• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Niemagiczny Londyn v
1 2 3 4 5 6 Dalej »
[26.09.1972 Anthony, Hannibal & Jonathan] Mi casa very grandioso, mi money numeroso

[26.09.1972 Anthony, Hannibal & Jonathan] Mi casa very grandioso, mi money numeroso
lover, not a fighter
wiek
20
sława
VI
krew
czysta
genetyka
oko uśpione
zawód
artysta sceniczny
175 cm wzrostu (na scenie wydawał się wyższy!) Pełna emocji twarz. Ciemne oczy i włosy, które zwykle pozostają w nieładzie. Goli się na gładko. Szczupły, ale umięśniony - zawodowy tancerz. Strój modny wśród mugolskiej młodzieży, czasami zgoła ekstrawagancki.

Hannibal Selwyn
#1
29.10.2025, 21:47  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 14.12.2025, 11:05 przez Hannibal Selwyn.)  
Niemagiczny Londyn
26.09.1972, popołudnie

Bogowie umarli, bogowie nie żyją, myśmy ich zabili.
Tak wzdychał Henry patrząc z okna swojego małego mieszkania na okaleczoną panoramę mugolskiego Londynu drugiego, a może trzeciego dnia po tym, jak Hannibal się do niego wprowadził. Selwyn wpatrywał się w niego zachwycony. Co za dramatyzm! Kto mógł się spodziewać, że w młodym fotografie drzemie iskierka talentu.

Teraz, prawie dwa tygodnie później, trudno było nie przyznać racji Lockhartowi, czy jakiemukolwiek filozofowi, którego akurat wtedy cytował.
Jaka bowiem mogła być inna przyczyna tego, że modły, które Hannibal odprawił solennie w Mabon, nie pomogły na klątwę panoszącą się w jego mieszkaniu? Że grom z jasnego nieba nie poraził Lauretty po kolejnym kąśliwym komentarzu na przedpołudniowej próbie? Albo jego samego,  wczoraj wieczorem, kiedy zdecydował się iść w miasto i pić zdecydowanie więcej, niż powinien odpowiedzialny artysta który następnego dnia rano gra w przedstawieniu dla dzieci, a potem ćwiczy do naprawdę wyczerpującej roli?
Duch Noxus, którego tego dnia oglądała wycieczka starszaków z przedszkola Płomyczek, był wyjątkowo upiorny, zachrypnięty i z przekrwionymi oczami.

Na szczęście na kuzyna zawsze można było liczyć, jak nie jednego, to drugiego. Jonathan nie dość, że zaoferował się towarzyszyć Hannibalowi podczas wyprawy do mugolskiego biura nieruchomości, to jeszcze przyszedł w towarzystwie Anthony’ego. Dwa promyczki słońca w pochmurny hannibalowy dzień. Ubrane w drogie garnitury, poważne i chyba trochę naburmuszone promyczki, ale zawsze.

To była naprawdę duża pomoc, bo walizka z dwoma milionami mugolskich funtów, na które Hannibal wymienił swoje galeony, była cholernie ciężka i nieporęczna.
- Uchhh, potrzymasz ją przez chwilę? - podał ją Jonathanowi, kiedy weszli do windy - Różdżkę sobie muszę poprawić, bo mi wyleci.
Młodszy z Selwynów był niewyspany i bolała go głowa. Na dodatek spodnie, które miał na sobie, miały tak niefortunnie wszytą kieszeń na różdżkę, że ta na przemian albo uwierała, albo groziła, że wypadnie.

To było chyba trzecie albo czwarte biuro, jakie odwiedził w ciągu ostatnich paru dni. W Magicznej części Londynu w ogóle brakowało mieszkań, a w tej mugolskiej było niewiele lepiej, zwłaszcza w rozsądnym przedziale cenowym. Hannibal na szczęście nie musiał przejmować się czymś takim jak rozsądek, jednak mimo to dwa mieszkania, które miał wcześniej na oku okazały się zarezerwowane.
Do zamknięcia biura pośrednictwa nieruchomości pozostał co prawda zaledwie kwadrans, ale Hannibal był już tak zniecierpliwiony, że naprawdę nie zamierzał dać się zbyć. Dzisiaj albo nigdy.

- Dzień dobry. Hmm, za chwilę zamykamy… nie byli panowie umówieni?...- głos mugola, który powitał ich, gdy weszli, z każdym słowem tracił na pewności, gdy facet rejestrował szczegóły wyglądu swoich gości. Hannibal nie zwrócił na to uwagi. Cierpiętniczo przymknął oczy.
- Serio? - burknął - Myślałem, że będziecie się cieszyli, że nie spłonęliście, a nie robili problemy…
Miał wszelką intencję, by powiedzieć to cichutko, tylko do siebie, ale irytacja wzięła górę i jego marudzenie było doskonale słyszalne przez obu pozostających jeszcze w biurze pracowników. Ten, który z nimi rozmawiał, przeniósł wzrok z młodzieniaszka na Anthony’ego, stojącego za nim z grobową miną na twarzy i Jonathana z walizką w rękach. Drugi nagle bardzo zainteresował się jakimiś papierami, które miał w szufladzie biurka.
the web
Il n'y a qu'un bonheur
dans la vie,
c'est d'aimer et d'être aimé
wiek
43
sława
VI
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Szef OMSHM-u
187 cm | 75 kg | oczy szare | włosy płowo brązowe Wysoki. Zazwyczaj rozsądny. Poliglota. Przystojna twarz, która okazjonalnie cierpi na bycie przymocowana do osoby, która myśli, że pozjadała wszelkie rozumy.

Anthony Shafiq
#2
03.11.2025, 15:23  ✶  
Jonathan poprosił.

Anthony skinął głową i pojawił się we wskazanym miejscu, we wskazanym czasie.

W przeciwieństwie do młodszego Selwyna nie był ubrany krzykliwie. Wręcz przeciwnie, jego mugolski kostium czynił z niego nikogo więcej nad nudnego, nieco smutnego swoim szarym życiem księgowego. Czarne oprawki okularów dalekie były od złotych, finezyjnie grawerowanych cudeniek, dzięki którym wieczorami zatapiał się w lekturze. Czarny garnitur nijak miał się do ekstrawaganckich, wyszywanych w smoki szat. Było jednak coś co pozostało w Anthonym niezmienne. Nie musiał zbytnio udawać melancholijnie nastawionego do życia urzędnika, którego godziny spędzane w ostatnim czasie w biurze zdawały się zaduszać resztki jego kreatywności. Ale może to nie biurko, nie krzesło przy nim, a wszelkie okoliczności, które czyniły z wykonywania obowiązków najsroższą karę.

To wyjście miało pewien kolor i posmak, którego nie potrafił jeszcze do końca doprecyzować. Percepowanie Hannibala wahało się między przyjemnością obserwowania młodzieńczej buty, a irytacją wynikającą z tegoż samego. Był jednak wystarczająco głośny, wystarczająco zwracający na siebie uwagę, a oni? Jak dwie niańki kroczące za nim. Dorośli pilnujący, by nikt nie zagroził młodemu paniczowi. Anthony był przekonany, że Jonathan zaprosił go do uczestnictwa w tej szopce, ze względy na magię bezróżdżkową, którą szybko można było ugasić kilka pożarów. Nie.. nie pożarów, Spalona Noc bardzo łatwo czyniła tę metaforę zbyt dosłowną.

Westchnął, palcami poprawiając okulary na nosie i rozejrzał się po biurze, stalowe oczy jednak skutecznie omijały twarze pracowników, ciekaw bardziej był miejsca i tego czemuż akurat to biuro odwiedzili. Może powinni to zlecić Lazarusowi? Byłoby o wiele prościej i najprawdopodobniej skutecznie, Shafiq był przekonany, że do południa na jego biurku dostarczony był klucz, a do kalendarza wpisane niezbędne spotkania z pieczętownikami zabezpieczeń niezbędnych w niemagicznym Londynie do funkcjonowania.
– Date, et dábitur vobis Hannibal – mruknął cicho, nieco karcąco, ale nie przejmował inicjatywy. Był gościem na tej scenie, drugim planem wobec osób w których żyłach płynął teatr. Jego występy ograniczały się do amatorskich wydarzeń, nie zamierzał więc wychodzić bardziej przed szereg niż kilka słów studzących młodzika. To, czy owy młodzi w ogóle zrozumiał jego uwagę, było rzeczą absolutnie drugorzędną.
Czarodziej
Some legends are told
Some turn to dust or to gold
But you will remember me
Remember me for centuries
wiek
43
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
Zastępca szefa OMSHM-u
Wysoki (191 cm), szczupły i zawsze zadbany brunet, który ewidentnie poświęca dużo czasu na to, by wyglądać najlepiej jak tylko się da. Najczęściej stroi się w wysokiej jakości szaty, garnitury i koszule. Niemal zawsze uśmiechnięty.

Jonathan Selwyn
#3
04.11.2025, 23:34  ✶  
Chyba powinien przestać ubierać się podobnie co osoby, z którymi obecnie miał nieco skomplikowaną relacje. Tak przynajmniej myślał, kiedy robiąc poważną minę trzymał walizkę z plikami mugolskich banknotów, ubrany w gustowny, innych przecież nie nosił, garnitur, i zdał sobie sprawę, że oboje z Anthonym udekorowali swoją twarz czarnymi oprawkami. W przypadku Selwyna był to element czysto dekoracyjny. Uznał po prostu, że okulary będą pasować do przebrania szemranego pana, który jednym ruchem pióra mógł przekreślić całą tę agencję nieruchomości. No i chciał móc je dramatycznie zdjąć z nosa w odpowiednim momencie, jeśli będzie wymagała tego sytuacja.

Hannibal powiedział mu, że potrzebuje nowego mieszkania, a Jonathan nie mógł nie pomóc kuzynowi w takim przedsięwzięciu, zwłaszcza że po pierwsze lubił kupować nieruchomości, a nie często miał do tego okazję, a po drugie całe przedsięwzięcie brzmiało jak doskonała zabawa i odskocznia od innych obowiązków. Mieli w końcu pieniądze, kostiumy i odpowiednie role do zagrania. Czy można było chcieć czegoś więcej od popołudnia takiego jak ten? Idealny pomysł na rozerwanie się po pracy.

Chwilę się wahał, ale ostatecznie poprosił Anthony'ego aby do nich dołączył, uznając że czarodziej może im się przydać na wypadek gdyby mugolski pośrednik nieruchomości jakimś cudem był odporny na urok osobisty Selwynów, a przecież jak wnioskował po ostatnich papierowych żurawiach Shafiqa, czarodziej potrafił czarować również samymi palcami bez użycia różdzki. Poza tym, dwójka mężczyzn w garniturze zawsze wyglądała lepiej, niż tylko jeden mężczyzna w garniturze. Stanowili więc swietny element obrazka, nawet jeśli na pierwszym planie niewątpliwie dominował dzisiaj Hannibal.
– Rozumiem, że jest to późna pora, ale jak panowie rozumieją jesteśmy niezwykle zapracowani – powiedział posyłając im zagadkowy uśmiech. – Oczywiście jesteśmy w stanie poczekać... – Zerknął na srebrny zegarek na nadgarstku. – Pięć minut jeśli potrzebują panowie najpierw napić się kawy.

lover, not a fighter
wiek
20
sława
VI
krew
czysta
genetyka
oko uśpione
zawód
artysta sceniczny
175 cm wzrostu (na scenie wydawał się wyższy!) Pełna emocji twarz. Ciemne oczy i włosy, które zwykle pozostają w nieładzie. Goli się na gładko. Szczupły, ale umięśniony - zawodowy tancerz. Strój modny wśród mugolskiej młodzieży, czasami zgoła ekstrawagancki.

