09.10.2023, 22:01 ✶
Kolejny rok szkolny dobiegł końca, został mu ostatni. Czy był już poważnym, eleganckim i godnym dziedzicem rodu, o czym przypominano mu na każdym kroku? Czy wybił sobie z głowy Brenne Longbottom, z którą utrzymywał kontakt listowny i która nie uzyskała aprobaty Staszka, jak i jego przyjaciół? Nie. Anthony Borgin wciąż był iskrą, żywiołem, nieokiełznanym indywiduum, które pomimo dość bolesnych konsekwencji, starało się żyć tak, jak mogło. Zdał, wyniki miał przyzwoite, nie mógł narzekać na brak zainteresowania wśród koleżanek - zwłaszcza, gdy przyjaźnił się z Louvainem i Atreusem, a do tego pokazywał w towarzystwie Stanleya. Czy byli w szkole fajniejsi chłopcy? Jego zdaniem absolutnie nie. Zarówno Lou, jak i Atre byli zajęci dość dogłębnie jakimiś pannami, żegnając się chyba czule po kiblach w pociągu, a Stasiek gdzieś mu przepadł, więc Antek godnie wziął na siebie poszukiwanie wolnego przedziału w jednym z wagonów Hogwart Express, który miał odwieźć ich do Londynu. Czy chciał wracać? Niekoniecznie, wakacje ograniczały jego wolność i zapewniały tuzin atrakcji, które niekoniecznie chłopaka interesowały. Z westchnięciem szedł, zaglądając do przedziałów, aż w końcu znalazł wolny. Nikt raczej Ślizgonom nie będzie próbował go zabierać, wszyscy w szkole znali ich bandę i pięści, o werbalnych prośbach o odpuszczenie czegoś nie wspominając. Tony nie bił się jednak często, miał inne metody działania, bardziej fascynujące. Bezceremonialnie zdjął szatę, rzucając ją niedbale pod okno, a potem poluźnił krawat i rozsiadł się, szukając w kieszeni spodni paczki papierosów, którą kupił w Hogs. Popalał okazjonalnie. Był trochę zmęczony i niewyspany, długo balowali w towarzystwie ognistej z chłopakami, celebrując przetrwanie kolejnych dziesięciu miesięcy edukacji, która momentami wydawała mu się cholernie nużąca. Ciemne włosy pozawijane miał w loki, opadały w chaosie trochę na czoło i uszy. Wiedział, że matka każe mu odwiedzić fryzjera jeszcze dzisiaj, ale nie miał zamiaru tego robić. Jego mała siostra zawsze lubiła jego włosy, obcięty na krótko wyglądał naprawdę dziwnie. Gdy drzwi przedziału otworzyły się, podniósł spojrzenie na przybysza, mając nadzieję na zobaczenie zarumienionych buzi swoich przyjaciół, żeby im trochę podokuczać. Lub przynajmniej Staszka, który pewnie niańczył Prewetta. Na widok Malfoyówny uniósł brwi w zdziwieniu.
- Gdzie zgubiłaś swoją bliźniaczą siostrę? - zapytał z rozbawieniem, bo wydawało mu się, że Lorraine i Lorretta się nie rozstawały, nawet Lou o tym wspominał. Był chyba niepocieszony, że jego śliczna siostra nie poświęcała mu tyle uwagi, co zawsze. Nie czekał jednak na odpowiedź, znów przeniósł wzrok gdzieś w dół, grzebiąc po kieszeniach. - Do kurwy nędzy.. - przeklął bezgłośnie, bo przy kobiecie jednak nie wypadało przeklinać tak, jak mógł to robić z chłopakami. Jeszcze by dotarło do uszu Brenny, że jest taki pyskaty i co wtedy?
- Gdzie zgubiłaś swoją bliźniaczą siostrę? - zapytał z rozbawieniem, bo wydawało mu się, że Lorraine i Lorretta się nie rozstawały, nawet Lou o tym wspominał. Był chyba niepocieszony, że jego śliczna siostra nie poświęcała mu tyle uwagi, co zawsze. Nie czekał jednak na odpowiedź, znów przeniósł wzrok gdzieś w dół, grzebiąc po kieszeniach. - Do kurwy nędzy.. - przeklął bezgłośnie, bo przy kobiecie jednak nie wypadało przeklinać tak, jak mógł to robić z chłopakami. Jeszcze by dotarło do uszu Brenny, że jest taki pyskaty i co wtedy?