Wieczór był całkiem przyjemny, jak na jesień. Wiatr nie plątał włosów przechodniów, niebo było prawie bezchmurne, słońce chowało się za horyzontem, jednak trudno nazwać było okolicę malowniczą - stolica była zniszczona, pewnie wiele dni miała zająć jej odbudowa. Mimo wszystko ludzie wydawali się zaczynać wracać do normalności, odnajdywali zwyczajny rytm, przynajmniej tak wydawało się Prudence kiedy ich obserwowała. Teoretycznie nadal pomieszkiwała w Exmoor, ale jako, że musiała pracować to kursowała między Exmoor a Londynem, nie mogła pozwolić sobie na to, żeby w takiej chwili wziąć urlop - całe ministerstwo zostało postawione na nogi po tym, co wydarzyło się kila dni temu. Nie narzekała, lubiła swoją pracę, chociaż ostatnio zauważyła, że nie jest dla niej najważniejsza. Punkt widzenia potrafił się zmienić bardzo szybko, zwłaszcza, gdy pojawił się ktoś z kim można było spędzić wolny czas. Być może stało się to zupełnie niespodziewanie, jednak wcale tego nie negowała - korzystała z tego, co los jej podsunął. Była szczęśliwa, nawet bardzo, dawno nie czuła się, aż tak żywa, przez ostatnie kilka lat była raczej chodzącym trupem.
Jako, że pogoda nie była najgorsza, a oni złapali się w Londynie, to nie spieszyli się szczególnie do tego, by wrócić do Exmoor, miasto oferowało inne rozrywki od wsi, zresztą dobrze było rozejrzeć się po stolicy. Nie zapuszczała się jeszcze w wiele miejsc po tym, co się wydarzyło. Widok nie należał do najprzyjemniejszych, to, co pamiętała zupełnie nie zgadzało się z rzeczywistością, istotne jednak było to, że próbowano jakoś ruszyć dalej.
Plątali się po Niemagicznym Londynie, mijali kolejne uliczki, alejki, spacerowali, bo czemu by nie. Nigdzie nie musieli się przecież spieszyć, nie dzisiaj. Zatrzymała się na moment, bo jej uwagę zwrócił nawoływacz, który zachęcał do odwiedzenia klubu The Heaven - nie słyszała wcześniej o tym miejscu, przeniosła więc wzrok na Benjy'ego, wpatrywała się w niego dłuższą chwilę, było to w sumie bezgłośne zadanie pytania Czy słyszałeś o tym miejscu?. Nie wydawało jej się, bo przecież długo nie było go w Wielkiej Brytanii, jednak nie przesądzała sprawy, bo miała świadomość, że akurat on potrafił zaskoczyć i mogło się jeszcze okazać, że ktoś z jego znajomych był właścicielem, barmanem, czy jeszcze kimś innym. Nie był to niby najlepszy czas na wejście do klubu, ale w sumie czy był to odpowiedni czas na cokolwiek? Warto było sięgnąć chociaż po odrobinę normalności, a Prue w klubie nie była od lat, naprawdę wielu lat.
Confusion in her eyes that says it all
She's lost control
Spoiler![[Obrazek: 4GadKlM.png]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=4GadKlM.png)