• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Dolina Godryka v
1 2 3 4 5 … 7 Dalej »
[31.10.1972] hello strangers | Ger, Benjy, Bren, Atre i Vika

[31.10.1972] hello strangers | Ger, Benjy, Bren, Atre i Vika
Szelma
Yes, it's dangerous.
That's why it's fun.
wiek
29
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Łowczyni
Od czego warto zacząć? Ród Yaxley ma w swoich genach olbrzymią krew. Przez to właśnie Geraldine jest dosyć wysoka jak na kobietę, mierzy bowiem 188 cm wzrostu. Dba o swoją sylwetkę, jest wysportowana głównie przez to, że trenuje szermierkę, lata na miotle, biega po lasach. Przez niemalże całe plecy ciągnie się jej blizna - pamiątka po próbie złapania kelpie. Rysy twarzy dość ostre. Oczy błękitne, usta różane, diastema to jej znak rozpoznawczy. Buzię ma obsypaną piegami. Włosy w kolorze ciemnego blondu, gdy muska je słońce pojawiają się na nich jasne pasma, sięgają jej za ramiona, najczęściej zaplecione w warkocz, niedbale związane - nie lubi gdy wpadają jej do oczu. Na lewym nadgarstku nosi bransoletkę z zębów błotoryja, która wygląda jakby lewitowały. Porusza się szybko, pewnie. Głos ma zachrypnięty, co jest pewnie zasługą papierosa, którego ciągle ma w ustach. Pachnie papierosami, ziemią i wiatrem, a jak wychodzi z lasu do ludzi to agrestem i bzem jak jej matka. Jest leworęczna.

Geraldine Greengrass-Yaxley
#1
22.10.2026, 17:31  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 22.10.2026, 17:41 przez Geraldine Greengrass-Yaxley.)  

- Tak właściwie to nie wiem, co o tym wszystkim myśleć. - Powiedziała do Benjy'ego, gdy odeszli z zaplecza stoiska Kowenu. Zaopatrzyła się tam oczywiście w koszulki, które mieli na sprzedaż. Sebastian powiedział im sporo, niekoniecznie ułatwiało to wszystko. Czuła, że pojawi się chaos. Drzewo, widma, ludzie. Dużo tego było. Niby jak mieli to wszystko ogarnąć? Nie wiedziała. Wstępny plan powstał, tyle, że nic nie gwarantowało tego, że zakończy się sukcesem. Przerażało ją to jak Macmillan bardzo ufał przypadkowi. Zaufajcie Matce, jeśli będziecie mieli dobre intencje to pomoże. Fantastycznie, a co jak jednak nie? Na szali leżało życie wielu osób. Geraldine najbardziej obawiała się tego, że jeśli buntownicy wejdą do lasu to już z niego nie wyjdą. Bardzo chciała tego uniknąć.

Szli przed siebie, mijali kolejne stoiska. Ludzie kręcili się wokół nich. Nie było tu być może tak bardzo tłoczno jak zazwyczaj podczas podobnych wydarzeń, jednak ciągle Dolina wzbudzała zainteresowanie. Kiedy mijała innych zastanawiała się, czy należą do grona osób, które chcą wejść do Kniei. Miała ochotę wykrzyczeć im, że są durni, że nic im to nie da, że mogą UMRZEĆ. Greengrass-Yaxley widziała widma, wiedziała ile ich siedzi w lesie i do czego są zdolne. Niektórzy najwyraźniej sami postanawiali położyć się na talerzu i pozwolić zeżreć.

Kiedy tak sobie spacerowali zauważyła znajome sylwetki. Brenna, Victoria, Atreus - to było oczywiste, że się tutaj znaleźli, w końcu pracowali w Ministerstwie Magii. Zapewne odesłano ich do Doliny, aby pilnowali porządku.

- Brenna, Atreus, Victoria - Wskazała Benjy'emu głową znajome postaci. Być może Geraldine nie była fanką działań ministerstwa, jednak znała tych ludzi, wiedziała, że zrobią wiele, żeby ocalić innych przed niebezpieczeństwem - to ich łączyło. - Podejdźmy do nich na chwilę, może coś wiedzą, nie chciałabym, żeby komuś stała się krzywda, a też można im coś przekazać. - Dobrze było podzielić się spostrzeżeniami, zwłaszcza, że zapowiadało się na to, iż będzie bardzo chaotycznie.

Raczej trudno było nie dostrzec Benjy'ego i Geraldine, bo wyróżniali się ponadprzeciętnym wzrostem. - No cześć, szykujecie się na rozróbę? - Zapytała wprost, bo nie było co owijać w bawełnę. Nie kryła się też z tym, że słyszała o tym, że ma dojść do zamieszek.

Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#2
22.10.2026, 17:53  ✶  
Dopadła Atreusa i Victorię na moment przed zbiórką, i w samą porę, bo akurat udało się jej odpalić świeczkę od tego nieszczęsnego ogniska sadowników. Czy uważała, że to zadziała w Samhain jak w Beltane? Niezbyt, ale Dora była mądra i sądziła, że warto spróbować, a Brenna doszła do wniosku, że co nie pomoże, to nie zaszkodzi.
– Hej, macie ochotę pogadać o umarłych i dać się poparzyć woskiem? – rzuciła, podchodząc do nich pośpiesznie. – Tak na szybko, podobno rytuał z tymi cudownymi świecami ułatwia utrzymanie czystych myśli i w ogóle, podczas Beltane zadziałało, tu nie wiem, czy coś da, bo potrzebowałabym rytualnych ognisk, a te sadowniczych mogą nie, ale dlaczego nie spróbować – wyrzuciła z siebie na dzień dobry, bo skoro ich już znalazła zanim przyjdzie im zająć stanowiska i w ogóle, mogła spróbować.
Nie zdążyła spytać czy Atreus przekazał Victorii informację, że widma nie tylko mają ludzkie głosy, ale że mogą to być też głosy umarłych. Obróciła się słysząc głos Geraldine i zmierzyła ją oraz jego towarzysza uważnym spojrzeniem.
– Proszę, proszę, proszę, nie mów, że się nawróciłaś i dziś zamierzasz koniecznie iść modlić się na polanie ognisk – powiedziała łagodnie, zawoalowane pytanie, czy planowała ataki na las, bez pytania, czy planowała ataki na las. Geraldine nie kojarzyła się jej jako najbardziej religijna osoba na tej planecie, ale czy mogła znaleźć się w okolicy bez powodu? – A jak planujesz robić jakieś głupie rzeczy, to wiedz, że te widma świetnie udają umarłych i mogą wpłynąć na umysł. I może dawaj czoło.
Bo naprawdę była skłonna każdemu powiedzieć, że widma mogły udawać martwych ludzi. Cywile wchodzący do Kniei nie byli ich wrogami. Byli potencjalnym obiadem dla widm. I ich zadaniem było zdaniem Brenny przede wszystkim nie dopuszczenie do tego, aby ta noc zakończyła się w krwawy sposób.


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
fireheart
some women are lost in the fire
some women are built from it
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
aurorka, twórczyni eliksirów
Ma długie do pasa, bardzo ciemnobrązowe, wpadające w czerń włosy. Te, zwykle rozpuszczone lub spięte jakąś spinką, okalają owalną twarz o oliwkowej karnacji, skąd spoglądają spokojne, ciemnobrązowe oczy. Nie jest przesadnie wysoka, mierzy 167 cm wzrostu i jest stosunkowo szczupła. Swoje bardzo kobiece kształty lubi podkreślać ubiorem. Nosi się najczęściej w czerni. Ciągnie się za nią mgiełka delikatnych perfum – o ciepłej nucie drzewa sandałowego, wanilii, jaśminu, konwalii i pomarańczy. Bije od niej lodowate zimno, w dotyku jest jak bryła lodu.

Victoria Lestrange
#3
22.10.2026, 19:07  ✶  

Standardowo była przed czasem zbiórki, wolała być wcześniej niż później, tym bardziej, że miała nadzieję, że uda jej się jeszcze porozmawiać z Brenną. Nie była pewna, jak będzie wyglądał dzisiejszy wieczór, czy się wszyscy nie rozdzielą, a ona nigdy nie opanowała fal (i był to wybór świadomy), natomiast w takich warunkach dobrze było mieć z kimś kontakt… jakikolwiek. Chciała dać jedno z lusterek Brennie, albo Atreusowi, nie była pewna, komu lepiej, ale do tego i tak potrzebowała Brenny. Ta jednak znalazła ich sama.

– Co? – o umarłych mogła pogadać, ale wosk? – Ale jaki rytuał i co niby zadziałało – niestety Lestrange nie miała zielonego pojęcia, o czym Brenna w ogóle mówi i popatrzyła na nią zresztą nierozumiejącym wzrokiem.

Kątem oka dostrzegła Geraldine i jej towarzysza, zdążyła sobie tylko pomyśleć, że chyba przyciągają ich kłopoty, cicho westchnęła i… okazało się, że szli prosto do nich.

– Jak na każdym sabacie ostatnio – odparła, bo chyba jedyny sabat bez rozróby to było Mabon. Głównie dlatego, że nie było sabatu, a kiermasz był tak skromny, że nie było żadnego walnego zebrania czarodziejów.

– Co masz na myśli niby, w jaki sposób udają umarłych i wpływają na umysł? – zmarszczyła brwi, bo słowa Brenny ją w tym miejscu mocno zaskoczyły. Te widma… Kolejne rzeczy, których się o nich dowiadywała, były coraz dziwniejsze.

hold me like a grudge
and what an ugly thing
– to have someone see you.
wiek
26
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
auror
Stosunkowo wysoki mężczyzna, mierzący sobie 183 centymetry wzrostu. Posiada włosy barwy ciemnego blondu i jasne, błękitne oczy. Budowa jego ciała jest atletyczna, a na twarzy często widnieje lekki, szelmowski uśmieszek. Porusza się z nonszalancją i pewną niedbałością. Jest nienaturalnie zimny w dotyku.

Atreus Bulstrode
#4
22.10.2026, 19:28  ✶  

Atreus stał w towarzystwie Lestrange i palił papierosa, kiedy dopadła do nich Brenna. Uśmiechnął się do niej lekko, słysząc wszystko co miała do powiedzenia i po prawdzie to nie zdążył jeszcze podzielić się z Victorią najnowszymi nowinkami w sprawie widm, ale miał zamiar. Tylko chciał wypalić tego papierosa…

— Znowu? — zapytał tylko, spoglądając na trzymaną przez Longbottom świeczkę. — Dawaj, miejmy to z głowy — mruknął, podstawiając się pierwszemu pod wosk. Z techniką był już zaznajomiony, bo przecież robiła podobne dziwactwa podczas Beltane i równie dobrze mógł iść teraz na pierwszy ogień. Nie wiedział zbytnio, czy pół roku temu rytuał ze świeczką faktycznie w czymkolwiek pomógł, ale na pewno w niczym nie zaszkodził. Może więc i tym razem będzie podobnie.

— Cześć — przywitał się z Geraldine i Benjim, którzy podeszli do nich. Widząc ich miał trochę mieszane uczucia, bo odnosił wrażenie że kto jak kto, ale Yaxley nie była tutaj w celach oglądania sobie straganików, a z drugiej strony nie posądzał jej o wciskanie się do Kniei tylko po to, żeby złożyć się przed widmami i oddać im duszę.

Local Dumbass
I’m gonna give you fair warning that I…
I’m not a saint, but I could be if I try
Lord knows I've got habits to break
wiek
33
sława
III
krew
zdrajca krwi
genetyka
—
zawód
klątwołamacz/najemnik/łowca
bardzo wysoki - 196 cm / potężnie zbudowany, szerokie barki, rozbudowany kark, ciężka masa mięśni bardziej przypominająca taran niż sylwetkę biegacza / ciemnobrązowe, półdługie włosy / brązowe oczy / cztery złote kolczyki (małe kółka) w lewym uchu / obrączka ślubna z grubego, topornie kutego złota na palcu / poparzenie na szyi od prawej strony i części prawego ucha / nadkruszona prawa trójka i pęknięty, częściowo brakujący fragment lewej jedynki / luźny, praktyczny styl ubioru / wytatuowany pod rękawami skórzanych albo materiałowych kurtek / sprężysty krok, jakby zawsze gdzieś się spieszył / "francuski" akcent - miękkie r, zmiękczone głoski, cichy głos

Benjy Fenwick
#5
22.10.2026, 21:30  ✶  
Ruszyłem między stoiskami, zerkając na mijanych czarodziejów i przelotnie zastanawiając się, ilu z nich miało dość rozumu, żeby tego wieczoru trzymać się od Kniei z daleka. Nie zamierzałem psuć sobie popołudnia rozważaniem wszystkich możliwych sposobów, na jakie mogliśmy skończyć pożarci w lesie. Wystarczyło, że znałem kilka całkiem prawdopodobnych. Nie podobało mi się to, co usłyszeliśmy na zapleczu stoiska kowenu, choć musiałbym być wyjątkowo naiwny, by spodziewać się czegoś innego, zwłaszcza w przypadku rozmowy z klechą. Wciąż mieliśmy więcej niewiadomych niż sensownych odpowiedzi, co samo w sobie nie stanowiło dla mnie szczególnego zaskoczenia, niewątpliwie nie ufałem jednak planom, które zaczynały się od zawierzenia Matce, zwłaszcza gdy ich autorzy nie potrafili powiedzieć, co dokładnie zrobimy, jeśli Matka akurat postanowi mieć nas głęboko w dupie.
Przynajmniej Gerda podzielała moje wątpliwości, co stanowiło słabe pocieszenie. Nie zdążyłem jeszcze porządnie przetrawić tego, co zamierzałem odpowiedzieć, kiedy wypatrzyła znajomych z Ministerstwa i postanowiła skierować nas prosto w ich stronę.
- Cze. - Odpowiedziałem, unosząc dłoń w geście powitania, po czym przeniosłem wzrok na Brennę, kiedy zaczęła mówić o widmach udających zmarłych i mieszających w głowach. „Kurwa, świetnie”.


[Obrazek: 4GadKlM.png]
Szelma
Yes, it's dangerous.
That's why it's fun.
wiek
29
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Łowczyni
Od czego warto zacząć? Ród Yaxley ma w swoich genach olbrzymią krew. Przez to właśnie Geraldine jest dosyć wysoka jak na kobietę, mierzy bowiem 188 cm wzrostu. Dba o swoją sylwetkę, jest wysportowana głównie przez to, że trenuje szermierkę, lata na miotle, biega po lasach. Przez niemalże całe plecy ciągnie się jej blizna - pamiątka po próbie złapania kelpie. Rysy twarzy dość ostre. Oczy błękitne, usta różane, diastema to jej znak rozpoznawczy. Buzię ma obsypaną piegami. Włosy w kolorze ciemnego blondu, gdy muska je słońce pojawiają się na nich jasne pasma, sięgają jej za ramiona, najczęściej zaplecione w warkocz, niedbale związane - nie lubi gdy wpadają jej do oczu. Na lewym nadgarstku nosi bransoletkę z zębów błotoryja, która wygląda jakby lewitowały. Porusza się szybko, pewnie. Głos ma zachrypnięty, co jest pewnie zasługą papierosa, którego ciągle ma w ustach. Pachnie papierosami, ziemią i wiatrem, a jak wychodzi z lasu do ludzi to agrestem i bzem jak jej matka. Jest leworęczna.

Geraldine Greengrass-Yaxley
#6
22.10.2026, 21:42  ✶  

- Tak, już pędzę tam na kolanach na pielgrzymkę, dlatego przyszłam wcześniej, żeby mieć czas się tam doturlać. - Odpowiedziała Brennie na jej pytanie. Oczywiście, że się nawróciła, oczywiście, że zamierzała dzisiaj modlić się tak, jak nigdy wcześniej w całym swoim życiu… ta, jasne, jeszcze by się ziemia rozstąpiła i ją pochłonęła, czy coś.

- Widziałam kiedyś z Atreusem jak chodziły po Dolinie w nowej wersji, - Spojrzała tu na Bulstrode'a - ale nie wiedziałam, że mogą się zmieniać w zmarłych, to w sumie ciekawe. A i nie przyszłam tutaj robić nic głupiego, bardziej patrzeć jak inni robią głupie rzeczy i ratować im dupę. - Wolała jeszcze dodać coś na ten temat, żeby nie było. Nie była niczyim wrogiem. Mogą wpłynąć na umysł. To jej się bardzo nie podobało, ale to bardzo, bo nie znosiła, jak jej ktoś mieszał we łbie.

- Jasne, mam dać czoło, spoko. - Nachyliła się więc, żeby Brenna mogła je posmyrać, czy coś. Nie zadawała niepotrzebnych pytań, bo po co.

- W ogóle to Benjy Fenwick, mój wspólnik, też możesz mu zrobić to czary-mary z czołem. - Nie miała pojęcia, czy wszyscy w towarzystwie go znali, wolała zadbać o to, aby przypadkiem tak nie było, jak przystało na kulturalną osobę. Na pewno zauważyli jego obecność, bo był większy od niej, a to nie zdarzało się często.

- Jak źle jest? W sensie, wiadomo coś ilu samobójców ma się tu pojawić. Mam kilku ludzi od ojca do pomocy w razie coś, ale obawiam się, że może nas być za mało. Mam wrażenie, że oni nie wiedzą na co się piszą. - Obawiała się trochę tego, że nie dadzą rady wszystkich uratować, a przecież po to tu przyszli.

Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#7
Wczoraj, 08:58  ✶  
– Ten rytuał miał pomóc utrzymać jasność myśli, kiedy ktoś nie jest oklumentą… działa w sabaty, bo potrzeba sabatowego płomienia. Próbowałam go przed Beltane i  śmierciożerca próbował się rzucać w magiczny ogień, ja nie, więc chyba coś dał. Nie oczekuję cudów, ale nie zaszkodzi spróbować.
Nałożyła wosk na jego czoło, a potem nakryła to włosami i to samo zrobiła z Geraldine. Benjyego przywitała uśmiechem i skinieniem głowy: pamiętała go z wesela Yaxleyów.
– Pochyl się trochę – zażądała, jakby codziennie na powitanie rysowała znaczki woskiem na cudzych czołach, zanim zakończyła sprawę na Victorii i sobie. Lestrange była oklumentką, ale jak nie pomoże, to nie zaszkodzi. – Dziś zaserwowano mi opowieść o widmach, które próbowały wciągnąć kogoś w las, nawołując go głosem zmarłego brata. Uwierzył i inni musieli go ścigać. Musiały jakoś wpłynąć na jego umysł.
Nie powiedziała tego wprost, bo nie był to najlepszy moment i stało ich tutaj zbyt wielu, ale jej obawa była oczywista. Martwiła się, że mogą skusić w ten sposób Atreusa.
– Jesteś tu z powodu widm? – spytała, ulgą przyjmując, że Geraldine nie wydawała się chętna do szturmu. Nie mogła być pewna, czy ta nie udaje, ale przecież nie aresztuje jej za samą możliwość. – Masz miotłę? Chyba potrafisz latać. A ty, Atre? Mogą się przydać, bo las jest pełen tych świństw. – Wspominała o tym Erikowi i Heather, ale ich ostatecznie tutaj nie było. – Nie wiem, Ger, ale Samhain to przeciwieństwo Beltane. Boję się i że zginą ludzie, i że coś znowu wybuchnie, jak wybuchło wtedy. Jest runa, która być może coś da na te stwory, tyle że nie wiem czy zadziała bez rytuału.
A jej próby zdobycia rytuału utknęły w martwym punkcie.


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
fireheart
some women are lost in the fire
some women are built from it
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
aurorka, twórczyni eliksirów
Ma długie do pasa, bardzo ciemnobrązowe, wpadające w czerń włosy. Te, zwykle rozpuszczone lub spięte jakąś spinką, okalają owalną twarz o oliwkowej karnacji, skąd spoglądają spokojne, ciemnobrązowe oczy. Nie jest przesadnie wysoka, mierzy 167 cm wzrostu i jest stosunkowo szczupła. Swoje bardzo kobiece kształty lubi podkreślać ubiorem. Nosi się najczęściej w czerni. Ciągnie się za nią mgiełka delikatnych perfum – o ciepłej nucie drzewa sandałowego, wanilii, jaśminu, konwalii i pomarańczy. Bije od niej lodowate zimno, w dotyku jest jak bryła lodu.

Victoria Lestrange
#8
Wczoraj, 10:29  ✶  

Victoria nic nie odpowiedziała, ale być może jej twarz mówiła teraz za nią, gdy zaczęła łączyć wątki. Czy to mogło mieć coś wspólnego z tym, co zobaczyła w ogniu? Pamiętała doskonale to, że czuła, że musi wejść w ogień. Czy Mavelle i Patrick nie widzieli tego, co ona, bo poddali się takiemu rytuałowi…? Jeśli to było to, to oklumencjia tutaj wcale nie działała.

– Nie jestem przekonana, czy oklumencja w ogóle na cokolwiek wpływała podczas Beltane – powiedziała ostrożnie i powoli.

Skinęła do Benjyego na przywitanie, mieli już przyjemność półtorej miesiąca wcześniej, i zaraz podstawiła się pod swieczkę Brenny. Ale ten wosk nie odpadnie?

– Wiem, że mogą mówić i że są bardzo przekonujący, ale nie sądziłam, że to do tego stopnia – mruknęła i westchnęła, bo to jeszcze bardziej utrudni im pracę.

– Och, więc i do was dotarły plotki? – chyba, że dowiedzieli się tego z kowenu…? Ale przynajmniej postanowili przeciedziałać. – Nie wiem, próbowaliśmy się dowiedzieć w kowenie… – zerknęła przy tym krótko na Atreusa, mając nadzieję, że ktoś zaraz nie wyciągnie plotki, jaka się po tym rozeszła o niej i o nim. – Ale jedyne co ustaliliśmy na pewno, to to, że to nie jest inicjatywa Arcykapłana. Mi też się nie wydaje, żeby wiedzieli, na co się piszą. Przecież nie zabraliśmy dostępu do Kniei i Polany z kaprysu – dodała, a miała wrażenie, że „buntownicy” właśnie tak myśleli.

hold me like a grudge
and what an ugly thing
– to have someone see you.
wiek
26
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
auror
Stosunkowo wysoki mężczyzna, mierzący sobie 183 centymetry wzrostu. Posiada włosy barwy ciemnego blondu i jasne, błękitne oczy. Budowa jego ciała jest atletyczna, a na twarzy często widnieje lekki, szelmowski uśmieszek. Porusza się z nonszalancją i pewną niedbałością. Jest nienaturalnie zimny w dotyku.

Atreus Bulstrode
#9
Wczoraj, 23:25  ✶  

— Musisz sobie zainstalować takie poduszki co się do kolan przyczepia, to sobie ich bardzo nie pozdzierasz — odpowiedział Geraldine poważnym tonem. Nie było chyba wątpliwości co do tego, ze żadna z zebranych tu osób nie wyglądała na kogoś, kto faktycznie byłby w stanie na kolanach maszerować do Kniei, ale niewątpliwie była to intrygująca wizja.

— Nom, widzieliśmy. Ewidentnie wtedy coś grzebały w głowach, bo ten facet co za nim szliśmy nie wyglądał, jakby się ich bał — a potem zapłacił za to życiem, niestety. Atreus bardzo chętnie by go wziął na przesłuchanie, ale niestety, priorytetem było nie dać się zabić.

— Zostawiłem w punkcie zbiórki — machnął ręką w bliżej nieokreślonym kierunku, jednocześnie uspokajając, że w razie czego będzie pod ręką, jeśli okaże się przydatna.

— Ja jestem przekonany, że to grupa oszołomów, która zamierza wytrzeć sobie imieniem Matki usta i stwierdzić, że jeśli umrą to umrą — rzucił z przekąsem, przypominając sobie list własnej kuzynki. Nie miał chyba na to wszystko siły, bo tego typu wytłumaczenia wydawały mu się okropnie wręcz… bzdurne. — Jeśli jesteście tutaj by nie umrzeć w lesie, a może i pomóc by nie umarli inni, to możemy ustalić sobie parę znaków porozumiewawczych. Wątpię, żeby ewentualnie inne jednostki z Ministerstwa były zachwycone wiedzą że ktoś z zewnątrz przykłada do tego rękę, ale co tam. Flara ostrzegawcza, chociażby, wystrzelana z różdżki. Możemy określić kolor, żeby wiedzieć że to my, a nie strzelać standardową czerwoną.

Local Dumbass
I’m gonna give you fair warning that I…
I’m not a saint, but I could be if I try
Lord knows I've got habits to break
wiek
33
sława
III
krew
zdrajca krwi
genetyka
—
zawód
klątwołamacz/najemnik/łowca
bardzo wysoki - 196 cm / potężnie zbudowany, szerokie barki, rozbudowany kark, ciężka masa mięśni bardziej przypominająca taran niż sylwetkę biegacza / ciemnobrązowe, półdługie włosy / brązowe oczy / cztery złote kolczyki (małe kółka) w lewym uchu / obrączka ślubna z grubego, topornie kutego złota na palcu / poparzenie na szyi od prawej strony i części prawego ucha / nadkruszona prawa trójka i pęknięty, częściowo brakujący fragment lewej jedynki / luźny, praktyczny styl ubioru / wytatuowany pod rękawami skórzanych albo materiałowych kurtek / sprężysty krok, jakby zawsze gdzieś się spieszył / "francuski" akcent - miękkie r, zmiękczone głoski, cichy głos

Benjy Fenwick
#10
9 godzin(y) temu ✶  
Jeśli wcześniej wizja szturmu oszołomów na Knieję budziła we mnie uzasadnioną niechęć, teraz z chwili na chwilę robiło się pod tym względem wyłącznie coraz gorzej. Ludzie planujący pospolite ruszenie nie mieli pojęcia, na co się pisali - nie, żeby ktokolwiek tak naprawdę je miał - za to termin wybrali wręcz doskonale, jeśli ich zamiarem było zapewnienie sobie najgorszych możliwych doznań podczas spotkania z czymś, czego natury prawdopodobnie nawet nie próbowali zrozumieć. Samhain nie należało do tych okazji, podczas których warto było zakładać, że wszystko pójdzie zgodnie z jakimkolwiek planem, zwłaszcza pierdolniętym, miałem więc bardzo zbieżne zdanie na temat osób popierających podobne przedsięwzięcie i pewnie, gdybym nie został wręczony, wyraziłbym je przy użyciu naprawdę mało dyplomatycznych określeń. O dziwo, wszyscy jednak raczej zgadzaliśmy się w tej kwestii, nawet jeśli zapewne dochodziliśmy do podobnych wniosków zupełnie innymi drogami, temat terminu przypadającego akurat na ten wieczór poruszaliśmy przecież z Geraldine i z Sebastianem dosłownie przed chwilą, próbując ustalić, co właściwie mogło nas czekać z tej okazji i na ile racjonalne było pokładanie nadziei w zapewnieniach, że Przenajświętsza łaskawie weźmie pod opiekę tych, którzy wkroczą między drzewa. Moim zdaniem dobre intencje za cholerę nie gwarantowały, że ktokolwiek zdoła stamtąd wrócić, ale ewidentnie byłem człowiekiem małej wiary.
- Dzięki. - Pochyliłem się odrobinę bardziej niż „trochę”, gdy nadeszła moja kolej, przenosząc ciężar ciała na jedną nogę i zaraz potem wsuwając dłoń do kieszeni płaszcza, gdzie trzymałem jeden z zapieczętowanych stalowych medalionów. Ten akurat nie był paskudny, wyglądał obiecująco, lecz między przekonującym wyglądem a rzeczywistą skutecznością mieściło się wystarczająco dużo miejsca na bardzo kosztowną pomyłkę.
- Tak, dotalły. Zeszłej nocy. - Odpowiedziałem, rzucając znaczące spojrzenie Grenadynie, bo wciąż miałem w pamięci jastrzębia, który omal nie powybijał mi szyb w sypialni, a chociaż, owszem, przyjaźniłem się ze szklarzem, nie zamierzałem regularnie fundować mu nowych zleceń. Chyba zaczynałem rozumieć, o co był ten cały dramat z uszkodzeniami, jakie niosła ze sobą znajomość z niektórymi ludźmi. Nie to, bym był lepszy.
Pomysł z sygnałami porozumiewawczymi miał naprawdę dużo sensu, choć ustalenia dotyczące znaków wolałem pozostawić osobom, które znały się na organizowaniu takich przedsięwzięć, toteż tylko kiwnąłem głową, zdecydowanie będąc za tą opcją. Później jednak padło już coś, na co musiałem się odezwać.
- Luna? - Zainteresowałem się, chcąc wiedzieć, czy nie ominęła mnie jeszcze jakaś część informacji, które mogły mieć niemałe znaczenie, zanim wyciągnąłem trzymany przy sobie amulet, obróciłem go między palcami i uniosłem go tak, żeby wszyscy zgromadzeni mogli przyjrzeć się wyrytemu na powierzchni znakowi. - My mamy coś takiego. Kilka sztuk. Nie za wiele. Teoletysznie wszystko jest jak powinno, pieczęś została zamknięta, tylko zanim ktokolwiek zacząłby tlaktowaś to jak gwalansję działania, upszedzam, sze skuteczność pozostaje niepotwieldzona. Mogę opowiedzieś spolo o tym, dlaczego tak jest, ale obawiam się, sze nie poplawię nikomu tym nastroju. - Wzruszyłem ramionami, bo chyba wobec tego nie musieliśmy zbyt mocno rozwijać tematu. Wystarczyło zawodowo mieć związek z czymkolwiek niebezpiecznym, czyli być każdym tutaj, by wiedzieć, jak niewiele znaczyła obietnica bezpieczeństwa, kiedy nie miało się całej formuły, potwierdzonych wyników ani nawet wstępnych testów praktycznych. O skuteczności różnorakich zabezpieczeń mogłem zresztą opowiadać godzinami, tyle że teoria, nawet poparta doświadczeniem, nie zawsze wytrzymywała zderzenie z rzeczywistością, szczególnie gdy w grę wchodziły siły, których możliwości wciąż pozostawały częściowo nieznane, a czas nie był niczyim sojusznikiem.


[Obrazek: 4GadKlM.png]
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 2 gości

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Atreus Bulstrode (419), Benjy Fenwick (719), Brenna Longbottom (578), Geraldine Greengrass-Yaxley (1098), Victoria Lestrange (452)


Strony (2): 1 2 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa