18.10.2025, 04:23 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 18.10.2025, 04:23 przez Atreus Bulstrode.)
Nie było większych wątpliwości, że ten sabot wcale nie miał być taki szczęśliwy, nie ważne gdzie by się odbywał. Śmierć Florence wciąż kładła się cieniem na życiu rodzinnym Bulstrodów, ale Enida nalegała by uroczystości odbyły się w ukrytej kamienicy. Całe domostwo zostało więc przystrojone w jesienne ozdoby, a każdy kąt doprowadzony do najwyższego stanu czystości, jakby nadmierne przygotowania miały świadczyć o tym, że wszystko było dobrze. Atreus zdawał sobie jednak sprawę z tego, ze wcale tak nie mogło być i nie chodziło nawet o śmierć jego ukochanej, i wcale nie dlatego że jedynej, siostry. Spalona Noc niosła za sobą terror. Ten o wiele większy niż przyniosło Beltane, a do tego nieprzebrane straty wpływały na to, co ludzie mieli teraz na stołach. Chodziło mu to po głowie, jakby i on sam miał przez to ucierpieć, ale obiadowy stół uginał się od typowych dla święta potraw; nadziewane ptactwo, dyniowe placki, paszteciki z dziczyzną i grzybami, dyniowe ciasta, pieczone owoce... Wszystko, czego dusza mogła zapragnąć. Wszystko w towarzystwie win, o które Atreus postarał się u przybranego chrzestnego.
Stół, który ustawiony był w jadalni, był długi i z powodzeniem mógł pomieścić wszystkich, a nawet i ze dwie kolejne rodziny. Ciężki, z ciemnego, lakierowanego drewna i pasującymi do niego krzesłami, obitymi ultramarynową tkaniną brokatową. Na obrusie naczynia zostały ustawione tak, by każdy miał do nich swobodny dostęp, a świeczniki zostały usunięte - światło biło z żyrandola i naściennych kinkietów, nie narażając gości na nieprzyjemne uczucie związane z klątwą ognia. Przy stole zostało postawione jedno dodatkowe nakrycie, które wraz z życzeniem matki, miało upamiętniać Florence.
Siedzieli przy stole i od pięciu minut męczyli się z obiadem. To znaczy Atreus głównie się męczył, bo grająca z gramofonu muzyka i ciche szmery rozmowy, nie były w stanie zdominować stukania widelców i pewnej niezręczności. Młodzież, jak to przewrotnie nazwała jego matka, została usadowiona blisko siebie, podczas gdy starsi okupowali drugi koniec stołu i przez ten podział brakowało mu tutaj tylko stolika dla dzieciaków. Przynajmniej w zasięgu miał Basiliusa, Icarusa, Electrę i Laurenta, więc spokojnie mógł sięgnąć po butelkę wina i rozlać go do kieliszków, jeśli komuś brakowało. On już swój osuszył.
- Basil, czy wyhodowałeś może ostatnio komuś kolejnemu trzecią nogę, czy jak na razie bez powtarzających się incydentów? - zapytał, uśmiechając się do niego złośliwie i po kolei oferując kuzynostwu alkohol, ciupkę więcej lejąc Electrze, w ramach idei że najmłodszym co najlepsze, niech się wprawiają w świecie.
Stół, który ustawiony był w jadalni, był długi i z powodzeniem mógł pomieścić wszystkich, a nawet i ze dwie kolejne rodziny. Ciężki, z ciemnego, lakierowanego drewna i pasującymi do niego krzesłami, obitymi ultramarynową tkaniną brokatową. Na obrusie naczynia zostały ustawione tak, by każdy miał do nich swobodny dostęp, a świeczniki zostały usunięte - światło biło z żyrandola i naściennych kinkietów, nie narażając gości na nieprzyjemne uczucie związane z klątwą ognia. Przy stole zostało postawione jedno dodatkowe nakrycie, które wraz z życzeniem matki, miało upamiętniać Florence.
Siedzieli przy stole i od pięciu minut męczyli się z obiadem. To znaczy Atreus głównie się męczył, bo grająca z gramofonu muzyka i ciche szmery rozmowy, nie były w stanie zdominować stukania widelców i pewnej niezręczności. Młodzież, jak to przewrotnie nazwała jego matka, została usadowiona blisko siebie, podczas gdy starsi okupowali drugi koniec stołu i przez ten podział brakowało mu tutaj tylko stolika dla dzieciaków. Przynajmniej w zasięgu miał Basiliusa, Icarusa, Electrę i Laurenta, więc spokojnie mógł sięgnąć po butelkę wina i rozlać go do kieliszków, jeśli komuś brakowało. On już swój osuszył.
- Basil, czy wyhodowałeś może ostatnio komuś kolejnemu trzecią nogę, czy jak na razie bez powtarzających się incydentów? - zapytał, uśmiechając się do niego złośliwie i po kolei oferując kuzynostwu alkohol, ciupkę więcej lejąc Electrze, w ramach idei że najmłodszym co najlepsze, niech się wprawiają w świecie.
Proszę nas wszystkich o odpisy w przeciągu tygodnia od mojego posta, żebyśmy nie zawiśli w czasoprzestrzeni. Jak się nie uda to będę płakać i was kopać. Czas na odpis do: 26.10
@Laurent Prewett żebyś nie zgubiła