Smakujące chilli spotkanie
In night's refuge
let me make love to the moon
In night's refuge
let me make love to the moon
W ręce Ceolsige wpadła pewnego wieczoru księga niezwykła. Kto nie znał wrzosowisk i Kniei, ten tak naprawdę nie znał Doliny Godryka – nie wszyscy jednak zapuszczali się tak daleko, aby móc przeanalizować stare, lecz wciąż śmierdzące czarną magią pole dawnej bitwy. A jeśli się zapuścili, cóż mogli bez owej starej, niezwykłej księgi począć?
Niektóra wiedza pisana była tym, którzy zechcieli czytać.
Jednym z poległych na polanie był niejaki Sir Wilhelm, wojownik o niezwykłej mocy, o którym niegdyś pisało się, iż pozostawił po sobie pokaźnych rozmiarów majątek. Mimo prób grabieży i odszukania go, nikomu ostatecznie nie udało się go przejąć, a on zabrał swoje sekrety do grobu, którym według odnalezionych przez Ceolsige zapisków nie był wcale rodowy cmentarz, lecz pole bitwy, na którym poległ setki lat temu. Trumna pod pomnikiem w Great Hangleton miała być zdaniem tej historyczki pusta.
Fryderyka nigdy nie sprawdziła do końca swojej teorii ze względu na sędziwy wiek, lecz przelała ją na pergamin. Otóż, żona Wilhelma, odpowiedzialna za przynajmniej część przypisywanych mu osiągnięć (jakże łatwo przecież wymazywało się z historii kobiety), wytyczyła bezpieczną ścieżkę przez las, oznaczając dęby nasączonymi magią nacięciami. Tam, na polu gdzie poległ jej mąż, spędzała dni i noce sącząc wino w kielicha i cierpiąc po jego stracie – klęczała na cuchnącej ziemi i łkała, tam właśnie ukrywając wszystkie wartościowe bronie, jakie Wilhelm po sobie pozostawił. Wystarczyły trzy kroki, aby je odzyskać: po pierwsze należało wyznaczyć różdżką bramę, rysując znak X w centralnym punkcie pola dawnej bitwy, po drugie należało wbić w ten centralny punkt różdżkę (koniecznie pionowo), po trzecie stojąc przy niej, gdy wciąż była wbita, należało zwrócić się do Ériu, Rosmerty lub Pani Księżyca, oferując im swoją obecność zamiast krwawej ofiary. To właśnie symboliczne małżeństwo z boginią miało nadać chcącemu odzyskać artefakt z ziemi legitymację do wyciągnięcia z niej materialnych obiektów.
Historyczka pomyliła się, a wędrująca po wrzosowiskach Helloise okazała się szybkim ratunkiem z sytuacji. Ceolsige mogła zauważyć ją idąc na miejsce, lub wracając do Doliny. Helloise mogła też zakraść się za nią zobaczywszy, że ktoś łamie zakazy i zmierza do lasu. Wyryte na drzewach symbole napełniały obie kobiety tak głębokim spokojem, że przerażające widma zdawały się tematem bardzo odległym. Najwyraźniej znalazłyście bezpieczny sposób na to, aby zwiedzić przynajmniej część Kniei.
To wcale nie bogini należało złożyć przysięgę – Ceolsige ujrzała w nagłej wizji prawdę o tym, iż rytuał wymagał drugiej osoby trzymającej ją za ręce nad różdżką wbitą w ziemię. Nie mógł to jednak być byle kto. To musiała być kobieta, która ten las rozumie i potrafi rozmawiać językiem drzew. Należało jej słownie, przynajmniej na dzisiejszy dzień, ofiarować siebie.
Jeśli Helloise się zgodziła, chwyciła Ceolsige za ręce, nad polem i wrzosowiskami zerwał się wiatr naganiający gęste, deszczowe chmury. Wy jednak nie zważałyście na chłód. Trzymając się za ręce, czułyście narastające w was napięcie, a pierwsze krople ciepłego deszczu spadające na wasze rozgrzane policzki doprowadziły do wybuchu euforii. Mimowolnie zanurzyłyście się wspólnie w stan zwany Eutierrią.
A artefakt? Ostatecznie nie było tam żadnej broni, lecz para zapewne zaklętych, złotych obrączek.
Dla @Ceolsige Burke i @Helloise Rowle – rozpoczyna się wasza Randka w ciemno. Wybierzcie fabularną datę tego spotkania i zgłoście ją w moim temacie konsultacji. Uprzejmie informuję, że ponieważ pisanie postów wstępnych zajęło mi sporo czasu, wszyscy uczestnicy otrzymują dodatkowe dwa miesiące na rozliczenie tych sesji. Mistrz gry nie kontynuuje rozgrywki. Życzę pikantnej zabawy.