• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Little Hangleton v
1 2 3 4 Dalej »
23.10.72 — Dom Rodolphusa w Little Hangleton

23.10.72 — Dom Rodolphusa w Little Hangleton
Lord Voldemort
There is no good and evil. There is only power, and those too weak to seek it.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Swąd czarnej magii aż gryzie w gardło. Obecność tego czarnoksiężnika wzbudza niepokój nawet w najsilniejszych czarodziejach.

Czarny Pan
#1
03.09.2026, 21:04  ✶  
23.10.72, Cisza przed burzą

Drzwi nie nosiły śladów włamania, lecz gdy tego wieczora przybyłeś do Little Hangleton, ledwie otwarłeś furtę swojego ogrodu, wyczułeś, że czeka na ciebie czyjaś ciężka obecność.
Przez powietrze w twoich sterylnych wnętrzach przeżerał się gryzący odór czarnomagicznej spalenizny. Intensywnością drażnił nawet ciebie, tak z nią obytego. Swąd powiódł cię do salonu, gdzie Lord Voldemort czekał gotów cię w twoim własnym domu przyjąć jak gościa. Siedział w fotelu z niedbałą swobodą kogoś, kto jest u siebie. Na kominku trzaskał ten sam rodzaj czarnomagicznego ognia, który nieśliście w jego imieniu przez Spaloną Noc, lecz taniec tych płomieni nie przydawał bynajmniej pomieszczeniu przytulnej aury.
— Gościnność — zaczął Pan w twoim domu, gdy znalazłeś się w salonie — to rzecz, której nie wolno lekceważyć, gdy dąży się do jednania ludzi swojej sprawie.
Wskazał ci skinieniem głowy fotel naprzeciwko siebie. Zwracał się do ciebie z najwyższą uprzejmością, jak dobry gospodarz rad ze złożonej mu wizyty. A czy zaproszeniu kogoś takiego jak Lord Voldemort można odmówić?
— To dla ciebie szansa, abyś udowodnił, że umiesz rozpoznać, których gości należy podjąć z szacunkiem, a których przeznaczeniem jest pozostać za progiem, Rodolphusie.


zadanie od mistrza gry
To twój wstęp do zadania związanego z wydarzeniem Cisza przed burzą II. Lord Voldemort powierza ci kwestię wybadania grupy bliskich ci wiekiem francuskich czarodziejów, którzy niedawno przybyli do Anglii. Wieści o rebelii oczywiście pokonały kanał La Manche, a obecnie stają się we Francji coraz szerzej omawianym tematem. Zbliżenie się do wskazanych osób może okazać się dla Śmierciożerców korzystne nie tylko poprzez bezpośrednie zasilenie szeregów francuskimi imigrantami, ale i ze względu na perspektywę zdobywania zagranicznych sojuszników wśród ich rodzin i bliskich. Nie należy czynić tego jednakże na oślep. Musisz najpierw poznać ich bliżej, aby ocenić ich rzeczywistą wartość. Pozory mogą mylić, a niewłaściwy dobór sojuszników napytać biedy całej organizacji. Jeśli uznasz francuskich czarodziejów za przydatnych: ugość ich, spraw, że poczują się w Anglii na swoim miejscu, a następnie zwerbuj. Jeśli wykryjesz z ich strony nieprzychylne Voldemortowi intencje, ostrzeż go, że nie są to ludzie godni zaufania.
Postaci NPC możesz zaprojektować według własnego pomysłu, biorąc pod uwagę, że Lord Voldemort wskazał ich Rodolphusowi, ponieważ dostrzegł między nim a tą grupą jakieś podobieństwa (w aspiracjach, statusie i poziomie życia, korzeniach, usposobieniu). Zamierzają wziąć udział w sabacie Samhain, a następnie wrócić do Francji.

@Rodolphus Lestrange Mistrz gry nie kontynuuje rozgrywki. Jeśli potrzebujesz przesunięcia daty, to daj mi znać.
Syn koleżanki twojej starej
We don't have to talk, We don't have to dance, We don't have to smile, We don't have to make friends
wiek
22
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Niewymowny
Ma czarne jak smoła włosy, zwykle zaczesane do tyłu, i nienaturalnie jasnoszare, przenikliwe oczy. Wyróżnia go blada cera i uprzejmy uśmiech błąkający się na ustach, który jednak nigdy nie ma odzwierciedlenia w oczach, oraz wysoki wzrost (190 cm). Jest zawsze porządnie ubrany w ciuchy z najlepszego materiału - nieważne gdzie aktualnie się znajduje i co robi. Na palcu serdecznym prawej ręki nosi duży sygnet z głową węża.

Rodolphus Lestrange
#2
4 godzin(y) temu ✶  
Gdy tylko przekroczył próg i poczuł w nosie ostry, gryzący odór czarnomagicznej spalenizny, mięśnie Rodolphusa napięły się w odruchowym, bojowym gotowości. Dłoń niemal automatycznie posunęła się ku ukrytej w rękawie różdżce, a na jego twarzy wykwitła groźna, lodowata wściekłość na bezczelnego intruza, który poważył się naruszyć prywatność jego domostwa. Całe jego ciało zjeżyło się niczym u gotowego do skoku drapieżnika. Zrobił dwa ciche, naprężone kroki w stronę salonu, gotów zabić każdego, kto śmiał przekroczyć furtę bez zaproszenia.

Jednak w chwili, gdy wkroczył do pomieszczenia i jego spojrzenie padło na postać spoczywającą w fotelu, całe to napięcie prysło w ułamku sekundy.

Wściekłość natychmiast ustąpiła miejsca głębokiemu, wręcz nabożnemu respektowi. Znajomy, potężny zapach czystej czarnej magii, roztaczający się wokół dostojnej sylwetki, oraz chłodna, znajoma twarz Mistrza działały na niego z niemal hipnotyzującą siłą. Wyciszyły gwałtowny impuls, zastępując go absolutną podległością. Rodolphus natychmiast wyprostował się, a groźne powstrzymanie w jego postawie zmieniło się w pełen szacunku uległość. Nie odezwał się nieproszony; zamiast tego skłonił nisko głowę w milczącym geście powitania, uznając niekwestionowaną władzę przybyłego. Gdy Czarny Pan wskazał mu miejsce, Lestrange bez cienia wahania podszedł do wskazanego mebla i usiadł naprzeciwko niego. Usiadł prosto, nienagannie, chłonąc każde słowo padające z ust Mistrza z absolutnym skupieniem. Wysłuchał krótkiej lekcji o gościnności i o umiejętności rozróżniania tych, których należy przyjmować z honorami, od tych, których miejsce jest poza progiem.
– Rozumiem – odpowiedział Rodolphus. Jego głos był cichy, głęboki i wyprany z jakiejkolwiek bezczelności, przepełniony jedynie bezwzględnym posłuszeństwem i gotowością do wykonania każdego rozkazu.

Gdy Lord Voldemort w końcu rozpłynął się w mroku i zniknął równie bezszelestnie, jak się pojawił, Lestrange nie zerwał się od razu z miejsca. Jeszcze przez długą chwilę trwał w bezruchu w głębokim fotelu, wpatrując się w tańczące na kominku czarnomagiczne płomienie, które powoli dogasały, rzucając na ściany długie, tańczące cienie. Dopiero gdy czar opadł, a w pomieszczeniu powróciła zwykła cisza, podniósł się z miejsca. Szeroko otworzył okna, pozwalając, by chłodne, jesienne powietrze wypchnęło z wnętrza sterylnego domu gryzący odór spalenizny, po czym udał się do swoich komnat na spoczynek. Następnego dnia musiał zaplanować wycieczkę. Wziąć wolne w pracy i zniknąć na trochę z oczu wścibskich ludzi, którzy odrywali go od tego, co najważniejsze.

Instrukcje są jasne, zacznę wielopostówkę i wezmę ją na prio.

Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 2 gości

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Czarny Pan (393), Rodolphus Lestrange (373)




  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa