Chciała się bawić w ułudę, że nie miał żony, że nie miał dzieci. Byli teraz wśród łąk, wśród drzewa, które raz po raz pojawiały się wokół nich. Szli jakąś ścieżką, która było delikatnie udeptana w wysokich trawach. Nie obchodziło ją to dokąd się wybiorą, co zastaną i czy coś ich zaatakuje. Chciała na chwilę zapomnieć o tym, co czekało ją w domu i przypomnieć sobie to jak żyli razem w Hogwarcie. Już z daleko Avelina zaczęła słyszeć dźwięk jakiegoś strumyku. Augustus będzie mógł obmyć twarz z krwi, a ona będzie mogła usiąść i ochłonąć. Oboje będą mogli na chwilę odpocząć, posiedzieć w milczeniu, ułożyć sobie w myślach swoje relacje i potem wrócić do rzeczywistości. Wiedziała, że nie mogła wiecznie ciągnąć za sobą tego Rookwooda. Miał swoje obowiązki, które musiał wypełnić.
Chodźmy nad wodę, na twoich kolanach zasnę. Przeszło jej przez myśl, gdy zobaczyła niewielką, trawiastą plażę, strumień sporej wody z podestem dla rybaków. Uśmiechnęła się i podeszła do podestu puszczając jego dłoń. Naprawdę miała ochotę położyć głowę na jego kolanach, naprawdę miała ochotę położyć się obok niego, poczuć jego dłoń we własnych włosach, ale nie mogła tego zrobić. Nie mogła pozwolić sobie na taką czułość dla niego i od niego. Zamiast tego zdjęła swoją kurtkę, rzuciła na podest i spojrzała na wodę, a potem uśmiechnęła się złośliwie; zdjęła buty, sukienkę i wskoczyła do wody bez słowa, bez ostrzeżenia.