Uśmiechnąłem się na jej słowa dotyczących jej uwag odnośnie mojego poruszania się po świecie. Cieszył mnie niezmiernie fakt, że jednak mnie zuaważała, ale nie było to trudne w moim przypadku. Często byłem na językach innych osób, sporo osób nawet twierdziło, że udawałem, a moje oczy to tylko złudzenie lub iluzja narzucona przez moją rodzinę, abym się wyróżniał, ale tego jej nie powiedziałem. Nie chciałem wdawać się w te smutne aspekty mojej ułomności.
— Potrafię w nudnych rzeczach, osobach zawsze odnaleźć coś ciekawego. – odpowiedziałem jej nie przestając się uśmiechać. Było to dla mnie silniejsze niż mógłbym się przed tym przyznać.
Na jej pytanie skinąłem niepewnie głową.
— W sumie to głupie, zapomnij – odpowiedziałem szybko czując pierwszy raz, że się speszyłem. Cynthia była inna niż osoby, które próbowałem poznawać. Wyjątkowo zagadkowa. Nie była też ślepa jak większość osób, z którymi miałem do czynienia i chyba właśnie udało jej się mnie zawstydzić.
NAWET NIE WIEDZIAŁEM JAK JEJ SIĘ TO UDAŁO I DLACZEGO CZUŁEM TO ZAWSTYDZENIE!
Chyba wyjadę w góry i zacznę paść kozy. Kozy to śmieszne zwierzęta, robią bee i nie zawstydzając Dellianów, cholera. Czułem jak po plecach przeszedł mi ciepły pot i jakoś dziwnie gorąco mi się zrobiło. Jej milczenie powodowało, że zaczynało mi być niedobrze. Odstawiłem kubek na stolik chcąc już wstać i wymigać się z dalszej interakcji z tą kobietą, ale wtedy ona przysunęła się do mnie. Serce mi się zatrzymało, a umysł zapomniał na chwilę jak się oddycha.
Zimne dłonie na moich własnych sprawiły, że lekko się otrząsnąłem z tego durnego zawstydzenia. KURWA DELLIAN. To ty byłeś tym, który miał zawstydzać nieszczęsnych ślepych inaczej ludzi. Cynthia nie była jednak ślepa jak inni. Była inna! Kurwa.
Śmiało.
Przełknąłem cicho ślinę i pogładziłem jej policzki czując jej delikatną, chłodną skórę pod palcami. Była przyjemna. Badałem powoli każdy zakamarek jej twarzy chcąc ją sobie odtworzyć. Czasami dotknąłem też jej włosów, które były aksamitne i miękkie. Niepewnie zjechałem też na szyję, ale zaraz wróciłem do linii jej żuchwy, a potem ust. Były takie delikatne, że chciałem ją pocałować, ale powstrzymałem się. Wiedziałem, że z tą kobietą nie miałem co liczyć na takie relacje. Zapewne przez Fergusa widziała we mnie tylko młodszego brata jej przyjaciela. Cofnąłem dłonie i uśmiechnąłem się delikatnie. Pochyliłem się do jej ucha i wyszeptałem ciche dziękuję.