• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 … 16 Dalej »
[02.1965 Julian & Anthony] A certain minor light may still lean incandescent

[02.1965 Julian & Anthony] A certain minor light may still lean incandescent
the web
Il n'y a qu'un bonheur
dans la vie,
c'est d'aimer et d'être aimé
wiek
43
sława
VI
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Szef OMSHM-u
187 cm | 75 kg | oczy szare | włosy płowo brązowe Wysoki. Zazwyczaj rozsądny. Poliglota. Przystojna twarz, która okazjonalnie cierpi na bycie przymocowana do osoby, która myśli, że pozjadała wszelkie rozumy.

Anthony Shafiq
#11
15.04.2025, 20:17  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 16.04.2025, 07:22 przez Anthony Shafiq.)  
Anthony cenił sobie komfort.

Uważał, że poczucie bezpieczeństwa - niezależnie od tego w jaki sposób osiągnięte i w jakim celu osiągnięte, jest gwarantem kiełkowania wartości najwyższej i bezwzględnej: lojalności. Był to jednak miecz obosieczny i Shafiq zdawał sobie mgliście sprawę z faktu, że podobnie jak ludzie wpleceni w jego sieć tak i on sam był w nią uwikłany, niczym pająk, którego odnóża przylepiły się do białej lepkiej nici. Jego piękny auror połknął przynętę, schrupał ją ze smakiem, popił wódką i rozłożył się wygodnie w ciepłej, dopieszczonej siarką wodzie. Ale czyż i Anthony nie zrobił tego samego, w dziwacznej wzajemności, w smaku rozgrzewającym ciało od środka, w źródłach opływających zmęczone biurową pracą ciała, w zorzy otulającej wybujałością estetycznych wrażeń duszę. Odprężony Julian, po którego przystojnej twarzy błądził coraz bardziej rozleniwiony uśmiech był widokiem godnym zapamiętania, a Anthony mimo usilnie powtarzanej agendy, sam opuścił gardę, podążając za urokiem chwili.

Mógłby nawet zapomnieć, jak plugawe pochodzenie ma odpoczywający obok niego mężczyzna. W czym niby odstawał swoją zapalczywością i umiejętnościami od tych, którzy urodzili się w wysyconych magią domach? Nie żeby bez tego kulturowego przygotowania mógł sprawować władzę. Ale strażnik nie musiał mieć kulturowego przygotowania. Strażnik. Obrońca. Jego profil ładnie by się prezentował w marmurze. – pomyślał sobie przez moment poddając się słabości, cichemu głosowi szukającemu piękna w ciele, w którym zwykle mężczyźni piękna nie szukali.

– Za dużo zachodu. Koszt samej liny to jedno, ale kursy i szkolenia... magipolicji na mnie nie stać niestety, a kto wie... może za kilka tygodni będę mieć bardzo... pracowity czas w biurze. – Odwrócił wzrok, uśmiechając się szerzej. Ostatnia stacja, marzenie senne aby być wyżej niż jego pan ojciec, usadowienie się na dożywocie w OMSHM-ie tak szybko, szybciej niż planował. Jakby to było wybornie miło móc w końcu odpocząć.

Prawie tak miło jak teraz.

Parsknął na opowieść o przyjacielu. Od razu pomyślał o Longbottomie, Morpheus miał to do siebie, że lubił badać cudze granice, samemu - zwłaszcza przy tego typu okazjach - łamiąc konwenanse i granice pruderyjności. – Któż z nas nie ma takiej osoby w swoim otoczeniu? – zapytał retorycznie upijając znów wódkę. Nie było to zbyt rozsądne. Bletchley nie był jego przyjacielem i z tego co skrupulatnie zignorował w rozmowie kilka minut temu, był raczej świadom, że Anthony nie opuścił magazynu bez fantu. Nie mógł też zbyt wiele rozwodzić się na temat Morpheusa. Od momentu gdy Godryk - jego ojciec - twardo wyraził zdanie o młodym Shafiqu, mężczyźni udawali, że ich drogi się rozeszły. Ile to będzie lat? Czternaście?

– Och, ja mam szukać? – Mimo, że już znalazł wygodne miejsce pośród wyślizganych skał, obrócił się obruszony w udawanym, nieco przerysowanym oburzeniu. – To chyba Tobie powinno zależeć bardziej. Nie dostaniesz potem jakiejś... premii? Medalu? – dopytywał tak, jakby nie wiedział...
twój stary
I am not the man you knew
I know that you've been waiting
wiek
50
sława
III
krew
mugolak
genetyka
—
zawód
auror
181 cm, ciemne oczy i włosy z siwizną, wąsy

Julián Bletchley
#12
04.05.2025, 15:42  ✶  
Coraz trudniej było Julianowi stwierdzić, czy to jego ciało się rozluźniało, czy może jednak to jego opór jak stary i wierny pies wreszcie zasypiał. Nie zauważył momentu, w którym przestał rozróżniać, gdzie kończyła się wygoda gorącej wody, a zaczynał wpływ człowieka obok niego. Zamknął więc oczy, żeby zignorować mentalną rozterkę. Może to była wina siarki. Może i połknął przynętę, ale miał nadzieję, że nikt poza Shafiqiem nie zauważył, jak bardzo mu ona smakowała.

Znał ten stan. To rozleniwienie było zdradliwe, a człowiek przestawał słuchać ostrzeżeń, bo głos rozsądku brzmiał już jak ktoś z oddali, zdławiony przez śmiech, westchnienia, krótkie spojrzenia. Jego towarzysz wślizgnął się w przestrzeń, którą Bletchley zawsze starannie odgradzał od świata i nie dopuszczał nikogo oprócz własnego zmęczenia oraz zmarszczek sumienia. Rzecz w tym, że w tym momencie to zmęczenie koiło się pod dotykiem wody, która pachniała subtelną perfidią spokoju. Teoretycznie auror nie znosił tego uczucia. A w praktyce? Chyba nie zaszkodzi, jeśli zostanę jeszcze chwilę, pomyślał.
– Najgorsze jest to, że gdybyś poprosił, może bym ci tę linę nawet sam przyniósł – parsknął tylko nieśmiesznym żartem. Nie byli przyjaciółmi. Nigdy nie mieli być i w tej relacji nie było miejsca na symetrię – za dużo pytań, celów i zbyt dużo różnic, które przy każdej próbie zbliżenia zgrzytały niczym metal o szkło. I mimo że pod wpływem alkoholu i siarki przez które jego ruchy stały się leniwe i kotowate, spojrzał na młodszego mężczyznę przyjaźniej jakby dopiero w tym momencie naprawdę go zauważył.
– Nie wiem, czy w tym kraju ktoś jeszcze rozdaje medale za robotę, którą robi się po cichu i bez świadków. Ja się tylko babram w tym, co zostaje po tym, jak wy przehandlujecie zasady. Nie jestem politykiem, Anthony, ale jeśli nie masz nic przeciwko, to ruszę ze sprawą osobiście – a choćby po to, żeby przynajmniej jedna rzecz została zrobiona bez targowania się o to komu miało się opłacać. – Może sam mi go wręczysz, jak już wszystko pięknie posprzątam. Z tasiemką. I dyplomem. Tak żeby było oficjalnie – uśmiechnął się.
the web
Il n'y a qu'un bonheur
dans la vie,
c'est d'aimer et d'être aimé
wiek
43
sława
VI
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Szef OMSHM-u
187 cm | 75 kg | oczy szare | włosy płowo brązowe Wysoki. Zazwyczaj rozsądny. Poliglota. Przystojna twarz, która okazjonalnie cierpi na bycie przymocowana do osoby, która myśli, że pozjadała wszelkie rozumy.

Anthony Shafiq
#13
07.05.2025, 00:53  ✶  
... nikt poza Shafiq'iem.

Nikt naprawdę więcej nie musiał widzieć to co było tak słodko oczywiste. Ciepło otulało rozmawiających ze sobą pod zielonym światłem zorzy mężczyzn, cień nocy przesłaniał wszystko to co mogło prowadzić do pewnych niezręczności.

Któż dał się złapać? Cóż, w ogólnym rozrachunku miał zostać złapany drugi z pretendentów do stołka szefa Organu Międzynarodowych Standardów Handlu Magicznego. Łowczy zażywał chwili relaksu, zbierał siły przed wyruszeniem w katorżniczą drogę. Dziś Anthony był jego sprzymierzeńcem, ale kto wie, czy jutro to na niego Julian nie ostrzyłby swoich aurorskich kłów? Wszak wciąż pośród zmiętych ubrań leżało to co zakazane. Wszak mogła być to pułapka, a dalsza rozmowa mogła służyć li tylko wyciągnięcia informacji dla kogo ten prezent Anthony sobie zawłaszczył.

Znalazłeś w ogóle to czego szukałeś w magazynie?

Pytanie było dla Anthony'ego jednoznaczne, pytanie, które powinno zrobić wszystko, by postawić go w stan najwyższej gotowości, gdy tymczasem dyplomata, były ambasador, ambitny, pnący się po szczeblach politycznej kariery mężczyzna tonął w czerni Julianowych oczu, ześlizgiwał się ku ustom wyginającym się w grymasie niezadowolenia na wspomnienie liny. Żart nie siadł, to oczywiste, ale może nie trafił na podatny grunt galopującej wyobraźni mężczyzny, dla którego też ten czas był relaksem, a niezobowiązująca rozmowa o tej formie rozrywek różowiła mu już i tak zaróżowione policzki. A może chciał być kiedyś złapany. A może jak każdy przestępca fantazjował o dniu, w którym znajdzie się godny jego przeciwnik. Ponoć nie chodziło o to, by złapać króliczka, ale by go gonić. Czy ktoś byłby w stanie złapać jego? Czy rzeczywiście to znajdowało się na końcu drogi? Oczywiście, nie sposób było policzyć ile by dał, żeby wymiar kary pozostawał sypialnianą zabawą, miast prawdziwą tragedią przekreślającą jego życie. W obliczu krążących we krwi procentów, w obliczy krążących po głowie fantazji na moment umilkł kontemplując urodę swojego towarzysza, rzymskie rysy mimo zachodniego pochodzenia, wilgoć osadzającą się na ciemnych loczkach lepiących się nieznacznie do chmurzącego się bruzdami, zamyślonego czoła.

–Tak byłoby najlepiej. Twoje zaangażowanie sprawi, że będę spał spokojnie, choć oczywiście w ramach naszego porozumienia i obopólnie ustanowionej dyskrecji, jestem do Twojej dyspozycji, jeśli czegokolwiek byłoby Ci potrzeba. Danych, informatorów... Co chcesz. – nie chciał brzmieć na desperata, a może właśnie chciał, aby auror poczuł, jak trzyma w swoich dłoniach całą jego przyszłość? Moneta toczyła się, orzeł czy reszka? Czy postawił na właściwego konia? Był przekonany, że tak, ale nigdy nie powinno do końca zakładać wygranej, póki wszystkie chabety nie przekroczą linii mety.

Odwrócił się od niego i zanurzył nieco bardziej, parząc nieco wychłodzoną okolicznościami przyrody odsłoniętą dotąd skórę. Oparł głowę o twardy ląd eksponując tym samym długą, niemal wężową szyję. Oddychał głęboko cal po calu zmuszając swoje ciało do poddania się żelaznej woli. Ciało spragnione dotyku, ciało gotowe zgrzeszyć, jeśli tylko w rozmowie pojawiłaby się jeszcze jedna dwuznaczność, jeszcze jeden gest sugerujący zaproszenie. Grzeszne ciało. Głupie ciało. Cal po calu zmuszał je do posłuszeństwa, wobec jedynej prawdy, która lśniła wokół nich, odbijając się od wód gorących źródeł niczym zielona zorza zdobiąca północne niebo. Nie ważne jak wiele mil znajdowaliby się od Anglii, Bletchley był żonaty. Przyrzekał wierność swojej ukochanej kobiecie i bez względu na wszystkie usprawiedliwienia, które pojawiały się wraz z rozkwitającym pragnieniem, Anthony nie zamierzał być w żadnej mierze nigdy tym, który tę obietnicę wystawiłby na próbę. Sprawnie więc zmienił temat, naprowadzając go na wizengamockie plotki lub też wystrój mieszkania, jeśli auror nie chciał w żaden sposób dotykać przestrzeni związanej z pracą. Ich pracą. Dzielił się też swoimi spostrzeżeniami na temat teatru, na temat tego jak mugolski świat przenika do czarodziejów przez mgliste ściany zaprzeczeń i świętego oburzenia na pokaz.

W końcu wrócili.

W końcu w milczeniu rozeszli się do swoich domów.

Do swoich spraw.

Nominacja Anthony'ego pojawiła się na jego biurku miesiąc później.

+++

Gdy pod koniec roku całe śledztwo i rozprawa zakończyły się spektakularnym sukcesem, licznymi artykułami, pochwałami, uśmiechami i uściskami dłoni, gdy opadł kurz...

...do domu państwa Bletchley został dostarczony niecodzienny pakunek. Wynajęta sowa pozostawiła skórzane pudełko i niewielką tubę, po czym momentalnie odleciała. W rękach Juliana rychło znalazł się ukryty wewnątrz puzderka chłodny metalowy okrąg, spleciony wieniec z postarzanego patyną złota. Pozornie puste wnętrze było zaklęte - gdy spojrzało się na nie pod kątem, pomiędzy metalem unosiła się wygrawerowana inskrypcja:

Najlepszemu

Do wieńca w strategicznym miejscu była doczepiona karminowo-złota wstęga. Tuba - zgodnie z oczekiwaniami - zawierała dyplom, w uznaniu za zasługi. Dla niego. Od anonimowego kogoś, kto nie raczył się podpisać. Poza grubym czerpanym papierem, elegancko pokrytym wymyślnym wzorem i równie zawijasową kursywą trudną wręcz do odczytania była jeszcze jedna złożona koperta z której przez moment nieuwagi rozsypał się ciemnozielony brokat przywodzący na myśl barwę zorzy. Na moment na podłodze zalśniło krótkie grazias, które równie nagle co się pojawiło, zostało rozwiane zaklętym wiatrem, pozostawiając - ku nieszczęśliwości pani domu - wszędzie zielone drobinki, możliwe do odnalezienia w pieleszach domu jeszcze przez długi czas.

Anthony nie lubił kiedy zbyt łatwo o nim zapominano.

On z pewnością będzie pamiętał.

Koniec sesji
[Obrazek: TyMf2rk.png]
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Anthony Shafiq (3697), Julián Bletchley (2551)


Strony (2): « Wstecz 1 2


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa