• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Poza Wyspami v
1 2 Dalej »
[Jesień 72, 12.10, Lamezia Terme] All inclusive [Henry i Hannibal]

[Jesień 72, 12.10, Lamezia Terme] All inclusive [Henry i Hannibal]
malfoy z temu
You've got so much to do
And only so many hours in a day
wiek
20
sława
II
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Fotograf
1,85 m wzrostu, włosy [s]wcale nietlenione[/s] jasne, kręcone, zawsze w lekkim chaosie; błękitne oczy. Ubrany zazwyczaj w koszulę i dżinsy, często nosi krawat, skórzaną kurtkę i aparat fotograficzny zawieszony na pasku na szyi.

Henry Lockhart
#1
19.03.2026, 11:33  ✶  
12 października 1972
Lamezia Terme

Już od godziny siedział w wannie, a raczej w basenie kąpielowym. Napawał się zapachem parujących olejków, słodkich kwiatów i morskiej soli. Najlepsza była w tym wszystkim temperatura wody, doskonale ciepła i utrzymująca się, ile tylko się chciało. Opuszki palców Henry'ego zmarszczyły się, a przyglądanie się im stanowiło najbardziej kreatywne zajęcie, jakiego był w stanie się podjąć. A poza tym... relaks. Czysty, niczym nieprzerwany odpoczynek. Na brodę Merlina, należało mu się jak nikomu innemu. Po Spalonej Nocy, po Dunwich, po niezliczonych prysznicach, przy których musiał oszczędzać na ogrzewaniu wody, a potem siedzieć pod kołdrą, by już nie drżeć z zimna.

Oparł głowę o krawędź wanny, spojrzał w światło na suficie. Do lampy doczepiono małe kryształki, które rozszczepiały światło. To tworzyło piękne refleksy na ścianach łazienki. Henio jednak zamknął oczy i znowu skoncentrował się na tym wspaniałym uczuciu absolutnego komfortu. Nigdy wcześniej nie był w takim miejscu, a tym bardziej nie kąpał się w takiej wannie. Zaczynał rozumieć tych wszystkich bogaczy, którzy mogli doznawać tego na co dzień. Chociaż... czy gdyby mógł każdego jednego dnia leżeć w wannie, czy wreszcie by mu się to nie przejadło? Nie stałoby się częścią normalności? Może ci ludzie nie potrafili docenić tych wspaniałości, bo stanowiły dla nich element "zwykłego" życia? Cóż, jemu by wystarczył jeden dzień w tygodniu? Może piątki?

Nie chciał wychodzić, choć wiedział, że następne elementy wieczoru też miały dorównywać tej wspaniałej kąpieli. Drink z najlepszych możliwych trunków. Może nawet z palemką? A potem spanko w łóżku wygodnym niczym chmurka w najbardziej pogodny dzień lata. Czy to było niebo?


Złoty chłopiec
Przymruż złociste światełka,
Ukryj się pod matki rąbek,
Nim cię zgubi śronu ząbek
Lub chłodnej rosy perełka.
lover, not a fighter
wiek
20
sława
VI
krew
czysta
genetyka
oko uśpione
zawód
artysta sceniczny
175 cm wzrostu (na scenie wydawał się wyższy!) Pełna emocji twarz. Ciemne oczy i włosy, które zwykle pozostają w nieładzie. Goli się na gładko. Szczupły, ale umięśniony - zawodowy tancerz. Strój modny wśród mugolskiej młodzieży, czasami zgoła ekstrawagancki.

Hannibal Selwyn
#2
22.03.2026, 12:54  ✶  
Już od godziny siedział we wspólnym saloniku apartamentu hotelowego, który zrządzeniem (rozchichotanego zapewne) losu dzielił z Henrym. Kiedy Lockhart zapowiedział, że idzie się wykąpać, Hannibal odpowiedział beztrosko ”No jasne!”, naiwnie nieświadomy tego, jakiego potwora narodzin właśnie stał się świadkiem.

Pierwsze pół godziny nie zrobiło na nim żadnego wrażenia. Wypełniały je typowe łazienkowe odgłosy, szelest ubrań, szum wody, plusk zanurzającego się w wannie ciała.

Potem nastała cisza.

Hannibal w międzyczasie przeszedł się po apartamencie, przejrzał menu kurortowej restauracji, zdecydował, co chce zjeść na kolację. prostym zaklęciem wyprasował wiszące na wieszakach w szafie przewiewne spodnie i koszule. Wyciągnął ze swojej walizki kosmetyczkę pełną drogich i wymyślnych specyfików. Hotel zapewniał co prawda kule do kąpieli i podstawowe kosmetyki, ale Hannibal nie zamierzał nałożyć na twarz czegoś niesprawdzonego i ryzykować podrażnień, albo co gorsza, pryszczy. Z nudów przeczytał nawet pierwsze kilka stron książki pozostawionej przez Henry’ego na stoliku kawowym.

Przydałoby się wykąpać przed kolacją, po spacerze czuł się trochę spocony i chociaż było to nic w porównaniu z tym, w jakim stanie czasem wychodził z pracy, wciąż zazdrościł pławiącemu się zapewne w imponujących rozmiarów hotelowej wannie koledze. Była większa, niż jego własna - Hannibal pomyślał, że spokojnie mogła pomieścić dwie osoby.

Łazienka jednak była ciągle zajęta. Selwyn poczuł, że jego cierpliwość się wyczerpuje.
- Henry! Żyjesz tam?! - zawołał nie podnosząc się z kanapy. Może Lockhart, nienawykły do luksusów i oversize’owych wanien się utopił?
malfoy z temu
You've got so much to do
And only so many hours in a day
wiek
20
sława
II
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Fotograf
1,85 m wzrostu, włosy [s]wcale nietlenione[/s] jasne, kręcone, zawsze w lekkim chaosie; błękitne oczy. Ubrany zazwyczaj w koszulę i dżinsy, często nosi krawat, skórzaną kurtkę i aparat fotograficzny zawieszony na pasku na szyi.

Henry Lockhart
#3
26.03.2026, 09:00  ✶  
Spokój Henryka został niezbyt brutalnie, ale doszczętnie zmącony przez Hannibala, który postanowił przypomnieć sobie o koledze. Możliwe, że gdyby tego nie zrobił, Lockhart taplałby się w wannie jeszcze przez godzinę. Chętnie by to robił. Chociaż w sumie pozostało mu kilka rozrywek na ten wieczór. Drink z palemką, potem kolacja i na niej kolejny. Rzeczywiście nie mógł przesiadywać tu przez wieczność. Nawet jeśli bardzo by chciał.

– Tak! Już wychodzę! – rzucił i z cierpiętniczym westchnięciem podniósł się z pozycji, w której leżał przez ostatnią godzinę.

Na szczęście powietrze w łazience tak zaparowało, że niemal wcale nie zmarzł, gdy wynurzył się z wody. Sięgnął po hotelowy ręcznik, mięciutki i świeżo wyprany. Przez chwilę bił się z myślą, by go sobie nie wziąć do Londynu, ale jednak nie były to mydełka w maleńkich tubkach, które dawał im hotel (je Henio oczywiście zamierzał zabrać). Kiedy natomiast się wytarł, opatulił się sięgającym niemal do ziemi szlafrokiem, jeszcze miększym niż ręcznik. Zawiązał ściśle pasek, rozczesał mokre włosy grzebieniem, nałożył klapki, wypuścił z wanny wodę i wreszcie wyszedł z łazienki.

Zobaczył, że Hannibal odrobinę się zirytował czekaniem. Henry jednak, co dziwne, nie poczuł wyrzutów sumienia. Bogate dzieciaki codziennie mogły zażywać takich kąpieli. Dla niego natomiast był to zasłużony odpoczynek.

– Oj, nie denerwuj się na mnie – poklepał kolegę po ramieniu. – Nie ma w życiu wielu okazji, by się wykąpać w takiej wannie. Wiesz, że można zabarwić tam sobie wodę? Na niebiesko, na różowo, na fioletowo... Te zapachy też są bajeczne. Jeśli kiedyś zaczną mi lepiej płacić, kupię sobie takie mydło. Cytrusowe z wonią morza. Ciekawe czy Potterowie coś takiego produkują?

Zwykle niezbyt rozgadany Henio teraz gadał... o niczym właściwie. O niczym ważnym. Stres opuścił jednak jego ciało, a tym samym umysł.


Złoty chłopiec
Przymruż złociste światełka,
Ukryj się pod matki rąbek,
Nim cię zgubi śronu ząbek
Lub chłodnej rosy perełka.
lover, not a fighter
wiek
20
sława
VI
krew
czysta
genetyka
oko uśpione
zawód
artysta sceniczny
175 cm wzrostu (na scenie wydawał się wyższy!) Pełna emocji twarz. Ciemne oczy i włosy, które zwykle pozostają w nieładzie. Goli się na gładko. Szczupły, ale umięśniony - zawodowy tancerz. Strój modny wśród mugolskiej młodzieży, czasami zgoła ekstrawagancki.

Hannibal Selwyn
#4
16.04.2026, 10:10  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 16.04.2026, 14:52 przez Hannibal Selwyn.)  
Uff, a więc jednak kumpel nie utonął. Dobrze, bo chociaż Hannibal kiedyś (całkiem przypadkowo) wziął udział w jakimś szkoleniu z pierwszej pomocy, wcale nie wiedział, czy byłby w stanie odratować topielca z wanny.

Irytacja Selwyna nie sięgała głęboko. Henry zapewne nie miał na codzień możliwości zażywania luksusowych kąpieli. Hannibal wciąż pamiętał swoje zdziwienie, kiedy skorzystawszy z gościnności fotografa po Spalonej Nocy w połowie prysznica woda zrobiła się całkiem zimna. Pamiętał też słabo skrywane niezadowolenie gospodarza.
- Brawo, zużyłeś całą ciepłą wodę! - powiedział wtedy Henry, a brwi Hannibala powędrowały tak wysoko do góry, że gdyby dzieliły lęk wysokości z właścicielem, to pewnie drżałyby ze strachu. Jak to: “zużyłeś”? Przecież ciepła woda po prostu… jest? W rurach?

Drzwi łazienki otworzyły się i najpierw wypluły z siebie kłąb pary, niczym z sauny, a potem - zaróżowionego, ugrzanego i ewidentnie zadowolonego z życia Lockharta. Wzrok Selwyna prześlizgnął się po opatulonym szlafrokiem ciele chłopaka. Na jego twarz wypłynął uśmiech.
- Całkiem, jak w łazience prefektów w szkole, co? - zapytał, podchodząc bliżej - A lawenda jest? Albo nie, po lawendzie zasnę, pomarańcza jest?
Czy miał dostęp do podobnych zbytków w domu, zarówno własnym, jak i tymczasowym, użyczonym przez Jonathana? Owszem. Czy zamówił do swojego nowonabytego lokum na ostatnim piętrze wieżowców World’s End jeszcze większą wannę? No ba!

Czy zamierzał mimo to przetestować tutejszą kolorową wodę i pachnącą pianę? Jak najbardziej.

Machnięciem różdżki translokował swoją kosmetyczkę na marmurowy blat łazienki. Wylądowała niedbale, ukazując wnętrze pełne kolorowych buteleczek i specyfików. Hannibal zrobił ruch, jakby chciał złapać w palce koniuszek mokrego kosmyka henrykowych loków, ale powstrzymał się w ostatniej chwili.
- Jakbyś chciał spróbować czegoś mojego do włosów, to mam dobry eliksir nawilżający od Potterów, Jonathan mi polecił. Do twoich loczków może być w sam raz - powiedział, krytycznie przyglądając się fryzurze kolegi.

Wyminął go i ściągnął koszulkę, nie przejmując się drobiazgami w stylu zamknięcia za sobą drzwi łazienki albo chociażby poczekania, aż zostanie w niej sam. Był przyzwyczajony do przebierania się w towarzystwie, teatr i taneczna sala często nie zostawiały wiele miejsca na prywatność.
- We dwóch byśmy wleźli do tej wanny - mruknął, przeglądając kąpielowe propozycje kurortu. Znalazłszy kulę, która przypadła mu do gustu, odkręcił wodę - błękitną z opalizującymi bańkami - i sięgnął do paska od spodni.
malfoy z temu
You've got so much to do
And only so many hours in a day
wiek
20
sława
II
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Fotograf
1,85 m wzrostu, włosy [s]wcale nietlenione[/s] jasne, kręcone, zawsze w lekkim chaosie; błękitne oczy. Ubrany zazwyczaj w koszulę i dżinsy, często nosi krawat, skórzaną kurtkę i aparat fotograficzny zawieszony na pasku na szyi.

Henry Lockhart
#5
28.04.2026, 17:46  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 28.04.2026, 17:47 przez Henry Lockhart.)  
Parsknął śmiechem na wspomnienie o Łazience Prefektów.

– Stary, nigdy nie kąpałem się w łazience prefektów. Ale słyszałem, że tam też mają tam wielką wannę – wzruszył ramionami. – Czy dla ciebie naprawdę ma znaczenie, czy się wykąpiesz w lawendzie, czy w pomarańczy? Ja tam dałem wszystkiego po trochu i czuję się doskonale. Dawno nie było mi tak ciepło i dobrze. A wiesz jaką mam perspektywę? Drineczki, kolacja, spanko. Full wypas, all inclusive, czy jak to się tam nazywa. Czilera utopia.

Rozczesał grzebykiem mokre włosy. Wiedział, że był to jakiś specjalny grzebień od Potterów, który kiedyś dostał na Yule od jednego ze szkolnych kolegów. To wtedy, gdy pierwszy raz się nim uczesał, jego włosy przybrały jasny kolor. Jak dziadkowie to zobaczyli, wpierw byli oburzeni. Jak to, żeby zmieniać sobie naturalny, nudny kolor włosów? Ale Henry uparł się co do tej jednej rzeczy: lepiej czuł się i wyglądał w blondzie.

– Dzięki, ale wtarłem we włosy tyle odżywek, że nie wiem, czy jutro nie obudzę się łysy. A byłoby szkoda, bo rano... – przerwał na chwilę. Nie wiedział, czy powinien mówić Hannibalowi o spotkaniu z Hestią. Selwyn pewnie by uznał, że to było coś więcej niż zwykłe przyjacielskie wyjście. A przecież to nie było nic takiego... Henio zarumienił się na samą myśl o niczym takim.

Niemal nie zauważył, że Hannibal zaczął się przy nim rozbierać. Dopiero jak spojrzał, by skontrolować reakcję kolegi na swoje słowa, zobaczył gołą klatę.

– Może ja w takim razie wyjdę. Albo poczekam, aż wejdziesz do wanny, co? – powiedział, wychodząc na chwilę z łazienki. Odwrócił się plecami do wejścia. – Po prostu powiedz już, czy coś. Chyba, że wolisz gadać przez drzwi lub nie gadać w ogóle. Przy ostatniej opcji zamówię nam jakieś drinki.

Zdecydowanie nie chciał zobaczyć tyłka Selwyna, choć wiedział, że gdzieś w obiegu medialnym krążyły zdjęcia, na których był on widoczny. Henio nie tylko nie chciał naruszać prywatności kolegi, ale też sam po prostu uważał, że byłoby dziwne patrzeć, jak wchodzi do wanny. Nawet jeśli sam Hannibal się nie wstydził. Po prostu Henio miał swoją głowę, poczucie przyzwoitości, a i przecież takie widoki najzwyczajniej go nie interesowały.


Złoty chłopiec
Przymruż złociste światełka,
Ukryj się pod matki rąbek,
Nim cię zgubi śronu ząbek
Lub chłodnej rosy perełka.
lover, not a fighter
wiek
20
sława
VI
krew
czysta
genetyka
oko uśpione
zawód
artysta sceniczny
175 cm wzrostu (na scenie wydawał się wyższy!) Pełna emocji twarz. Ciemne oczy i włosy, które zwykle pozostają w nieładzie. Goli się na gładko. Szczupły, ale umięśniony - zawodowy tancerz. Strój modny wśród mugolskiej młodzieży, czasami zgoła ekstrawagancki.

Hannibal Selwyn
#6
01.05.2026, 20:26  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 14.05.2026, 18:18 przez Hannibal Selwyn.)  

Selwyn pociągnął nosem nad wanną, jakby chciał sprawdzić, czy faktycznie czuć było wszystkie zapachy naraz. Zrobił dziwną minę, wzruszył ramionami i popatrzył przez ramię na Lockharta.
- Oczywiście, że ma znaczenie! Zapachy wpływają na nasz nastrój! Cytrusy pobudzają, lawenda relaksuje, a eukaliptus oczyszcza zapchany nos. Jak napuściłeś wszystkiego to pewnie tak nie zadziała, ale potestuj sobie jutro!

Parsknął śmiechem na wizję łysego Henry’ego. Zachowywał się tak, jakby naprawdę nie miał pojęcia, co robi. Cóż, ani mieszkając z dziadkami, ani w Hogwarcie, ani obecnie w domu pewnie nie miał styczności z taką ilością kosmetyków. Znając życie, wychowano go w przekonaniu, że woda i mydło to najlepsze pachnidło. Dobrze, że wybrał opcję ponacierania się wszystkim, a nie uznał, że tylko kobiety i geje używają czegoś więcej, niż pasta do zębów i olejek typu pięć w jednym.
- Co rano? - zapytał, wciąż z uśmiechem - Umówiłeś się na randkę? - rzucił lekko, bo wszak obsługa kurortu pełna była urodziwych, młodych Włochów płci obojga i gdyby tylko Hannibal miał cały apartament dla siebie, kto wie, może sam by skorzystał?...
 
Posłusznie zatrzymał się w pół ruchu, podtrzymując rozpięte spodnie ręką i poczekał, aż kumpel opuści łazienkę.
- Dobra, dobra - przewrócił oczami, bo co niby Henry mógł takiego zobaczyć, co już nie zostało wystawione na widok publiczny?
Hannibal nie bardzo pamiętał czasy, kiedy jego ciało należałoby tylko i wyłącznie do niego. Nie do kolejnych trenerów i instruktorów. Nie do któregoś z teatrów. Wreszcie - nie do co bardziej dominujących kochanków.
Henry zachowywał się, jakby gapienie się na Hannibala nie było jego przyrodzonym prawem i nieodmiennie było to dla Selwyna drobnym zaskoczeniem.

Powietrze wypełnił zapach pomarańczy z nutą korzennych przypraw. Ubrania zawisły na haczyku, a on ostrożnie wszedł do wanny. Woda była idealnie, porządnie ciepła, tak, jak lubił. W domu nieraz przesadzał z temperaturą i kąpiel, którą przygotowywał, była tak gorąca, że musiał się zanurzać po kawałeczku. Teraz po prostu ułożył się w wannie i westchnął z zadowoleniem. W trosce o poczucie przyzwoitości Henry’ego podkręcił ilość piany tak, żeby zakryła go aż po szyję i dopiero wtedy zawołał:
- Już, możesz patrzeć! To mówisz, że pijemy dzisiaj? Masz coś upatrzonego?
malfoy z temu
You've got so much to do
And only so many hours in a day
wiek
20
sława
II
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Fotograf
1,85 m wzrostu, włosy [s]wcale nietlenione[/s] jasne, kręcone, zawsze w lekkim chaosie; błękitne oczy. Ubrany zazwyczaj w koszulę i dżinsy, często nosi krawat, skórzaną kurtkę i aparat fotograficzny zawieszony na pasku na szyi.

Henry Lockhart
#7
04.05.2026, 13:25  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 04.05.2026, 13:26 przez Henry Lockhart.)  
Henry miał ochotę powiedzieć, że wciąż nie rozumie, co to za różnica, ale się powstrzymał. Był ignorantem, jeśli chodziło o zastosowania roślin w innych celach niż gotowanie. Nie wiedział też, czy jutro będzie czas, by testować każdy jeden specyfik do kąpieli. W sumie po co, skoro i tak potem w życiu nie będzie go na takie stać? Na co dzień używał białego mydła, które miało również właściwości szamponu, niedrogiej wody kolońskiej i zwykłego kremu do twarzy. Nie miał powodów, żeby kiedykolwiek się specjalnie wypachniać. Raczej chodziło o to, by najzwyczajniej nie śmierdzieć. Podziwiał, że niektórzy mieli cierpliwość do tego, by dobierać sobie doskonałe kosmetyki.

Pytania o randkę uniknął, przynajmniej na czas, dopóki Hannibal nie wszedł do wanny i nie zaprosił go z powrotem. Za drzwiami łazienki Henio intensywnie myślał nad odpowiedzią. Jak mógłby to ująć we właściwe słowa? Chyba nie dało się powiedzieć o porannym spotkaniu z Hestią tak, żeby to nie brzmiało jak randka. Nonszalanckie kłamstwo typu "tak, to randka" przyniosłoby tylko serię niewygodnych pytań, więc ostatecznie Henry wybrał opcję szczerego powiedzenia, jak było. A sugestie Hannibala zamierzał najzwyczajniej zaakceptować jako wliczone ryzyko.

— To nie randka — odparł, siląc się na spokój. Tylko ten przeklęty rumieniec... To pewnie przez duchotę w łazience. — Idę z Hestią na spacer do sadu cytrusowego. Ona będzie szkicować, ja porobię zdjęcia. To... projekt artystyczny — przerwał na chwilę. Wolał zdecydowanie pogadać o drinkach. — Myślałem o tym, żeby spróbować tutejszych win. Jedno z nich ponoć zmienia smak wraz z temperaturą powietrza.


Złoty chłopiec
Przymruż złociste światełka,
Ukryj się pod matki rąbek,
Nim cię zgubi śronu ząbek
Lub chłodnej rosy perełka.
lover, not a fighter
wiek
20
sława
VI
krew
czysta
genetyka
oko uśpione
zawód
artysta sceniczny
175 cm wzrostu (na scenie wydawał się wyższy!) Pełna emocji twarz. Ciemne oczy i włosy, które zwykle pozostają w nieładzie. Goli się na gładko. Szczupły, ale umięśniony - zawodowy tancerz. Strój modny wśród mugolskiej młodzieży, czasami zgoła ekstrawagancki.

Hannibal Selwyn
#8
15.05.2026, 20:46  ✶  

Zanurzył się - nie, stopniał - w gorącej, pachnącej wodzie aż po szyję, oparł głowę na brzegu wanny i przymknął oczy. Zamruczał z zadowoleniem.
- Projekt artystyczny, powiadasz. Może ty zapozuj jej a ona tobie, brzmi jak pomysł na stworzenie czegoś pięknego! - rzucił, nie decydując się na żadne docinki na temat tego, czy takie spotkanie jest, czy nie jest randką. Nawet, gdyby było… Otworzył jedno oko i zerknął na Henry’ego.
- Jakbyś potrzebował czegokolwiek, to wiesz, że możesz na mnie liczyć - mruknął dla porządku, bez większego zaangażowania.

Woda w wannie zachlupotała cicho, kiedy zmienił pozycję, żeby rozciągnąć zanurzoną w ciepłej wodzie nogę, którą musiał przeciążyć w ostatnich tygodniach. Mięsień nie bolał na tyle, żeby utrudniać mu poruszanie, czy pracę, ale dawał o sobie znać i być może należało mu się trochę uwagi. Hannibal syknął cicho, czując bolesną sztywność, której nie powinno tam być, docisnął mocniej. Skrzywił się lekko, kiedy ból stał się silniejszy.

- Ah, to jakieś Ora in Ora, też o nim myślałem - powiedział, zmniejszając nacisk na obolałą kończynę - Nie próbowałem go nigdy. To coś lokalnego.

Przez chwilę siedzieli w łazience w milczeniu, które było całkiem przyjemne.
Dlaczego nie mogło być tak miło kiedy poprzednio dzielili mieszkanie?
Przez odprężoną, spokojną twarz Selwyna przebiegło skrzywienie, kiedy przypomniał sobie noc z ósmego na dziewiątego września, a potem pierwsze dni w nowej rzeczywistości. Może powinien zamówić na kolację to risotto, reklamowane jako sposób na świadome sny? Minął już ponad miesiąc, a jemu wciąż zdarzało się budzić łapiąc spazmatycznie oddech albo zanosząc się suchym szlochem. Nie uśmiechało mu się paść ofiarą koszmaru tutaj, z Henrym przez ścianę.
Risotto, podjął decyzję. I - lub - dużo alkoholu.
On przynajmniej pozwalał nie pamiętać, co mu się przyśniło.

- Jak w ogóle minął ci pierwszy dzień? - zapytał lekko, chcąc oderwać się od własnych rozważań - Jakieś ciekawe kadry? Mam nadzieję, że się nie przepracowujesz, obu nam po wrześniu należy się przede wszystkim odpoczynek!
malfoy z temu
You've got so much to do
And only so many hours in a day
wiek
20
sława
II
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Fotograf
1,85 m wzrostu, włosy [s]wcale nietlenione[/s] jasne, kręcone, zawsze w lekkim chaosie; błękitne oczy. Ubrany zazwyczaj w koszulę i dżinsy, często nosi krawat, skórzaną kurtkę i aparat fotograficzny zawieszony na pasku na szyi.

Henry Lockhart
#9
24.05.2026, 09:57  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 24.05.2026, 09:59 przez Henry Lockhart.)  
Z ulgą przyjął, że Hannibal nie zdecydował się skomentować tego wypadu. I jego słowa o pozowaniu brzmiały jak szczera sugestia. Henry uśmiechnął się lekko.

– Dzięki, stary. Doceniam – odrzekł, opierając się plecami o umywalkę. Skrzyżował ramiona na piersi i przez chwilę się zamyślił.

Pamiętał tamten czas, gdy zaproponował Hannibalowi mieszkanie u siebie. Myślał sobie, czy to był błąd. Czy altruistyczny gest czasem nie wyszedł na gorsze? Źle się wtedy czuł. Cała ta choroba pyłowa, psychiczne obciążenie po Spalonej Nocy… A jednak, zdarzało mu się traktować kolegę z niepotrzebną złością. Dystans czasowy pozwolił mu to zobaczyć i teraz… jasna cholera, zrobiło mu się wstyd.

– To myślę, że można to zamówić. I może coś do jedzenia? Zawsze słyszałem, żeby się nie objadać na noc, ale co tam! – rzekł, starając się brzmieć radośnie. – Nie przepracowuję się, robienie zdjęć to tutaj przyjemność. Więcej pracy będę miał po fakcie. Wiecie, muszę zebrać wasze doświadczenia w takich miniwywiadach. Potem to się ładnie zredaguje i voila. – przerwał na chwilę. Wziął głęboki oddech i spojrzał na Hannibala. Jego twarz ściągnęła się w poważniejszym wyrazie. – Posłuchaj, wiem, że… jak mieszkałeś u mnie, nie byłem najlepszym gospodarzem. Cały czas się wkurzałem, byłem naburmuszony i unosiłem się dumą, nawet jak chciałeś mi pomóc. Powinienem był zachować się lepiej. Przepraszam. Ta przeklęta Spalona Noc sprawiła, że czułem się, jakby cały świat zaciskał się wokół mnie. Wszystko dookoła wydawało mi się wrogie. Byłem w trybie obronnym i nie widziałem, że tym mogę skrzywdzić innych.


Złoty chłopiec
Przymruż złociste światełka,
Ukryj się pod matki rąbek,
Nim cię zgubi śronu ząbek
Lub chłodnej rosy perełka.
lover, not a fighter
wiek
20
sława
VI
krew
czysta
genetyka
oko uśpione
zawód
artysta sceniczny
175 cm wzrostu (na scenie wydawał się wyższy!) Pełna emocji twarz. Ciemne oczy i włosy, które zwykle pozostają w nieładzie. Goli się na gładko. Szczupły, ale umięśniony - zawodowy tancerz. Strój modny wśród mugolskiej młodzieży, czasami zgoła ekstrawagancki.

Hannibal Selwyn
#10
05.06.2026, 21:08  ✶  

Ostatnie słowa Henry’ego skłoniły Hannibala do spojrzenia na niego, tym razem obojgiem oczu i ze zdecydowanie większą, niż wcześniej, uwagą. Zmierzył kumpla wzrokiem.
Prawdę mówiąc, po swojej wyprowadzce dość szybko przełknął pigułkę henrykowej niechęci i raczej nie wracał już myślami do tamtych kilku średnio przyjemnych dni. Nie każdy przecież musiał go lubić, nawet, jeżeli Hannibal szczerze o to zabiegał, prawda?

Tak przynajmniej sobie mówił.
Dopiero niespodziewane przeprosiny i ulga, jaką poczuł, kiedy Lockhart wziął na siebie część odpowiedzialności, uświadomiły mu, jak ta niedomknięta sytuacja mu ciążyła. ”Niewystarczający” z tyłu głowy za każdym razem, kiedy temat przeprowadzki albo choćby imię fotografa wypłynęło w rozmowie z którymś ze wspólnych znajomych.

Woda zakołysała się i zachlupotała, kiedy zmieniał pozycję. Oparł przedramiona na brzegu wanny, a na nich - swoją brodę. Zasłonił emocje pełnym zrozumienia uśmiechem.
- Nie przejmuj się, nic takiego się nie stało - odpowiedział lekko, niemalże odruchowo.

To było dość oczywiste teraz, kiedy Henry wyłożył swoje racje. Chory, niepewny jutra po atakach na redakcję, zapewne przerażony tak, jak połowa Londynu, nieważne, jak dobrą minę do tej przerażającej gry usiłował robić, miał pełne prawo reagować nerwowo.

- Nie gniewam się. Mogłeś powiedzieć, grałbym rolę emocjonalnego worka treningowego dużo lepiej, gdybym miał scenariusz - dodał półżartem - Cieszę się, że czujesz się lepiej.

Takie przynajmniej sprawiał wrażenie. Hannibal zamoczył włosy i zabrał się za ich mycie - oczywiście własnym, przywiezionym z domu szamponem od Potterów, specjalnie do kręconych.
- Jestem pewien, że twój reportaż się świetnie sprzeda - powiedział z głową odchyloną w tył - Teraz, po Ekstazie, wiele oczu jest na mnie.
Nie była to przechwałka, a raczej stwierdzenie faktu - był w końcu jedną z gwiazd najgłośniejszej jesiennej premiery. Ze wszystkich aspirujących i już uznanych dziennikarzy, z jakimi Selwyn się stykał, właśnie Lockhart w jego opinii najbardziej zasługiwał na podobną okazję.
- Swoją drogą, piękne zdjęcia z bankietu. Dzięki zwłaszcza za te z Electrą, na pewno trochę podgrzały atmosferę.
I może narobiły nadziei wścibskim selwynowym ciotkom, dodał w duchu, pełen złośliwej uciechy. Po rodzinnym Mabon było to w cenie nie mniej, niż ploteczki rozchodzące się wśród wielbicielek.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Hannibal Selwyn (2043), Henry Lockhart (1930)


Strony (2): 1 2 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa