30.12.2022, 00:12 ✶
Jej nogi nie były długie, nie były też krótkie – Victoria była średniego wzrostu kobietą, sięgała w końcu 165 cm, ale buty na obcasikach, które pasowały do sukienki, robiły swoje. Przez to, że była szczupła, chuda nawet, mogła się wydawać nieco wyższa – ale było to tylko wrażenie.
- Jasne. Teraz trudno mi się skupić – i wyrzucić inne melodyjki z głowy, które się po niej tłukły. Niby nie mogli mówić, że się nie lubią, a jednak tak właśnie było: Victoria uznawała, że go nie cierpi, ale starała się to znosić, a z kolei Sauriel przecież patrzył na nią z nienawiścią i aż do dzisiaj jego odpowiedzi były mrukliwe i przepełnione sarkazmem. Nieprzyjemne. O ile w ogóle odpowiadał. Na moment ją złapał – zapatrzyła się na niego zaskoczona, kiedy tak sięgnął do kieszeni i chwilę trwało, nim zorientowała się, że to blef. Żart. Było widać konsternację na jej twarzy przez moment, a po chwili się roześmiała w głos. Gdyby nie ten alkohol, to nie byłoby takie zabawne – ale teraz było. Pewne rzeczy staną się dla Victorii jasne dopiero kiedy wytrzeźwieje, kiedy wróci pamięcią do tego wieczoru (nocy) i przeanalizuje znaki, które wcześniej pominęła, bo wydawały się nieważne, wtedy z pewnością będzie miała więcej pytań niż odpowiedzi. Jak ten brak oddechu. I na pewno zauważy, że Sauriel rozmawia o mugolach nie z nienawiścią czy niechęcią.
Zarumieniła się lekko po tym miauknięciu i spojrzeniu jakie rzucił.
- To bezsensowny bunt, ale tak. Jestem pewna, że rozumiesz – przecież on tez się nie sprzeciwił swojej rodzinie – Tori sądziła, że tu bardziej chodziło jednak o ojca, bo jego matka wydawała się taka spokojna i łagodna… Może nawet trochę zahukana.
Słuchała jego cichego śpiewu w przerwie od dopalania papierosa, kiedy tak powoli szli sobie uliczką. Victoria trzeźwiała bardzo powoli, zimne powietrze trochę pomagało, ale wiedziała, ze jak tylko wróci do domu, to pewnie uderzy ją mocniej. Dlatego póki co korzystała z tego, że jeszcze była w stanie myśleć. I rozglądała się po okolicy, wypatrując czegoś, co nie pasowałoby do schematu. Trochę rzeczy się dzisiaj dowiedzieli, przede wszystkim potwierdziły się informacje od Sauriela. Kwestia teraz tylko żeby wyłapać gdzie się chowa ich cel, a jeśli wierzyć plotkom – było ich tam dwóch. I ktoś przynosił im zapasy. Była teraz zbyt zmęczona by cokolwiek opracować, ale pierwsze wnioski już miała.
- Ciekawe czy w końcu uda mi się zasnąć – wypaliła po jakimś czasie milczenia, w sumie sama nie wiedziała dlaczego.
- Jasne. Teraz trudno mi się skupić – i wyrzucić inne melodyjki z głowy, które się po niej tłukły. Niby nie mogli mówić, że się nie lubią, a jednak tak właśnie było: Victoria uznawała, że go nie cierpi, ale starała się to znosić, a z kolei Sauriel przecież patrzył na nią z nienawiścią i aż do dzisiaj jego odpowiedzi były mrukliwe i przepełnione sarkazmem. Nieprzyjemne. O ile w ogóle odpowiadał. Na moment ją złapał – zapatrzyła się na niego zaskoczona, kiedy tak sięgnął do kieszeni i chwilę trwało, nim zorientowała się, że to blef. Żart. Było widać konsternację na jej twarzy przez moment, a po chwili się roześmiała w głos. Gdyby nie ten alkohol, to nie byłoby takie zabawne – ale teraz było. Pewne rzeczy staną się dla Victorii jasne dopiero kiedy wytrzeźwieje, kiedy wróci pamięcią do tego wieczoru (nocy) i przeanalizuje znaki, które wcześniej pominęła, bo wydawały się nieważne, wtedy z pewnością będzie miała więcej pytań niż odpowiedzi. Jak ten brak oddechu. I na pewno zauważy, że Sauriel rozmawia o mugolach nie z nienawiścią czy niechęcią.
Zarumieniła się lekko po tym miauknięciu i spojrzeniu jakie rzucił.
- To bezsensowny bunt, ale tak. Jestem pewna, że rozumiesz – przecież on tez się nie sprzeciwił swojej rodzinie – Tori sądziła, że tu bardziej chodziło jednak o ojca, bo jego matka wydawała się taka spokojna i łagodna… Może nawet trochę zahukana.
Słuchała jego cichego śpiewu w przerwie od dopalania papierosa, kiedy tak powoli szli sobie uliczką. Victoria trzeźwiała bardzo powoli, zimne powietrze trochę pomagało, ale wiedziała, ze jak tylko wróci do domu, to pewnie uderzy ją mocniej. Dlatego póki co korzystała z tego, że jeszcze była w stanie myśleć. I rozglądała się po okolicy, wypatrując czegoś, co nie pasowałoby do schematu. Trochę rzeczy się dzisiaj dowiedzieli, przede wszystkim potwierdziły się informacje od Sauriela. Kwestia teraz tylko żeby wyłapać gdzie się chowa ich cel, a jeśli wierzyć plotkom – było ich tam dwóch. I ktoś przynosił im zapasy. Była teraz zbyt zmęczona by cokolwiek opracować, ale pierwsze wnioski już miała.
- Ciekawe czy w końcu uda mi się zasnąć – wypaliła po jakimś czasie milczenia, w sumie sama nie wiedziała dlaczego.
![[Obrazek: klt4M5W.gif]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=klt4M5W.gif)