• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja horyzontalna v
« Wstecz 1 … 6 7 8 9 10 11 Dalej »
[8.07.1972] Railroad Track | Sauriel & Bellatrix

[8.07.1972] Railroad Track | Sauriel & Bellatrix
Czarny Kot
Let me check my
-Giveashitometer-.
Nope, nothing.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Wysoki, dobrze zbudowany, z mięśniami rysującymi się pod niezdrowo białą skórą z fioletowymi żyłami. Czarne, krótsze włosy roztrzepane w nieładzie, z opadającymi na oczy kosmykami. Czarne oczy - jak sama noc. Śmiertelna bladość skóry wpadająca w szarość, fioletowe żyły. Czarna skóra, czarne spodnie, czarna dusza, czarne życie.

Sauriel Rookwood
#11
05.04.2024, 21:42  ✶  

W tym swoim nieżyciu miał kilka dewiz: "miej wyjebane, a będzie ci dane" było jedną z nich. Prawdą i mądrością życiową, którą mógł powtarzać każdemu, ale jednocześnie nie chciał, żeby każdy ją słyszał. Dlaczego? Tworzył się taki mały paradoksik, to po pierwsze. Jeśli wszyscy będą mieli wyjebane... to kto w końcu będzie dawał? I czy będzie dawał ktokolwiek? Po drugie - nie chcesz, żeby wszyscy mieli wszystko w dupie. Nora, Victoria, cholera, nawet taka Brenna, bo świat potrzebował bohaterów - niech oni nie mają wszystkiego w dupie. Niech się utrzymują na powierzchni, niech walczą i... kurwa, może w końcu zwyciężą. Sauriel nie był marzycielem. Jego marzenia dawno zostały zgniecione jak niechciane karaluchy wyłażące zza pieca. Bo jakby na to nie patrzeć - tylko przeszkadzały. Nie znalazł sobie nowych, bo posiadanie marzeń stało się upierdliwe. Został więc przy dewizie kolejnej, o numerze nieznanym: marzenia są po to, aby o nich śnić. A że był zmarłym i nie śnił - nie miał żadnego problemu. Niesienie pięknych marzeń warto było więc zostawić tym, którzy naprawdę mogli rozłożyć swoje skrzydła, tak jak Bellatrix Black. Och, cóż to były za pióra..! Każdy Anioł Pański by jej pozazdrościł, gdyby tylko dojrzał tę głęboką czerń. Gdyby tylko mogli się przekonać, jak wielki cień mogły rzucić i jak skutecznie można było się pod nimi schować. O ile dostało się tylko taką okazję.

- Ho... ja tam się nudziłem. - Nooo musiał się trochę poprzechwalać! A właściwie to sobie pożartować bardziej. Każdy tam miał swoją robotę. Jego chcieli z jakiegoś powodu odsunąć od głównego zamieszania... ale nie można było powiedzieć, że w pełni nie wykorzystał swoich możliwości. Oprócz... - Ty słuchaj tego... - Aż mu się twarz rozjaśniła, aż się otrząsnął ze swojego marazmu. Gdyby usłyszał, że w oczach Bellatrix wyglądał na szczęśliwego... chyba samemu sobie podałby dłoń i pogratulował, że wygląda AŻ TAK dobrze jak na to, jak się czuł. - Wiesz, że wysłali mnie do... uwaga... no zgaduj, gdzie mogli mnie wysłać. W dzień, parę godzin przed akcją. Nie krępuj się, puść wodzę fantazji. - Zachęcił ją gestami i w międzyczasie zawołał barmana, żeby... zamówić kolejnego drinka z listy, który akurat wpadł mu w oko. Skoro już mówili o tym, żeby wypić wszystko po kolei... to mogą pić, tylko niekoniecznie w kolejności.

- Mrr, naprawdę? - Przymrużył oczy i oparł twarz na dłoni, kiedy tak pięknie obwieściła, że od kotów woli lamparty. - To pewnie dlatego się tak dobrze dogadujemy. - Bo Sauriel lubił ludzi z charakterem i kiepsko wypadali w jego towarzystwie ci, którzy go nie mieli. Proszę tutaj nie mylić posiadanie cichego charakteru z jego brakiem. Kuzyn Fergusa, sam Fergus, Nora przecież też była cicha i spokojna, za często aż wycofana. Było trochę takich osób, które znalazły schronienie za jego plecami i którym z chęcią pomagał swoją osobowością. Która też, swoją drogą, niekoniecznie była krzykliwa, dopóki nikt nie zaczynał go ciągnąć za ogon i prowokować. - Planowałem zrobić ruch na Ścieżkach, żeby zebrać tę bandę indywidualistów i zlepić coś trwałego. Stanley chyba czytał mi w myślach. Albo za uważnie słuchał. Jedno z dwóch. - Skinął głową barmanowi i przesunął w jego stronę kilka galeonów, żeby było już na zaś, za to rozdanie i za poprzednie też. - Za nasz wieczór, Czarny Aniele i zapraszam na parkiet zaraz po tym, co ty na to?



[Obrazek: klt4M5W.gif]
Pijak przy trzepaku czknął, równo z wybiciem północy. Zogniskował z trudem wzrok na przyglądającym mu się uważnie piwnicznym kocurze.
- Kisssi... kisssi - zabełkotał. - Ciiicha noooc... Powiesz coś, koteczku, luzkim goosem?
- Spierdalaj. - odparł beznamiętnie Kocur i oddalił się z godnością.
Sleeping Beauty
let it burn
wiek
21
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Amnezjatorka
Bellatrix jest kobietą niewielkiego wzrostu, mierzy bowiem jakoś 157 centymetrów. Jest szczupła. Włosy ma ciemne, niemalże czarne, kręcone. Cerę jasną, praktycznie białą. Oczy duże, widać w nich pewne szaleństwo, koloru niebieskiego. Ubiera się głównie w czerń, dba o to, jak wygląda. Używa perfum o zapachu liczi i czerwonej porzeczki z nutą róży, wanilii i wetywerii.

Bellatrix Black
#12
11.04.2024, 22:02  ✶  

Widziała efekt tego, co zrobili śmierciożercy. Niesamowicie była z nich dumna, bo dobrze było widzieć, że ludzie zaczęli ich traktować poważnie, zaczęli się bać. Nie wiedzieli, kiedy przyjdzie do kolejnego ataku, w tym następnym na pewno będzie chciała również pokazać co ona potrafi. Nie mogła wiecznie stać z boku, czekać na to, co zrobią inni. Czuła, że jest to moment, w którym powinna zacząć się liczyć. Szczególnie, że znalazły się osoby, które były w stanie poprzeć jej dowodzenie, to był znak, że musiała się bardziej angażować, pokazać inne mocne strony, a może jeszcze będzie miała okazję stanąć u boku samego Czarnego Pana. Nie oszukujmy się, to było jej największe marzenie, zostać powierniczką jego sekretów, może nieco trudne do zrealizowania, ale wierzyła, że kiedyś uda jej się je spełnić, w końcu marzenia po to były, aby dążyć do tego, żeby się spełniły po trupach. Przez chwilę zastanawiała się, jakie marzenia może mieć Sauriel, miał żyć wiecznie, mógłby spełnić wszystkie, które tylko by sobie wymyślił, skoro miał przed sobą wieczność. Trochę mu nawet tego zazdrościła.

- Ty, nudziłeś się? Nie gadaj. - Trochę ją zdziwiły te słowa, bo mogło się okazać, że był niewykorzystanym potencjałem, przecież jakby wpuścić go między żywych... to mógł ich wszystkich rozszarpać, a do tego zaspokoić swój głód, przecież żywił się krwią, to była idealna okazja do tego, żeby zrobić sobie ucztę i to jeszcze jaką!

Dostrzegła uśmiech na jego twarzy, ciekawa była, czym był spowodowany, już za chwilę miała się tego dowiedzieć. Spoglądała więc nań z ogromnym zainteresowaniem, ten to potrafił budować emocje.

Zmrużyła oczy, żeby się zastanowić. Gdzie mogli wysłać naszego cudownego wampira? Było to dziwne pytanie, ale musiała coś powiedzieć, musiała odgadnąć. Wiele myśli pojawiło jej się w głowie, jednak nie miała pojęcia co to mogło być, szczególnie, że sprawiło mu taką radość, gdy miał o tym wspomnieć. - W dzień? - To jej nie do końca pasowało. - To wampiry w dzień nie śpią w trumnie? W sensie, chyba nie możesz wyłazić z domu. - Mówiła cicho, żeby nikt ich nie usłyszał, jeszcze tego brakowało, żeby ktoś siedzący obok dowiedział się o tym, że jej towarzysz jest wampirem. Mieli się tutaj tylko dobrze bawić, a nie szukać kłopotów.

- Naprawdę, dlaczego miałabym kłamać? - Kogo jak kogo, ale Sauriela, okłamywać? Za bardzo za nim przepadała, bo był szczery i inny od tych wszystkich nadętych czystokrwistych. Wiedział dobrze, gdzie jest jego miejsce i nie bał się o ironio życia. Dobrze było od czasu do czasu spędzić chociaż chwilę z kimś takim.

- Mam nadzieję, że wasza współpraca będzie przebiegać owocnie. - Nokturn to nie był jej świat, co potwierdziła swoją wizytą podczas otwarcia ich wspaniałego przybytku, jednak życzyła im wszystkiego co najlepsze, niech się chłopakom wiedzie na tej nowej drodze życia.

- Bardzo chętnie, czas najwyższy trochę powywijać. - W końcu po to się tutaj spotkali, mieli tańczyć i się bawić. Nie przejmować się dzisiaj niczym, to był główny cel. Uniosła go góry szkło, żeby wnieść z nim toast, po czym jednym haustem wypiła jego zawartość, skrzywiła się przy tym okropnie.

Czarny Kot
Let me check my
-Giveashitometer-.
Nope, nothing.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Wysoki, dobrze zbudowany, z mięśniami rysującymi się pod niezdrowo białą skórą z fioletowymi żyłami. Czarne, krótsze włosy roztrzepane w nieładzie, z opadającymi na oczy kosmykami. Czarne oczy - jak sama noc. Śmiertelna bladość skóry wpadająca w szarość, fioletowe żyły. Czarna skóra, czarne spodnie, czarna dusza, czarne życie.

Sauriel Rookwood
#13
11.05.2024, 14:47  ✶  

Ludzie marzyli o wieczności. Pragnęli życia wiecznego, chcieli zrzucać jarzmo ograniczeń, chcieli rozluźnić się od myśli, że czeka ich koniec. Gdyby myślał, że może krwawić, a byle przecięcie tętnicy go zabije może bardziej ceniłby życie. Stałby się uważniejszy? Może. Były bardziej starannym drapieżnikiem, a nie rozleniwionym kocurem, jak lew, który tylko trzęsie grzywą i czeka, aż jego stado przyczai się na ofiarę. Rzadko prowadził w końcu polowania. Tymczasem nie miał obaw, że jedno cięcie go zabije. Nie miał obaw, że się postarzeje, że kiedyś będzie się czuł gorzej, że osłabnie jego ciało. Nie, mógł być tylko silniejszy. Stawać się silniejszy. Wśród tych marzeń, które mógłby wysnuć i posplatać mocnymi linami. Powstałby z tego węzeł gordyjski, gdyby tylko sobie pozwolił. Tymczasem wolał ponieść marzenie takiej Bellatrix i pokazać jej okejkę kciukiem, kiedy do tego dotrze. I żyć sobie... bez marzeń. Już bez nadziei na doglądanie słońca, czucia prawdziwego ciepła i tego, że wszystko może osunąć się w czerń naturalną drogą. Na razie nie było między nimi za dużo miejsca na wymienianie się marzeniami, kiedy świat przyziemnie namawiał do obgadywania ostatnich wydarzeń, tak śmiało, w tłumie, a muzyka do tańca. Piękne sny Belli, równie piękne jak ona, mogły być realizowane - wszystko w odpowiednim czasie. Z odrobiną cierpliwości. Z błogosławieństwem podejmowania kroków i zarażania ludzi ideą. Bo idea była jak rak - ciężko było ją zatrzymać, kiedy już zaczynała pochłaniać komórki.

- Ay. Dali mnie w parze z niunią, która zaraz uciekła i mnie zostawiła. Była dwója aurorów - to powiedział ciszej, jego głos niemal zatonął w dźwiękach otoczenia - jeden spierdolił, bo się prawie posikał. A drugi. - Przesunął palcem po szyi. - I tyle. Kurwa jak wróciłem na polanę to aż pojawiły się wróżki, obsypały mnie brokatem i zaczęły klaskać. Mówię poważnie. - Czasami zastanawiał się, czy gdyby nie miał świadków swoich przygód i gdyby nie był po prostu sobą to czy ktoś by wierzył w jego pojebane przygody, w jakie się wpakowywał. I on miał być tym mordercą, którego się boją. Tak, on, właśnie on. Kto jednak nie wiedział, ten nie wiedział - na zewnątrz można było się Śmierciożerców bać. Wewnątrz? Kisili ogórki i układali z nich krzesełka. Prychnął śmiechem na jej hasło o spaniu w trumnie. - Niektóre tak, ale jak nie ma pełnego słońca to szlajanie się nie jest problemem. Ale oni mnie wysłali, do, uwaga, ZOO. Tak, ZOO. - Zarechotał. - Popołudniem. Godziny szczytu. Słońce w pełni. A oni mi kraść zwierzaki kazali. Kurwa nie znam się na zwierzętach! Ale pawiany były zajebiste, nazwałem je Ed, Edd i Eddy. - Żadnego nie ukradł, ale trudno. Stuknął pustą szklanką po alkoholu o blat i wyciągnął zapraszająco dłoń do Bellatrix.

- Królowo Nocy, to dla mnie zaszczyt. - Wykonał ukłon, ale ten ukłon był parodią wszystkich staroświeckich norm czystokrwistych. Ironią, żartem. I pociągnął ją na parkiet. Sauriel czuł rytm. Czuł muzykę. Bezbłędnie prowadził, a drobnym ciałem kobiety mógłby chyba wywijać dookoła siebie, żeby tylko sprawić jej frajdę i samemu zapomnieć o codzienności, w której nie ma tej muzyki, nie ma tego... tego wszystkiego. Świat nie jest pogrążony półcieniami i przecięty barwami pełnymi życia. Bella była gorąca w dotyku, zgrabna i lekka. Sauriel się wspaniale tym bawił. Od parkietu do baru na jednego drinka i chwilę wytchnienia, potem z powrotem na parkiet. Im więcej alkoholu leciało tym mniej się chciało z tego parkietu schodzić i tym więcej śmiechu brzmiało mu w uszach i wybrzmiewało jednocześnie z jego gardła.



[Obrazek: klt4M5W.gif]
Pijak przy trzepaku czknął, równo z wybiciem północy. Zogniskował z trudem wzrok na przyglądającym mu się uważnie piwnicznym kocurze.
- Kisssi... kisssi - zabełkotał. - Ciiicha noooc... Powiesz coś, koteczku, luzkim goosem?
- Spierdalaj. - odparł beznamiętnie Kocur i oddalił się z godnością.
Sleeping Beauty
let it burn
wiek
21
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Amnezjatorka
Bellatrix jest kobietą niewielkiego wzrostu, mierzy bowiem jakoś 157 centymetrów. Jest szczupła. Włosy ma ciemne, niemalże czarne, kręcone. Cerę jasną, praktycznie białą. Oczy duże, widać w nich pewne szaleństwo, koloru niebieskiego. Ubiera się głównie w czerń, dba o to, jak wygląda. Używa perfum o zapachu liczi i czerwonej porzeczki z nutą róży, wanilii i wetywerii.

Bellatrix Black
#14
12.05.2024, 22:55  ✶  

Wieczność mogła być czymś wspaniałym, ale również okropnym. Nie umiała sobie wyobrazić siebie w podobnej sytuacji. Czy byłaby w stanie żyć wiecznie nie mogąc w pełni korzystać z tego życia? Pewnie nie. To musiało być nawet w pewien sposób dołujące, istnienie, jednak nie do końca. Wieczność pozbawiona przyjemności, które dawał świat. Niby masz wszystko, ale jednak nie. Wiele osób marzyło o życiu wiecznym, nie sądziła jednak, żeby myśleli wtedy o żywocie wampirów, to nie było coś, czego pragnęli ludzie.

- Czy oni w ogóle weryfikują tych ludzi? Jak uciekła? Co za dramat. - Trixie nie umiała sobie wyobrazić, jak to w ogóle możliwe. Skoro laska zdecydowała się wspierać Czarnego Pana, to powinna to robić bez względu na wszystko, jak mogła zostawić Sauriela na pastwę losu. To nie tak, że Black uważała, że nie poradziłby sobie, jednak chyba wypadałoby mieć jakieś zasady. Nie akceptowała odwrotu, jeśli ktoś się w coś angażował, to powinien robić to w pełni, do końca.

Uśmiechnęła się widząc gest, jaki pokazał jej Rookwood, wiedziała, że kto, jak kto, ale on jest w stanie poradzić sobie sam. Nawet z dwójką aurorów, sama pewnie miałaby problem, żeby wygrać z nim starcie. Na całe szczęście stał po słusznej stronie i był jej sojusznikiem. - Jakie kurwa wróżki? - Mrugnęła dwa razy niedowierzająco. Skąd na polanie wzięły się wróżki? Nie miała pojęcia, może faktycznie doceniły jego efektowną walkę, czy coś, ale brzmiało to strasznie abstrakcyjnie.

Kolejny raz zamrugała kiedy wspomniał o zoo. Otworzyła też oczy ze zdumienia i usta, można by spokojnie wsadzić w nie teraz palec. - Do zoo? - Powtórzyła, bo naprawdę brzmiało to jeszcze bardziej abstrakcyjnie od tych wróżek. - Co za geniusz wpadł na ten pomysł? - Czy nie wiedzieli, że jest wampirem? Musieli wiedzieć, ktoś z dowodzących był naprawdę nieźle pojebany, że zdecydował się na coś takiego, dlaczego ryzykowali życie ich czarnego konia? Nie miała pojęcia, powinni się stuknąć w łeb kilka razy, może to by pomogło. - Jestem pełna podziwu, że w ogóle tam poszedłeś, ja bym chyba napisała petycję do szefa, żeby przemówił im do rozsądku. - Nie zamierzała wykonywać takich durnych rozkazów, a wydawało jej się, że Voldemort również uznałby ten pomysł za durny.

Uśmiechnęła się widząc ten cudowny ukłon Sauriela. Wiedziała, że gardzi tymi staromodnymi zasadami, ale robił to całkiem zgrabnie. Szkoda, że niewielu czystokrwistych mogło dorównać mu tą naturalnością. Lubiła go za tę szczerość, doceniała to, jaką jest osobą. Robił zawsze to na co miał ochotę, nie wszyscy tak potrafili.

Bawili się wspaniale, bardzo długo. Tańce, w między czasie kolejne drinki. Łatwo przychodziło jej z nim zapominanie o rzeczywistości. Rzadko kiedy pozwalała sobie na taką zabawę. Kiedy zaczęło brakować jej sił, a noc powoli przechodziła w dzień Rookwood jak przystało na prawdziwego dżentelmena odprowadził ją do domu.



Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Bellatrix Black (3191), Sauriel Rookwood (3551)


Strony (2): « Wstecz 1 2


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa