• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja horyzontalna v
« Wstecz 1 … 7 8 9 10 11 Dalej »
[25.03.72, Aleja Horyzontalna] Tym razem nie rozmawiajmy o Nobym Leachu

[25.03.72, Aleja Horyzontalna] Tym razem nie rozmawiajmy o Nobym Leachu
Syn czarnoksiężnika
wiek
35
sława
IV
krew
czysta
genetyka
dziedzic Slytherina
zawód
Archeolog
Cathal wdał się w dużej mierze w matkę z Gauntów: po niej ma dość jasne włosy i jasne oczy. Mężczyzna bardzo wysoki, około 192 cm wzrostu, któremu wyraźnie nie był w życiu obcy wysiłek fizyczny. Gdzieś pomiędzy trzydziestką a czterdziestką.

Cathal Shafiq
#11
07.04.2023, 21:02  ✶  
- Zaraz, to będzie chyba… rocznica jej ślubu? Ciotka uwielbia przyjęcia. Miałem zamiar doznać akurat wtedy wyjątkowo pechowego wypadku – stwierdził Cathal. Może w żartach. A może na poważnie. Prawdopodobnie byłby do tego zdolny.
Nie przeszkadzał mu kontakt wzrokowy, bo i sam na nią patrzył. Nawet nie ze względu na jej widok, raczej wyłapując i zapamiętując drobne grymasy, wyraz oczu, wszystko, co mogło pozwolić ją przejrzeć.
Bo to też mogła być kolejna maska.
Cynthia mogła zauważyć, że on wcale nie bawił się dobrze na przyjęciu wyższych sfer, słuchając rozmów o polityce. I że nie waha się postępować całkowicie wbrew konwenansom, ba, jest bezczelny. I do tego dostosować swoją aktorską grę, odrzucić jedną maskę, by pod spodem ukazała się kolejna. Sprytna dziewczyna, a Flintówna na pewno taką była, łatwo mogła się domyśleć, że tym wywrze znacznie większe wrażenie niż powtarzanymi frazesami i uprzejmym uśmiechem. Nie musiało tak być, ale mogło – nie znał jej na tyle, by być pewnym, wiedział tylko, że jest nie tylko kobietą piękną, ale też na pewno inteligentną i tak, jak powiedział: w teatrze Selwynów mogłaby być najjaśniejszą z gwiazd.
To czyniło ją z jednej strony intrygującą, z drugą niebezpieczną.
- Muszę przyznać. Przegrałaś batalię z Neith. Jeśli to cię pocieszy, podobno za życia była wyjątkowo piękna. Według inskrypcji mogła zawstydzić księżyc i gwiazdy – stwierdził. Bo i owszem, miała rację. Jego największą pasją były historia i runy, odkrywanie tego, co pokrył kurz czasu i to pochłaniało jego umysł, oferowało niekończącą się paletę emocji. Kochał równie mocno niebezpieczeństwo wkraczania do podziemnych korytarzy pełnych magicznych pułapek, jak i długie, żmudne dni, spędzane na klęczeniu przy kamiennej płycie w palącym słońcu pustyni, próbując zrozumieć, co na niej zapisano. – Chociaż ona ma przynajmniej kilka tysięcy lat. Jak interesujący musiałby być twój trup? A raczej… co czyni świeżego trupa bardziej interesującym od innych?
W przypadku tych starych były to głównie pozycja, nadzwyczajne okoliczności pochówku, wiek, coś niepasującego, przedmioty, jakie miał przy sobie. Czy tu chodziło o sposób śmierci?
- Jeśli nie byłaś jednym z niewolników, ciągnących kamienie do budowy piramidy, to tak, być może były ciekawe – przyznał, bez protestów ponownie przyjmując uścisk jej ręki i dostosowując tempo do jej kroku. – Nie kwestionowano wtedy istnienia bogów, wierzono ślepo w ich możliwości. Od nich pochodziły wszelkie plagi, szczęścia i nieszczęścia. Być może sami kapłani wierzyli, że to od bogów otrzymują swoje moce. I nie sądzę, by faraon się tym kłopotał. Zjednoczył państwo i został bogiem – człowiekiem. Chociaż kto wie? Może masz rację to on podał jej tę truciznę? Albo inna kobieta, zazdrosna o jej pozycję, bo faraonowie rzadko całe życie trwali u boku jednej osoby? Lub ktoś, kto obawiał się, że ich potomek, faraon – mag na tronie będzie nazbyt problematyczny?
Nie przyglądał się specjalnie ani roślinom, ani wystawionym tu i ówdzie eksponatom, świadectwu zamiłowań Shafiqów do historii oraz archeologii. Znał je na pamięć. W tej chwili bardziej interesowała go Cynthia.
– Naprawdę? Nawet ja zauważyłem, że w kraju obecnie źle się dzieje. Pewnie na twój stół muszą trafiać też te mniej przypadkowe ofiary.
Czarodziej
“It was hotter than rage, and sharper than fear, and cut deeper than helplessness, all because I couldn’t get to you.”
wiek
sława
—
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Koroner
Mieniące się srebrem, długie pasma włosów opadają Cynthii prosto na ramiona i ciągną się za połowę pleców, spod wachlarza czarnych rzęs spoglądają jasnoniebieskie, chłodne tęczówki. Jest średniego wzrostu o dość drobnej, smukłej budowie ciała. Wydaje się krucha i delikatna, głównie przez bladość skóry, jakby pozbawiona siły fizycznej. Doskonale dostosowuje sposób mówienia oraz gesty pod towarzystwo, w którym aktualnie przebywa, sprawnie manipuluje za pomocą wyglądu. Jest niewinnie śliczna, a jednocześnie przeraźliwie kojarzy się z zimą.

Cynthia Flint
#12
07.04.2023, 21:46  ✶  
- Cóż za zbieg okoliczności niefortunny! Będziesz na pewno potrzebował uzdrowiciela, który załatwi sprawę szybciej niż Mungu. -jej głos brzmiał całkiem poważnie, jakby ten plan miał faktycznie zostać zrealizowany i doprowadzić ich do opuszczenia kolejnego przyjęcia, tym razem bez angielskiego wyjścia.
Wygląda na to, że obydwoje dobrze bawili się we własnym towarzystwie, skupiając się jednak na nieco innych jego aspektach. On robił wszystko, żeby ją odczytać, a ona robiła wszystko, żeby mu to utrudnić. Pomijając już robienie na przekór, nie chciała, aby ktokolwiek ją tak naprawdę poznał, nie była chyba na takie rzeczy gotowa lub nie wiedziała, że jest, zbyt skupiona na innych sprawach codziennego życia. Kłamstwem byłoby jednak stwierdzenie, że źle się bawiła w towarzystwie Cathala, który miał do zaoferowania rozmową więcej, niż wszyscy Ci mężczyźni z saloniku i ich teorie o kocich urnach. Rzadkością były jednostki pozbawione zainteresowania Ministerstwem i podziałem społeczeństwa, które już od kilkunastu miesięcy się pogłębiało.
- To zdecydowanie pomoże mi się uporać z tą porażką. Łatwiej przegrać z Królową uważaną za piękniejszą od księżyca i gwiazd niż z taką Penelope.
Uwielbiała noc i wszystko to, co działo się wówczas na niebie. Łatwiej było skupić się jej na nauce, na pracy, na myśleniu i właściwie nad wszystkim innym. Zamiłowanie to chyba tylko pogłębiało bezsenność, na którą jasnowłosa cierpiała. Nie mogła powstrzymać rozbawienia, które pojawiło się na jej buzi na myśl o tym, jak wielkimi dziwakami byli. Ona przegrała z mumią, on przegrał ze świeżym trupem, a jednak żadne nie chowało urazy o przyznanie tego głośno. Czym byłoby życie bez pasji, bez dążenia do celu i poświęcenia wkładanego we własny rozwój? W rozwikłanie zagadek? Było to bardziej pociągające, bardziej intrygujące niż większość błahych romansów opartych jedynie na więzi fizycznej. - Jesteś ciekaw swojej konkurencji? - uniosła brew ze wciąż rozbawionym, zadziornym uśmieszkiem skierowanym w stronę blondyna. Dobrze dobierał słowa i zadawał właściwe pytania. - Trup jest najbardziej interesujący, gdy stanowi zagadkę. Są ciekawe sposoby na śmierć — rutuały, wycięcia organów, przesądy, magiczne ostrza czy trucizny, ale większość z nich da się ustalić w ciągu trzydziestu minut. Lubię, gdy śmierć jest zagadką, gdy prawdziwy powód chowa się głęboko przed wzrokiem.
Nie miała pojęcia, czy ją zrozumie lub, czy nie uzna jej za nawiedzoną wariatkę z zamiłowaniem do rytualnych morderstw, czy nekromancji, ale skoro zapytał i miała wrażenie, że i on na jej pytania odpowiada szczerze, to będzie musiał poradzić sobie z tym, co usłyszał. Wysłuchała go z wbitym spojrzeniem w przestrzeń, wydając z siebie ciche mruknięcie zamyślenia, palcami w zastanowieniu stukając o jego przedramię — miała taki mały nawyk, który chyba pomagał jej zbierać myśli.
- Każda Twoja hipoteza jest dobra. Wiesz, że zazdrość jest motywem zbrodni w praktycznie osiemdziesięciu procentach wszystkich zbrodni? Kapłanów mógł przerazić faraon- mag, bo mógł okazać się od nich silniejszy, faraon mógł oszaleć z zazdrości o moc i kochanków królowej, a inne kobiety chciały nosić koronę. Niestety, moja płeć bywa paskudnie płytka i przeraźliwie łatwa do zadowolenia. Mściwa, zazdrosna.
Przesunęła wzrokiem po eksponacie, zaraz jednak odwracając wzrok w stronę swojego towarzysza, przyglądając mu się z zaciekawieniem. Naprawdę go to interesowało, czy po prostu chciał kontynuować rozmowę? Może nazbyt długo przesuwała spojrzeniem po jego twarzy, zarówno ustach, jak i oczach i gdyby nie półmrok panujący w ogrodzie, postronny obserwator mógł uznać to za zbyt nachalne i nieprzyzwoite. Głupie były zasady towarzyskie, które łamał absolutnie każdy z tych snobów, gdy tylko nie byli zgromadzeni w jednym miejscu.
- Ludzie chcą mocy i władzy, używają wszystkich dostępnych metod. Czy tak nie było od zawsze, Panie Archeologu? Wiek się zmienia, ale pragnienia pozostają te same, pokazywane jednak znacznie bardziej otwarcie i brutalnie. - odpowiedziała z westchnięciem, a przez umysł przemknęły jej zasłyszane w Ministerstwie słowa o zbliżającej się wojnie, o Czarnym Panu, o zakazanych technikach. - Nadejdzie burza, taka z silnym wiatrem i piorunami. A ofiar będzie więcej i więcej.
Zamilkła na chwilę, przenosząc wzrok na zachmurzone niebo. Wcale się jej nie podobała wizja czasów, gdzie ciężko będzie skupić na swojej pracy i swoich celach, a będzie trzeba ciągle spoglądać przez ramię, czując oddech na plecach. - Który z eksponatów, które teraz tu przywiozłeś, to Twój ulubiony?
Syn czarnoksiężnika
wiek
35
sława
IV
krew
czysta
genetyka
dziedzic Slytherina
zawód
Archeolog
Cathal wdał się w dużej mierze w matkę z Gauntów: po niej ma dość jasne włosy i jasne oczy. Mężczyzna bardzo wysoki, około 192 cm wzrostu, któremu wyraźnie nie był w życiu obcy wysiłek fizyczny. Gdzieś pomiędzy trzydziestką a czterdziestką.

Cathal Shafiq
#13
07.04.2023, 22:13  ✶  
- Będę wiedział, do kogo się zgłosić – zapewnił, podchwytując historyjkę. – Nie musisz się martwić, na pewno nie przegrałabyś z Penelope.
Przynajmniej nie teraz i nie w jego przypadku. Być może za dziesięć lat ktoś mógłby wybrać pannę Hamilton, ale w tej chwili, nawet jeżeli bardzo ładna, dla niego była za młoda, za nieśmiała i za bardzo pozbawiona charakteru – już pomijając sprawę charłactwa w rodzinie, bo samą krew nie krystalicznie czystą, mógłby jeszcze wybaczyć.
- W takim wypadku, to całkiem podobne, jak w przypadku wszystkich eksponatów, starych ruin i bardzo, bardzo starych trupów – przyznał Cathal w pewnym roztargnieniu, bo każde kolejne jej słowo przywoływało inne wspomnienie i musiał przez chwilę walczyć, by nie pozwolić się im pochłonąć. – Im większą zagadką są, tym bardziej interesujące się stają. A im więcej zagadek można rozwiązać dzięki nim… tym lepiej.
Jak kiedyś myślano. Jak używano magii. Co zniszczyło dane miejsce. Jakiego rytuału użyto.
Nie, nie miał problemów ze zrozumieniem tego.
- To musi być zupełnie inne niż leczenie żywych. Umarli w końcu nie opowiadają swoich historii bezpośrednio.
To oni musieli zrobili to za nich…
…chyba że Jamilowi uda się przywołanie, a duch okaże się wyjątkowo gadatliwy. Shafiq darował sobie jednak tę uwagę, w końcu wątpił, aby Cynthia wiedziała, kim jest Anwar.
- Nie, nie miałem pojęcia. Większość trupów, na jakie się natykałem, ma jednak minimum kilkaset lat. I zwykle umierali na polu walki, w wyniku katastrof magicznych, chorób, ewentualnie ze starości.
A potem kładziono ich w irlandzkich kurhanach, w piramidach czy w grobach w Peru. Chociaż w tym ostatnim miejscu akurat badał nie grobowce, a ruiny pewnej świątyni z czasów Inków.
- Czy z mężczyznami jest inaczej? Zakładam, że faraon miał najmniej kilka kobiet, a sam wymagał od nich bezwzględnej wierności. Słyszałaś może kiedyś o Henryku VII? Mugolski król, który został zapamiętany głównie z tego, że miał wiele kochanek, za to swoje żony lubił ścinać i odsyłać do klasztorów – stwierdził Shafiq. Ciężko było powiedzieć, czy jest tylko grzeczny, czy faktycznie był zainteresowany tym, co miała do powiedzenia, czy też ot pochlebiało mu, że była zainteresowana tym, co mówił on, więc i się odwzajemniał. Z drugiej strony, i z pamiętnym panem Moorem, i z panem Hamiltonem, nie miał większego oporu urwać rozmowy, kiedy wyraźnie nie miał chęci takiej prowadzić. – To prawda. I zawsze prędzej czy później się to kończy.
Uśmiechnął się tylko do niej, kiedy zadała pytanie.
- Moich ulubionych eksponatów nie oddałem Shafiqom.
Przystanął, bo obeszli właściwie cały ogród - przestrzeń nie była na tyle wielka, aby dało się tu wędrować godzinami, pozwalała jedynie na krótki spacer, pozostawało więc im zawrócić ku wejściu.
Czarodziej
“It was hotter than rage, and sharper than fear, and cut deeper than helplessness, all because I couldn’t get to you.”
wiek
sława
—
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Koroner
Mieniące się srebrem, długie pasma włosów opadają Cynthii prosto na ramiona i ciągną się za połowę pleców, spod wachlarza czarnych rzęs spoglądają jasnoniebieskie, chłodne tęczówki. Jest średniego wzrostu o dość drobnej, smukłej budowie ciała. Wydaje się krucha i delikatna, głównie przez bladość skóry, jakby pozbawiona siły fizycznej. Doskonale dostosowuje sposób mówienia oraz gesty pod towarzystwo, w którym aktualnie przebywa, sprawnie manipuluje za pomocą wyglądu. Jest niewinnie śliczna, a jednocześnie przeraźliwie kojarzy się z zimą.

Cynthia Flint
#14
07.04.2023, 23:40  ✶  
- Oh, czyli jeśli nie będzie w zasięgu Królowych Egiptu i ciekawych trupów, pójdziemy na kawę? Brzmi sensownie. - odpowiedziała, nie komentując jego pierwszych słów, jednak coś w spojrzeniu kobiety sugerowało, że pomogłaby mu, gdyby zaszła taka potrzeba. Dużo prościej było załatwiać sprawy poza Mungiem, nie wzbudzało to plotek i sensacji. Doskonale pamiętała, jak wyglądał jej staż, zanim przeniosła się do Stanów za namową Sophie i odkryła fascynację do ustalania przyczyn śmierci.
Po spędzeniu z nim już dobrych trzech godzin w przeciągu ostatnich dwóch lat zdążyła zauważyć, że nijakie i nieśmiałe panny nie wzbudzały w nim żadnego zainteresowania, a sprawa Penelopy tylko utwierdzała ją w przekonaniu, że bezczelny Brytyjczyk był znacznie bardziej wybredny, niż można było to zauważyć na pierwszy rzut oka. Trudno było spełnić oczekiwania ludzi takich jak oni. - Masz rację. Im trudniejsza zagadka, tym większa satysfakcja.
Nie mogła ująć tego lepiej. Proste rzeczy nie były warte zaangażowania, podobnie jak łatwe relacje i oczywiste osoby. Ludzie niestety wraz z rozwojem społeczeństwa zyskiwali na przewidywalności, podążając często za tym, co łatwej modne, a nie za tym, co było warte śledzenia. I zdaniem Flintówny, stwierdzenie to działało na wielu płaszczyznach. Odetchnęła cicho z jakimś zadowoleniem, że wśród bankietowych idiotów znalazła jednostkę, która rozumiała to, co miała na myśli i nie widziała w ich sposobie funkcjonowania niczego dziwnego i niewłaściwego. To pozwalało, chociaż na chwilę odzyskać wiarę w ludzkość, a nie oczekiwać najgorszego. - To prawda. Uważam, że to wielki przywilej mówić głosem tych, których nie ma, a którzy mają ciekawe historie.
Miała tutaj oczywiście na myśli opowieści zarówno z wykopalisk i te od mumii, jak i pozyskane z ofiar lub przypadkowych trupów. Cathal sprawiał, że starożytni odzyskiwali swoje imię oraz wielkość, a Cynthia pilnowała, aby właściwi ludzie lądowali we właściwych grobach.
- Poza starością, pozostałe również mogły mieć u podstaw zazdrość. Zawsze człowiek stoi za walką, katastrofą, a często i chorobom.
Zamilkła, gdy kontynuował wypowiedź, znów lustrując go wzrokiem z zaciekawieniem, zastanawiając się nad każdym słowem. Miał rację, chociaż na wzmiankę o Henryku, brwi jej nieco drgnęły w zaskoczeniu. Mugole pozwalali na coś takiego? Nie znała zbyt dobrze ich historii, bo nawet jeśli była czegoś ciekawa za młódki, ojciec zabraniał, a potem pojawiła się szkoła i mnóstwo obowiązków, że zapominała. - No tak, mężczyzn kupisz pięknem i seksem. Wygląda na to, że każda płeć jest prosta, jeśli ma się odpowiednie narzędzia.
Przez umysł przemknęły jej własne doświadczenia związane z tym, jakie informacje i rzeczy umiała wyciągnąć za pomocą niewinnego flirtu, zainteresowania, dekoltu i okazjonalnie całusa. Nie lubiła angażować się fizycznie bardziej, niż było to komiczne, bo nawet jeśli nie czuła przy tym absolutnie niczego, często bywało to obrzydliwe. Rozmowa z nim płynęła gładko, przestała zastanawiać się nad ukrytymi motywami, zbyt zajęta poruszanymi tematami. Gdy się zatrzymali, rozejrzała się po ogrodzie, przez chwilę wpatrując się w przysłonięte już okna salonu, gdzie wciąż było mnóstwo gości. Wysunęła dłoń z jego ramienia, stając naprzeciw niego z niebezpiecznym uśmiechem, pozwalając opaść swoim dłonią wzdłuż ciała. - Zawsze po burzy wychodzi słońce.
Przyznała najpierw, milknąc na chwilę, aby raz jeszcze zerknęła na niebo, zanim błękitne tęczówki odnalazły spojrzenie Shafiqa. - Czy to ten moment, gdy po angielsku opuszczamy przyjęcie? Noc jeszcze młoda. - wzruszyła delikatnie ramionami, dłonią zgarniając za ucho jasny kosmyk. Przystąpiła z nogi na nogę, obcas uderzył z hałasem o brukowaną ścieżkę. - Może to nie kawa, ale możemy rozejrzeć się za posągiem, o którym wspomniałeś i chętnie zobaczyłabym lub usłyszała o tym ulubionym eksponacie.
Nie mogła powstrzymać się przed mrugnięciem do niego zadziornie, jednocześnie próbując sobie przypomnieć, gdzie mogło znajdować się najbardziej dogodne dla nich wyjście i czy było w okolicy, gdzie zostawili swoje płaszcze. Główne drzwi siedziby wuja były zbyt oczywiste, chociaż Pan Hamilton mógłby tupnąć wraz z Penelopą z niezadowolenia.
Syn czarnoksiężnika
wiek
35
sława
IV
krew
czysta
genetyka
dziedzic Slytherina
zawód
Archeolog
Cathal wdał się w dużej mierze w matkę z Gauntów: po niej ma dość jasne włosy i jasne oczy. Mężczyzna bardzo wysoki, około 192 cm wzrostu, któremu wyraźnie nie był w życiu obcy wysiłek fizyczny. Gdzieś pomiędzy trzydziestką a czterdziestką.

Cathal Shafiq
#15
08.04.2023, 18:52  ✶  
- Czyżbyś zapraszała mnie na randkę? Byłem pewny, że angielskie damy czekają aż takie zaproszenie wyjdzie od mężczyzny – stwierdził Cathal, trochę wyzywająco.
Może i był wybredny. A może sprawa sprowadzała się do tego, że nie lubił marnować czasu i uwagi na rzeczy i ludzi, którzy ani nie przyciągali jego uwagi, ani nie uważał za przydatnych. Przynajmniej jedno z dwojga było warunkiem wymaganym. Shafiq należał do tych osób, które dbały głównie o siebie i najbliższe otoczenie, i choć jeszcze nie popadał w skurwysyństwo, na pewno nie był szczególnie empatyczny.
- Zwłaszcza, jeśli niesienie za sobą kolejną – skwitował. Co dokładnie miał na myśli? To już wiedział tylko on sam.
Rozbawiło go jej podsumowanie odnośnie tego, że każda płeć jest prosta. Osobiście miał wrażenie, że dotyczy to około połowy przedstawicieli i tej pięknej, i tej brzydkiej, bo mniej więcej połowa ludzi okazywała się nieco bardziej skomplikowana, ale też już takie proporcje wystarczyły, aby stracić zainteresowanie większością ludzi. Jasne stwierdzenie, już nawet nie sugestia, że faktycznie jest gotowa iść szukać z nim po nocy w lesie posągów – co przecież początkowo było żartem – rozbawiało jeszcze bardziej. Zastanawiał się, czy to pewność siebie? Wiara w ochronę Flintów? Była może mistrzynią pojedynków? W tych niespokojnych czasach udawanie się na nocne przechadzki z niemal obcym mężczyzną było istnym szaleństwem, ale Cathal nie był jej ojcem ani bratem, aby ją za to ganił.
- Naprawdę mam zamiar znaleźć tam pewien posąg. A raczej przekonać się, czy kuzyn nie opowiada baśni albo nie wypił za wiele ognistej – powiedział, tak na wszelki wypadek. A potem jego wzrok powędrował w dół. Ku jej… butom. – Jeśli faktycznie masz ochotę wybrać się tam ze mną, trzeba transmutować ci te buty. Inaczej będę za parę godzin tłumaczyć twojemu ojcu, dlaczego połamałaś sobie obie nogi.
I zasadniczo… jeżeli zaiste Cynthia postanowiła, że to świetna noc na nocne włóczęgi, Shafiq zamierzał za pomocą transmutacji zamienić jej eleganckie buciki na kalosze. W tym samym kolorze, ale przez jakieś dwie najbliższe godziny miały być pozbawione obcasów i z czubkami nieco mniej masakrującymi nogi. A potem, nim udali się do kominka Fiuu, zawołał jeszcze skrzata, by przyniósł im płaszcze.
Był pewien, że ciotka jutro spróbuje go zabić. Ale w końcu – to będzie dopiero jutro.

Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Cathal Shafiq (3687), Cynthia Flint (4217)


Strony (2): « Wstecz 1 2


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa