  
— Proszę — rozległo się od razu niemal wołanie.

Gdy weszliście, Weasley zamykał już w kasetce gazę, którą akurat preparował. Odłożywszy ją do kartonu na dowody, wstał od biurka, prezentując swoją gotowość do podjęcia nowych zadań służbowych.

— Erik. Detektyw Longbottom. — Oscar uśmiechnął się spontanicznie, gdy usłyszał pytanie o zdrowie. Biła od niego pewna niezręczność, ale szczerze starał się wypaść przyjaźnie. Starał się, bo mimo że nie był nieśmiały, odnalezienie się w small-talku nie należało do jego najmocniejszych stron i prowadził go dość mechanicznie: — Zdrowie. Dobrze. Wyśmienicie. Miło cię widzieć. Brygadzistkę Heather też, rzecz jasna, miło widzieć — zapewnił, poprawiając okulary. Skinął do dziewczyny głową, aby upewnić ją, że nie pomija jej obecności.

Po tych paru drinkach na wigilii pracowniczej był zdecydowanie bardziej swobodny. Teraz stał przed wami sztywno wyprostowany, prawie nie gestykulował i skoncentrowany oczekiwał dalszej części rozmowy. Sunął od jednego do drugiego gościa wzrokiem, jakby nie mógł wybrać, na kogo patrzeć. Dylemat rozwiązał, spuszczając oczy na czarną walizkę kryminalistyczną stojącą pod ścianą.

— Mamy zdarzenie? — zapytał prędko, chcąc przejść czym prędzej do rzeczy, aby uniknąć stworzenia przestrzeni na niekomfortową ciszę. — Czego wam potrzeba?
Gówniara z miotełką
Nie strasz, nie strasz, bo się zesrasz.
wiek
21
sława
VI
krew
półkrwi
genetyka
klątwa żywiołów
zawód
BUMowiec
Heather mierzy 160 cm wzrostu. Jest bardzo wysportowana, od dzieciaka bowiem lata na miotle, do tego zawodowo grała w quidditcha. Włosy ma rude, krótkie, nie do końca równo obcięte - gdyż obcinał je Charlie po tym, jak większość spłonęła podczas Beltane. Twarz okrągłą, obsypaną piegami, oczy niebieskie, czają się w nich iskry zwiastujące kolejny głupi pomysł, który chce zrealizować. Porusza się szybko, pewnie. Ubiera się głównie w sportowe rzeczy, ceni sobie wygodę. Głos ma wysoki, piskliwy - szczególnie, kiedy się denerwuje. Pachnie malinami.

Heather Wood
#5
14.10.2026, 20:08  ✶  

Heather słyszała o zmianie w procedurach. W sumie być może nie było to takim złym pomysłem? Dużo złego działo się na świecie, na pewno i w ministerstwie można było znaleźć popleczników Voldemorta. Dzięki tej dokumentacji była mniejsza swoboda i samowolka, z drugiej strony w tej chwili to oni próbowali się dowiedzieć czegoś, czego nie powinni, a więc i po nich pozostanie ślad. Cóż, takie było życie, czyż nie?

Wood nie wiedziała zbyt wiele od Harper Moody. Widziała ją w akcji podczas Beltane, właściwie to pobiegła jej wtedy pomóc, no pobiegła to trochę za dużo powiedziane, przeczołgała się po ziemi ledwie żywa, żeby Moody nie została sama między śmierciożercami. W sumie Harper radziła sobie i bez niej wyśmienicie, a Ruda po tym całym sabacie wylądowała w Mungu na tydzień. Nie były to miłe wspomnienia.

- Rozumiem, a Ty masz dużo doświadczenia, bo jesteś stary. - Pokiwała jeszcze głową, że dotarło do niej co mówił. To jesteś stary rzuciła bardzo neutralnym tonem głosu, nie miało to być obrazą, wyłącznie stwierdzeniem oczywistego faktu. - Wiele się wydarzyło od poprzedniego Yule. - Ostatni rok był naprawdę intensywny, sporo się działo, a do jego końca mieli jeszcze ponad dwa miesiące, kto wie co mogło się jeszcze stać. Śmierciożercy nie spali, byli w gotowości.

- Myślę, że dla nich to miejsce jak każde inne, spędzają tutaj tyle czasu… my możemy czuć się odrobinę nieswojo, ale nie możemy pokazywać słabości. - Miała na myśli oczywiście antropologów, zapewne nie widzieli nic złego w plotkowaniu w tym miejscu, pewnie nie mieli też problemu z tym, aby wyciągnąć tutaj kanapki przygotowane przez żonę, czy tam męża i się nimi zajadać.

- Pewnie bardziej mojej matki, trudno nie kochać Lizzie, zwłaszcza, że znajduje się na szycie od wielu lat, ma grono bardzo zagorzałych fanów. - Uśmiechnęła się na tę myśl, Wood była naprawdę dumna z tego, jak wyglądała kariera jej matki, prowadziła ją bezbłędnie, a do tego wszystkiego była po prostu dobrym człowiekiem.

Szybko wymyśliła plan, no przynajmniej początkowy, nie czekała na potwierdzenie Erika, nie sprawdzała, czy faktycznie się na to zgadza - zadecydowała za niego. Stuknęła w drzwi, później je otworzyła no i znaleźli się w środku.

Pierwsza część planu została wykonana bezbłędnie, oby tak dalej. Dość szybko Longbottomowi udało się odezwać, więc to też mieli odhaczone, to by było na tyle z ich sprytnego planu.

- Dzień dobry panie Oscarze, panie antropologu Oscarze. - Poprawiła się dość szybko. Uśmiechnęła się do mężczyzny na powitanie. Spoglądał w ich stronę, jednak nie mógł się zdecydować na kogo patrzeć, Ruda sama spojrzała więc na Erika bardzo sugestywnie, to był jego czas, mógł zacząć mówić. Znał Weasleya, to on miał większą szansę na to, by coś z niego wyciągnąć.

viscount of empathy
show me the most damaged
parts of your soul,
and I will show you
how it still shines like gold
wiek
30
sława
VI
krew
czysta
genetyka
wilkołak
zawód
detektyw w BUM
wiecznie zamyślony wyraz twarzy; złote obwódki wokół źrenic; zielone oczy; ciemnobrązowe włosy; gęste brwi; parodniowy zarost; słuszny wzrost 192 cm; wyraźnie zarysowana muskulatura; blizna na lewym boku po oparzeniu; dźwięczny głos; dobra dykcja; praworęczny

Erik Longbottom
#6
26.10.2026, 19:45  ✶  
Dokręcenie śruby w biurokratycznych procedurach miało swoje dobre i słabe strony. Z jednej strony pozwalało to na większy - a przede wszystkim szybszy - wgląd w dane dotyczące dokumentacji Biura Koronera. Nie trzeba było polegać na drugorzędnych notatkach służbowych, dziurawej pamięci poszczególnych osób czy zwykłych domysłach. Poza tym, można było czarno na białym zobaczyć, kto się tutaj najczęściej pojawiał i w jakiej sprawie.

Problemy pojawiały się dopiero w chwili, gdy ktoś próbował oszukać system lub wręcz go ignorował. Wymówki w stylu ”wpiszę się na następnej wizycie” czy ”przecież wiesz, że możesz mi ufać” mogły bardzo łatwo sprawić, że ważne dla szefostwa informacja po prostu zaginą i nikt nie wyciągnie z tego konsekwencji, podczas gdy kolejne biuro archiwizacyjne Ministerstwa Magii będzie musiało szukać kolejnego magazynu na zbiory dokumentacji.

— Słabości? Jakie słabości? Kto tu ma jakieś słabości? — mruknął, siląc się na poważną minę, aby zaraz posłać Heather lekki uśmiech. — Złota zasada departamentu: BUM nie ma żadnych słabości. Jest po prostu niedofinansowany.

~~*~~

— Nie, na szczęście nic się nie stało — oznajmił Longbottom, poruszając uspokajająco dłońmi, jakby ten gest mógł powstrzymać Weasleya przed nagłym wymaszerowaniem na główny korytarz. — A co, nie można już wpaść do kolegi się przywitać? Gdybym wiedział, że tak rzadko masz towarzystwo to wpad..libyśmy prędzej.

Wprawdzie w obecnych czasach pracownicy departamentu mieli dużo mniej czasu na plotki i prowadzenie wielowątkowych dyskusji przy kawie w stołówce, ale przecież czasem trzeba było dać z siebie nieco więcej, czyż nie?

— Ekhm… Ale tak właściwie to przyszliśmy tu w ramach interwencji. Pracowniczej. — Zerknął na Heather, jakby chciał w ten sposób zaznaczyć, że rozmawiali o tym problemie już wcześniej. — Przyjacielskiej? — Wrócił spojrzeniem do Oscara. — Zauważyliśmy ostatnio, że Harper zachowuje się ostatnio nieco… dziwnie. Jak na siebie, to jest. Jest jakoś tak… bardziej skryta w sobie. Rozproszona. Popełnia błędy. W sumie nic dziwnego, ale ostatnio nawet nie podpisała protokołu zbiorowej odprawy i młodzi musieli za nią latać po całym departamencie. — Wskazał na Heather. — Dziwne, że tej tutaj nie wyrosły skrzydła w międzyczasie.

Longbottom wychodził z prostego założenia: musiał postawić na swój urok osobisty i reputację. A ta, chociaż wedle co poniektórych pismaków się chybotała, mówiła także, że Erikowi zależało na ludziach wokół niego. Biura BUM były dla niego jak drugi dom, jak zresztą dla wielu innych jego krewnych. Nikogo nie powinno więc dziwić, że wyrażał troskę w stosunku do osób, które dbały o to, aby wszystko w tym domostwie działało bez zarzutu i mogło dalej spełniać swoją funkcję.

— Podobno często tutaj przychodziła, po tej całej aferze z paczką w której… No wiesz.

Raczej mało kto w departamencie był naocznym świadkiem dostarczenia Harper Moody makabrycznego pakunku z odciętą głową, ale plotki zaczynały chodzić po ludziach. Skoro zauważył to Albus widzący ją w kratkę, to co dopiero zwykli ludzie, skomentował w myślach Erik, chcąc dodatkowo sam siebie przekonać, że ich motywacja mogła być łatwo zrozumiana.

— Wiesz… O co dokładnie może jej chodzić? Na pewno z tą rozmawiała, skoro spędzała tutaj wiele czasu. Może zauważyłeś coś, co pomogłoby nam pomóc jej? — spytał Erik, przygryzając lekko dolną wargę.


the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.
❞
Czarodziejska legenda
Żyw czy martwy tu zagości,
będzie mąka z jego kości
wiek
sława
—
krew
—
genetyka
—
zawód
Średniowieczny olbrzym żyjący w zamczysku na szczycie łodygi zaczarowanej fasoli. Lubował się w przerabianiu kości swoich ofiar na mączkę, z której wypiekano dla niego chleb. Smakołyk popijał krwią angielskich mężczyzn. Właściciel wielu cennych artefaktów, między innymi kury znoszącej złote jajka czy magicznej harfy.

Bran Krwiopijca
#7
02.11.2026, 22:34  ✶  
— Jak najbardziej, można — przytaknął Oscar, aby sobie Erik przypadkiem nie pomyślał, że odwiedziny nie są antropologowi miłe i tylko wyjście w teren by zapaleńca ucieszyło. A tak wcale przecież nie było! — Tu jest, pewnie zauważyliście, pusto o tej porze, ale też po co nas nocą więcej, tak?

Rzeczywiście było w całym Biurze Koronera pusto i cicho, a choć w podziemnych wnętrzach Ministerstwa dzień niewiele różnił się od nocy, czuć było w tej ciszy, że godzina jest późna i senna.

Weasley wysłuchał, co Erik ma mu do powiedzenia, ale z każdym słowem wydawał się coraz bardziej zakłopotany.

— To niefortunne, rzeczywiście. Heather powinna wystąpić o zgodę na śmiganie po korytarzach na miotle. — Antropolog spróbował zażartować dla rozładowania napięcia. Poprawił okulary, niepewny, co więcej powinien powiedzieć i jak oceniać tę całą interwencję. — Nie wiem, Eriku, ja się nie znam z Moody aż tak dobrze — zaczął ostrożnie, nawiązując do tego przyjacielskiego charakteru interwencji. — Nie przychodziła tu aż tak często… znaczy, czasem przychodziła, ale jedyne, co potrafię powiedzieć, to, że kazała nam tę głowę trzymać niedorzecznie długo.

Weasley spojrzał po was nerwowo, obciągając rękawy swojego laboratoryjnego kitla. Widać było, że coś jeszcze chce dodać, ale walczy ze sobą i poczuciem lojalności wobec szefowej aurorów. Wreszcie jednak się przełamał:

— Jeśli jest tak źle, jak mówicie… będziecie składać skargę do Spencer-Moon? Możecie dołożyć moją. — W jego głosie wybrzmiała uraza wobec Harper oraz ulga, że wreszcie wypowiedział swoją złość głośno. — Naprawdę myślałem, że Moody ma lepsze zdanie o moim profesjonalizmie. Ja rozumiem, że ona wzięła sprawę tej głowy personalnie i nie chciała tego odpuszczać, ale moja praca była bez zarzutu — zapewnił solennie, jakby się bał, że to jego brygadziści posądzą o uchybienia. — Można było tę głowę zutylizować już miesiące temu, słowo daję. Jeśli pojawią się nowe ślady, jesteśmy przygotowani do odtworzenia o głowie wszystkiego, co mogłoby być kryminalistycznie istotne. Mamy krew, włosy, fotografie, wycisk szczęki, maskę pośmiertną. Przeszedłem sam siebie dla tej sprawy. — Weasley wyraźnie się ożywił, mówiąc o swoim fachu. Słowa popłynęły z jego cienkich ust ciurkiem, a twarz nabrała nowych kolorów. — To nie był tylko standardowy odcisk rysów twarzy. O nie. Cała głowa. Postarałem się też o zachowanie w gipsie szczegółów cięcia na szyi. Chciałem to zachować. Nie tylko dla potrzeb dowodowych, ale i na… wiecie — zmieszał się nieco — to bardzo edukacyjna rzecz. Nie widuje się takich dekapitacji. Nie widuje się wiele dekapitacji w ogólności, rzecz jasna, ale takie czyste? Trzeba wyjątkowej siły, żeby takie ścięcie wykonać. Odcisk rany w gipsie wymagał ode mnie nieco gimnastyki, ale wyszło mi nienagannie. Powinniście byli zobaczyć obok siebie maskę i tę głowę, gdy je przygotowaliśmy do zdjęć. Identyczne.

Powinniście byli zobaczyć? W sumie może powinniście.

Możecie podjąć próbę przekonania antropologa do pokazania wam owoców jego pracy. Swoje wysiłki sprawdźcie rzutem na charyzmę (każdemu przypada po jednym).
Tuż przed kolejnym postem Mistrza Gry w adnotacji do waszych postów dodam do tych rzutów bonusy +0, +5 lub +10. Będą one zależne od tego, czy trafnie zidentyfikujecie istotne dla Oscara kwestie i wykorzystacie je przy próbie przekonywania.
Gówniara z miotełką
Nie strasz, nie strasz, bo się zesrasz.
wiek
21
sława
VI
krew
półkrwi
genetyka
klątwa żywiołów
zawód
BUMowiec
Heather mierzy 160 cm wzrostu. Jest bardzo wysportowana, od dzieciaka bowiem lata na miotle, do tego zawodowo grała w quidditcha. Włosy ma rude, krótkie, nie do końca równo obcięte - gdyż obcinał je Charlie po tym, jak większość spłonęła podczas Beltane. Twarz okrągłą, obsypaną piegami, oczy niebieskie, czają się w nich iskry zwiastujące kolejny głupi pomysł, który chce zrealizować. Porusza się szybko, pewnie. Ubiera się głównie w sportowe rzeczy, ceni sobie wygodę. Głos ma wysoki, piskliwy - szczególnie, kiedy się denerwuje. Pachnie malinami.

Heather Wood
#8
Wczoraj, 14:06  ✶  

Erik zaczął całkiem nieźle. Ruda nie wtrącała mu się w to, co mówił, bo widać było, że znał się z antropologiem, od tego warto było więc zacząć całą wizytę w tym miejscu. Nie wątpiła w to, że będzie potrafił zachęcić go do rozmowy.

Heath zastanawiała się jak właściwie ludzie pracujący w tym miejscu odróżniają pory dnia. Czy czuli jakąś różnicę? Było tu ciemno, zimno, pusto i bardzo cicho. Miała wrażenie, że potrafiłaby wyłapać muchę fruwającą po drugiej stronie biura. Nie, żeby jej to przeszkadzało, w sumie ona pewnie nie wytrzymałaby długo w takim miejscu, potrzebowała bodźców, a tutaj praktycznie ich nie było. Martwi w końcu nie mieli w zwyczaju się odzywać, w przeciwieństwie do jej kolegów BUMowców.

Uśmiechnęła się, kiedy usłyszała swoje imię i kiwnęła głową. Zdecydowanie powinna latać po biurze na miotle, na pewno wtedy nie mogłaby narzekać na nudę. Zresztą gdyby mogła to w ogóle nie schodziłaby ze swojej miotły, szkoda, że nie zawsze mogła się na niej poruszać.

Temat bardzo gładko przeszedł na Moody. Ruda wsunęła wtedy ręce do kieszeni spodni, nadal się nie odzywała, aby nie przeszkadzać starszym kolegom w rozmowie. Dobrze sobie radzili bez niej. Najwyraźniej Longbottom całkiem nieźle rozpoczął tę konwersację, nie, żeby się spodziwała czegoś innego. Erik był świetnym mówcą, potrafił dogadać się z każdym.

- Jeśli wystosujemy podobną skargę to na pewno dopiszemy pańską opinię. - W końcu się odezwała. Nie wspomniała wprost, czy się tym zajmują, czy nie, bo nie chciała go przypadkiem okłamać, jednak warto było podkreślić to, że jego zdanie było ważne, że przejmowali się tym, co miał im do powiedzenia.

Słuchała bardzo uważnie tego, co mówił mężczyzna, widać było, że włożył naprawdę wiele pracy w sprawę głowy, że zależało mu na tym, aby zrobić to jak najbardziej dokładnie, profesjonalizm powinien być doceniony, prawda?

- Nie wydaje mi się, abym kiedykolwiek widziała coś takiego. Stworzył Pan gipsowy odlew? To niesamowite, widać, że jest Pan prawdziwym specjalistą w swoim fachu. Nigdy nie udało mi się zobaczyć czegoś podobnego, cięcie było takie precyzyjne? Nie do końca potrafię sobie to zwizualizować, a szkoda, pewnie nieczęsto zdarzają się takie przypadki, tak jak Pan mówił. Czy istnieje szansa, że mógłby Pan pokazać swoje dzieło? Nauka jak wiadomo jest bardzo ważna, chciałabym dołączyć do grona najlepiej wykształconych funkcjonariuszy, a coś takiego? Może się nigdy nie powtórzyć, szkoda byłoby stracić taką okazję. - Powiedziała bardzo niewinnie, zresztą naprawdę bardzo zależało jej na tym, aby zobaczyć co stworzył.


Rzut Z 1d100 - 5
Akcja nieudana
rzucam na charyzmę
viscount of empathy
show me the most damaged
parts of your soul,
and I will show you
how it still shines like gold
wiek
30
sława
VI
krew
czysta
genetyka
wilkołak
zawód
detektyw w BUM
wiecznie zamyślony wyraz twarzy; złote obwódki wokół źrenic; zielone oczy; ciemnobrązowe włosy; gęste brwi; parodniowy zarost; słuszny wzrost 192 cm; wyraźnie zarysowana muskulatura; blizna na lewym boku po oparzeniu; dźwięczny głos; dobra dykcja; praworęczny

Erik Longbottom
#9
11 godzin(y) temu ✶  
— Szczerze mówiąc liczę, że bezpośrednia rozmowa z nią zdziała więcej dobrego — odparł bez większego wahania. — Problem polega na tym, że Moody jest… Cóż, Moody. Nie przyzna, że faktycznie coś jest nie tak, jeśli ktoś po prostu spyta, co u niej słychać. — Westchnął cicho. — Co by o niej nie mówić, ale siedzi w tej branży tyle czasu, że tylko prawdziwe, twarde argumenty sprawią, że pozwoli samej sobie skonfrontować się z tym problemem. Bez tego, co najwyżej wywali kogoś za drzwi.

Zmarszczył czoło, gdy usłyszał, że Oscar odebrał jej częste wizyty jako oznakę braku wiary w wykonaną przez niego pracę. Brzmiało to nieco dziwnie. Może widziała w tej głowie coś jeszcze, coś, czego nie chciała wprost punktować przez pracownikami biura koronera? A może faktycznie dała się ponieść jakiejś paranoi wywołanej tak bezpośrednią wiadomością skierowaną w jej stronę przez wywrotowców?

— Nie widziałem tej głowy na oczy, ale cięcie faktycznie musiało być nietypowe, skoro tak o nim opowiadasz — zauważył Erik z nutką zaciekawienia w głosie, składając ręce na piersi. — Wybacz śmiałość, ale podejrzewam, że eee efekt użycia zwykłego noża czy zaklęcia przecinającego nie zrobiłby na tobie aż tak mocnego wrażenia.

Dekapitacje może i były rzadkie, ale raczej większość czarodziejów sięgnęłaby właśnie po takie narzędzia: zwykłe ostrze lub różdżkę, która pozwalała na załatwienia sprawy bez bezpośredniego brudzenia sobie rąk. Skoro cięcie było nietypowe, to zapewne też i narzędzie, z którego skorzystano. Erik mimowolnie opuścił wzrok. Mimowolnie pomyślał o jakimś magicznym stworzeniu lub o wilkołaku, jednak… kły nie słynęły z dokładności. Raczej przyczyniały się do większego bałaganu.

Momentalnie skierował spojrzenie na Heather, gdy ta zdecydowała się tak bardzo… otworzyć przed Oscarem. Erik mimowolnie pochylił się w jej stronę, jakby nie do końca wierzył własnym uszom. Co dalej, zaraz powie, że tak naprawdę jej marzeniem było zostanie archiwistką Departamentu Przestrzegania Prawa Czarodziejów i bardziej kręciła ją teoria oraz zadań na zewnątrz?

— Taak… — zaczął Erik, uśmiechając się nerwowo na słowotok w wykonaniu rudowłosej brygadzistki. — Heather jest bardzo… zapaloną osobą, jeśli chodzi o to, jak funkcjonuje departament od kuchni i jak działa w polu. Chce wiedzieć wszystko i chce to wiedzieć od razu. To coś, co ewidentnie rozbudziła w niej moja droga siostra. Ewentualnie quidditch.

Niewykluczone też, że to wczesne oznaki pracoholizmu, który w pełni ujawni się za jakieś dziesięć do piętnastu lat, skomentował bezgłośnie, zerkając wymownie na dziewczynę. Ech, gdyby wszystkie regulaminy i procedury czytała z taką samą pasją, z jaką ruszała w teren, to mogłaby zostać istną alfą i omegą tego grajdołka.

— Ale trudno jej w tym przypadku odmówić racji — przyznał, wracając spojrzeniem do Oscara. — Druga taka sytuacja raczej nie powtórzy się zbyt szybko. Czy to dla nas, żeby zobaczyć podobny… okaz… czy dla ciebie, aby opowiedzieć komuś dokładniej o całym procesie, czyż nie? To raczej nie jest standardowe podejście, prawda? A przynajmniej nie było, zanim nie zaczął się ten cały bałagan ze Śmierciożercami. — Na jego twarzy pojawił się drobny grymas. — Zabrzmi to okropnie, ale pozyskanie podobnej pomocy naukowej jest poniekąd bezcenne w kontekście przyuczania kogoś do zawodu.

Westchnął cicho. Konflikt przyspieszał postęp, bo dawał okazję do łamania ogólnie przyjętych zasad czy norm oraz przekraczania granic, od których na co dzień większość trzymała się z daleka. Niektóre z tych aktów mogły zmienić świat na gorszy, ale inne działania tworzyły okazję do tego, aby poznać głębiej niektóre zagadnienia. I zadbać o to, aby w przyszłości większa ilość ludzi nie musiała brudzić sobie rąk, skomentował bezgłośnie Erik.

(Charyzma) Jak Erikowi pójdzie dogadanie się z Oscarem?
Rzut Z 1d100 - 78
Sukces!


the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.
❞
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Bran Krwiopijca (1150), Erik Longbottom (1444), Heather Wood (1124)




  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa