04.04.2024, 15:17 ✶
Ambicja i duma łatwo zamieniały się w pychę, a to mogła prowadzić do tak spektakularnych upadków, jak ten, który stał się udziałem rodu Gauntów. Z jednej strony Cathal, wywodzący się z tej rodziny, zdawał sobie z tego sprawę doskonale. Z drugiej jego własne ambicje były niepohamowane wręcz, mierzył wysoko, a do ostrożności skłaniała go głównie pewna odpowiedzialności za współpracowników.
Być może z nich dwóch to jemu bliżej było do Ikara, który miał pewnego dnia spłonąć, bo zechciał sięgnąć słońca, a nie było mu to pisane. Cathal Shafiq nie uznawał tego, że czegoś po prostu robić się "nie powinno".
- Zwiedzanie zabytków to rzeczywiście coś zupełnie innego niż ich badanie - zgodził się, bo wycieczka po Forum Romanum nie była nawet bliska pracom archeologicznym, czy toczonym wokół wykopanych już zabytków, czy na świeżych stanowiskach. Ale to nie tak, że Shafiq teoretykami pogardzał, przynajmniej póki nie okazywali się konowałami - bardzo cenił, że oni pracują w archiwach i nad papierami, dzięki czemu on musiał robić to trochę rzadziej. Nienawidził rutyny i bez wątpienia oszalałby, prowadząc takie życie. - O tej interpretacji nigdy nie słyszałem. Według większości opowieści jest chyba nieślubnym synem króla Brytów, Uthera, i lady Igraine z Kornwalii?
Jak wypadało Anglikowi i historykowi w dodatku, Cathal całkiem nieźle znał legendy arturiańskie, a także czytał analizy dotyczące tego, ile jest w nich prawdy (zdaniem mugoli niewiele, zdaniem czarodziejów trochę więcej, choćby dlatego, że wiedzieli przecież, że Merlin chodził po świecie i naprawdę był potężnym czarodziejem). Nie skupiał się jednak na tym zagadnieniu na tyle mocno, aby akurat związki legendarnego władcy z Rzymem były mu znane.
– Słowo „Merlin” pobudza wyobraźnię, ale sądzę, że rzymskie, magiczne artefakty też wzbudzałyby zainteresowanie. Czy historia Europy nie jest w pewnym sensie historią rozkradania zdobyczy innych kultur? Zdaje się, że w Rzymie jest mnóstwo rzeczy przywiezionych choćby z Grecji i Egiptu.
Być może z nich dwóch to jemu bliżej było do Ikara, który miał pewnego dnia spłonąć, bo zechciał sięgnąć słońca, a nie było mu to pisane. Cathal Shafiq nie uznawał tego, że czegoś po prostu robić się "nie powinno".
- Zwiedzanie zabytków to rzeczywiście coś zupełnie innego niż ich badanie - zgodził się, bo wycieczka po Forum Romanum nie była nawet bliska pracom archeologicznym, czy toczonym wokół wykopanych już zabytków, czy na świeżych stanowiskach. Ale to nie tak, że Shafiq teoretykami pogardzał, przynajmniej póki nie okazywali się konowałami - bardzo cenił, że oni pracują w archiwach i nad papierami, dzięki czemu on musiał robić to trochę rzadziej. Nienawidził rutyny i bez wątpienia oszalałby, prowadząc takie życie. - O tej interpretacji nigdy nie słyszałem. Według większości opowieści jest chyba nieślubnym synem króla Brytów, Uthera, i lady Igraine z Kornwalii?
Jak wypadało Anglikowi i historykowi w dodatku, Cathal całkiem nieźle znał legendy arturiańskie, a także czytał analizy dotyczące tego, ile jest w nich prawdy (zdaniem mugoli niewiele, zdaniem czarodziejów trochę więcej, choćby dlatego, że wiedzieli przecież, że Merlin chodził po świecie i naprawdę był potężnym czarodziejem). Nie skupiał się jednak na tym zagadnieniu na tyle mocno, aby akurat związki legendarnego władcy z Rzymem były mu znane.
– Słowo „Merlin” pobudza wyobraźnię, ale sądzę, że rzymskie, magiczne artefakty też wzbudzałyby zainteresowanie. Czy historia Europy nie jest w pewnym sensie historią rozkradania zdobyczy innych kultur? Zdaje się, że w Rzymie jest mnóstwo rzeczy przywiezionych choćby z Grecji i Egiptu.