Hannibal Selwyn
#4
07.11.2025, 13:15  ✶  

Hannibal nie znał łaciny, ale karcący ton mówił sam za siebie. Shafiq roztaczał taką aurę autorytetu i chłodnej nieprzystępności, że nawet w opłakanym stanie, w jakim się znajdował,  młody Selwyn nie mógł odmówić sobie próby przełamania jej.
- Ach, Anthony… - powiedział do dyplomaty przez ramię, miękko, na tyle cicho, by nie być ostentacyjnym, ale na tyle głośno, że wciąż istniało ryzyko, że słowa dotrą do postronnych - Próbowałem tego triku z uszami, o który pytałeś… nie działa, to jednak muszą być ludzkie. Gdybyś jednak miał jakieś inne pomysły… - pozostawił propozycję w powietrzu, w towarzystwie prowokacyjnego uśmiechu. Czemu, na Merlina, nie przyjął eliksiru na ból głowy?

Absurdalnie dobroduszna propozycja Jonathana starła uśmiech z jego twarzy. Złote kolczyki w jego uszach zakołysały się nieznacznie, kiedy zerknął najpierw przez drugie ramię na kuzyna, a potem na agenta nieruchomości.
- Serio - powtórzył, jakby nie dowierzał własnym uszom - Czekać? Jonathan, czy my popełniliśmy błąd? - zapytał, mając na myśli wszystko razem - tę godzinę, wybór tego konkretnego biura, niedopatrzenie wcześniejszego umówienia się…

Mugol za biurkiem natomiast ponownie nerwowo strzelił spojrzeniem w stronę Anthony’ego, a potem wrócił do Hannibala, chłonąc jego - w oczywisty sposób drogi i dużo bardziej ekstrawagancki, niż u towarzyszących mu mężczyzn - ubiór. Zsunął się wzrokiem w dół, gdzie młody aktor usiłował właśnie wolną ręką dyskretnie poprawić przeklętą różdżkę. Hannibal dostrzegł to i szybko zakrył kieszeń połą marynarki.
- B-błąd? - zaczął pracownik biura, ale jego kolega, dotąd siedzący za swoim biurkiem, podszedł i przerwał mu, spokojnie, choć dość zdecydowanie:
- Nie ma powodu do nerwów, panowie. Obsłużymy was, klient nasz pan. Proszę usiąść.

Selwyn westchnął z cieniem ulgi. Musiał dziś doprowadzić tę sprawę do końca albo stawić czoła konieczności przeniesienia się do rodziców, a do tego nie chciał dopuścić. Czując na plecach wzrok swojej dzisiejszej “obstawy”, podszedł do ustawionego przy biurku pana agenta nieruchomości fotela dla petentów. Weź się w garść, nakazał sobie. To nie była wina tych mugoli, że miał paskudny dzień. Opadł na fotel i podjął wysiłek wykrzesania z siebie choć trochę uprzejmości.
- Dziękuję - rzekł, doskonale świadom, że w jego głosie nie słychać wdzięczności - Zapewniam panów, że nie będziemy was długo zatrzymywać. Mam wybrane mieszkanie, które chcę kupić. Mam pieniądze. Nie mam ochoty tu być ani trochę bardziej, niż wy.
the web
Il n'y a qu'un bonheur
dans la vie,
c'est d'aimer et d'être aimé
wiek
43
sława
VI
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Szef OMSHM-u
187 cm | 75 kg | oczy szare | włosy płowo brązowe Wysoki. Zazwyczaj rozsądny. Poliglota. Przystojna twarz, która okazjonalnie cierpi na bycie przymocowana do osoby, która myśli, że pozjadała wszelkie rozumy.

Anthony Shafiq
#5
02.12.2025, 23:39  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 02.12.2025, 23:40 przez Anthony Shafiq.)  
- La cosa più importante, ragazzina, è che tu non venga morsa da un lupo mannaro. Tua cugina non me lo perdonerebbe mai. - słowa popłynęły, niemalże pachnąc pizzą i świeżym espresso. Lśniące srebrem ślepia Anthony’ego na moment osiadły pełne smutku na Jonathanie, bo przecież ich relacja była skomplikowana, a zdecydowanie byłaby jeszcze bardziej skomplikowana, gdyby na fali jakiś eksperymentów po tej pijackiej i bardzo niestosownej prośbie Hannibala postanowił dać się pogryźć wilkołakowi.

Czasem zastanawiał się, czy właśnie dlatego tutaj przyszedł. Żeby cierpieć w sposób możliwie widowiskowy z tą jednoosobową, nieświadomą jednostką, która pełniła w tym momencie funkcję sędziego w sprawie, która nie została bynajmniej przez nikogo przy nim wyartykułowana.

A potem Anthony westchnął, zsunął okulary z nosa i na moment potarł jego nasadę kciukiem i kłykciem wskazującego palca. Nigdy nie lubił zastraszania jako metody perswazji, zdawała mu się taka… nieelegancka. Zamiast tego więc skoncentrował się i podjął próbę ostudzenia nieco emocji tego, który zdawał się być wyznaczony przez struchlałą grupę jako kozioł ofiarny niecodziennych kupców.

Pieniądz nie śmierdzi. Gdzieś w tym mugolu musiało już być pragnienie prowizji, wystarczyło je delikatnie podbić, aby stał się odpowiednio przymilny. Ta drobna machinacja stanowiła i dla niego - w żałosności obecnego położenia - ratunek od myśli o wiele bardzie defetystycznych i jałowych.

- Quando questa farsa sarà finita, potremo parlare delle mie fondamenta? La mela d'oro non starà in piedi da sola se l'oro viene riversato solo nel lusso. - zapytał, może nieco zbyt twardo mimo śpiewności języka, zupełnie nieświadom, że ciągiem skojarzeń, melancholii i tęsknych pieśni wygrywanych w ciasnych weneckich zaułkach mówi do nich językiem, którego żaden nie jest w stanie za bardzo zrozumieć. Choć akurat obaj mogliby poświęcić odrobinę czasu na naukę. Mieli po mieczu mocno włoskie rysy.
Czarodziej
Some legends are told
Some turn to dust or to gold
But you will remember me
Remember me for centuries
wiek
43
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
Zastępca szefa OMSHM-u
Wysoki (191 cm), szczupły i zawsze zadbany brunet, który ewidentnie poświęca dużo czasu na to, by wyglądać najlepiej jak tylko się da. Najczęściej stroi się w wysokiej jakości szaty, garnitury i koszule. Niemal zawsze uśmiechnięty.

Jonathan Selwyn
#6
09.12.2025, 00:29  ✶  
Jonathan zerknął z pewnym zaskoczeniem na Hannibala, a potem na mugola, zastanawiając się jak najlepiej powiedzieć, że pięć minut nikogo nie zbawi w taki sposób, aby pracownicy uznali ich za jeszcze bardziej tajemniczych. I czy to był już ten moment, w którym powinien dramatycznie ściągnąć okulary? Niestety zanim zdążył podjąć jakąkolwiek decyzję,  drugi pracownik agencji uznał, że jednak nikt nie potrzebuje przerwy i mogą od razu przejść do rzeczy.
– Doskonale – powiedział więc jedynie, a następnie odwrócił się do Anthony'ego, próbując nie myśleć o rozmowie, którą jego szef chwilę temu wymienił z Hannibalem.  Nie było to szczególnie łatwe, bo szalenie zastanawiało go, co Shafiq mu odpowiedział i czemu, na Merlina, odpowiedział po łacinie. I o co im chodziło z tymi uszami!? – Posso avere un doppio espresso e un croissant con panna montata? Sul posto, non da asporto. No, non ho bisogno di una borsa. Sì, vorrei degli snack, per favore. Quanto costa questa maschera di Carnevale? È in vetro di Murano o un falso? Dov'è il museo del profumo? – odpowiedział mu zniżając głos, a potem skinął głową. Miał tylko nadzieję, że żaden z pracowników nie znał włoskiego, bo zawarł w tej wypowiedzi niemal wszystkie najważniejsze włoskie frazy, które opanował do perfekcji i naprawdę nie chciał, aby się zmarnowały.
Następnie, zgodnie z prośbą pracowników, usiadł na jednym z krzeseł, najlepsze miejsce zostawiając Hannibalowi i poczekał, aż jeden z pracujących tutaj mężczyzn usiądzie po drugiej stronie biurka. Drugi natomiast, jak miło z jego strony, szybko przyniósł im kruche ciasteczka.

lover, not a fighter
wiek
20
sława
VI
krew
czysta
genetyka
oko uśpione
zawód
artysta sceniczny
175 cm wzrostu (na scenie wydawał się wyższy!) Pełna emocji twarz. Ciemne oczy i włosy, które zwykle pozostają w nieładzie. Goli się na gładko. Szczupły, ale umięśniony - zawodowy tancerz. Strój modny wśród mugolskiej młodzieży, czasami zgoła ekstrawagancki.

Hannibal Selwyn
#7
11.12.2025, 14:23  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 14.12.2025, 11:13 przez Hannibal Selwyn.)  

Nie podobało mu się tu niemal nic, od tej jakiejś roztrzęsionej niezdarności mugolskiego pracownika (trafili na jakiegoś stażystę, czy co?) po wymianę zdań, która toczyła się za jego plecami po włosku.
- Hej! - fuknął w stronę Jonathana, żeby przypomnieć mu, że nie rozumie tego języka i jest wykluczony z rozmowy.

- No dobrze, mówi pan, że ma pan wybrane mieszkanie z naszej oferty. Proszę powiedzieć, które? - starszy z pracowników biura rozłożył już na biurku folder. Hannibal spojrzał przez okno, na rysujące się na drugim brzegu rzeki wieżowce World’s End.
- Tamto - wskazał brodą w kierunku górnych pięter, nie patrząc nawet na ofertę przed sobą. To biuro miało doskonałą lokalizację, z oknem wychodzącym wprost na interesujący go budynek i ten czynnik nie musiał, ale mógł przesądzić o tym, że Selwyn wybrał właśnie je na swoje kolejne podejście do kupna.
- Hmm - pośrednik mruknął z aprobatą - Ma pan na myśli ostatnie piętro? Doskonały wybór! Dwa mieszkania, które się tam znajdowały oryginalnie, zostały połączone w penthouse - przed Hannibalem wylądował odpowiedni folder - Tylko wie pan, już mamy zainteresowanych...
Selwyn spojrzał na niego ze źle skrywaną irytacją. Wzruszył ramionami.

Młodszy mugol, ten nieogarnięty, podstawił mu pod nos talerz z ciasteczkami, którymi Jonathan zdążył się już poczęstować w międzyczasie. To było miłe, a jednocześnie przypomniało mu, że mógłby jeszcze zapytać o opinię…
- Co myślicie? - pokazał kolorowe zdjęcia i plan mieszkania swoim towarzyszom, ignorując uwagę - Wiecie, byłem w środku, tam jest pełno miejsca i wyjście na dach! - co prawda nawet myśl o zbliżeniu się do krawędzi zmieniała jego żołądek w galaretkę, ale przecież mógł pozostawać w bezpiecznej odległości. Mógł nawet w ogóle nie wyłazić, nie o to chodziło!

Okazja do obejrzenia lokalu na własne oczy trafiła mu się w zeszłym tygodniu, kiedy będąc w okolicy posłyszał rozmowę dwójki dobrze ubranych mugoli w średnim wieku z pośredniczką nieruchomości i - bezczelnie z nią flirtując - namówił ją na wycieczkę na 20. piętro zaraz po zniknięciu klientów. Nawet zabawnie wyszło. Poczęstował się ciasteczkiem i wzruszył ramionami.
- Przebiję tych pana zainteresowanych - powiedział, sięgając w tył i przysuwając bliżej siebie walizkę - Ile?
the web
Il n'y a qu'un bonheur
dans la vie,
c'est d'aimer et d'être aimé
wiek
43
sława
VI
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Szef OMSHM-u
187 cm | 75 kg | oczy szare | włosy płowo brązowe Wysoki. Zazwyczaj rozsądny. Poliglota. Przystojna twarz, która okazjonalnie cierpi na bycie przymocowana do osoby, która myśli, że pozjadała wszelkie rozumy.

Anthony Shafiq
#8
24.12.2025, 11:55  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 07.01.2026, 15:23 przez Anthony Shafiq.)  
Bywały takie momenty, że Anthony zapominał się w swoim magicznym talencie do języków. Taki moment miał miejsce i teraz, kiedy skojarzenia ze słoneczną Italią były zbyt silne, by od łaciny nie przeszedł do włoskiego. Jonathan pochylił się ku niemu i zaczął... zamawiać kawę z rogalikiem i Shafiq potrzebował momentu, żeby zrozumieć co właściwie się wydarzyło. Kącik ust zadrgał mu ku górze, gdy przyjął tą wypchanioną karnawałem uwagę o tym, że może jednak nie mówi po angielsku, jak mu się wydawało. Fukanie Hannibala zdawało się niknąć gdzieś w przestrzeni dźwiękowej biura.
–Scusi..., przepraszam. A po zakupie jak mniemam... kawa i croisanty?. – Było coś przyjemnego w tej grze słów, było coś szalenie przykrego, jak echo życia, które nie miało prawa już wrócić.

Zdjęcia były takie jak większość fotografii mugolskich apartamentów, nie wzbudzały więc w Anthonym nic więcej ponad wrodzoną nieufność.
– Były wykonane przed czy po pożarze? – zapytał już po angielsku, obdarzając obsługującą ich osobę ściągniętymi brwiami i tonem wyzbytym jakiejkolwiek ufności. Lekko zeszklone oczy obserwowały też plany, podejmowały próbę uchwycenia ścieżek ucieczki... tak na wszelki wypadek.

–Nie jestem pewien, czy to dobre miejsce. Ewentualna ewakuacja może być urudniona przez wzgląd na wysokość. Ciężko też w mugolskich mieszkaniach instalować kominki. Z resztą teraz z kominkami ogólnie może być problem. – Zauważył tym razem po francusku, aby nikt nie czuł się wykluczony z konwersacji poza pośrednikiem, którego mugolskim uszom można było tego oszczędzić. Z drugiej strony widział, ze chłopak właściwie jest już zdecydowany, cóż więcej potrzebował wiedzieć od nich, nić ewentualnej rady?
Czarodziej
Some legends are told
Some turn to dust or to gold
But you will remember me
Remember me for centuries
wiek
43
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
Zastępca szefa OMSHM-u
Wysoki (191 cm), szczupły i zawsze zadbany brunet, który ewidentnie poświęca dużo czasu na to, by wyglądać najlepiej jak tylko się da. Najczęściej stroi się w wysokiej jakości szaty, garnitury i koszule. Niemal zawsze uśmiechnięty.

Jonathan Selwyn
#9
07.01.2026, 22:37  ✶  

Jonathan zerknął zaskoczony na Hannibala i dopiero po chwili uświadomił sobie, że najwyraźniej musiał sprzedać swój włoski tak doskonale, że sam młody aktor uznał go za prawdziwy. Uśmiechnął się więc przepraszająco do kuzyna, uznając że wyjaśni mu te kwestie językowe i czemu Hannibal nie musiał się tak naprawdę martwić, gdy starszy Selwyn mówił po włosku, później.
– Kawa i croissanty. Doskonale – powiedział Jonathan, zapominając na chwilę że przecież on i Anthony nie byli już przecież takimi przyjaciółmi, jak przed tą pamiętną kłótnią i że Shafiq może nie będzie chciał iść z nimi potem na ciastka, a gdy tylko sobie to uświadomił to skupił się na przeglądaniu zdjęć mieszkania. 
– Już po pożarze – odpowiedział pracownik. – Na całe szczeście budynek nie został naruszony.

Jonathan mruknął coś pod nosem i wziął do ręki kolejne zdjęcie.
– Hm... Na pewno wygląda całkiem przyjemnie. I jest dość przestronne, a to zapewnie będzie problemem na obecnym rynku nieruchomościowym. Masz dobry gust mój drogi, liczę że po zakupie zaprosisz mnie przynajmniej na jakąś herbatę – powiedział do swoich towarzyszy również po francusku. – Hm... Myślę, że i tak da się zadbać o odpowiednie zabezpieczenia – Chociaż oczywiście byłoby to nieco trudniejsze, ale z drugiej strony całkowicie rozumiem chęć mieszkania z dala od typowych magicznych ulic. Pokątna i Horyzontalna były w końcu na dłuższą metę nieco nudne. O Nokturnie nie zamierzał natomiast w ogóle myślec jako o miejscu do mieszkania. – Widzicie gdzieś kominek?
Pracownik natomiast, nie mając pojęcia o czym mówili mężczyźni, nerwowo zastukał palcami o biurko.
– Cena, tak... Widzą państwo. Jest wielu chętnych na to mieszkanie, a i przez ostatnie wydarzenia ceny wzrosły... – zaczał niepewnie, a Jonathan zerknął na Hannibala, aby to on poprowadził tę rozmowę.
lover, not a fighter
wiek
20
sława
VI
krew
czysta
genetyka
oko uśpione
zawód
artysta sceniczny
175 cm wzrostu (na scenie wydawał się wyższy!) Pełna emocji twarz. Ciemne oczy i włosy, które zwykle pozostają w nieładzie. Goli się na gładko. Szczupły, ale umięśniony - zawodowy tancerz. Strój modny wśród mugolskiej młodzieży, czasami zgoła ekstrawagancki.

Hannibal Selwyn
#10
18.01.2026, 20:33  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 18.01.2026, 20:34 przez Hannibal Selwyn.)  
Zanim sięgnął po ciasteczko, zerknął jeszcze na Jonathana. Obaj wraz z Anthonym szczęśliwie przeszli na zrozumiały dla niego język i może francuski faktycznie był dobrym wyborem, kiedy omawiało się kwestie czarodziejskich potrzeb mieszkaniowych przy mugolu. Ignorując badawcze, a całkiem nieświadome omawianych kwestii spojrzenia mugoli, poczęstował się słodyczem.

- Kominek mam na Horyzontalnej... oczywiście jak już odgruzują sieć i jak pozbędę się tego gówna, co tam mam. Myślicie, że nasi fachowcy nie dadzą rady go założyć i tu? - Hannibal zaakcentował słowo nasi i postukał palcem w jedno ze zdjęć, przedstawiające salon z odpowiednio dużą i odpowiednio pustą ścianą - Ale masz rację co do ewakuacji... teleportacja może być jedyną opcją.

Oczyma duszy już widział pokój, który mógłby przerobić na domowe studio taneczne, coś, czego brakowało mu w jego kamienicy. Pokój gościnny z własną łazienką i... może udałoby mu się kupić jedno z tych wielkich, okrągłych łóżek?...
Kiwnął głową na informację, że pożary nie dotknęły akurat tego osiedla, choć wiedział to doskonale ze swojej poprzedniej wizyty.

- Oczywiście, że cię zaproszę... a nawet was obu - mrugnął do Anthony'ego, na moment zapominając o bólu głowy - Będę potrzebował wygłuszenia, przynajmniej w jednym pokoju, żebym mógł muzykę puszczać. Jakie jeszcze zabezpieczenia byście mi doradzili? -

Odwrócił się z powrotem do agenta nieruchomości.
- Combien? - powtórzył pytanie z kamienną twarzą. Efekt zepsuło nieco to, że napotkawszy jego skołowane spojrzenie, musiał odchrząknąć i poprawić się - Ile?
Mugol wykrztusił wreszcie cenę i Hannibal zorientował się, że niepotrzebnie taszczyli tę całą gotówkę przez pół miasta, bo wystarczyłaby mniej, niż połowa tej kwoty. Westchnął, przewrócił oczami i zabębnił palcami po walizce stojącej koło niego na podłodze.
- Podwoję tę kwotę - powiedział, jakby chodziło o kupno croissanta i kawy, a nie mieszkania - A potem... kawa i croissanty brzmią idealnie - łaskawie pochwalił pomysł Anthony'ego.
I koniecznie coś przeciwbólowego, pomyślał.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Anthony Shafiq (1875), Hannibal Selwyn (2001), Jonathan Selwyn (1833)


Strony (2): 1 2 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa