• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Dolina Godryka v
1 2 3 4 5 … 7 Dalej »
[26.10.1972] Gdy duchy straszą, idź dalej twą ścieżą

[26.10.1972] Gdy duchy straszą, idź dalej twą ścieżą
entropy
What if I fall into the abyss?
What if I swing only just to miss?
wiek
32
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Egzorcystka, medium, wróżbitka
Jest w niej pewna nerwowość, którą widać tak samo w gestach jak i odległym spojrzeniu zielonych oczu, pod którymi rozsiane zostały konstelacje piegów. Blond włosy ma zawsze ścięte przed ramiona. Jej drobną, niewielką (160cm) sylwetkę otacza zwykle ciężki zapach kadzideł, który wydaje się wżerać w każdy skrawek jej ciała i noszonych przez nią materiałów, ale kiedy komuś dane jest znaleźć się dostatecznie blisko, spod spodu przebija się pewna o wiele lżejsza nuta, przywodząca na myśl letnią noc, podczas której z łatwością można policzyć na niebie wszystkie gwiazdy.

Ambrosia McKinnon
#1
12.09.2026, 23:29  ✶  

Okres przed Samhain zawsze wydawał się dla niej szczególnie pracowity. Wszyscy jakby przypominali sobie, że ojeju, zaraz czas na dopędzanie duchów i jakoś tak wyszło, ze wujek Staszek, który straszy w piwnicy od paru miesięcy, okropnie zaczął przeszkadzać. Czy można coś z tym zrobić? Można, a jakże, ale tym razem pomocy nie potrzebował przypadkowy mieszkaniec angielskich włości, a Ministerstwo Magii.

McKinnon chyba odrobinę dziwiło to, jak dużo działo się w kwestii zagubionych dusz – na tyle, że tak potężny organ postanowił zaprząc do pracy również egzorcystów, którzy działali na własną rękę. Nie mogła jednak narzekać, bo zapłata była godziwa no i zmniejszało się też prawdopodobieństwo, że ktoś postanowi nie zapłacić. Takich przypadków było zaskakująco wręcz dużo, jakby ludzie zapominali jak kruche bywały szklane butelki. Wystarczyło taką ciepnąć o podłogę i ojej, duch był znowu na wolności, tym razem dodatkowo wzburzony faktem, że został uciemiężony. No kto by się spodziewał. Zwykle wołała sobie wtedy podwójną stawkę i niby cieszyła się, że dzięki temu zarobiła więcej, ale nigdy nie przepadała za dokładaniem sobie pracy albo wykonywaniem jej dwa razy.

Niesamowitym zbiegiem okoliczności, w udziale tego dnia przypadł jej Sebastian. Czasem zwyczajnie zapominała, że ten pracował w Ministerstwie – znaczy wiedziała to, ale informacja ta kryła się w cieniu kapłańskich szat i powinności. Służył kowenowi w pierwszej kolejności. Potem zajmował się duchami, ale również z ramienia Macmillanów. Dopiero potem przychodził 'aha' moment, że nie tylko czynił to w ramach kapłańskiej posługi, ale także molocha zwanym Ministerstwem. Nie potępiała go za te decyzje życiowe, w żadnym wypadku, ale gdzieś głęboko w niej tkwiła wciąż młodzieńcza uraza, bo po ukończeniu Hogwartu próbowała podjąć pracę w jednym z departamentów i to bezskutecznie. Najwyraźniej nie doceniali jej talentów.

— W sumie… nie śledziłam przesadnie tego, co się na Polanie i wokół niej odstawiało. Czy bardzo dużo lata tutaj zbłąkanych dusz? Dużo ich pozbierałeś do tej pory? — zapytała, przypatrując się linii drzew. Nie interesowała się, ale słyszała. W sumie kto by nie słyszał, tego wielkiego obwieszczenia, że Knieja została zamknięta i proszę się do niej nie zbliżać? I mimowolnie czuła jakiś dreszcz, który pełzał jej po plecach i nakazywał uważać, jakby zaraz miało okazać się, że Widma wcale nie siedzą tylko w oddalonej gęstwinie, a mogły znaleźć się na wyciagnięcie ręki.



she was a gentle
sort of horror
Pan Egzorcysta
here lies the abyss,
the well of all souls

wiek
34
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
kapłan kowenu | egzorcysta ministerstwa magii
ciemnobrązowe oczy; rozszczep tęczówki prawego oka (źrenica w kształcie dziurki od klucza); czarne włosy; przeciętny wzrost 173 cm; zimne dłonie; często ubrany cieplej niż sugeruje pogoda; okulary do czytania; srebrny łańcuszek z sygnetem na szyi (w oczku znajduje się zasuszony kwiat z rodzinnego ogrodu); niespieszny chód; cichy, nieco niewyraźny głos

Sebastian Macmillan
#2
Wczoraj, 17:14  ✶  
Cóż, historia zawodowa Sebastiana zdecydowanie należała do tych z rodzaju skomplikowanych. Najpierw tułał się po pomniejszych miejscach kultu na Wyspach Brytyjskich, potem udał się do Ministerstwa Magii, aby tam pracować na pełen etat, aż pod wpływem tragicznych zdarzeń na przestrzeni wiosny i lata zdecydował się na powrót do kowenu ze zwiększoną ilością obowiązków. Nic dziwnego, że czasem trudno było zgadnąć, gdzie akurat spędza najwięcej czasu.

— Właściwie to tak. Byłem tu już wczoraj i w pewnym momencie pojawiło się ich całkiem sporo — przyznał Sebastian, owijając szalik nieco ciaśniej wokół własnej szyi. — Ponoć większość z nich przegnano z centrum lasu i to chyba faktycznie jest prawda. — Pociągnął głośno nosem. — Wcześniej nie zauważyłem tutaj aż tak wysokiej aktywności bytów niematerialnych. Ministerstwo dwa razy wysłało mnie do Kniei, ale jeśli mam być szczery, to spotkałem więcej rządowych badaczy niż duchów.

Podobnie jak z Widmami, pomyślał przelotnie, po czym westchnął cicho. Wielokrotnie wracał myślami do wielkiego polowania na te straszydła, którym przewodził Laurent Prewett po uzyskaniu zezwolenia od Lazarusa Rowle'a. Wtedy wydawało mu się, że fakt nieznalezienia żadnych Widm był czymś pozytywnym. Żaden z członków ekspedycji nie doświadczył uszczerbku na zdrowiu, ale… Nie dowiedzieli się też niczego nowego. A fakt, że pomimo dwukrotnej wizyty w samym centrum katastrofy nie miał okazji się z nimi skonfrontować, był nieco dziwny. Niepokojący wręcz. Bo skoro nie kręciły się tam, gdzie było najwięcej ludzi w całej Kniei, to gdzie mogły się chować?

— Podejrzewam, że do niedawna duchy były rozsiane po całej Kniei i okolicznych lasach, ale z czasem zaczęły się przesuwać coraz bliżej Polany Ognisk — kontynuował swój wywód, racząc Ambrosią jedną ze swoich teorii. — Tutejsza energia magiczna i tak jest dość niestabilna po ataku na Beltane, więc w połączeniu z ogólnym słabnięciem bariery między światem żywych i umarłych z okazji Samhain, dostaliśmy istny magnes na duchy z całego rejonu. Ich celem zapewne była Polana, ale Departament Tajemnic zaczął je przepędzać, a my pełnimy funkcję… przechwalonych sprzątaczy.

Skrzywił się na dźwięk konkluzji swoich przemyśleń. Raz jeszcze okazywało się, że najbardziej skryta komórka Ministerstwa Magii nie była jednak w stanie opanować kryzysu samodzielnie i okoliczności zmuszały ją do współpracy z czarodziejami i czarownicami spoza ich wewnętrznych struktur. Ciekawe, czy w ogóle okażą im jakąś wdzięczność za udzieloną pomoc? Sebastian wypuścił głośno powietrze z ust, starając się odeprzeć od siebie te iście negatywne myśli.

Martwiło go to, że nie potrafił wydedukować, co popchnęło Niewymownych do takich działań. Zwykła presja ze strony dowództwa, które dostało ich raporty na temat lokalnej inwazji duchów? Obawa, że byty niematerialne jakoś zakłócą prowadzone przez nich badania? A może wiedzieli coś, czego reszta nie była świadoma i widzieli w duchach niebezpieczeństwo dla samej Polany Ognisk? Tyle możliwości, a tak mało odpowiedzi.

— Pytano cię już wcześniej o radę, jeśli chodzi o to… wszystko, co się tutaj stało? — zapytał z autentyczną ciekawością. Jego wiedza na temat ograniczała się w dużej mierze do wąskiego grona badaczy i kilku pracowników Departamentu Przestrzegania Prawa Czarodziejów. Kto wie, może osoby prywatne szukały też jakiegoś wsparcia po tym, co się tutaj wydarzyło.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 2 gości

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Ambrosia McKinnon (374), Sebastian Macmillan (507)




  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa